We wrześniu w Sławsku na Bojkowszczyźnie odbyła się XVI edycja Międzynarodowych Warsztatów Ikonografów. „Boża Sprawiedliwość” – to temat przewodni tegorocznego pleneru. Przez dwa tygodnie artyści z Polski, Litwy i Ukrainy starali się znaleźć odpowiedź na zadane pytanie i udzielić na nie odpowiedzi w swojej twórczości. Dorobek pracy artystów został zaprezentowany podczas wernisażu w lwowskim skansenie.
Organizatorami Międzynarodowych Warsztatów Ikonopisów są: Stowarzyszenie Przyjaciół Nowicy, Katedra Sztuki Sakralnej Akademii Sztuk Pięknych we Lwowie, Katedra Ukrainistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Tegoroczne warsztaty wsparło finansowo Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej w ramach programu „Dyplomacja publiczna 2024”.
Patronat medialny nad tym wydarzeniem objął też „Nowy Kurier Galicyjski”.
fot. Konstanty Czawaga / Nowy Kurier Galicyjski
Pomysłodawcą plenerów jest Stowarzyszenie Przyjaciół Nowicy, które od 2009 roku organizuje je dla malarzy zrzeszonych wokół współczesnych ośrodków ikonopisania w Polsce, na Ukrainie, Białorusi i Słowacji. Współorganizatorami tego przedsięwzięcia są: Bractwo Młodzieży Greckokatolickiej Sarepta, Katedra Sztuki Sakralnej Narodowej Akademii Sztuki we Lwowie, Studium Chrześcijańskiego Wschodu.
Uczestnikami warsztatów, które w ciągu lat odbywały się w Nowicy, są artyści reprezentujący tradycje bizantyjskie i łacińskie i którym przyświeca ten sam cel – odnowa ikony jako obrazu liturgicznego stanowiącego ważny element wspólnej tradycji Kościoła – mówią organizatorzy plenerów.

– Myślę, że nie ma znaczenia czy jest to prawosławny czy katolik, bo w ciągu ostatnich piętnastu lat prowadzę studia pisania ikon w Łodzi dla studentów różnych konfesji a także niewierzących – zaznaczył w naszej rozmowie prof. Roman Wasyłyk z Lwowskiej Narodowej Akademia Sztuki. – Są tam nawet judaiści. I wszyscy malują. To jest bardzo ciekawe. Ikona ma tę właściwość, że nie dzieli, ona jednoczy i ma przyszłość.
Mateusz Sora ze Stowarzyszenia Przyjaciół Nowicy jest pomysłodawcą Międzynarodowych Warsztatów Ikonopisów. Wraz z Romanem Wasyłykiem, znanym ukraińskim ikonografem zaczynali to dzieło w Nowicy, dawnej wsi łemkowskiej położonej w województwie małopolskim, w powiecie gorlickim.

–Jest to fenomen spotkania – stwierdził. – Roman przyjechał do Nowicy ze swoimi współpracownikami i studentami. Ja zaprosiłem malarzy z Polski i zaczęło się. Planowaliśmy to jako eksperyment, który się udał. Nigdy nie myślałem, że będziemy spotykać się co roku i to przez szesnaście lat i w zasadzie beż względu na okoliczności. Nowica to nie jest miejsce, to jest stan umysłu, stan ducha. Dorobek warsztatów ikonopisów jest dokumentowany i był prezentowany na ponad 100 wystawach w Polsce, w Ukrainie, Białorusi, Armenii, Gruzji, Szwajcarii, Austrii i w Niemczech. Opublikowaliśmy 15 katalogów poplenerowych, trzy wydawnictwa albumowe i dwa filmy dokumentalne. Prace powstałe w trakcie plenerów w Nowicy są obecne w cerkwiach, kaplicy i jako przydrożne kapliczki na drzewach. Formuła działań Stowarzyszenia jest otwarta dla instytucji kultury, artystów i środowisk skupiających twórców. Ściśle współpracujemy z artystami ukraińskimi. Wielu z nich walczy dziś o swoją wolność. Od rozpoczęcia rosyjskiej agresji na Ukrainę w 2014 roku wspieramy naszych partnerów i przyjaciół z Ukrainy. Wielu naszych kolegów ma bliskich na froncie. Dziś na Ukrainie właściwie wszyscy żyją w stanie stałego i bezpośrednie zagrożenia. Jak wytłumaczyć zbrodnie popełniane przez rosyjskich agresorów? Jak zrozumieć śmierć dzieci w szpitalu Ochmatdyt, przypadkowych ofiar ostrzału i bombardowań Kijowa, Charkowa, Odessy i Lwowa wreszcie? Czemu dobry Bóg na to pozwala? Czymże wobec tego jest Jego sprawiedliwość? To pytania, które co dzień zadają nasi ukraińscy przyjaciele. Przez dwa tygodnie wspólnej pracy szukaliśmy podpowiedzi i wskazówek w Piśmie Świętym.
Roman Zilinko, artysta ze Lwowa dodał, że już po raz drugi plener odbywał się w Ukrainie.

– Pierwszy raz to było w 2021 roku podczas covidu z powodu trudności z przekroczeniem granicy – wyjaśnił Roman Zilinko. – Dwa lata plener odbywał się w różnych miejscach – pod Warszawą w Wesołej, a poźniej pod Rzymem. I właściwie sporo artystów z Ukrainy, szczególnie chodzi o mężczyzn, nie mieli możliwości pojechać, by popracować wspólnie na plenerze, również teraz utrudnione jest przekraczanie granicy. Jest dla nas ważne bycie razem, bo po 16 latach faktycznie staliśmy się dużą rodziną, wspólnotą bardzo sobie bliską. Pracujemy i myślimy podobnie, spotykamy się, co przerasta w przyjaźń. Ważne było być razem także w tym roku i ten plener odbył się w Sławsku, w również wspaniałym miejscu – rezydencji MC6. Miejsce dobrze przygotowane dla tego typu spotkań.
Komisarzem tegorocznego pleneru była Albina Jałoza z Ukrainy.

– Nieżyjący już Ostap Łozynski, lwowski artysta i znawca ikon zaprosił mnie na plener do Nowicy. Było to ciekawe doświadczenie również ze względu na to, że dotąd pracowałam na dużych formatach – na płótnie czy na papierze. A w Nowicy dali mi deskę do obrazu o tematyce sakralnej. To było dla mnie coś nowego i interesującego. W tym roku organizatorzy zaproponowali mi stanowisko komisarza i nie mogłam odmówić. Dołączyli chłopcy, którzy są w wojsku. W zeszłym roku nie mogli z nami wyjechać za granicę, więc wzięli udział w tegorocznym plenerze w Sławsku. Tym razem uczestniczyło w nim prawie 30 uczestników.
Jednym ze stałych uczestników Międzynarodowych Warsztatów Ikonopisów jest Krzysztof Sokołowski.

– Pochodzę z Litwy, z lokalnej mniejszości polskiej, ale wyjechałem do Polski na studia, zostałem. mieszkam teraz i pracuję w Polsce – powiedział o sobie. –Na te plenery trafiłem przez Mateusza. To ciekawa historia, ponieważ na początku chciałem trafić na te plenery, ale nie udało mi się. A później Mateusz Sora zobaczył moje prace i sam mnie zaprosił. I od tego czasu współpracujemy. To dla mnie wielkie przeżycie. Za każdym razem jest to jakaś trochę inna historia oraz wspólnota pełna przyjaźni i duchowych przygód.
Na dorocznych plenerach ikonografom towarzyszą duchowni. Tym razem był z nimi br. Marcin Świąder, kapucyn.

– Ja też jestem malarzem i dlatego w tym gronie czuję się bardzo dobrze – zaznaczył. – Oczywiście, że byliśmy bardzo różni, ale doświadczamy tego, że jest tylko jeden Duch Święty, który przenika wszystkich na różne sposoby. O tym mówi też Sobór Watykański II, że w historii każdego człowieka są te ziarna spotkania z Panem Bogiem i myślę, że w tym malarstwie to widać. Nawet u tych osób, które przeżywają jakiś bunt czy trudności. To jest widoczne, że dokonują się w nich cały czas jakieś poszukiwania. Dotyczą nie tylko człowieka, który poszukuje Pana Boga, ale oni coraz bardziej odczuwają, że to Bóg ich szuka.
Na wystawach poplenerowych ikonografów można usłyszeć pytanie: „Czy można się modlić przed tymi nowoczesnymi działami sztuki o temacie sakralnym?”.
– Generalnie my się do ikon nie modlimy – wyjaśnił kapucyn. – Ikona jest transcendentna. Ona jest jakimś oknem do nieba. I tak naprawdę zawsze dzieło sztuki, kiedy się pojawia jest jakoś Epifanią Pana Boga. I można czasami doskonale modlić się patrząc na abstrakcje, które też się pojawiają, modlić się w dialogu z Panem Bogiem. Takiego dialogu, który łączy się z pewną formą zadawania pytań. Widzimy to w tych pracach ukazujących jakieś doświadczenie cierpienia czy buntu. Ale z pewnością są też takie prace, jak tradycyjna ikona.
Swoimi refleksjami podzieliła się również Oksana Romaniw-Triska, artystka ze Lwowa:

– Na Nowickie Warsztaty trafiłam w roku 2018, kiedy Kostko Markowycz, znany ikonograf lwowski, zaprosił mnie do udziału w tym spotkaniu. Było to dla mnie doświadczenie bardzo ciekawe, gdyż spotkałam tu wielu młodych ikonografów. Widziałam, jak malują, jak tworzą, jak wymieniają ze sobą doświadczenie. Bardzo ciekawe jest to, że każdoroczny plener ma jakąś swoją specyfikację, specjalny temat. Tegoroczne warsztaty są poświęcone tematowi Bożej Sprawiedliwości. Dla nas, Ukraińców i na pewno dla wszystkich ludzi dobrej woli to temat bardzo ważny. W naszym przypadku nadwrażliwy, bo trwa już trzeci rok wojny na dużą skalę i codziennie myślimy o Bożej Sprawiedliwości. Tym razem mieliśmy właśnie możliwość rozważać ikonograficznie nad tym tematem. Jak już mówiła na otwarciu wystawy Roksolana Kosiw, ikonografia nie ma odpowiedzi na to pytanie. Dlatego każdy uczestnik mógł szukać odpowiedź na swój sposób i wyrazić ją na płótnie czy na desce.
– Udało się? – zapytałem.
– Każdy chyba stawiał przed sobą jakieś zadanie i kształtował swoją odpowiedź – powiedziała Oksana Romaniw-Triska. – To już zwiedzający wystawę mogą powiedzieć czy nam się udało. Artysta gdy tworzy zawsze chyba nie jest zadowolony do końca. Ja też myślę, że następną wersję będę troszkę inaczej robić i może uda się lepiej. To jest normalny twórczy proces i jest bardzo ważne, żeby artysta zawsze był w stanie poszukiwania czegoś nowego, doskonalszego.
fot. Konstanty Czawaga / Nowy Kurier Galicyjski
Przez dwa tygodnie wystawę można było oglądać w lwowskim skansenie.
Kolejne wystawy odbędą się w Przemyślu (Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej), Krynicy-Zdroju (Muzeum Nikifora) i Warszawie (Muzeum Archidiecezji Warszawskiej).
Konstanty Czawaga




















