Gazeta Poranna latem Wymarsz Pierwszej Kadrowej, fot. historia/dorzeczy.pl

Gazeta Poranna latem

Sezon letni nazywany w prasie jest „ogórkowym” – mało się dzieje, ludzie – i politycy też – grzeją się na słoneczku i nie w głowie im jakieś poważne sprawy. Czym w takim razie przyciągała czytelników Gazeta Poranna w 1924 r.? Oto co ciekawsze materiały.

O tej dacie dziś mało kto pamięta, a było to faktycznie narodzenie współczesnego Wojska Polskiego.

Szóstego sierpnia 1914 r.

Sursum corda! Staje w blasku rocznicy wielkie wspomnienie dziejowe czynu, który tak drobnym zdawał się, gdy go mierzono oczyma i liczbą, a tak wyogromniał przed obliczem historii w swych następstwach.

Bo cóż to było? Co stało się w ów dzień 6. sierpnia 1914 r., że aż uroczystość narodowa przywołuje go po raz dziesiąty na pamięć? Garstka młodych, sama wyćwiczywszy się w dyscyplinie wojskowej i robieniu bronią, pod komendą własnego komendanta, który w podobny sposób zaprawił się do przywodzenia, wyruszyła z pod Wawelu i pod osłoną nocy wkroczyła na terytorjum Kongresówki. Jeśli zważy się, że było to w chwili, gdy wielomilionowe armje maszerowały przeciwko sobie, by stoczyć bój na śmierć i życie, cóż zdziałać mogła ta kropla krwi w morzu krwi, przysposobionej do wylania się na polu gigantycznych bitew?

A jednak – jakże wielkich dokonała rzeczy!

Bo takim był marszałek JOZEF PIŁSUDSKI, ów komendant szarej gromadki zuchów, pod których uderzeniem runął kordon moskiewski. We własnej Ojczyźnie wiedziało wówczas niewielu tylko, co znaczy on. Piłsudski? Dla ogółu nazwisko to zrazu nic me mówiło, a już w kilka zaś tygodni później ze czcią i podziwem wymawiali je wszyscy. Stworzył Legjony, a Legjony stworzyły Polskę, a Szósty Sierpnia był dniem ich narodzin, a matką ich była tradycja waleczności polskiej, a ojcem zapał święty dla sprawy narodowej!

Bez czynu, poczętego w dniu Szóstym Sierpnia, a złączonego nierozerwalnie z nazwiskiem Piłsudskiego, bylibyśmy musieli poprzestać na ochłapie jakiejś nieokreślonej autonomji – a dzięki Szóstemu Sierpnia, weszliśmy z powrotem do historji jako czynnik samoistny, jako państwo niepodległe, jako władni rozstrzygać o swej doli i brać udział w radzie narodów.

Uroczystości Święta Żołnierza Polskiego we Lwowie, fot. NAC

O obchodach Święta Żołnierza Polskiego 15 sierpnia we Lwowie przedstawiono obszerną relację.

Święto Żołnierza Polskiego we Lwowie (15 sierpnia)

Piękne „święto Żołnierza Polskiego” odbyło się wczoraj według z góry ustalonego przez Min. spraw wojsk, programu, lecz liczny i żywy udział w niem społeczeństwa dowodził, jak miłem jest ono i bliskiem całemu narodowi i jak czuje się on zespolony ze swoim żołnierzem, twórcą jego chwały i obrońcą całości Ojczyzny.

Już w dniu 14. bm. jako w wigilię „Święta” miasto nasze przystroiło się we flagi narodowe, a o godz. 3 wiecz. capstrzyk orkiestr wojskowych przeciągnął ulicami.

Wczoraj, dnia 15. bm. na placu Marjackim ustawiły się oddziały wojskowe, policja i organizacje w wyciągniętych szeregach. Punktualnie o godz. 9-tej pojawił się komendant O. K. gen. Malczewski w otoczeniu swego sztabu, trębacze zagrali hasło wojsk polskich i 3-krotny sygnał na baczność, chorągiew narodowa wzniosła się do góry, a w tej chwili orkiestra 26 pp. zagrała hymn państwowy i nastąpiły salwy, poczem gen. Malczewski dokonał przeglądu wojsk, policji i organizacji wojskowo-wychowawczych.

Mszę św. przed ołtarzem ustawionym pod statuą Matki Boskiej odprawił: kapelan wojskowy ks. Bombas, poczem wygłosił podniosłe kazanie, zakończone błogosławieństwem dzielnych szeregów.

Po nabożeństwie Komendant Korpusu na koniu odbierał defiladę wojskową. Przeszły w sprawnym szyku 26 pp., 40 pp., 6 dywizja taboru, policja państwowa, a następnie organizacje: Sokoli, Związek strzelecki, Związek b. legionistów, Związek Obrońców Lwowa, M. S. O., Harcerze i Straż pożarna.

Popołudniu odbyły się odczyty we wszystkich oddziałach wojskowych i organizacjach wojskowo-wychowawczych na temat wiekopomnego zwycięstwa nad bolszewikami pod Warszawą i wierności żołnierskiej. Na Cytadeli odbył się bardzo urozmaicony festyn, na który Komitet Pań dostarczył żołnierzom smacznych i tanich zakąsek. Wreszcie wieczór odbyło się przedstawienie w teatrze miejskim, na które miasto ofiarowało również 800 bezpłatnych miejsc dla żołnierzy. Artyści nasi dla tej wdzięcznej publiczności przedstawili sztukę Fredry „Damy i huzary”, która nigdy nie zawodzi.

Przemytnik schwytany przez Straż Graniczną z transportem tytoniu czechosłowackiego, fot. NAC

Okazuje się, że szmugiel wyrobów tytoniowych nie jest wynalazkiem „mrówek” z granicy polsko-ukraińskiej. Tak już było dawniej.

Zaradzić szmuglowi tytoniu

Szmugiel tytoniu podczas wojny i po wojnie przybrał takie rozmiary, iż ten nielegalny handel ukróca i dochody skarbowe i dochody koncesjonowanych sprzedawców, głównie inwalidów, tudzież demoralizuje społeczeństwo. Nie wnikając w przyczyny, które wywołały ten popyt za niemonopolizowanemi tytoniami, omówię powody krzewienia się tego nielegalnego a szkodliwego handlu.

Wina tych stosunków leży w wadliwej organizacji służby, powołanej do strzeżenia niestałych dochodów państwa, tj. kontroli skarbowej, która za czasów austrjackich nosiła właściwą jej nazwę straży skarbowej (Finanzwache) i była korpusem umundurowanym i uzbrojonym, podległym dyscyplinie wojskowej, instytucją, pokrewną żandarmerii, w zakres bowiem jej działalności wchodziło nadto strzeżenie z bronią w ręku granic państwa i współdziałanie z żandarmerią.

Z objęciem jednak stanowiska wiceprezydenta Krajowej Dyrekcji Skarbu we Lwowie przez Korytowskiego zaczęto do straży skarbowej przyjmować inteligentniejsze jednostki, które wniosły do instytucji ferment ożywczy i chcąc dla siebie zyskać lepsze stanowisko socjalne i towarzyskie, przeprowadziły na zjazdach jeszcze przed wojną postulaty: wycofania straży skarbowej ze służby granicznej, zniesienia mundurów i przeniesienia instytucji do kategorii urzędniczej, rangę bowiem urzędnika-komisarza w XI. randze osiągał tylko mały procent funkcjonariuszy po 20 latach służby. Przy tem oczywiście demoralizacja powojenna odgrywa dużą rolę. Kiedy bowiem zniesiono przy podwyżkach artykułów monopolowych inwentaryzację zapasów za miejscem produkcji, skutkiem czego hurtownicy zyskiwali miliardy na każdej podwyżce, a posłowie z tego powodu interpelowali w Sejmie, odpowiedziano oficjalnie, iż na podwyżkach z inwentaryzacją zarabiał hurtownik i kontrola skarbowa, a państwo nie miało z tego nic, albo bardzo mało, więc przy podwyżkach bez inwentaryzacji państwo również nie będzie miało nic, ale uniknie demoralizacji kontroli skarbowej.

Ażeby więc służba wykonawcza skarbowa była celowa, należy zreorganizować kontrolę skarbową na wzór straży celnej i policji, z tem, iżby do stanowisk urzędniczych byli dopuszczani aspiranci ze średniem wykształceniem, zaś na stanowiska funkcjonarjuszy jak dotychczas ze szkołą ludową z awansem do stopnia odpowiadającego sztabowemu sierżantowi lub starszemu przodownikowi.

Patrol KOP na granicy polsko-sowieckiej, fot. NAC

O kłopotach na polskiej granicy wschodniej pisano…

Jak broniona jest nasza granica

Korespondent warsz. „Gazety Porannej” w dłuższym wywiadzie ze starostą pow. rówieńskiego dowiedział się interesujących szczegółów o stanie bezpieczeństwa na kresach, którego ilustracją mogą być dane co do pow. rówieńskiego.

W ciągu roku na mocy wyroków sądu doraźnego rozstrzelano w Równem za bandytyzm 13 osób. Byli wśród nich i Polacy, np. Winiarski, lotnik: podoficer rezerwowy. Inny znów, Franciszek Maligranda, stale mieszkał w Sowdepji. Niejednokrotnie bandy formują się na terytorium polskiem i po dokonaniu szeregu napadów przechodzą za granicę i tam już otrzymują prawo „azylu, przekształcając się w „oddziały dywersyjne”.

Policji w powiecie jest rażąco za mało. Powiat ma 16 gmin i 851 wsi, przytem 98 km granicy (od Rosji). Na to wszystko etat wynosi 900 policjantów, a ostatnio – skutkiem „oszczędności” zmniejszony został do 826 policjantów, z tego 1 sierpnia znów zwolniono 30, a do pow. ostrogskiego przeniesiono 54. Po odliczeniu chorych itd., faktycznie powiat ma do dyspozycji wszystkiego 578 ludzi, którzy mają zabezpieczyć 98 km granicy, narażonej na ciągłe napady zbójeckie….

W Równem jest wprawdzie sporo wojska, ale starosta chcąc użyć żołnierzy, musi zakomunikować o tem naczelnikowi dywizji, ten zaś winien się odnieść do DOK w Lublinie. W efekcie tak przewlekłego procederu władze administracyjne przeważnie zdane są na własne siły, tj. na owe 7 setek policjantów.

Smutne te stosunki, zachodzące i w innych powiatach kresowych, domagają się bezwarunkowej sanacji. Żadna akcja oszczędnościowa nie może być przeprowadzona kosztem narażania życia i mienia obywateli na szwank, a co za tem idzie – podkopywanie prestiżu państwowego, właśnie w tych okolicach, w których on powinien być najsilniej utwierdzony.

Prezydent Wojciecjowski wybierał się z wizytą na Polesie. Zapewne tam też poruszał problem granicy.

Prezydent Rzplitej wybiera się na Polesie

W czasie około 20. września p. prezydent Rzpltej Wojciechowski odwiedzi Polesie. Wiadomość o zamierzonym na Polesiu pobycie P. Prezydenta zelektryzowała całe województwo z wojewodą p. Downarowiczem na czele, ponadto powstały komitety powiatowe i miejski w samym Brześciu.

P. Prezydent Wojciechowski zabawi na terenie Polesia przez 7 dni; z którego to czasu spędzi pierwszy dzień w Brześciu, jako w siedzibie województwa, przyczem będzie także gościem miasta, drugi dzień przeznaczony jest dla powiatu brzeskiego i bobryńskiego, trzeci dla Pińska i pow. pińskiego, czwarty dla powiatu warneńskiego i miasta Sarny.

Z ważniejszych uroczystości związanych z obecnym pobyłem p. prezydenta Rzpltej na Kresach, należy wymienić: poświęcenie gmachu kolejowej szkoły technicznej w Brześciu, poświęcenie i odsłonięcie kamienia pamiątkowego w Szostakowie, miejscu urodzenia dyktatora Rom. Traugutta w 60 rocznicę męczeńskiego zgonu, zwiedzenie pamiątek po Tad. Kościuszce w Siechnowiczach, pow. brzeskiego.

Wszystkie komitety powiatowe oraz wojewódzki już się ukonstytuowały i rozpoczęły prace – tak, że zapomniane, dalekie Polesie, nie powstydzi się na pewno przyjęcia.

Prezydent Rzpltej wjeżdża do Brześcia nad Bugiem, fot. NAC

Gazeta przypomina też ile rządów było w Polsce od odzyskania Niepodległości.

Ile rządów miała dotychczas Polska (do 1924 r.)

Niepodległa Polska miała już 11 rządów. Dwunastym z kolei jest rząd teraźniejszy Wł. Grabskiego. Rządy te były następujące:

Rząd Ignacego Daszyńskiego (od 14. listopada do 17. listopada 1918) – 3 dni.

Rząd Jędrzeja Moraczewskiego (od 17. listopada 1918 do 26. stycznia 1919) –1 miesiąc i 29 dni.

Rząd Ignacego Paderewskiego (od 16. stycznia 1919 do 13. grudnia 1919) – 7 miesięcy 1 10 dni.

Rząd W. Witosa (od 21. lipca 1920 do 19. września 1921) – 13 miesięcy i 25 dni.

Rząd Antoniego Ponikowskiego (od 19. września 1912 do 28. czerwca 1922) – 9 miesięcy i 9 dni.

Rząd Artura Śliwińskiego (od 28 czerwca 1922 do 29. lipca 1922) – 1 miesiąc i dzień.

Rząd Jul. Nowaka (od 27. lipca 1922 do 16. grudnia 1922) – 4 miesiące i 7 dni.

Rząd Wład. Sikorskiego (od 16. grudnia 1922 do 28. czerwca 1923) – 6 miesięcy i 12 dni.

Rząd W. Witosa (od 28. czerwca 1923 do 19. października 1923. – 5 miesięcy i 2 dni.

Rząd Władysława Grabskiego od 19. grudnia 1923, rządzi dotychczas.

Nauczyciele nigdy nie mieli łatwo. To obiecuje im się podwyżki, to zwalnia się z pracy. Nic dziwnego, że protestują…

Protest przeciw redukcji sił nauczycielskich

Zarząd Główny Związku Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych w związku ze sprawą redukcji powziął na swem plenarnem posiedzeniu następującą uchwałę:

„Zarząd Główny Związku Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych stwierdza z ubolewaniem, że Ministerstwo W . R. i O. P. przeprowadzając masową redukcję nauczycielstwa ze względów oszczędnościowych – niszczy młodą organizację szkolnictwa powszechnego. Zarząd Główny wyraża przekonanie, że należy przede wszystkim dążyć do wykonywania przymusu szkolnego i ujęcie wszystkiej młodzieży w ramy nauki codziennej. Szablonowe, mechaniczne wprowadzenie nadmiernej ilości godzin nauczania, obniża znacznie poziom nauki, a obarczenie nauczycieli przez oddawanie jednemu nauczycielowi wychowawstwa w dwóch pierwszych klasach grozi spaczeniem właściwych zadań wychowawczych”.

Pamiętano też o wybitnym pisarzu polskim Józefie Konradzie Korzeniowskim, urodzonym w Berdyczowie. Po jego śmierci gazeta zamieściła obszerny nekrolog.

Józef Konrad Korzeniowski

Wczoraj 7 sierpnia, zmarł nagle we własnej willi, w okolicy Canterbury, Józef Conrad Korzeniowski, jeden z najwybitniejszych współczesnych powieściopisarzy angielskich.

Syn powstańca z r. 63, „kołysany był wierszami wygnańczej poezji” w Wołogdzie – poczem kończył gimnazjum w Krakowie, jako młody chłopak poświeca się służbie marynarskiej i poczynając od stopnia zwykłego majtka, przechodzi normalną karjerę angielskiego marynarza. Doznaje rozmaitych przygód i pływa na rozmaitych statkach, przedstawiając żywot każdego z nich w swoich utworach.

Zwiedza Morze Śródziemne, dwukrotnie Indie i Australię, zwiedza Chiny, Egipt. Arabię, Gibraltar, Maltę, Suez, Malakkę i Nową Zelandję. – W r. 1895 żeni się z Angielką i mieszka od tego czasu stale w Anglii, zajęty twórczością literacką i wychowaniem dwóch synów.

Korzeniowski jest doskonałym artystą, zespalającym się z materjałem, który opracowuje. Jego wszystkie utwory cechuje jasność, siła i prawda, a jego proza jest wyrazista i męska. Na powojenną nudę i szarzyznę życia codziennego, cudne opisy morza Korzeniowskiego, działają jak jakiś napój wzmacniający, a jego lektura zdrowia i ludzkiej wiary we własne człowieczeństwo działa na społeczność naszą jak słoneczne antidotum siły, przeciw bakcylom rozkładu i słabości, którymi już tak długo żywi się wojenna literatura.

Tłumaczmy i czytajmy dzieła Korzeniowskiego, bo doprawdy zasługują na to! Jego pieśń wysiłku, walki i zwycięstwa, jego myśl idąca błękitnymi szlakami możliwości, będzie dziś dla wielu zrozumialsza, aniżeli tragedie salonów i buduarów, które stanowią ciągły jeszcze temat wielu dzisiejszych pisarzy.

Felieton rubryki „Z dnia” poświęcony jest bolącemu tematowi – podatkom. Niejaki Tenit ma na tę sprawę swój satyryczny punkt widzenia…

Obywatelu, albo chodź wcześniej spać, albo też płać 30% podatek od spożycia!

A więc tak:

Nie będziesz się więcej bracie po nocy w szynkach zapijał! Sam dostojny Magistrat tak postanowić raczył. Twa urocza żonka i nieletnie dziatki nie będą po nocach wyczekiwać na „tatusia”. Wrócisz przykładnie do domu, jak szanujący się obywatel, zjesz kolacyjkę, no i do łóżeczka!

– Ależ ja nie mam domu, ani żony, ani dziatek – odpowiada mi z cynizmem. – Jadam kolację w restauracji, wieczorem chodzę często na spacery i dość późno wracam, jak wilk głodny, do Krakowskiego, czy Żorża… ani się oglądnę bo pół do 11-tej wieczór: – Płać więc podatek od spożycia!

– Mój drogi, albo jestem w teatrze, na koncercie, muzeum, odczycie, posiedzeniu, przedtem jestem jeszcze nie głody, a potem przecież chciałbym coś zjeść, bodaj 3 jajka w szklance w „Romie” czy „Szkockiej”…

– Płać więc podatek i dziękuj Bogu, że to 10 prc. tylko. A gdyby tak kazano ci zapłacić 20 prc., 50 prc, 100 prc. Dlaczego wogóle nie 100 prc.? Widzisz, jak względni są wobec tego ojcowie miast. Schyl głowę przed ich światłem zarządzeniem, bo i tak nie pytał się ciebie nikt przedtem, czy chcesz, czy nie. Wszak władza jest po to, aby sięgać do twej kieszeni bez apelacji i pytania.

– No dobrze, ja rozumiem jeszcze podatek taki w lokalach nocnych, od win i trunków, po północy. Ale wpół do jedenastej? Toż to pora, zwłaszcza w wielkich miastach, gdzie życie pulsuje jeszcze …

– Ty nie jesteś od tego żeby rozumieć, lecz tylko aby płacić!

– A w końcu ogłoszono to rozporządzenie bezprawnie, w pismach 2. bm. z mocą wstecz, co jest w ogóle niedopuszczalne!

– Jeden jest Ałłach; jeden Magistrat!

– Słyszałem, że istnieje ponoć projekt obłożenia podatkiem od spożycia również i mączki Nestle…

– Słusznie, będzie to bowiem podatek od zbytku, jak dotychczasowe podatki od widowisk.

– To znaczy t. z. w. podatek na ubogich?

– Tak. Tylko, że podatki te coraz większe, a ubogich też coraz więcej…

— No, co tam, jakoś i to przetrwamy, chodźmy napić się wódki…

– Na Boga – to już po północy – zagadaliśmy się, a teraz doliczą nam 30 prc. od spożycia…

– Jedno zostaje nam na pocieszenie: Mówią, że to ostatnie kopnięcie zdychającego osła. Komisarz rządowy już w drodze..,

– Ale czy nasz prezydent zdobędzie się na tyle taktu, co ś. p. Jan Kanty krakowski?

Ciekawe, czy ktoś chciałby jeść z tych serwisów, gdyby wiedział, gdzie zostały znalezione?

Szklany interes – zawsze niepewny (Stanisławów)

Przekonał się o tem Jan, Pasieka, 18-lelni syn dozorcy przy ul. Sobieskiego 1., kilkakrotnie karany złodziej, który z końcem ubiegłego miesiąca włamał się do składu porcelany Hermana Vogla, mieszczącego się w tejże kamienicy i przy czynnej pomocy swego ojca skradł kilkanaście serwisów i innych naczyń, łącznej wartości około 100 zł. Zawiadomiona o fakcie Ekspozytura śledcza skierowała od razu podejrzenie swoje na Pasiekę, mimo że tak on, jak i ojciec zapewniali o swej niewinność; i posądzali o kradzież zupełnie kogo innego.

Rewizja domu dała dla nich bardzo przykry wynik, albowiem w klozecie znaleziono ukrytych 16 serwisów, które Vogel poznał jako swoją własność. Wobec tego Pasieka, który dopiero przed trzema dniami wyszedł z aresztów sądowych, powędrował – nomen omen znów do ula.

O opałach sierpniowych z przymrużeniem oka…

Sierpniowe upały

Upały sierpniowe… wy które darem żarnego słońca, gorącością złocistych promieni Heliosa uratowywać zwykłyście wszystkie twory ziemi pożegnalnym pocałunkiem mającego odejść lata – w jakąż krainę zaziemną odleciałyście obecnie?… Deszcz i mgławica, chmury ponure, zakrywają raz wraz oblicze Waszego Promienistego Rodzica ledwie zalśni ono przed naszym stęsknionym wzrokiem, ledwie przeniknąć nas zdoła rozkoszne ciepło jego obecności!

Przecz boski Heliosie nie chcesz użyć swej boskiej władzy, aby rozprószyć te przyziemne śmiałki, odbierające ziemię z pod Twojej władzy, spalić je w nicość grotem Twej światłości…

Nemo, czyli Henryk Zbierzchowski, w swej rubryce pisał romantycznie o… podróży:

Gościniec
Tyle nieznanych światów jest w mej duszy,
Gdzie wszystko pachnie od mimoz i od róż,
Że gdy mię życie codzienne ogłuszy
Samotnie puszczam się w cudowną podróż.

Płynę po rzekach, które są tak czarne
Jak gdyby były z malarskiego tuszu,
Albo do chustki gwiazdy złote garnę.
Aby ozdobę mieć do pióropuszu.

Chłonę błękity cudnych lapis lazur
W oczach dziewczyny, co w ramiona padła.
Albo od jednej z najłaskawszych zazul
Uczę się pilnie szczęścia abecadła.

Błądzę po górach, gdzie świeci chryzopas
Ze wszystkich skalnych załomów i szczelin,
Albo wśród łąki wynajduję popas
Na kwiatach polnych, miękkich jak gobelin.

Spotkam czasem tak dziwaczną faunę
Jakiej nie znaczy żaden szkolny rewers,
Albo mi wino podaje Alraune,
Którą wymyślił wuj czarownic Ewers.

Lecz gdym już zwiedził własny globus cały
I znów na życie trza odważyć płytę,
Zawsze przywożę wam gościniec mały:
Te moje wiersze z serca wydobyte.

Moda jesienna, ryc. Gazeta Poranna

Opisy do zamieszczonych w Gazecie porannej ilustracji:

Moda jesienna

Suknia jesienna, bardzo elegancka z jasno-złocistej krepy, nakryta koronką w tym samym odcieniu, dołem obramowana ryszką z piór kogucich oraz toaleta kombinowana z krepy „piccadore” w kolorze białym z długą frędzlą z futra małpiego – dołem czarna koronka z garniturem z futra małpiego.

Fatalna mucha, ryc. Gazeta poranna

Fatalna mucha

Gdy cyrk opuszczał miasteczko Cliavolles we Francji i wozy znajdowały się już na szosie, zdarzył się fatalny wypadek, którego następstwa mogły się okazać tragiczne. W czasie jazdy muł, który ciągnął wóz, został ukąszony przez muchę. Zwierzę rzuciło się naprzód jak opętane. W tym czasie znajdujące się w klatce 4 lwy wydostały się na wolność i rzuciły się na muła, którego zagryzły w mgnieniu oka. Dopiero zaalarmowana żandarmeria, która przybyła z pobliskiego miasteczka na samochodzie ciężarowym położyła celnymi strzałami 4 lwy trupem.

Została zachowana oryginalna pisownia

Opracował Krzysztof Szymański

Tekst ukazał się w nr 15-16 (451-452), 30 sierpnia – 16 września 2024

X