Jarosław Drozd: Pracujemy tak, żeby z naszej pracy zadowoleni byli wszyscy

Z Jarosławem Drozdem, konsulem generalnym RP we Lwowie, rozmawiała Anna Gordijewska.

Konsulat Generalny RP we Lwowie jest największą placówką konsularną na Ukrainie.
Konsulat RP we Lwowie jest nie tylko największą polską placówką konsularną na Ukrainie, ale jest największym konsulatem na całym świecie. Niektórzy koledzy z innych placówek dyplomatycznych konsultują się z nami, a my staramy się potwierdzić, że największy konsulat oznacza również dobry. Pracujemy tak, żeby z naszej pracy zadowoleni byli wszyscy.

Pod jakim względem konsulat we Lwowie jest największy – liczby pracowników, wydawanych wiz czy powierzchni?
Moja odpowiedź brzmi – trzy razy tak. Jesteśmy duzi z powodu największej ilości decyzji wydawanych w konsulatach polskich na świecie, duzi pod względem ilości personelu, a jest to 115 osób, i nie mali pod względem kubatury budynku.

Ile zostało zamkniętych konsulatów polskich na Ukrainie?
W tej chwili już dwa. W Sewastopolu, ponieważ Polska nie akceptuje rosyjskiej inwazji na Krym. Następnie, 28 lutego b.r. został ostatecznie zamknięty konsulat w Doniecku, ze względu na niebezpieczeństwo i zagrożenie na wschodzie Ukrainy.

Jak wygląda współpraca ze stroną ukraińską?
Rozpocząłem pracę we Lwowie nie tak dawno – 3 i pół roku temu, ale zdążyłem  nabyć  spore doświadczenie. Przeżyłem tutaj siedmiu gubernatorów, zmieniło się wielu szefów innych urzędów i struktur. Dynamiczny rozwój polityczny na Ukrainie spowodował, że nie jest to łatwa współpraca. Nie jest łatwo pracować z partnerem, który jest na swojej posadzie zaledwie kilka miesięcy, który już od początku wie, że długo nie wytrzyma, który w swoich decyzjach jest uzależniony od tego, że jego praca potrwa niedługi okres czasu. Od kilku miesięcy jest powołany nowy gubernator pan Oleg Siniutka, były zastępca mera miasta. Mam nadzieję, że jego doświadczenie z poziomu miasta przyniesie dobre rezultaty na poziomie obwodu i że zostanie na swojej posadzie parę lat dla realizacji i kontynuacji rozpoczętych projektów. Bez tego nie będzie dobrego wyniku.

Jak wygląda sprawa Domu Polskiego we Lwowie?
To jest największy projekt, który tutaj realizujemy. Mamy przyznany budynek, na który została podpisana dzierżawa w listopadzie 2013 roku. W tej chwili kończy się procedura formalno-prawna przekazania działki, otaczającej budynek, o powierzchni około 4 tys. metrów. Dopiero ta działka pozwoli nam na przebudowę gmachu, gdzie w przyszłości jest przewidziana duża sala widowiskowa na ok. 500 osób, pracownie dla młodzieży, biblioteka, miejsce spotkań i nauki języka polskiego. Będzie to duże centrum społeczno-kulturalne, w długiej nazwie chcieliśmy ująć wszystkie aspekty jego działania, a pełna nazwa brzmi: „Centrum Kultury Polskiej i Dialogu Europejskiego – Dom Polski we Lwowie”. To ma być miejsce ożywienia i impulsu nie tylko dla środowiska polskiego, tylko dla całego miasta Lwowa. Chcemy, żeby w tym miejscu były przekazywane treści europejskie, ponieważ Polska jest najbliższym sąsiadem dla Ukrainy, członkiem Unii Europejskiej. Oprócz wszystkich wartości polskich będziemy przekazywać i pokazywać również treści europejskie.

Czy procedury uzyskania wiz do Polski i Unii Europejskiej dla obywateli Ukrainy w przyszłości będą lżejsze czy utrudnione?
Formalnie obowiązuje reżim wizowy, który wymaga spełnienia określonych procedur, wniosków o wizę, zdjęć, wykazania dochodów, potencjalnych miejsc przebywania itd. Co do tego czy to się zmieni, to nie jest mój poziom decyzji i odpowiedzi, ja tylko mogę powiedzieć, że rozmowy Ukrainy z Unią Europejską są w toku. Była taka nadzieja, że w maju na szczycie Partnerstwa Wschodniego w Rydze będzie ogłoszone zniesienie wszelkich wiz. Tydzień temu przedstawiciel Unii Europejskiej w Kijowie Jan Tombiński, powiedział, że będzie to niemożliwe. Żadne rozmowy nie przyniosły skutku i w dalszym ciągu reżim wizowy będzie obowiązywał.

Czy będą zmiany w małym ruchu granicznym?
Próbą złagodzenia sytuacji związanej z wizami była koncepcja rozszerzenia strefy małego ruchu granicznego do 100 km. Ten temat był podniesiony na polsko-ukraińskich konsultacjach w grudniu zeszłego roku.

Czy Lwów również mógłby być w tej strefie? A z polskiej strony?
Teoretycznie Lwów i Łuck mogłyby być w tej strefie. W Polsce Rzeszów i Lublin. Ale to była dopiero pierwsza wymiana zdań. Do decyzji w tym zakresie pozostaje jeszcze długa droga.

Na Ukrainie już są biometryczne paszporty. Czy to coś zmienia w uzyskaniu wizy?
To nic nie zmienia. Paszport biometryczny w swojej funkcji jest równoważny dzisiaj ze zwykłym paszportem zagranicznym, które będą przez Ukrainę w dalszym ciągu wydawane. Biometryczny paszport nabierze dodatkowej atrakcyjności w momencie, kiedy zostanie podpisana umowa o zniesieniu reżimu wizowego między Ukrainą a Unią Europejską.  Wtedy prawo do ruchu bezwizowego będą mieli tylko posiadacze paszportów biometrycznych.  Te osoby, które mają zwykłe paszporty zagraniczne w dalszym ciągu będą musieli otrzymywać wizy. W przyszłości na Ukrainie będzie duży nacisk na uzyskanie paszportu biometrycznego, który daje realną swobodę poruszania się bez wizy.  

Jakie najważniejsze wydarzenia w tym roku są przed nami?
Dużo jest w tym roku wydarzeń. Środowisko polskie we Lwowie jest bardzo aktywne i przygotowuje różnego rodzaju imprezy. Najbliższym wydarzeniem kulturalnym jest Wiosna Teatralna, podczas której odbędą się spektakle w wykonaniu polskich zespołów teatralnych z Czech, Polski, Lwowa oraz Łucka. Na początku maja zaplanowana jest majówka połączona z Dniem Polonii i Polaków za Granicą, świętem obchodzonym 2 maja przez Polaków na całym świecie. W tym roku przypada 70. rocznica zakończenia II wojny światowej. Ostatnio prowadzone są intensywne prace nad znalezieniem szczątków żołnierzy polskich, którzy we wrześniu 1939 roku we Lwowie walczyli zarówno przeciwko Niemcom, jak i Sowietom. Mamy nadzieję, że w tym roku uda się położyć kamień węgielny pod Grób Żołnierza Polskiego 1939 roku w Malechowie pod Lwowem, gdzie już jest wybrana wstępnie działka. To będzie bardzo ważne wydarzenie z uwagi na rocznicę zakończenia wojny oraz należną tym żołnierzom pamięć, którzy często w czasie działań wojennych przypadkowo byli chowani w tych miejscach gdzie padli, gdzie ktoś tę samarytańską posługę uczynił. Trzeba o nich pamiętać, szczególnie we Lwowie.

Panie Konsulu, jak Pan odbierał Lwów przed rozpoczęciem pracy w naszym mieście, a jak teraz?
Znam lepiej miasto i jest lepiej mi się poruszać – to na pewno. Znam więcej ludzi, co pomaga mi szybciej i sprawniej różne sprawy załatwiać. Z drugiej strony żal mi Lwowa, ponieważ miasto wciąż jest za mało zadbane, niewystarczająco prowadzone są prace konserwatorskie, remontowe. Szedłem wczoraj dawną ulicą Akademicką i dosłownie tuż przede mną spory kawałek muru z pięknej kamienicy runął na ziemię. To są dotkliwe straty, a przywrócenie poprzedniego stanu i chwały tych budynków będzie kosztowało bardzo wiele wysiłku.

Dziękuję za rozmowę.
Dziękuję i pozdrawiam wszystkich Czytelników „Kuriera Galicyjskiego”.

Rozmawiała Anna Gordijewska
Tekst ukazał się w nr 7 (227) za 17-27 kwietnia 2015

X