Chełmska ikona Matki Bożej jednoczy narody pogranicza Fot. Konstanty Czawaga

Chełmska ikona Matki Bożej jednoczy narody pogranicza

Pod koniec 2015 roku, w dniach 14-15 grudnia w Chełmie i Lublinie odbyła się międzynarodowa konferencja naukowa pt. „Sacrum łączące narody.

Chełm i Ziemia Chełmska w przestrzeni duchowej pogranicza polsko-ukraińskiego w ciągu wieków”. Konferencja była poświęcona 250. rocznicy pierwszej koronacji obrazu Matki Bożej Chełmskiej.

Z Konstantynopola do Chełma
Według źródeł historycznych, żona księcia Włodzimierza – chrzciciela Rusi Kijowskiej – księżniczka Anna z Konstantynopola przywiozła w posagu między innymi ikonę Matki Bożej z Dzieciątkiem, wykonaną na desce z drewna cyprysowego. Wizerunek został umieszczony w świątyni specjalnie wzniesionej dla niego „na górce” w Chełmie. Pod koniec XIII wieku, podczas najazdu Tatarów, obraz został sprofanowany. Dopiero po wielu latach odnowiono go i uroczyście wprowadzono do odbudowanej cerkwi. Świątynia na Górce Chełmskiej stała się miejscem pielgrzymek. Obraz ten w cudowny sposób przyczynił się do zwycięstwa Polaków pod Beresteczkiem w 1651 roku, stąd zaczęto go nazywać Madonną Wojenną. Do 1652 roku za Jej przyczyną zanotowano 698 łask i cudów. W 1794 roku Tadeusz Kościuszko przybył tam, aby publicznie podziękować Matce Bożej za zwycięstwo pod Racławicami. Podczas I wojny światowej obraz wywieziono w głąb Rosji. W 1919 na jego miejscu umieszczono znalezioną na strychu kopię, którą 20 lat później zastąpiono nową.

Po II wojnie światowej podczas wymuszonej repatriacji ludności ukraińskiej do Ukraińskiej SRR cudowna ikona przez kilka dziesięcioleci przechowywana była wśród Chełmszczaków na terenie obwodów iwanofrankowskiego i wołyńskiego. Obecnie, po dokonanej konserwacji znajduje się w Muzeum Ikony Wołyńskiej w Łucku. W bazylice Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Chełmie wystawiona jest namalowana w 1939 roku kopia. Korony papieskie nakładano na nią kolejno w 1946 i 1957. W ciągu wieków przed obrazem Matki Bożej Chełmskiej modlili się prawosławni, unici, wierni kościoła łacińskiego.

Do kogo należy cudowny wizerunek?
– To pogranicze daje nam wiele do myślenia, bo mamy dużo wspólnych modlitw, pieśni, a ludzie chodzący do kościoła czy do cerkwi modlą się do tej samej Matki Bożej, bo Ona jest nasza – powiedział w homilii biskup senior charkowsko-zaporoski Marian Buczek, który przed rozpoczęciem obrad w Wyższej Szkole Zawodowej w Chełmie i na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim odprawił w chełmskiej bazylice mszę św. dla naukowców z Polski, Ukrainy i Rosji. Tą myśl hierarcha rozwinął w swoim wystąpieniu podczas obrad na KUL.

– Na Kresach jedna tradycja przenika w drugą – mówił bp Buczek. – Ileś tam kilometrów w głąb danego kraju są dwie tradycje, dwie kultury. Tak samo piękna architektura budynków, kościołów, nieraz te same pieśni czy utwory poetyckie. Już dalej widzimy czysty styl, czysty sposób życia w danym kraju. A na tym styku, z jednej i drugiej strony granicy jest to bardzo bogate. Bo mamy i wspólną kuchnię, mamy wspólną muzykę, tradycje. Mamy mieszane małżeństwa i mamy tak samo bardzo piękne modlitwy. Czasami zastanawiamy się nad pieśniami ludowymi przy tych granicach i pytamy, czy to jest ukraińskie czy polskie, czy to jest polskie czy niemieckie? Dlatego że ludzie to przyjęli i w tym trwają. Nieraz pytamy, a jak to jest z sytuacją obrazów cudownych czy figur, czy mozaik, które są w cerkwi czy kościele? Ludzie mieszkający na tym terenie przygranicznym bez różnicy, czy idą do kościoła, czy idą do cerkwi, modlą się do tej samej figury czy obrazu Matki Bożej, bo to jest „nasze”. Dopiero znowu ileś kilometrów dalej robi się jakby czysty teren sanktuarium tylko greckokatolickiego, bądź tylko rzymskokatolickiego, polskiego czy ukraińskiego, czy innego. A Przygranicze zawsze ma to wielkie duchowe bogactwo, o czym świadczą zapisy w starych księgach pielgrzymkowych do danego sanktuarium, gdzie są wpisy ludzi różnych wyznań chrześcijańskich, a czasem nawet i religii. Bo też znane nam jest to, że muzułmanie bardzo czczą św. Antoniego z Padwy, na przykład w Turcji. Tak samo św. Antoniego z Padwy czczą grekokatolicy i prawosławni w Centralnej Ukrainie. Święci, którzy są przy granicy zawsze nas łączą – podkreślił biskup Marian Buczek.

Do uczestników konferencji skierował list gratulacyjny prezydent RP Andrzej Duda, który w tym dniu był w trakcie swojej pierwszej wizyty na Ukrainę. „Na styku duchowej tradycji łacińskiej i prawosławnej wytworzyła się szczególna wartość, która przyczyniła się do ukształtowania fenomenu Rzeczypospolitej Wielu Narodów i do dzisiaj wpływa na świadomość mieszkańców tej części Europy. Tą wartością jest pogranicze kultur i religii, sprzyjające spotkaniu, wzajemnej ciekawości, dialogowi. Choć efektem tego sąsiedztwa bywały również podziały i konflikty, to przecież często bardzo istotne okazywało się także poczucie łączności i wspólnoty losu” – napisał szef państwa polskiego. Andrzej Duda przywołał słowa św. Jana Pawła II, autora niezwykle bogatego w treść symbolu „dwóch płuc Europy”: Dusza słowiańska (…) należy zarówno do Wschodu i Zachodu, czerpie swe siły z tego podwójnego źródła, wspólnego dziedzictwa wkorzenionego w wiarę Chrystusa. „Wymownym tego przykładem jest wielowiekowy kult chełmskiej ikony Matki Bożej – zaznaczył prezydent RP. – Nawiązując do 250. rocznicy koronowania tego cudownego obrazu, słusznie zwracają Państwo uwagę, jak wielką odegrał on rolę w życiu pokoleń zamieszkających te ziemie. To sacrum łączące prawosławnych, katolików i unitów. Symboliczne są losy obrazu, sięgające wedle legendy czasów Włodzimierza Wielkiego, chrzciciela Rusi, aż po dramatyczny wątek ukrywania ikony przed profanacją sowiecką. Zarówno ten temat, jak i inne zagadnienia poruszane na Państwa konferencji ilustrują znaczenie duchowej spuścizny, która jest wspólnym udziałem pogranicza. O tym, jak ważna to wartość, mówiłem podczas moich odwiedzin na Świętej Górze Grabarce podczas prawosławnych obchodów Święta Przemienienia Pańskiego”.

Wzorem badaczy zachodnich i wschodnich
– Każdy z nas ma swoje zdanie, ale zdania te prowadzą do porozumienia – mówił Orest Małyć, dyrektor Muzeum Historii Religii we Lwowie. Opowiedział o obrazach Matki Bożej typu „hodegetria” na przykładzie zbiorów tego muzeum.

– Bardzo interesującym było dla mnie przyjechać do Polski, aby wygłosić tu referat, usłyszeć naukowców z Polski i Ukrainy, wymienić doświadczenia, znaleźć nowe wspólne tematy w celu rozwijania stosunków i współpracy z badaczami dziejów Kościoła katolickiego – powiedział rosyjski teolog prawosławny dr Andriej Mielkow, przewodniczący Instytutu Współczesnych Badań Humanistycznych w Moskwie. Wygłosił on referat pt. „Prawosławie rosyjskie narzędziem polityki rusyfikacji Chełmszczyzny”.

Fot. Konstanty Czawaga

Badaczy świeccy i duchowni dokonali gruntownej analizy historii i kultu cudownego obrazu z Górki Chełmskiej oraz losu ludności tej ziemi na przestrzeni wieków, m.in. zmian wyznaniowo-etnicznych pod zaborem rosyjskim i po wymuszonych przesiedleniach Polaków i Ukraińców po II wojnie światowej.

– Jest tu zderzenie różnych poglądów, ale konstruktywna dyskusja zbliża kraje i narody oraz przybliża nam to, co nas łączy, a nie to, co dzieli – powiedział pomysłodawca konferencji prof. dr hab. Włodzimierz Osadczy, dyrektor Ośrodka Badań Wschodnioeuropejskich – Centrum UCRAINICUM KUL. – Ukazuje wielką spuściznę, której spadkobiercami są zarówno Polacy, jak też Ukraińcy i Rosjanie. Musimy to sobie uświadamiać i podkreślać szczególną rolę Matki Boskiej Chełmskiej jako patronki wszystkich ludów i tych wiernych różnych wyznań, którzy w ciągu wieków przychodzili do Niej ze swoimi potrzebami, prosili Ją o opiekę.

Współorganizatorami całego wydarzenia były Ośrodek Badań Wschodnioeuropejskich – Centrum UCRAINICUM KUL, Katolickie Stowarzyszenie „Civitas Christiana”, Konsulat Generalny Ukrainy w Lublinie i Instytut Neofilologii Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Chełmie.

Z myślą o przyszłości
– Chełm jest ważny zwłaszcza dla stosunków polsko-ukraińskich, poczynając od księcia Daniela w pierwszej połowie XIII wieku, gdzie Chełm był przez kilkadziesiąt lat stolicą księstwa Halicko-Włodzimierskiego – powiedział Stanisław Adamiak, Konsul Honorowy Ukrainy w Chełmie. – A później wiele ważnych postaci, znaczących dla Ukrainy i Polski była też z Chełmem związana. Mychajło Hruszewski, wybitny historyk ukraiński urodził się w Chełmie. Premier Ukraińskiej Republiki Ludowej na emigracji z lat 20. Pyłyp Pyłypczuk leży na cmentarzu prawosławnym na Górce Chełmskiej. Mamy wiele wydarzeń historycznych, które nas łączą. Dzisiaj niezwykle ważne są dla Chełma te stosunki polsko-ukraińskie. Może i są w Chełmie ludzie, którzy nie zdają sobie do końca sprawę z tego, że ta otwartość Chełma i wielokulturowość jest skarbem Chełma, niezwykle cenna dla samego miasta, dla jego dalszego rozwoju, rozkwitu. Myślę, że władze Chełma doceniają to i będą doceniać to co raz bardziej.

– Jeżeli nie będziemy wiedzieć o swojej przeszłości, to nie zdążymy zbudować naszą przyszłość – powiedział Konsul Generalny Ukrainy w Lublinie Wasyl Pawluk, który uczestniczył we wspólnej modlitwie w katedrze chełmskiej i w obradach konferencji. – Prawdą jest, że nasza przeszłość była niejednoznaczną. Różnie zdarzało się w stosunkach pomiędzy naszymi narodami, jednak teraz musimy szczerze popatrzeć jeden drugiemu w oczy i powiedzieć sobie prawdę. Chciałbym tutaj przywołać słowa św. Jana Pawła II, który wzywał: „Nie bójcie się!” I nam nie trzeba się bać powiedzieć prawdę, a również razem budować przyszłość, ponieważ mamy wspólne korzenia.

– Przyszłe pokolenia będą zbierać owoce z tej pracy naszej obecnej – zaznaczył prezes Stowarzyszenia „Wspólne Korzenie” Zbigniew Wojciechowski. – Stare polskie, ale myślę, że to słowiańskie, przysłowie mówi, że przyjaciel poznaje się w biedzie. To właśnie Polacy, gdy powstawało na nowo państwo Ukraińskie, jako pierwsi uznali go. I gdy zagrożenie nastąpiło na wschodzie Ukrainy, też pierwsi wsparli duchowo, a również humanitarnie naród ukraiński. Parę miesięcy temu wraz z „Solidarnością” z Lublina i z gronem przyjaciół wiozłem dary TIRem na Ukrainę i gdy zastanawialiśmy się, komu je przekazać, wówczas pan Roman Hrycewicz zaproponował, ażeby przekazać je dla ludzi i żołnierzy z Debalcewa. I tak zrobiliśmy. Ja z nimi się spotkałem, jakby podtrzymałem w tej słusznej walce. Za każdym razem, kiedy jestem na Ukrainie, gdy spotykam się i mam możliwość powiedzieć parę słów, mówię, że pragnę, żeby nastąpił pokój i spokój na wschodzie Ukrainy. Żeby te narody słowiańskie zaczęły siebie nawzajem wspierać, a nie ze sobą walczyć. Ale to chyba taka przywara nie tylko Słowian, że najtrudniej żyć w zgodzie w rodzinie. Naszym obowiązkiem jest pracować na to, żeby ta zgoda, ten pokój i spokój zapanował dla przyszłych pokoleń. Dla naszych dzieci, wnuków, prawnuków i dalej.

Składając podziękowanie uczestnikom konferencji, prof. Włodzimierz Osadczy zaanonsował kolejne jubileusze, na które chcą zwrócić uwagę naukowcy i intelektualiści sąsiednich krajów w Nowym Roku 2016: 360. rocznicę Ślubów Lwowskich króla Jana Kazimierza, 25-lecie wskrzeszenia struktur Kościoła katolickiego na Ukrainie, 15-lecie pobytu na Ukrainie św. Jana Pawła II, 90-lecie kardynała Mariana Jaworskiego, arcybiskupa seniora archidiecezji lwowskiej.

Konstanty Czawaga
Tekst ukazał się w nr 1 (245) 15-28 stycznia 2016

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X