Słynne Muzeum im. Dzieduszyckich (obecnie Muzeum Przyrodnicze NAN Ukrainy) przy ulicy Teatralnej 18 we Lwowie było i pozostaje teraz wspaniałym przykładem mecenatu Włodzimierza hr. Dzieduszyckiego (1825–1899) i jego następców. Już w 1873 roku unikalna prywatna kolekcja przyrodnicza Włodzimierza Dzieduszyckiego została udostępniona publiczności, zaś w 1880 roku hrabia postanowił przekazać ją miastu Lwów wraz z budynkiem i biblioteką również o tematyce przyrodniczej. Uroczysta inauguracja Muzeum miała miejsce w dniu 30 kwietnia 1881 roku. Wspaniały dar, który nie ma sobie równych w dziedzinie nauk przyrodniczych po dzień dzisiejszy.
Ordynacja Poturzycka hrabiów Dzieduszyckich za życau Włodzimierza Dzieduszyckiego, również jego następców, do 1939 roku opiekowała się muzeum i gromadziła w nim dalsze unikatowe zbiory, finansowała jego działalność, również naukową, stale pomnażała zbiory. Niektóre z nich zyskały sławę i rozgłos w całej Europie. Należą do nich przede wszystkim wykopaliska szczątków przedhistorycznych mamuta i nosorożca włochatego, znalezione w miejscowości Starunia na Przedkarpaciu w powiecie bohorodczańskim dawnej Galicji austriackiej (obecnie obwód iwanofrankiwski). Jak pisze dr Mieczysław Orłowicz w „Przewodniku po Lwowie” 1925 rok): „W dziale geologicznym Muzeum im. Dzieduszyckich na szczególną uwagę zasługują wydobyte ze szybu wosku ziemnego, z przesiąkniętej naftą i woskiem gliny w Staruni (pow. bohorodczański) dobrze zachowane wraz z miękkimi częściami ciała mamut i nosorożec, pierwsze znane w tym stanie zachowania nie tylko w Europie, lecz w całym świecie okazy owych gruboskórców dyluwialnych, stojące godnie obok pochodzących z zamarzłych tundr okazów z północno-wschodniej Azji”. Znalezienie szczątków mamuta i nosorożca włochatego wywołało we Lwowie prawdziwą sensację naukową, tak również zaniepokojenie, że mogą być uszkodzone podczas wydobycia z szybu.
O wszystkich okolicznościach wydarzenia dokładnie informowała prasa lwowska, stanisławowska i krakowska. Oto na przykład pierwsza relacja krakowskich „Nowości ilustrowanych” z 2 listopada 1907 roku pod tytułem „Cenne wykopaliska”, w którym ów mamut bardzo egzotycznie został określony przez dziennikarza mieniem „słoń przedpotopowy”: „U stóp wschodniego Beskidu, w prześlicznej górzystej okolicy Nadwórnej, znaleziono przed kilku dniami wykopalisko cenne, bo szkielet słonia przedpotopowego i to szkielet, który zachowany jest bardzo dobrze, mimo iż wedle twierdzenia uczonych, leżał pod powierzchnią ziemi z górą dwa miliony lat. Miejscowość, w której wykopalisko z przedpotopowych czasów znaleziono, nazywa się Starunią. Jest tam od niedawna kopalnia wosku ziemnego, własność Niemca z Hamburga, Kampego. Przy sposobności robót kopalnianych natrafiono na szczątki olbrzymiego zwierzęcia, pogrążone w warstwie wosku ziemnego (ozokerytu), a pod sinym, mioceńskim iłem. Zrazu nie przypuszczano, iż wykopalisko to ma tak doniosłą wartość naukową i robotnicy dość bezceremonialnie obchodzili się z pradziadkiem naszych poczciwych słoni. Dopiero dzięki inteligencji jednego z dozorców pana Witkowskiego wstrzymano kruszenie kości odnalezionego olbrzyma i uratowano je prawie w całości. Na razie wydobyto mniejszą część owego słonia, ale już to samo jest dla nauki nabytkiem wprost bezcennym. Wśród wydobytych dotąd części zwracają na siebie uwagę przede wszystkim dwa olbrzymie kły, długości około dwu metrów, a mające w części grubszej do 15 cm miąższości. Kły są zagięte charakterystycznie, podobnie jak rogi wołów węgierskich. W przełomie są one białe, na zewnątrz ciemniejsze i wyglądają jak polerowane. Bardzo dobrze zachowane są także szczęki, a choć je złamano przy wydobywaniu, to przecież będzie je można złożyć dokładnie. W jednej szczęce tkwi ząb siekacz, długości 16 cm, a szerokości 10 cm, o wrębach (karbach) żuchwowych wyraźnych i ostrych, świadczących, iż słoń ów był młodym w chwili śmierci. Są tam dalej kości stopowe, żebra i kawał nogi. Doskonale zachowała się także skóra olbrzyma. A jest zupełnie miękką i żywą, zwłaszcza tkanka podskórna. Grubość części jej wynosi 2–3cm. Na tej części skóry, którą dotąd wydobyto, włosów nie widać, zapewniają jednak robotnicy, że inne części pokrywa długi włos, zlepiony woskiem. Do kilku tygodni zostaną prawdopodobnie prace nad wydobywaniem olbrzymiego cielska zakończone i wówczas wartość jego wystąpi w całej okazałości. Cennym skarbem zaopiekowały się już władze, nie dopuszczając do niszczenia i łamania szczątków. Pojawili się bowiem amatorowie, którzy bez skrupułów zabierali pojedyncze części”.
Prasa lwowska podawała opisy wydarzenia znacznie dokładniej. Między innymi „Gazeta Lwowska” pisała, że kopalnia wosku ziemnego w Staruni powstała odnośnie nie tak dawno i że na miejscu kierownikiem kopalni jest inżynier górnictwa pan Lebiedzik, który z wielkim pietyzmem zaopiekował się unikatowym wykopaliskiem. Obszar kopalni był jednym z największych w Galicji. Niemiec Kampe wykupił działki, szyby i sztolni od 78 dawnych właścicieli za kwotę przeszło dwu milionów koron. Szczątki mamuta odnaleziono na głębokości około 13 metrów. Z początku robotnicy nie zwrócili uwagi na kości, „przypuszczając, że jest to szkielet konia lub krowy, która wpaść mogła do dawnych tak licznych, a nie posiadających należytej ochrony otworów szybowych”. Na szczęście na kości od razu zwrócił uwagę dozorca obiektu p. Witkowski i dalsze prace pod jego nadzorem odbywały się bardzo sprawnie, zaś inżynier p. Lebiedzik zaopiekował się wykopaliskiem z wielkim entuzjazmem i „poukładał w obszernym magazynie starannie i umiejętnie obok siebie wykopane kolejno części mamuta”.
Wydobyta część szkieletu mamuta ważyła 670 kilogramów. Korespondent „Gazety Lwowskiej” był zachwycony widokiem ułożonych w porządku olbrzymich kości i postarał się podać dokładny ich opis, który został już na zawsze w historii owego niecodziennego wydarzenia. Oto tylko część tego opisu: „Kości lewej nogi są przeważnie pogruchotane, wśród nich zachowała się jednak w całości jedna kość goleniowa, która stoi w kącie magazynu, jak biały odarty z kory pniak drzewa. Natomiast rozłożony na długim stole kręgosłup, z pojedynczych dzwonów kości pacierzowych złożony, zdaje się być nieuszkodzony zupełnie. Widzimy też jak najdokładniej kość, raczej „chrząstkę” ogonową. Obok leżą żebra i kość grzbietowa. Jeden szczególny okaz kości zwraca na siebie uwagę, wygląda jak duża kula bilardowa. Kula ta jest jednak lekką; w ogóle wszystkie kości są lekkie, jak gdyby były porowate. Kula ta zdaje się być kością kolanową czy biodrową, której należne miejsce jest zapewne przy zgięciu goleni”. Robotnicy wydobyli z ozokerytu też znaczne kawałki skóry mamuta. Była owej skóry „cała olbrzymia góra”. Skóra była różnej grubości, lecz bez owłosienia i miejscami dosięgała trzech centymetrów. Inżynier Witkowski wyjaśnił, że włosy zostały w wosku. Nie same tylko odkrycie w wosku ziemnym mamuta budziło zaciekawienie uczonych. W tym samym wosku w otoczeniu mamuta znajdowały się cenne okazy flory i fauny dyluwialnej, jak szczątki jelenia, również płazów i ptaków, zielone liście dębu, klonu, wierzby w całości zachowane, różne owady i muchy, które pozostały przez tyle wieków w stanie prawie idealnym.
Dyrekcja kopalni niezwłocznie zawiadomiła o wykopaliskach Uniwersytet Lwowski oraz lwowską Szkołę Politechniczną, również Akademię Umiejętności w Krakowie.
Wiadomość o wykopalisku zainteresowała świat naukowy nie tylko Galicji, lecz całych Austro-Węgier. Istniała konkretna możliwość, że szczątki mamuta mogą trafić do jednego z muzeów we Wiedniu. Wielkie zainteresowanie było również w Akademii Umiejętności w Krakowie. Dyrekcji Muzeum im. Dzieduszyckich trzeba było działać szybko i konsekwentnie. Na miejsce do Staruni niezwłocznie wyjechała grupa muzealników lwowskich i szybko uzgodniła wszystkie formalności. Już 14 listopada 1907 roku „Gazeta Lwowska” donosiła, że „Preparator Muzeum im. Dzieduszyckich p. Roman Hartel, przywiózł do Lwowa ze Staruni odkryty tam kościec mamuta. Wydobyta dotąd część jego waży 670 kg. Kościec składać się będzie w pracowni muzealnej, poczem umieszczony zostanie w pawilonie żelaznej konstrukcji w dziedzińcu gmachu muzealnego”. Co prawda wystawić okazały złożony szkielet mamuta postanowiono jednak w sali na piętrze, gdzie znajduje się po dzień dzisiejszy.

W takich okolicznościach dzięki entuzjazmowi pracowników Muzeum lwowskiego i odpowiedzialności ordynacji, jako opiekuna Muzeum im. Dzieduszyckich, zainteresowania ordynata Tadeusza Dzieduszyckiego sprawą pozyskania dla Muzeum cennego wykopaliska, unikatowy okaz mamuta trafił do Lwowa. I nie tylko szkielet przedhistorycznego mamuta!
Okazało się, iż w tymże szybie odnaleziono kości jeszcze jednego niesamowitego zwierza z owej dalekiej epoki – mianowicie kości i skórę ogromnego nosorożca włochatego. Otóż 6 listopada 1907 roku przy dalszych wykopach w tymże szybie na głębokości 17,6 metra odkopano szczątki innego dużego zwierzęciu. Po dokładnych badaniach stwierdzono, że jest to niezwykle rzadki, dawno wymarły nosorożec włochaty. Było to pierwsze na świecie odkrycie zmumifikowanego nosorożca włochatego poza wieczną zmarzliną.
14 listopada 1907 roku o kolejnym wykopalisku informowały czytelników „Nowości ilustrowane”: „Przed kilku tygodniami donosiliśmy o napotkaniu w kopalni wosku w Staruni doskonale zachowanych szczątków przedpotopowego słonia, obecnie w tym samym szybie odkopano głowę, kilka kości i skórę przedpotopowego nosorożca. Brakujących części ciała nie wydobyto z tego powodu, iż należałoby rozkopać cały szyb, a to pociągnęłoby za sobą znaczne koszty, zwłaszcza iż przedwiekowy ten okaz znaleziono w głębokości około 20. metrów. Na wieść o tym wykopalisku wyjechał zaraz do Staruni delegat krakowskiej Akademii Umiejętności dr Wójcik, aby poczynić starania o przewiezienie nosorożca do Krakowa. Na razie pozostaje on pod opieką inż. Lebiedzika, kierownika kopalni. Długość głowy nosorożca, pokrytej miękką zupełnie skórą, wynosi około 80 cm, wysokość – 40 cm, szerokość – 25 cm. Po bokach głowy widać małe stosunkowo znaki, gdzie tkwiły oczy, powyżej zaś nich znajdują się małe też i miękkie uszy. Obok głowy znaleziono tylko jeden róg wysokości 35 cm, chociaż przy szczegółowych oględzinach stwierdzono, iż odkopany nosorożec należał do dwurogich, na kości bowiem nosowej zachowało się wyraźnie znamię, stwierdzające, iż musiał on mieć i drugi róg, znacznie większy od wykopanego. Największą uwagę zwraca na siebie noga zwierzęcia, zgięta trochę nad kopytem tak, iż zdawać by się mogło, że nosorożec nasz niedawno jeszcze stąpał po ziemi, tymczasem leży on w ziemi prawdopodobnie już parę tysięcy lat”.
Obecność w Staruni dr Wójcika z Krakowa bardzo zaniepokoiła lwowskich uczonych i muzealników. „Gazeta Lwowska” donosiła ,że „…hrabia Dzieduszycki również stara się” o szczątki nosorożca dla Muzeum im. Dzieduszyckich i starania owe zakończyły się pełnym sukcesem. Obecnie możemy oglądać obydwa unikatowe wykopaliska we Lwowie, w Muzeum Przyrodniczym przy ul. Teatralnej 18.
Jurij Smirnow
Tekst ukazał się w nr 15-16 (451-452), 30 sierpnia – 16 września 2024
Dziedzictwo kulturowe rodu Dzieduszyckich herbu Sas we Lwowie. Część 1
Konserwatorskie projekty Związku Rodowego Dzieduszyckich herbu Sas we Lwowie, 2024 rok. Część 2
