Historia podstawą przyszłości

Historia podstawą przyszłości Fot. Krzysztof Szymański

Obecnie często jest tak, że miasteczka ze wspaniałą przeszłością historyczną czy kulturową nie wykorzystują swojej szansy, którą daje możliwość włączenia się w Program Współpracy Transgranicznej Polska-Białoruś-Ukraina. Do takich miasteczek należy niewątpliwie Żurawno w obw. lwowskim.

Miejscowość nie stoi na straconych pozycjach. Ma wspaniałą historię (pisaliśmy o tym w Kurierze Galicyjskim nr 19 (263) 14-27 października 2016 roku), urodził się tu Mikołaj Rej (ten sam, o którym uczono nas, że pochodził z Nagłowic), ma dobre połączenie z centrami wojewódzkimi Lwowem i Iwano-Frankiwskiem. Nawet po II wojnie działały tu jeszcze słynne zakłady alabastrowe, a zlewisko rzek Dniestru i Świcy dopełnia walory przyrodnicze okolic. Potencjałem regionu są tu też ludzie, którzy chcieli by działać, zmienić swoje życie, zrobić go bardziej atrakcyjnym, ciekawym. Właśnie w turystyce i alabastrze upatrują swoją szansę.

Na danym etapie najważniejszą rzeczą jest przedstawienie projektu i znalezienie sobie partnera w kraju UE – najlepiej w Polsce. Temu celowi ma służyć projekt „Żurawno – miasto dziedzictwa historyczno-kulturowego obojga narodów – polskiego i ukraińskiego”, który zainicjowała organizacja społeczna Stowarzyszenie Polskich Przedsiębiorców Ziemi Lwowskiej (SPPZL). Celem projektu jest poszerzenie wiedzy w lokalnym środowisku o wydarzeniach historycznych (bitwie pod Żurawnem z 1676 roku) oraz postaci ojca literatury polskiej – Mikołaja Reja. Tę inicjatywę popierają również władze Żurawna. Przy pomyślnym rozwoju projektu zarysowuje się perspektywa działania w Programie Współpracy Transgranicznej na lata 2014-2020, co stwarza szansę na rozwój miasteczka.

Tatiana Bojko i Wasyl Witer podpisują protokół (fot. Krzysztof Szymański)

Temu zagadnieniu poświęcona została pierwsza wizyta w Żurawnie delegacji przedstawicieli SPPZL na czele z prezesem Tatianą Bojko, członkiń Klubu Kobiet ze Lwowa, przedstawicieli KOC im. K. Makuszyńskiego oraz studentów Państwowego Liceum Rolniczego ze Stryja. W sali renesansowego ratusza na rynku Żurawna odbyła się sesja naukowa, poświęcona historycznym walorom miasta i stworzeniu projektu jego promocji. Na sali obok gości i mieszkańców miasteczka, zasiedli Wasyl Witer – przewodniczący Rady Żurawnia, deputowani Rady Żurawna, Wołodymyr Cukornyk – dyrektor żurawieckiego liceum. Żydaczowski oddział TKPZL reprezentował prezes Stanisław Posacki. Z Warszawy na sesję naukową specjalnie przyjechała potomkini ostatnich właścicieli pałacu w Żurawnie pani Barbara Maria Czartoryska w towarzystwie krewnego Piotra Beliny-Brzozowskiego. Koordynator projektu, członek SPPZL, Maria Myha, prowadziła całą imprezę.

Na wstępie Wasyl Witer przywitał zebranych i wyraził nadzieję, że to spotkanie będzie początkiem zmian w Żurawnie. Tatiana Bojko, zwracając się do zebranych, zaznaczyła: „Pomysł przybliżenia dawnych historycznych tradycji Żurawna i jego atutu, którym jest niewątpliwie fakt podpisania tu traktatu pokojowego pomiędzy Rzeczpospolitą i Imperium Osmańskim oraz miejsce urodzenia ojca literatury polskiej Mikołaja Reja, zrodził się po zapoznaniu się z historią tego miasta. Uznałam, że wspólnie z władzami miasta i jego mieszkańcami uda się stworzyć projekt, który wypromuje Żurawno jako miasto historyczno-kulturalnej spuścizny obu narodów – polskiego i ukraińskiego. Są tu ku temu wszystkie warunki. Początkowo sprawę omówiliśmy z panem merem i obecnie składany jest projekt do Programy Współpracy Transgranicznej na lata 2014-2020. Wspólnie z partnerem z Polski planowany jest szereg imprez, spotkania tematyczne, wymiana delegacji, konferencje naukowe, wymiana młodzieży szkolnej. Na tych spotkaniach będą poruszane tematy historyczne i literackie, związane z Żurawnem. Wątek historyczny można by poszerzyć o fakt udziału w bitwie oddziałów kozackich, którzy niejednokrotnie walczyli w szeregach wojsk Rzeczypospolitej. Tematyka jest niezmiernie szeroka, a od nas zależeć będzie sposób jej podania i przekazania najważniejszych elementów”.

W części historycznej sesji dyrektor Wołodymyr Cukornyk opowiedział o historii powstania i dziejach Żurawna. Andriana Małyk – studentka Wydziału historii Uniwersytetu Przykarpackiego w Iwano-Frankiwsku przedstawiła zarysy bitwy w dokumentach i wspomnieniach jej uczestników, a Krzysztof Szymański omówił tło historyczne bitwy i jej znaczenie dla Rzeczypospolitej. Następnie Tatiana Bojko przekazała do biblioteki liceum książki polskich autorów w wersji dwujęzycznej – po polsku i ukraińsku. Na zakończenie sesji odbyło się podpisanie protokołu intencyjnego o współpracy pomiędzy Radą Żurawna i SPPZL, który podpisali Wasyl Witer i Tatiana Bojko.

Następnie uczestnicy sesji udali się do kaplicy na starym cmentarzu, w której spoczywają członkowie rodziny Czartoryskich. Miała tu miejsce msza św. w intencji poległych w tamtej historycznej bitwie oraz modlono się także o pokój na Ukrainie w dniu dzisiejszym. Obecnie poszerzona po spaleniu w czasie wojny kościoła katolickiego przy rynku miasta dawna kaplica rodowa pełni funkcję świątyni, w której modlą się nieliczni parafianie. Mszę odprawił proboszcz z Żydaczowa ks. Tomasz Labus.

Na zakończenie programu pobytu w Żurawnie udano się pod obelisk upamiętniający miejsce podpisania pokoju żurawieckiego. Obelisk wystawiony został w 1876 roku w 200. rocznicę bitwy i szczęśliwie przetrwał wszystkie ustroje polityczne. Obecni, wśród których wielu było tu po raz pierwszy, byli przejęci możliwością stąpania po tej historycznej ziemi. Młodzież złożyła u stóp obelisku wieńce z szarfami w barwach narodowych, a Wołodymyr Cukorny wskazał opodal miejsce, gdzie jeszcze przed laty znajdował się pień dębu, pod którym, według podania, nastąpiło podpisanie pokoju żurawieckiego przez króla Jana III Sobieskiego i paszę Ibrahima Szejtana. Piotr Belina-Brzozowski zwracając się do zebranych podkreślił: „Polska w pewnym okresie również żyła w nastroju pesymizmu, ale dzięki wsparciu Zachodu udało się go pokonać. Obecnie Polska stara się pomóc Ukrainie również pokonać panujący tu pesymizm. Bez zaangażowania wszystkich, bez optymizmu niczego nie uda się dokonać. A zmiany są tu widoczne. Byłem w Żurawnie przed siedmiu laty. Dla was może są niewidoczne, ale ja je zauważyłem. Myślcie więcej o młodym pokoleniu i uczcie go optymizmu”.

Już po zakończeniu uroczystości poprosiłem panią Barbarę Czartoryską o kilka słów dla Czytelników Kuriera.

– Tuż przed wybuchem wojny przenieśliśmy się do Lwowa. Miałam wtedy cztery lata, ale są rzeczy, które dokładnie pamiętam, o których opowiadała mi mama. Powróciłam tu dopiero w połowie lat 90. Obecnie staram się przyjeżdżać tu co roku. Starałam się wspomagać dzieci z Domu Dziecka, który mieścił się w naszym dawnym pałacu przed jego pożarem. Początkowo jeszcze mojej siostrze udało się zorganizować dla nich większą pomoc z Zachodu. Obecnie sama staram się ich wspomagać, czym mogę.

Przyjeżdżam w rodzinne strony z głębokim wzruszeniem. Są tu w kaplicy groby mego ojca i dziadka. Poszerzyliśmy trochę kaplicę, żeby mogła służyć wiernym. Przykro, że pałac spłonął i teraz rujnuje się coraz bardziej. Póki służył dzieciom, to służył dobrej sprawie.

O tej imprezie dowiedziałam się od księdza z Żydaczowa. Udało się mojemu siostrzeńcowi wygospodarować czas i przyjechaliśmy tu. Wszystko, co dotyczy historii tych ziem, jest bardzo bliskie memu sercu. W dzieciństwie wychowałam się na historii bitwy i zwycięstwie Sobieskiego. Był to mój moralny obowiązek stawić się tu w takiej chwili. Trzeba mieć nadzieję, że zacznie się w końcu dziać tu na lepsze. Coś tu się musi dziać pozytywnego, a to, że Polska może się do tego przyczynić i to, że Polacy tutaj zachowują swoją kulturę i tradycje, a jednocześnie chcą przyczynić się do rozkwitu tego kraju, należy to jedynie pochwalić i sprzyjać im w tym.

Krzysztof Szymański
Tekst ukazał się w nr 20 (264) 28 października – 14 listopada 2016

X