Jan Henryk Rosen profesorem Politechniki Lwowskiej. Część 2 J. H. Rosen w grupie profesorów i studentek Wydziału Ogólnego Politechniki Lwowskiej

Jan Henryk Rosen profesorem Politechniki Lwowskiej. Część 2

14 lutego 1930 roku minister Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego (WR i OP) RP zawiadomił Jana Henryka Rosena, że rozporządzeniem prezydenta Rzeczypospolitej Jan Henryk Rosen został mianowany profesorem nadzwyczajnym Wydziału Ogólnego Politechniki Lwowskiej. W liście do niego minister WR i OP m.in. zaznaczył: „Pan prezydent Rzeczypospolitej mianował Pana postanowieniem z dnia 14 lutego 1930 roku profesorem nadzwyczajnym rysunków figuralnych na Wydziale Ogólnym w Politechnice Lwowskiej. Zawiadamiając o powyższej nominacji proszę Pana o złożenie ślubowania w ręce Jego Magnificencji Rektora Politechniki Lwowskiej oraz do porozumienia się z Dziekanem Wydziału Ogólnego co do objęcia przez Pana obowiązków profesorskich”. 25 marca tegoż roku J.H. Rosen złożył ślubowanie i oficjalnie przystąpił do wykonania obowiązków profesorskich. W ślubowaniu złożonym na ręce rektora Kaspra Weigla i dziekana Kazimierza Kuratowskiego profesor Jan Henryk Rosen uroczyście potwierdził, że „na powierzonym mi stanowisku profesora szkoły akademickiej przyczyniać się będę ze wszystkich sił do ugruntowania wolności i potęgi Rzeczypospolitej Polskiej, której zawsze wiernie służyć będę, wszystkich obywateli kraju w równym mając zachowaniu, przepisów prawa strzec będę pilnie, obowiązki mego stanowiska spełniać gorliwie i sumiennie, a tajemnicy urzędowej dochowam”.

Według monografii „Politechnika Lwowska. 1844–1945” właśnie w 1930 roku nastąpiła reorganizacja Wydziału Ogólnego w trzy grupy, mianowicie fizyczno-chemiczną, matematyczną i rysunkową. W tejże monografii zaznaczono, że „pedagogami w pierwszych dwóch latach byli w większości pracownicy naukowi Politechniki, głównie Wydziału Architektury. Wśród nich na szczególną uwagę zasługuje postać profesora Kazimierza Bartla, nie tylko jako wybitnego uczonego, ale w znacznej mierze inicjatora powstania grupy rysunkowej, w czasie gdy pełnił funkcję prezesa Rady Ministrów”.

Reorganizacja znacznie rozszerzyła zakres wykładów i wymagała powołania dodatkowej kadry profesorów i wykładowców. W obrębie każdej grupy wprowadzono specjalizacje; w grupie rysunkowej – z dekoracji wnętrz, grafiki, malarstwa dekoracyjnego i monumentalnego, a od roku 1931 także z ilustracji książek i czasopism. Dla grupy rysunkowej powołano też katedrę rysunków figuralnych, którą w latach 1930–1934 kierował Jan Henryk Rosen. Do obowiązków nowego profesora należała twórcza praca artystyczna, udzielenie nauki rysunków figuralnych w formie zarówno wykładów, jak i ćwiczeń w zakresie potrzeb nauczania, kierownictwo katedrą rysunków figuralnych połączonej z zakładem oraz sprawowanie wszelkich czynności akademickich związanych ze stanowiskiem profesora. Jan Henryk Rosen został również powołany do składu komisji egzaminów dyplomowych grupy rysunkowej, obok profesorów Władysława Sadłowskiego, Mariana Osińskiego, Adama Mściwujewskiego, Jana Nalborczyka.

Studia na Wydziale były czteroletnie, dwa pierwsze lata ogólne, dwa końcowe – specjalizacyjne. Program pierwszych dwu lat obejmował geometrię wykreślną, perspektywę malarską, historię architektury, historię sztuki, historię kultury, filozofię, rysunek aktu, rysunek i malarstwo zdobnicze, modelowanie rzeźbiarskie, anatomię. Program III i IV roku – rysunek figuralny, malarstwo dekoracyjne, studium martwej i żywej natury, dekorację wnętrz, grafikę, psychologię, metodykę i dydaktykę w nauczaniu rysunku, naukę o barwach i chemię barw, rysunek techniczny, historię pisma. Obsada katedry była znakomita. Stylizowanie form, rysunki zdobnicze i rysunki figuralne wykładał Władysław Sadłowski, anatomię plastyczną, modelowanie i rysunek aktu Jan Nalborczyk, fotografikę Henryk Mikolasch i Witold Romer, studium martwej i żywej natury Jan Opliński, dekorację wnętrz Adam Mściwujewski, grafikę Ludwik Tyrowicz, historię kultury ogólnej Konstanty Chyliński, dzieje sztuk plastycznych Mieczysław Gębarowicz, historię pisma i heraldykę Rudolf Mękicki, rozwój form scenicznych Leon Schiller. Wśród asystentów wyróżniali się dwaj zdolni artyści malarze, mianowicie Mieczysław Wysocki i Tadeusz Wojciechowski, należący do ugrupowania ARTES, przyjaciele Rosena. Profesor J. H. Rosen osobiście udzielał się w sprawie zaproszenia niektórych z nich do pracy na Wydziale Ogólnym. Ze stałą pracą na Politechnice związana była również zmiana miejsca zamieszkania – Rosen zajął jedno z mieszkań w tzw. „domie profesorskim” przy ul. Nabielaka 37. Kamienica profesorska znajdowała się akurat przez ulicę, naprzeciw pracowni artysty przy ul. Nabielaka 27.

Grupa studentek Wydziału Ogólnego Politechniki Lwowskiej

W grupie rysunkowej, jak i w ogóle na wydziale, studiowało niemało kobiet, co było ewenementem na Politechnice Lwowskiej w owych czasach. Na podstawie spisów studentów były asystent Rosena Konrad Dyba obliczył, że na wydziale Ogólnym procent kobiet-studentek wynosił 16,1%, gdy przeciętna uczelni stanowiła 4%. Studentki były bardzo pilne w nauce i profesorowie podziwiali efektywność ich studiów. Taka sytuacja wynikała tak z uniwersyteckiego charakteru fakultetu, jak i z twórczej organizacji procesu studiów. Wśród studentek Rosena można przypomnieć nazwiska Aliny Rafałowskiej, Stefanii Gębus-Baranieckiej, Pauliny Stachy, Olgi Monastyrskiej.

Na znanych artystów wyrośli jego uczniowie Stanisław Tyrowicz i Stanisław Teisseyre. Znaczna obecność kobiet na fakultecie zrodziła też bezpodstawnie plotki, które zanotował na przykład ukraiński artysta grafik Iwan Kosynin. Dwadzieścia lat później utrwalił on z pamięci (we wrześniu 1954 roku) opinie o Rosenie, które w latach 30. krążyły nie tylko w środowisku artystycznym, ale też w mniej intelektualnych sferach miejskich. Oto fragment wspomnień Iwana Kosynina: „Wróciwszy z krajów południowych (twórczej podróży do Egiptu), poznałem we Lwowie około roku 1930 malarza Jana Henryka Rosena. Miał on swoją pracownię przy ulicy Nabielaka, niedaleko budynku sowieckiego konsulatu. Prowadził tam własną szkołę malarską, do której w większości uczęszczały kobiety. Jan Henryk Rosen był pochodzenia żydowskiego, lecz dla kariery przyjął obrządek rzymskokatolicki. Prowadził życie „jedwabne”, miał w domu dużo służących, lokali, pokojówek… Jego starzy rodzice mieszkali przy nim. Ojciec był słabym akwarelistą. Rosen wsławił się głównie dekoracją freskami Katedry Ormiańskiej. Projekty robił farbami wodnymi i owe przecudne kompozycje przenosił freskami na mury kościoła ormiańskiego. Za ową pracę dostał podobno od Ormian 27.000 dolarów (wtedy we Lwowie kursowała waluta dolarowa). Kler katolicki popierał jego – był to naprawdę utalentowany artysta, a w życiu arystokrata. Wsławiony malowidłami na ścianach świątyni ormiańskiej został zaproszony do Rzymu dla remontu sufitu biblioteki watykańskiej. Sufit ten dekorował jeszcze Rafael. Sufit ten zarysował się i Jan Henryk Rosen został zaproszony, aby go wyremontować. Wywiązał się z tej pracy znakomicie i wrócił do Lwowa, lecz marzeniem jego było wyjechać do USA. Polska arystokracja galicyjska pomogła mu w tej sprawie. Z Polski artyście malarzowi wyjechać w świat daleki nie było łatwo. Rosenowi udało się. Ale on nie wiedział, że w Ameryce niezaangażowanemu, nawet wybitnemu artyście, utrzymać się było bardzo trudno. Dlatego Rosen pierwszy rok pobytu w Ameryce przebył bardzo ciężko, zmuszony był żyć nawet w skrajnej nędze. Po roku pobytu w tym najznakomitszym „kraju dolara” wydostał się z nędzy i żył dostatecznie dobrze. Ale pierwszy rok pobytu w Ameryce był dla niego bardzo ciężki. We Lwowie pamiątką po nim zostały freski w świątyni ormiańskiej. Studentki (jego uczennice) pomagały jemu w wykonaniu tych polichromii. Rosen przestudiował alfabet ormiański i z ormiańskich liter układał piękne ornamenty. Doskonale mówił po polsku. Dla mnie był bardzo uczynny, również pomagał w różnych moich potrzebach. Był bardzo zadowolony, kiedy odwiedzałem jego pracownię”.

Tymczasem studenci grupy rysunkowej byli zachwyceni nauką Rosena, jego erudycją, jego osobistością. W swoich późniejszych opiniach wyraźnie wyróżniali go nawet wśród grona bardzo zasłużonych profesorów i naukowców, którzy wykładali na Wydziale. Wiele lat później dawny uczeń i asystent Rosena Konrad Dyba już we Wrocławiu wspominał: „Osobistością, która wywarła największy wpływ na kształtowanie się grupy rysunkowej, był artysta malarz Jan Henryk Rosen… Był wybitnym malarzem o wszechstronnej kulturze humanistycznej. Sądzę, że w jego twórczości freski w Katedrze Ormiańskiej były jednym z czołowych osiągnięć, gdyż malowana później przez niego kaplica papieska w Castel-Gandolfo pod Rzymem nie miała już tych walorów… Malarstwo Rosena odwrócone całkowicie od współczesnych kierunków w sztuce, nie mogło wywrzeć bezpośredniego wpływu na studentów, ale wpoiło nam, jak również i korekty Profesora, odpowiedzialność w podejmowaniu zamierzeń twórczych i dążenie do wypowiedzi w formie doprowadzonej do maksymalnej rzetelności. Profesor pozostawiał nam zresztą dużą swobodę twórczą, wymagając przede wszystkim doprowadzenie swej indywidualnej wizji do konsekwentnej i doskonałej formy. Zawdzięczaliśmy Profesorowi wiele, a piszący te słowa szczególnie, jako będący przez dwa lata asystentem w jego katedrze”.

Wspomnienia Konrada Dyby, tak i innych współczesnych znajomych Rosena, świadczą o tym, że artysta wywierał na kolegach i studentach mocne wrażenie zarówno  swoją indywidualnością, jak i twórczością. Europejskie wychowanie i paryskie wykształcenie Rosena wyróżniały go wśród nawet najbliższych kolegów. W jakimś sensie był on człowiekiem z innego świata. Należy jednak podkreślić, że nigdy nie stał się tak naprawdę swoim w lwowskim środowisku profesorskim, a także w opinii publicznej. Świadczą o tym liczne bzdurne plotki, zebrane przez tegoż Iwana Kosynina, również zwolnienie przy pierwszej okazji ze stanowiska profesorskiego. Może wchodziła tu jeszcze w grę zazdrość co do jego talentu i sukcesów europejskich.

Artysta w słowie i piśmie doskonale władał językiem francuskim, angielskim i niemieckim, a w słowie – włoskim i rosyjskim. Już przed przybyciem do Lwowa, mieszkał na stałe lub odwiedzał Francję, Anglię, Szwajcarię, Włochy, Hiszpanię, Niemcy, Austrię i Belgię. Został odznaczony wysokimi polskimi, francuskimi i angielskimi orderami. Miał szerokie znajomości w kręgach artystycznych i dyplomatycznych nie tylko w Polsce, ale też we Francji i Szwajcarii.

Pracując na Politechnice Lwowskiej Rosen stale otrzymywał zaproszenia i wyjeżdżał za granicę w celu wykonania monumentalnych polichromii, a także na wystawy artystyczne tak w kraju (do Warszawy, Krakowa, Poznania), jak i za granicę – do Austrii, Wielkiej Brytanii, Irlandii, Włoch, Watykanu. W 1930 roku przez pięć miesięcy pracował w Wiedniu, dekorując kaplicę króla Jana III Sobieskiego w kościele oo. zmartwychwstańców na Kahlenbergu. W 1932 roku wyjeżdżał do Włoch, gdzie wykonał polichromię w kapliczce nagrobnej Józefa Toeplitza na cmentarzu w Saut Ambrogio ďOlona pod Varese. W 1933 roku otrzymał niezwykle zaszczytne zaproszenie od Ojca Świętego Piusa XI i udał się do Watykanu, gdzie udekorował prywatną kaplicę papieską w letniej rezydencji Castel-Gandolfo. W latach 1934–1935 bawił w Anglii i Irlandii, uczestniczył w całkowicie nowym dla siebie przedsięwzięciu – w wytwórni filmowej Lodovico Toeplitza pracował nad scenografią i projektami kostiumów do filmu „Tristan i Izolda”. Rosen wykonał ponad 2 000 szkiców kostiumowych i projektów scenograficznych. Przez trzy miesiące studiował materiały źródłowe w londyńskim British Muzeum. Jednak do realizacji filmu nie doszło z przyczyn finansowych i artysta wrócił do Lwowa. Wiadomo też, że w Londynie na stałe od 1927 r. mieszkała siostra Rosena – Maria, żona polskiego dyplomaty Jana Wszelaka, pracownika ambasady RP w Wielkiej Brytanii. Artysta odbył też wtedy podróż do Irlandii, przebywał w Dublinie. „O pobycie jego w Dublinie informowała nawet irlandzka prasa, nie podając jednak wyraźnie celu wizyty – mowa jest tylko o studiach irlandzkich starożytności… dla potrzeb ilustracji, których Rosen będzie jednym z wykonawców”. Czy nie chodziło tym razem o ilustracje do serii „Żywoty świętych”?

J. H. Rosen – portret rektora Gabriela Sokolnickiego

We Lwowie Rosen nie tylko wykładał na Politechnice rysunek, ale również był wzięty jako malarz. Znany jest na przykład portret profesora Gabriela Sokolnickiego (1877–1975), który był rektorem w latach 1931/32. Ten portret Rosen wykonał dla galerii rektorów w Sali Senatu Politechniki. Własnością G. Sokolnickiego był też obraz Rosena „Zwiastowanie”, który znajduje się obecnie w zbiorach Muzeum Sztuki Sakralnej we Lwowie.

Można sugerować, że artysta wykonał również portret profesora Witolda Minkiewicza, który pełnił funkcję rektora w latach 1930/31. Z architektem Witoldem Minkiewiczem Rosen współpracował przy dekoracji Katedry Ormiańskiej, Minkiewicz również aktywnie promował Rosena na stanowisko profesora Wydziału Ogólnego. Niestety, po II wojnie światowej galeria rektorów została częściowo rozproszona, częściowo zniszczona i odnalezienie obecnie wszystkich portretów jest po prostu niemożliwe.

Jurij Smirnow

Tekst ukazał się w nr 15-16 (451-452), 30 sierpnia – 16 września 2024

Jan Henryk Rosen profesorem Politechniki Lwowskiej. Część 1

Jan Henryk Rosen profesorem Politechniki Lwowskiej. Część 3

X