Idom se owiecki, idom dolinami

Idom se owiecki, idom dolinami

11 maja 2013 z miejscowości Rotbav (region Brasov) w Rumunii wyruszy kilkaset owiec z pasterzami. Przez Transylwanię i Maramuresz, Huculszczyznę i Zakarpacie, Podkarpacie, Małopolskę i Śląsk redyk dotrze do Presovskego Kraju, Wysokich Tatr, a zakończy przemarsz w Ostrawie. Przepędzanie trzody przez Rumunię, Ukrainę, Polskę, Słowację i Czechy ma upamiętnić wędrówkę wołoskich pasterzy. To dzięki nim zasiedlone zostały Karpaty. Redyk przypomni też o wspólnych korzeniach wysokogórskiej kultury pasterskiej, która łączy narody zamieszkałe w Karpatach.

Impreza przygotowywana jest w ramach projektu Redyk Karpacki „Transhumance 2013”, do organizacji redyku przyczynią się instytucje pozarządowe i państwowe z Polski, Rumunii, Słowacji, Czech i Ukrainy. W czerwcu redyk będzie przebywać na terenie Ukrainy. Niedawno w miejscowości Werchowyna (Żabie) koło Kosowa spotkali się uczestnicy i koordynatorzy projektu Redyk Karpacki „Transhumance 2013”.

– Redyk  stał się częścią mego życia – mówi organizator projektu Piotr Kohut z Koniakowa. – Redyk zjednoczy ludzi, niezależnie od ich pozycji społecznej i poglądów politycznych. Są to zwykli górale, artyści, twórcy ludowi, wszyscy ci, którzy są miłośnikami przyrody i ekologicznej żywności.

Genadiusz Mykytka, kierownik Centrum Europejskiej Integracji z obwodu iwanofrankowskiego (partner projektu Redyk Karpacki „Transhumance 2013”) mówi, że Przykarpacie ma wielkie tradycje w hodowli owiec i olbrzymie tereny ich wypasu. – Cieszymy się, że w projekcie jest też element kulturowy – kontynuuje Mykytka, – bo hodowla owiec, to nie tylko wypas trzód, ale i wyroby z wełny, pieśni, tańce gawędy. W naszym województwie mamy program rozwoju hodowli. W okolicach Werchowyny, każdego roku odbywają się popularne święta hodowców.

Ukraińscy urzędnicy i lokalne władze mają nadzieję, że redyk pozwoli Hucułom zrozumieć, że hodowla owiec ma przed sobą przyszłość. Odrodzone tradycje kulturowe, będą sprzyjały rozwojowi turystyki, bo wypoczynek w ekologicznym środowisku i naturalne produkty w ofercie gospodarzy są marzeniem wielu mieszkańców miast. Pozostają szczegóły organizacyjne do uzgodnienia z urzędnikami, przemarsz owiec przez granicę ukraińską, zezwolenia od służb – granicznej, celnej i weterynaryjnej.

– Przejście owiec przez granicę na Ukrainie odbędzie się po raz pierwszy – zaznaczył wiceszef służby weterynaryjnej obwodu iwanofrankiwskiego Stepan Belej. – Weterynarze nie przeszkodzą akcji, ale jest wiele formalności, które musimy dopełnić. Muszą być zaznaczone punkty przekroczenia granicy, punkty odpoczynku zwierząt, należy to uzgodnić ze służbami weterynaryjnymi z Zakarpacia, zawiadomić odpowiednie służby w Kijowie. Jesteśmy gotowi do okazania pomocy weterynaryjnej.

Fot. montagne-oisans.comW rejonie Werchowyńskim jest około 3 tys. owiec, 30 lat wstecz było ich około 30 tys. Zanikająca hodowla opiera się wyłącznie na przywiązaniu Hucułów, którzy nie wyobrażają sobie życia bez owiec. Dziś coraz częściej stawiają sobie pytanie: opłaca się, czy nie? Dlatego pasterze z doświadczeniem wyjeżdżają do pracy do… Polski. Tam zarabiają lepiej. Kilku hodowców z miejscowości Dowhopole i Hołowy pracują w Polsce, zarabiają po 700 dolarów. Ktoś powie, że to niewiele, ale dla regionu z tak dużym bezrobociem w Werchowynie, to dużo. Takich pieniędzy na miejscu nie zarobią nigdy.

Redyk trwać będzie od maja do września. W tym czasie owce przejdą około 1400 km. Polscy partnerzy podzielą się doświadczeniem w jaki sposób można zdobyć certyfikaty na regionalne produkty hodowli owiec. W Europie jest obecnie zarejestrowanych ponad 800 certyfikowanych produktów regionalnych.

W spotkaniu w Werchowynie udział wzięli przedstawiciele władz województw iwanofrankiwskiego i zakarpackiego, z rejonów werchowyńskiego, kosowskiego, rożniatowskiego, nadwórniańskiego, doliniańskiego i rachowskiego. Ze strony polskiej na spotkanie przybyli: Piotr Kohut, organizator redyku, Andrzej Gąsienica Makowski, starosta powiatu tatrzańskiego; Krzysztof Król-Lęgowski, dyrektor Tatrzańskiej Agencji Rozwoju Promocji i Kultury i urzędnicy z Rumunii.

Sabina Różycka
Tekst ukazał się w nr 6 (178) 26 marca – 15 kwietnia 2013

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X