Opowieść o unikatowym, ale zapomnianym „Balsamie Vetoriniego” przygotowali do Dni Dziedzictwa Europejskiego muzealnicy lwowskiego Muzeum Historycznego Ulana Żywylak i Mirosław Pobereżny. W „Nowym Kurierze Galicyjskim”(nr 18 i 19) umieściliśmy reportaż z wydarzeń Dni Dziedzictwa Europejskiego, również fascynującą historię wynalazku tego balsamu przez lwowskiego farmaceutę (a może lekarza) Pawła Vetoriniego. Ów balsam w XIX wieku zawojował uznanie nie tylko we Lwowie, lecz w całej Europie, a nawet w Stanach Zjednoczonych i Turcji.

We Lwowie produkcja „Balsamu Vetoriniego” trwała ponad stulecie. Po śmierci Pawła Vetoriniego jego sprawę kontynuował lwowski kupiec Feliks Mizerski. Przez wiele lat nie był znany unikatowy przepis na ten balsam, ale dzięki zapiskom znanego lwowskiego farmaceuty Ignacego Łukasiewicza, ojca lampy naftowej, udało się ten sekret odszyfrować. Już na początku XIX wieku „Balsam Vetoriniego” otrzymał wysoką ocenę samego księcia Józefa Poniatowskiego, zwierzchnika Księstwa Warszawskiego i według jego rozporządzenia był używany do leczenia żołnierzy we wszystkich szpitalach wojskowych księstwa. I był to tylko początek sukcesu i triumfu Balsamu lwowskiego obywatela w całej Europie.
Cena jednej flaszeczki „Balsamu Vetoriniego” we Lwowie, całej Galicji i Imperium Austriackim wynosiła 1,5 złr waluty austriackiej w srebrze. Imponująco wygląda lista krajów i miast, do których eksportowano „Balsam Vetoriniego” w większych i mniejszych flaszeczkach. Wśród nich ponad sto miast na terenach Imperium Austriackiego, Imperium Rosyjskiego, Turcji, Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych. W każdym z tych krajów firma Vetoriniego organizowała „główne składy” i „pojedyncze” punkty sprzedaży. Wśród większych miast na liście zainteresowań Pawła Vetoriniego są na przykład, według „Kuriera Warszawskiego” Jassy, Linz, Kraków, Bern, Bukareszt, Czerniowce, Kostantynopol (Stambuł), Presburg (Bratysława), Rzeszów, Warszawa, Salzburg, Beograd, Waszyngton, Nowy Jork, Odessa, Praga, Peszt i inne. Jak już podano wyżej, flaszeczka „Balsamu Vetorini” dla Galicji i całej Monarchii Austriackiej kosztowała 1,5 złr, dla Niemiec – 1 taler pruski, dla Rosji, Mołdawii i Wołszczyzny – 1 rubl srebrny, dla Anglii – 3 szylingi, dla Francji – 4 franki, dla Turcji – 20 piastrów, dla Ameryki – 1,5 dolara. Cena dość wysoka, lecz Balsam powszechnie kupowano i to w znacznych ilościach.
Paweł Vetorini w niektórych miastach reklamował swój towar osobiście. Na przykład, 28 lutego 1825 roku „Kurier Warszawski” donosił, że Paweł Vetorini przybył ze Lwowa do Warszawy i zamieszkał w Hotelu Niemieckim przy ulicy Długiej nr 584. Miał też ze sobą znaczną ilość „balsamu prawdziwego w flaszeczkach większych po złotych 8 i w mniejszych – po złotych 4, opieczętowanych”. Nabyć balsam można było w handlu warszawskiego kupca Sommera” exystującego przy ulicy Długiej nr 557” oraz u kupca Storsberga z Marywilla.
Nie jest dokładnie znana data śmierci Pawła Vetoriniego oraz jego powiązania rodzinne. Lecz popularność „Balsamu Vetorini” nie zmniejszyła się z jego zgonem. W prasie lwowskiej znajdujemy ogłoszenia reklamowe tego balsamu w latach 50. XIX wieku, również na początku wieku XX. Tym razem właścicielem firmy, która produkowała „Balsam Vetorini” występuje niejaki Feliks Mizerski, zamieszkały we Lwowie przy ulicy Szerokiej nr 554/2/4 (obecnie ul. Kopernika). Kim był ów kupiec nie zachowały się dokładne informacje, nie jest też znane skąd otrzymał tajemną receptę balsamu.
Właśnie Feliks Mizerski osiągnął kolejny sukces, wystawiając balsam w 1867 roku na Powszechnej Wystawie w Paryżu. Jak informował w tymże roku „Dziennik Lwowski”, w artykule pod tytułem „Sławny Balsam Vetoriniego”: „Ten nieporównany, przez różne Towarzystwa uczone aprobowany i dla zadziwiającej skuteczności w rozmaitych słabościach od lat wielu w kraju i za granicą używany środek, bez reklam i przechwałek z każdym dniem niezbędniejszym i poszukiwańszym się staje… Na rany wszelkiego rodzaju okazał się środkiem najskuteczniejszym, stąd dla swoich nadzwyczajnych własności w lazaretach wojskowych wiedeńskich od roku 1859 ciągle z najlepszym skutkiem jest używanym, jak dowodzą liczne i pochlebne świadczenia najznakomitszych lekarzy, złożone w każdym głównym składzie”.
Według ogłoszenia reklamowego, balsam używano tak dla leczenia groźnych chorób, jak cholera, jak i w celach hygieniczno-toaletowych, na przykład płukania ust, wzmocnienia dziąseł, usunięcia piegów, „utrzymania skóry w czerstwości”. W swojej reklamie we lwowskiej „Gazecie Narodowej” Feliks Mizerski twierdził, że był to „niezawodny i jedyny środek przeciw cholerze. Nie trafił się bowiem ani jeden wypadek, ażeby słaby na cholerę używając balsamu Vetoriniego umarł”. Cudowny ten balsam również gładził zmarszczki i leczył „zęby od psucia, szczególniej tak zwanej próchnicy”. Każdy flakonik balsamu opatrzony był pieczęcią firmową i własnoręcznym podpisem Feliksa Mizerskiego. Wśród nowych adresów sprzedaży balsamu we Lwowie reklama wymienia m.in. aptekę Piotra Mikolascha, aptekę Zygmunta Rukiera (dawniej Tomaneka), handle A. Berlinera (dawniej Laperi) i B. Stillera.
W zbiorach Muzeum Historycznego Ulana Żywylak odnalazła niezwykle cenne potwierdzenie działalności firmy Feliksa Mizerskiego we Lwowie, mianowicie oryginalną mosiężną pieczęć firmową z następującym tekstem: „Fabryka Balsamu Vetoriniego we Lwowie. Szeroka ulica 554/2/4”.
W tym miejscu można byłoby postawić kropkę w niezwykłej historii popularnego lwowskiego „Balsamu Vetoriniego”, lecz tajemnicą pozostawał skład tego cudownego leku, według legendy przekazanej Pawłowi Vetoriniego przez nieznanego bliżej lekarza chińskiego. Ale i ten sekret udało się odszyfrować. Dopiero w 2022 roku receptę „Balsamu Vetoriniego” odnaleźli i opublikowali w artykule „Z Manuału Ignacego Łukasiewicza” Krzysztof Andrzej Koniewicz i Monika Urbanik z Muzeum Farmacji Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum.
Legendarną receptę odnaleziono wśród innych 325 przepisów na leki, kosmetyki i inne towary aptekarskie, odręcznie wpisane do tak zwanego „Manuału” lub „Manuscriptu” przez samego Ignacego Łukasiewicza, wynalazcy słynnej lampy naftowej. Swój „Manuscript” Łukasiewicz rozpoczął pisać w 1850 roku we Lwowie, jako farmaceuta w aptece Mikolascha „Pod Złotą Gwiazdą” przy ulicy Kopernika, w niedalekim sąsiedztwie fabryki Feliksa Mizerskiego. Przepisy zostały ułożone alfabetycznie i napisane po łacinie, po polsku i sporadycznie po niemiecku. Łukasiewicz korzystał z własnych doświadczeń i zapisków znajdujących się w aptece. Według autorów artykułu, „spotykamy w Manuale niezwykłą różnorodność przepisów, poczynając od preparatów leczniczych, chemikaliów po kosmetyki, na przykład, fiksator, czyli brylantynę do układania włosów, preparatów niezbędnych w gospodarstwie domowym, np. szuwaks, czyli pastę do butów, a także przepisów na przetwory i alkohole”.
Ignacy Łukasiewicz zanotował też sporo przepisów na leki tajemne, cudowne, których zwykle nie zamieszczano w urzędowych lekospisach, a które cieszyły się popularnością wśród pacjentów. Wśród przepisów na leki znajdujemy 21 przepisów na nalewki i balsamy, na przykład „Tinctura Rhei Darelli”, „Tinctura longae vitae”, „Tinctura antispasmatica”, „Tinktura Pyrethri”, również nalewka zawierająca chininę pod tytułem „Tinctura Warburgii”, czy też „Balsamum Sulphuris”. Niektóre balsamy były używane również jako „Balsam Vetoriniego” do leczenia ran, np. „Balsam Vitae Hoffmanna”, niemieckiego lekarza Friedricha Hoffmanna (1660–1742), znany znacznie wcześniej niż „Balsam Vetoriniego”. Głównym składnikiem „Balsamu Vitae Hoffmanna” to znaczy Balsamu Peruwiańskiego są także olejki: lawendowy, goździkowy, cynamonowy, tymiankowy, cytrynowy, muszkatołowy. Do leczenia ran, wszawicy, czy świerzbu używano też różnorakie maści, których w „Manuale” Ignacego Łukasiewicza wymieniono ponad 30. Skład tych maści często był bardzo podobny do składu wyżej wspomnianych balsamów.
Otóż konkurencja wśród tych wszystkich balsamów, maści, nalewek była bardzo poważna, lecz lwowski „Balsam Vetoriniego” utrzymał się na rynku ponad sto lat, i to nie tylko we Lwowie, ale też w Europie i Ameryce. A teraz sięgnijmy raz jeszcze do „Manualu” Ignacego Łukasiewicza i znajdźmy w nim przepis na „Balsam Vetoriniego”. W skład tajemniczego Balsamu wchodziły: balsamy kopaiwowy i peruwiański (popularny balsam peruwiański jest naturalną wydzieliną drzewa balsamowego), żywica – benzoesowa, olibanowa, styrakowa i mirrowa, olejki – bursztynowy, muszkatołowy i goździkowy. Miał być naprawdę bardzo skuteczny i w smaku przyjemny.
Jurij Smirnow
Tekst ukazał się w nr 20 (456), 31 października – 14 listopada 2024
