Prasa lwowska przy okazji świąt Bożego Narodzenia podsumowywała rok miniony. Zobaczmy, czym raczyła swoich Czytelników „Gazeta Poranna i Wieczorna”.

20 grudnia Gazeta donosiła w rubryce „Z dnia”:
Nastrój przedświąteczny
Wszystkie place zaroiły się gajami Bożych Drzewek, wystawy sklepowe przybrały wygląd zupełnie niecodzienny. Tu lśnią i błyszczą świecidełka i barwne ozdoby na drzewko, rozsypują się złote i srebrne nici, jaśnieją włosy anielskie… cukiernie i sklepy pokrewne ubrały swoje słodycze w jaskrawą i połyskliwą szatę, zasypały wystawy złocistemi i srebrnemi orzechami…
A w ślad za temi specjalnościami drzewkowemi także wszystkie inne towary przystroiły się w emblematy świąteczne. Wyruszyło na pokaz wszystko, co sklepy lwowskie mają najpiękniejszego… a są to rzeczy naprawdę wspaniałe… nęcą wzrok i budzą pożądanie, sny o przepychu, bogactwie i użyciu…
Ale w przeciwieństwie do tych świetnych wystaw, wnętrza sklepów zieją jakąś niesamowitą pustką, jakimś niesamowitym przepychem – jak gdyby za skinieniem złej wróżki zastygło bujne życie w chwili tego dążenia do wyższej ekspanzji…
Nie widać owych rojów przedświątecznej publiczności, przewijającej się po wszystkich sklepach, ani gorączkowej obsługi sklepowej, która zdaje się dwoić i troić, by nadążyć z ekspedycją klientów – nie widać na ulicy tłumów obciążonych pakietami, niosących do domów niespodzianki, podarki świąteczne. Nawet targi miejskie, piętrzące się stosami jabłek, pomarańcz, zachęcające podażą drobiu i innych artykułów dziwnie ospałe są i ciche…
Wszędzie odbija się rytm stagnacji, niskich płac urzędniczych… i brak dodatku świątecznego… Lecz może ostatnie dni przedświąteczne obudzą śpiącą królewnę?…
W tym samym numerze czytamy o pomocy rządu urzędnikom państwowym i kolejarzom:
Korespondent Warszawy dowiaduje się, że premier Grabski przyjął delegację centralnej komisji porozumiewawczej pracowników państwowych w sprawie sytuacji ekonomicznej i wyjednania zapomogi dla urzędników. Premier przedstawił delegacji poważną sytuację gospodarczą kraju.
Budżet państwa nie pozwala na zaliczki dla urzędników, jednak rząd chce im przyjść z pomocą i załatwi ułatwienie sprzedaży nabytych akcji i zorganizowanie kasy pożyczkowej.
Premier wyjaśnił, że t. zw. renumeracja objęła tylko te instytucje, które poczyniły oszczędności i właśnie te oszczędności podzielono między urzędników. Wszystkim pracownikom zasiłku rząd nie udziela.
Natomiast dla kolejarzy Min. kolei komunikuje: nie mając dla braku funduszów: możności uwzględnienia starań związku urzędników o wypłatę 13 pensji, a chcąc przyjść z pomocą kolejarzom, rozszerzył zakres udzielania zwyczajnych zaliczek bezprocentowych na pobory służbowe pracownikom kolejowym etatowym. Prócz tego zezwolił p. minister wszystkim dyrekcjom kolejowym na rozdział pomiędzy zasługujących na to pracowników, nieużytych resztek kredytów zapomogowych i remuneracyjnych.
Powyższe zaliczki i zasiłki będą dyrekcje przyznawały indywidualnie tak pracownikom etatowym, jak i nieetatowym do zasług i potrzeby.
Do czego taki stan rzeczy może doprowadzić, czytamy w artykule „Tragedia nieszczęśliwej dziewczyny”:
Przechodzący ulicą Leona Sapiehy zauważył wczoraj popołudniu w bramie kamienicy pod 1. 33 osuwająca się na ziemię młodą, przyzwoicie ubraną dziewczynę. Kłoś podszedł i ujrzał wijącą się w bolach pannę, która zbielałemi wargami szeptała, by ją pozostawiono w spokoju, gdyż ma dość życia. Wezwano dozorczynię domu i ułożono nieszczęśliwą, w korytarzu, a równocześnie zatelefonowano po Pogotowie ratunkowe.
Niedoszła samobójczyni już po przybyciu Pogotowia prosiła, by jej nie ratowano. Jak z urywanych odpowiedzi jej wywnioskować można było, przyjechała ona przed dwoma dniami do Lwowa w celu poszukania sobie posady biurowej lub w sklepie. Rodziny żadnej nie posiada i pozostawiona jest samej sobie. Posadę w Złoczowie straciła w czasie redukcji. Wyczerpawszy wszelkie środki do życia, przyjechała do Lwowa, gdzie od dwóch dni szukała zajęcia. Głodna i zniechęcona niepowodzeniem, targnęła się na swoje młode życie przez wypicie 20 gramów jodyny, którą kupiła za ostatnie pieniądze.
Przywieziona na Stację ratunkową podała, że nazywa się Magdalena Przytocka i ma lat 24. Pogotowie odstawiło ją do Szpitala powszechnego.
A obok mamy reklamę:
PRAKTYCZNE PODARKI
Na Gwiazdkę
w ogromnym wyborze
poleca Magazyn Nowości
A la ville de Paris
Buciki męskie i damskie.
GABRYEŁ STARK
Lwów, pl. Marjacki 11.
Gazeta pisze też o „Orgii drożyzny na kiermaszach przedświątecznych”.
Do kwiatków wybujałych na niwie wyzysku ze strony sprzedawców można dorzucić sporą garść szczegółów z targów przedświątecznych. Poczciwi przekupnie snadź uważają, że żadna cena nie powinna być za wysoka dla tego, który chce uczcić należycie święta i że w przeddzień tak uroczystych świąt, byłoby grzechem brać ceny dnia poprzedniego. Toteż na rynkach mamy formalne orgie drożyzny. Zdarzało się w ostatnich dniach, że niektórzy z przekupniów żądali po 40 groszy za jaja, choć cena ich normalna wynosi od 7 do 22 groszy. Ale już wszelkie granice przechodzi wyśrubowanie cen drobiu, indyki, gęsi, kaczki i kury podrożały co najmniej w dwójnasób i, co rzecz charakterystyczna, są bez porównania droższe na targach, aniżeli w sklepach. Gdy np. za indyka żądano w sobotę na rynku do 18 zł (w sklepach spożywczych można je było nabyć za 10–12 złotych. A przecież i na drób – jeśli się nie mylę – istnieje jakaś cena taryfowa, czy zatem kontrola targowa, nie mogłaby zapobiedz podobnemu wyzyskowi?

Z tej samej rubryki „Z dnia” mamy wspaniałe i bardzo aktualne „Przykazania dla przechodniów”.
Ze względu na to, że coraz częściej słyszy się we Lwowie narzekania na nieznośny tłok na ulicach – ze względu na to dalej, że co raz częściej ktoś komuś nastąpi na nagniotki, wybije oko lub zęby, albo tak mu zastąpi drogę, iż biedaczysko opóźni się na najmilszą w świecie randkę, do kasy, gdzie wypłacają pieniądze, lub w ogóle na spotkanie swego szczęścia – zaleca się przechodniom stosowanie się do następujących przykazań:
- Idź zawsze prawą stroną chodnika i ustępuj na prawo, gdy się zetkniesz nos w nos z bliźnim swoim.
- Nie pędź ulicą jak rozjuszony byk i nie pchaj łokci w boki tych, których chcesz wyminąć.
- Jakkolwiek miłym jest widok licznej rodziny, nie idźcie wszyscy pod pachę, zwłaszcza, gdy was jest pięcioro lub sześcioro.
- Nie róbcie na chodnikach ceregieli towarzyskich.
- Nie noście pod pachą laski ani innej rzeczy, którą można coniebądź wybić bliźniemu.
- Nie obstawiajcie wejść do sklepów, gdy nęci was piękna wystawa.
- Nie rzucaj na chodnik odpadków i skórek z owoców, na których bliźni może złamać nogę.
- Nie rozpędzaj się na rogach ulic, aby nie w paść jak bomba na wychodzącego z zakrętu bliźniego twego.
- Nie pluj na chodnik i bacz pilnie, aby twój pies nie załatwiał na nim swych potrzeb naturalnych.
- Chodnik wprawdzie należy do wszystkich, jak każe prawo komuny – niemniej nie powinieneś się, idąc nim, zachowywać jak bolszewik.
Z przedświątecznych wiadomości miejskich mamy:
Nadchodzą święta Bożego Narodzenia, poprzedzone tradycyjnym wieczorem wigilijnym. W czasie, gdy siądą wszyscy do stołu, część Braci Technickiej nie mającej rodziny, pozostanie w murach Uczelni, by tu przy skromnie zastawionym stole kuchni technickiej spożyć wieczerzę wigilijną. Chcesz uprzyjemnić ten wieczór Braci Technickiej, chcesz, by wieczerza była więcej suta, to pośpiesz z datkami, które w jakiejkolwiek formie przyjmuje codziennie od godz. 1 do 2 Sekretariat Tow. Bratniej Pomocy na Politechnice.
Tradycyjna loterja świąteczna odbędzie się, jak co roku, w niedzielę, w sali Sokoła-Macierzy. Początek o godz. 4. Cel szlachetny i bardzo popularny. Chleb głodnym dzieciom i pomoc dla Domu sierót N.P.M. ściągnie niezawodnie tłumy publiczności. Loterja ta nie potrzebuje reklamy, ma swoją ustaloną sławę; i w tym roku fanty spożywcze ze wsi napływają obficie, a więc do wygrania będzie drób, dziczyzna, ciasta, owoce, bakalie, cukier, napoje etc., przytem orkiestra wojskowa, piwo i bufet wyborny i ceny bajecznie nizkie, wstęp 70 groszy, cena losu 25 gr. Oto atrakcje zabawy niedzielnej, na którą niech cały Lwów się stawi!
W rubryce „Z życia prowincji” czytamy:
Kołomyja: Z niwy szkolnej. W tych dniach wizytował tutejsze szkoły wizytator okręgowy p. Piotrowicz i zastał wszystko w porządku i na odpowiedniem miejscu. Niektóre siły nauczycielskie zredukowane mają wrócić do czynnej służby. Czyżby był to nowy, lepszy kurs w tutejszem szkolnictwie? Nauczycielstwo szkół powszechnych, zgrupowane w „Ognisku” pracuje bardzo nad swoim wykształceniem zawodowem, odbywa zebrania i omawia wszystkie ważniejsze kwestje, związane ze szkolnictwem. Nie można tego niestety, powiedzieć o Tow. nauczycieli szkół wyższych, które od pewnego czasu nie daje znaku życia.
Czortków: Wieczór pieśni. Ubogi jak zwykle sezon muzyczny, rozpoczął ten miły wieczór pieśni. Wykonawcy znani z występów we Lwowie. Wiązanka nazwisk na afiszu: Moniuszko, Gall, Friedmann, Bizet, Puccini, Czajkowski. – Gdyby nie pewne braki, jak źle ogrzana sala, rozstrojony fortepian, niezatkany otwór po wyjęciu osłony szeptarza, można by mieć w rażenie, że jesteśmy w Europie.
Publiczność, złożona w większej części z młodzieży oczekiwała cierpliwie, patrząc na strzępy brudnej kurtyny, na której był kiedyś podobno wymalowany widok miasta. „Punktualnie” wg. miejscowego zwyczaju, otwarły się wrota sezamu (po co opuszczać kurtynę) i przemówiła pieśń.
Dusza się radowała na widok młodzieży, która w skupieniu słuchała. Żal mi tych młodych dusz, które tak rzadko mają sposobność słuchania muzyki. Dla młodzieży tutejszej nazwiska kompozytorów, to ciemna karta. „Koło muzyczne” uprawia z powodzeniem „dolce far niente”, zapewne czeka na ustalenie się zasad muzyki ćwierćtonowej. Dajcie młodzieży pieśni!

W numerze świątecznym mamy artykuł redakcyjny „Boże Narodzenie”, autorstwa J. P. (red. Jana Płockiego).
Dobre, ukochane święto… Święto wzejścia cudownej gwiazdy, która obwieściła ludziom Narodziny Dzieciątka – Boga Człowieka – co ludzkiem sercem objął świat boską miłością…
I snadź dlatego iskra tej boskiej miłości, jej choćby najsłabszy płomyczek, w dniu tym zapala skrę w każdem sercu człowieczem, zdaje się płonąć nawet w każdem stworzeniu, emanować łagodną dobrocią z każdej rzeczy na ziemi…
Znikają gdzieś urazy, swary i przeciwności, wróg nawet bratem się staje, gdy zabrzmi pieśń anielska: „Chwała Bogu na niebiosach, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli”. I przy biało zasnutym stole wigilijnym, i pod jarzącemi od świeczek i świecideł gałęziami Bożego Drzewka i przy spożyciu tradycyjnego opłatka; ogarnia nasze istoty jakaś błogość nadziemska, jakaś chęć czynienia dobrze, jakieś pragnienie sprowadzenia Królestwa Bożego na ziemię… Królestw miłości, w którem nie byłoby łez, bólu, jęku krzywdy, krzyku nienawiści.
A Boże Dziecię wsłuchuje się w dźwięk tkliwej kolędy, uśmiecha się radośnie – chwyta w swe drobne rączyny te wszystkie drobne iskierki dobrych uczuć, promieniujących z dusz ludzkich i bawi się niemi po dziecięcemu, choć blask mądrości wszechwiedzącej w oczach Jego świeci świadomością przelotności tej chwili, świadomością powrotu szarego, burzliwego dnia codziennego…
A jednak iskry dobrych serdecznych uczuć, zebrane drobnemi rączkami Dzieciny, nie zagasają lecz mnożą rok rocznie te światła na firmamencie dusz naszych, które pozwalają ludzkości dźwigać się z przepastnych rozpaczy i mimo wykolejeń i manewrów, iść drogą wzwyż, ku swemu boskiemu praźródłu.

Na zakończenie obowiązkowy kącik poetycki od Henryka Zbierzchowskiego:
Boże Narodzenie
Choć w naszem życiu szarem, bez koloru
Zostały tylko zgryzoty i lament.
Wilijnego wspomnienie wieczoru,
W duszy każdego błyszczy tak jak djament,
Bowiem w dzieciństwie tak się w pamięć wdarło,
Że ono jedno w sercu nie umarło.
Naprzód ten długi, niespokojny dzionek,
Szepty rodziców i jakieś namowy,
Potem wigilja i w salonie dzwonek
I Boże drzewko w łunie kolorowej
I okrzyk dzieci dziki, wojowniczy
Na widok darów, paczek i słodyczy.
Cóż się ziściło z owych cudnych rojeń,
Gdy zasypiałeś przy dźwiękach kolędy?
Zgorzkniało serce, a kwiaty upojeń
Szalejem stały się z djabelskiej grzędy.
Przez różne dzikie i nieczyste sprawki
Życie potłukło nam wszystkie zabawki.
Lecz ile razy zapłonie już drzewko
I wigilijna noc śniegami prószy,
Wyczarowane kolędniczą śpiewką
Cudne dzieciństwo zmartwychwstaje w duszy.
I te wspomnienia najczystsze, najsłodsze,
Dla których każdy ukradkiem łzę otrze.
Została zachowana oryginalna pisownia
Opracował Krzysztof Szymański
Tekst ukazał się w nr 24 (460), 31 grudnia – 16 stycznia 2025
