Człowiek o gołębim sercu – Adam Sołtys we wspomnieniach Adam Sołtys (Archiwum rodziny Sołtysów)

Człowiek o gołębim sercu – Adam Sołtys we wspomnieniach

„Promieniował dobrocią. Miał szczere, szaro-błękitne oczy.

Do dziś mam przed sobą te przepełnione mądrością oczy i miły uśmiech, który odzwierciedlał kryształową czystość jego duszy. Patrzył na ludzi z łagodnością, pragnął szerzyć dobro. Był jednocześnie bardzo skromnym człowiekiem. Nie była to naiwność. Ludzie mieli wówczas twardy charakter i niezmienne przekonania. Miał bogatą, wszechstronną osobowość” – wspomina prof. Stefania Pawłyszyn.

W tym roku przypada 125. rocznica urodzin Adama Sołtysa – cenionego dyrygenta, kompozytora, pedagoga, krytyka muzycznego, dyrektora Towarzystwa Muzycznego i konserwatorium, kontynuatora dzieła swojego ojca, wybitnego kompozytora Mieczysława Sołtysa, ofiarnego animatora przedwojennego życia muzycznego we Lwowie. W lipcu br. w „Izbie Pamięci Mieczysława i Adama Sołtysów” odbyło się spotkanie zorganizowane przez Marię Ewę Sołtys, na które przybyły osoby, pamiętające Adama Sołtysa, w tym jego uczniowie: prof. dr hab. Stefania Pawłyszyn i słynny dyrygent Jurij Łuciw. Obecne były także przedstawicielki trzech pokoleń pianistek z Akademii Muzycznej we Lwowie – Lidia Krych, Oksana Rapita i Ołena Hawiuk.

Podczas wieczoru zabrzmiała muzyka wykonana na fortepianie rodziny Sołtysów. Profesor konserwatorium lwowskiego Oksana Rapita zagrała dwa fragmenty z opery Opowieść kresowa Mieczysława Sołtysa, a jej uczennica, utalentowana pianistka Ołena Hawiuk – Wariacje na fortepian op. 4 Adama Sołtysa.

Na początku spotkania Maria Sołtys, muzykolog, córka kompozytora, przybliżyła życiorys Adama Sołtysa:

– Życie mojego ojca było niezwykle ciekawe, pełne dramatycznych przeżyć i wydarzeń. Tak się złożyło, że dorastał w zaborze austriackim, a największe jego sukcesy przypadają na okres wskrzeszonej Rzeczypospolitej. Potem przeżył okupację sowiecką, następnie niemiecką, a potem znów powrót sowietów. Chcąc przeżyć, zmuszony był przystosowywać się do zmian w sytuacji geopolitycznej. Urodził się w 1890 roku we Lwowie jako syn Mieczysława Sołtysa, znanego już kompozytora i dyrygenta i Józefy Morawieckiej. Naukę muzyki rozpoczął w szóstym roku życia pod kierunkiem ojca. Następnie uczył się w Konserwatorium Galicyjskiego Towarzystwa Muzycznego, wówczas grał już na skrzypcach i altówce w tamtejszej orkiestrze, a także śpiewał w chórze. Po ukończeniu konserwatorium GTM (i maturze w gimnazjum niemieckim) kontynuował studia w Niemczech. Początkowo podjął studia na uniwersytecie, następnie w Królewskiej Akademii Muzyki, a na koniec w Królewskiej Akademii Sztuki, w klasie mistrzowskiej Georga Schumanna. Przez cały ten czas prowadził chóry, które działały w ramach polskiego Towarzystwa „Harmonia”. Występował również jako solista-skrzypek, wziął udział jako altowiolista w berlińskim wykonaniu oratorium Śluby Jana Kazimierza autorstwa Mieczysława Sołtysa. Potem nastąpiła przerwa, gdyż został wcielony do wojska austriackiego i brał czynny udział w I wojnie światowej. Po powrocie do Lwowa jakiś czas studiował w konserwatorium, ale fakt, że nie dokończył studiów, nie dawał mu spokoju. Powrócił więc do Berlina i wkrótce obronił pracę doktorską, poświęconą niemieckiemu kompozytorowi Georgowi Österreichowi. Był to rok 1921 – przełomowy moment w życiu mojego ojca. Rozpoczął się okres najbardziej intensywnej działalności muzycznej Adama Sołtysa w wielu kierunkach. W konserwatorium PTM uczy wszystkich przedmiotów teoretycznych i od razu zdobywa sobie sławę niezwykle utalentowanego pedagoga. Prowadzi też szkołę operową i kurs orkiestrowy. Od 1924 roku – jeszcze za życia Mieczysława Sołtysa – dyryguje niemal wszystkimi koncertami Polskiego Towarzystwa Muzycznego, osiągając coraz większe sukcesy. Szczególnie aktywnie popularyzuje utwory najnowsze – m.in. w 1928 roku wykonuje III Symfonię „Pieśń o nocy” Karola Szymanowskiego. Było to światowe prawykonanie tego dzieła w pełnym składzie z chórem, na które osobiście przyjechał autor. Po koncercie podczas uroczystego przyjęcia, Szymanowski zaproponował memu ojcu bruderszaft. Kolejne wielkie sukcesy dyrygenckie Adama Sołtysa to między innymi wykonania Symfonii psalmów Igora Strawińskiego oraz oratorium Król Edyp Honegera. Oczywiście, mój ojciec wykonywał również utwory dawniejsze, m.in. pasje Bacha, symfonie Beethovena, Brucknera, Mahlera i wielu, wielu jeszcze innych słynnych kompozytorów. W 1929 roku, po śmierci ojca, Adam Sołtys zostaje dyrektorem konserwatorium PTM. Działa również jako krytyk muzyczny, pisując artykuły do „Kuriera Lwowskiego”, warszawskiej „Muzyki” oraz innych czasopism. Był też kierownikiem działu muzycznego w przedwojennym „Radiu Lwów”, a także prezesem wielu towarzystw artystycznych. Z inicjatywy Adama Sołtysa i przy jego aktywnym współudziale reaktywowana została w latach 30. Filharmonia Lwowska, której został dyrektorem. W czasie okupacji niemieckiej, żeby przeżyć, uczył w szkole gospodarczej. Jego głęboka wiara pomogła mu przetrwać wszystkie kataklizmy dziejowe i trudne sytuacje życiowe. Po wojnie, aż do samej śmierci, uczył w państwowym Konserwatorium im. M. Łysenki, ponadto był kierownikiem Katedry Dyrygentury. Z klasy Adama Sołtysa wyszli wspaniali kompozytorzy: Giennadij Laszenko, Igor Macijewski, Andrzej Nikodemowicz, Myrosław Skoryk. Każdy z tych twórców jest inny, oryginalny i niepowtarzalny, ponieważ Adam Sołtys jako pedagog wyczuwał preferencje każdego ucznia z osobna i zapewniał możliwość jego indywidualnego rozwoju. Przedmiotów teoretycznych u Adama Sołtysa uczył się nasz dzisiejszy gość – dyrygent Jurij Łuciw, muzykolog Wsiewołod Zadieracki i wielu, wielu innych nie mniej znanych i cenionych muzyków. Twórczość Adama Sołtysa – to osobna strona jego działalności, której poświęcał się właściwie przez całe życie. Powiem tylko, że jest autorem utworów orkiestrowych, chóralnych, fortepianowych i kameralnych, m.in. pięknych pieśni solowych.

Swoimi wspomnieniami podczas spotkania podzieliła się również prof. Stefania Pawłyszyn:

– Mieczysław i jego syn Adam byli postaciami, które wyróżniały się na tle ówczesnym. Prawie każdy artysta przeżywa rozdwojenie osobowości: z jednej strony jest człowiekiem, z drugiej – twórcą. Mieliśmy szczęście mieć takich muzyków, którzy harmonijnie łączyli osobowość z twórczością. Chodzi mi nie tylko o Adama Sołtysa, ale o otoczenie. Był taki czas, taka tradycja wielowiekowa i tak wychowani ludzie. Miałam szczęście w życiu, ponieważ przez dwa lata byłam studentką  Adama Sołtysa. Przekonałam się osobiście, że był on nie tylko wspaniałym pedagogiem, ale również człowiekiem. Jako wykładowca, stosował berlińską szkołę, bardzo dokładną i precyzyjną. Kto przeszedł jego kurs, mógł doskonale analizować każdą twórczość. Dzisiaj stosowana jest zupełnie inna metoda i tego co było nie da się więcej powtórzyć. Dawna metoda była unikalną. Adam Sołtys imponował nam bardzo jako człowiek. Skromność tych ludzi nie pozwalała im opowiadać o swoich dobrych uczynkach. Chciałabym wspomnieć o dwóch fragmentach z życia Adama Sołtysa, które świadczą o nim jako o człowieku ze wspaniałą duszą. Kiedyś kompozytor zaopiekował się zdolną studentką Muzą Nikolską, pochodzącą z rosyjskiej inteligenckiej rodziny z wieloletnią tradycją. Nie miały gdzie mieszkać z matką i maleńkim synkiem, więc Adam Sołtys zaproponował im kąt we własnym domu rodzinnym. O tym jacy to byli ludzie, świadczy fakt, że kiedy po latach, z kolei ja zostałam bez mieszkania, zaproponowali mi miejsce w swoim 12-metrowym pokoju (bez żadnych wygód), gdzie mieszkali we trójkę. Znałam wówczas takich, co mieli 5 pokoi i nigdy nie dostałam od nich żadnej propozycji. Przychodzi mi do głowy jeszcze jedno wspomnienie, dotyczące tego, jakim był człowiekiem. Kiedyś spóźniłam się na wykład i profesor zauważył, że przyszłam w niezbyt dobrym nastroju. Zapytał mnie po wykładzie, co mi dolega, a ja odpowiedziałam, że pożyczyłam pieniądze na materiał, z którego chciałam uszyć płaszcz. Miałam wówczas 20 lat, a chodziłam w płaszczyku, który mi kupiono, kiedy miałam 13 lat. Pieniądze mi skradziono. Adam Sołtys zaproponował, że da mi tę sumę. Znalazłam inne wyjście z tej sytuacji, ale nigdy nie zapomnę propozycji profesora.

Chciałabym, żebyśmy pamiętali o Adamie Sołtysie jako o wybitnym muzyku, działaczu kultury oraz propagatorze muzyki klasycznej i najnowszej. To wielkie szczęście, że córka profesora, Maria Sołtys, pielęgnuje pamięć o swoim ojcu, która nigdy nie zaginie. Wydane zostały książki o Mieczysławie i Adamie Sołtysach i nawet te osoby, które wcześniej nie słyszały o tych kompozytorach, mają teraz możliwość poznać ich życiorysy.

Znany dyrygent Jurij Łuciw wrócił pamięcią do lat młodości:

– Był niezwykłym człowiekiem pod każdym względem. Wspaniały kompozytor, niezasłużenie rzadko są wykonywane jego utwory. Pedagog, który miał swoje podejście do studenta, do młodych osób. Był bardzo skromny, o sobie mówić nie lubił. Nazywano go człowiekiem o gołębim sercu. Adam Sołtys posiadał encyklopedyczną wiedzę, którą umiał przekazać studentom. Był moim profesorem w Konserwatorium Lwowskim. Uczył nas pracy w orkiestrze na przykładzie utworów, reprezentujących różne style: od baroku do muzyki współczesnej, wiele z nich było wówczas na indeksie. Te utwory nie były wykonywane, nie mówiono o nich, a jeśli nawet wspominano – to raczej negatywnie. Profesor zawsze miał swoje zdanie na temat muzyki współczesnej, więc z pierwszych ust dowiadywałem się o utworach terra incognita lat 40–50., za co jestem profesorowi bardzo wdzięczny. Pamiętam nasze rozmowy i nie tylko te o muzyce, a o sprawach przyziemnych, o życiu codziennym. Nie ze wszystkimi profesorami można było w owych czasach porozmawiać, ale też nie każdy wykładowca chciał rozmawiać ze studentami. Bardzo cenię to, że rozumieliśmy się wzajemnie. Dla mnie była to nie tylko szkoła merytoryczna, ale i szkoła życia młodego człowieka, w której Adam Sołtys prowadził mnie za rękę przez ścieżkę życia i wskazywał jakie mogą być niebezpieczeństwa, jak zachować swoją godność. Szkoda, ponieważ teraz nie tylko młodzież, a i często ludzie średniego pokolenia mało wiedzą o tamtych powojennych czasach. Profesor kontynuował linię Mieczysława Sołtysa, swojego ojca i nazwałbym go „generalnym dyrektorem muzycznym całej Galicji”. Po 1929 roku, w czasie kryzysu, filharmonia praktycznie była nieczynna, ale sporadycznie zbierała się orkiestra i wykonywała różne utwory. Gdy prof. Sołtys był kierownikiem katedry, praca i organizacja w jego katedrze stała na bardzo wysokim poziomie. Nie było jednak zbędnego afiszowania. Na wszystko był swój czas i wszystko miało swoje miejsce.

Profesor Lidia Krych spojrzała wstecz oczami swojego męża – Wiaczesława Cajca, ucznia Adama Sołtysa:

– Mój mąż często wspominał o tym, że Adam Sołtys zawsze chętnie poświęcał uwagę i czas młodym kompozytorom. Bardzo interesowała go współczesna twórczość. Jego uczniowie przynosili na lekcje partytury pisane ręcznie, często po prostu nabazgrane. Adam Sołtys potrafił jednak bez problemu odczytać każdy napisany znak graficzny. Po prostu od samego początku wiedział czy dany utwór jest wartościowy czy nie.

***
Z okazji 125. rocznicy urodzin Adama Sołtysa ukazała się pierwsza na Ukrainie monografia poświęcona wszechstronnej działalności muzycznej Adama Sołtysa: Марія Ева Солтис, Адам Солтис, Львів 2015, dofinansowana przez Konsulat Generalny RP we Lwowie. Autorka wykorzystała w niej po części materiał wcześniejszych publikacji, wydanych w Polsce. Są tu też materiały nigdy wcześniej nie publikowane, np. wspomnienia Jewhena Wachniaka, wieloletniego zastępcy profesora na stanowisku kierownika katedry dyrygentury. Te opowieści – to wspaniałe, wzruszające świadectwo przyjaźni dwóch niezwykłych dyrygentów, ludzi o wyjątkowej dobroci. Po raz pierwszy również publikowane są wspomnienia muzykologa Wiktora Kozłowa – ostatniego ucznia Adama Sołtysa, z których dowiedzieć się można niemało interesujących szczegółów z ostatnich lat życia Adama Sołtysa. Ponadto w nowej książce rozwinięte zostały wątki dotyczące relacji pomiędzy polskimi i ukraińskimi muzykami w okresie międzywojennym.

Naszych czytelników, zainteresowanych twórczością Mieczysława i Adama Sołtysów, odsyłamy do książek Marii Ewy Sołtys: Tylko we Lwowie. Dzieje życia i działalności Mieczysława i Adama Sołtysów, Wrocław – Warszawa – Kraków. Wydawnictwo Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, 2008, a także Twórczość Mieczysława i Adama Sołtysów w kontekście muzyki polskiej i europejskiej, Lublin. Polihymnia, 2012.

Także na łamach Kuriera Galicyjskiego ukazał się artykuł „Mieczysław Sołtys – autor oper i oratorium” nr 3 (175) 2013 oraz wywiad z Marią Sołtys „Dom rodu Sołtysów” nr 3 (223) 2015 i „Kompozytorom w hołdzie” 12 (232). Przez Kurier Galicyjski TV były zrealizowane na ten temat materiały filmowe „Dom rodu Sołtysów” i „Adam Sołtys we wspomnieniach”, które można obejrzeć na stronie internetowej Kuriera Galicyjskiego na kanale YouTube.

Anna Gordijewska
Tekst ukazał się w nr 14-15 (234-235) 14–27 sierpnia 2015

{youtube}CJlIfL2vS24{/youtube}

{youtube}ZkcyLfu-nQU{/youtube}

{youtube}KCz_6zljkUk{/youtube}

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X