Centrum Edukacji Transgranicznej w Nahaczowie fot. Konstanty Czawaga / Nowy Kurier Galicyjski

Centrum Edukacji Transgranicznej w Nahaczowie

Kolejną inicjatywę na pograniczu polsko-ukraińskim zrealizowały Stowarzyszenie i Fundacja Humanitarna Folkowisko z województwa podkarpackiego. Tym razem po stronie ukraińskiej w obwodzie lwowskim, w miejscowości Nahaczów koło Jaworowa, dzięki wsparciu partnerów z Polski, Stanów Zjednoczonych, Izraela i Ukrainy powstało Centrum Edukacji Transgranicznej. W uroczystym otwarciu uczestniczyli przedstawiciele zarówno polskiej, jak i ukraińskiej społeczności. Centrum będzie organizować szkolenia dla nauczycieli i psychologów, a także zajęcia dla lokalnej młodzieży, w tym kursy języka angielskiego i polskiego. Na początku stycznia br. wolontariusze zorganizowali tam ferie dla miejscowych dzieci.

Nahaczów to największa wieś w rejonie jaworowskim, która liczy prawie 3 tyś. mieszkańców i jest położona blisko granicy z Polską.

Stowarzyszenie Folkowisko powstało w listopadzie 2012 roku z inicjatywy osób zaangażowanych w organizację Festiwalu Folkowisko w Gorajcu koło Cieszanowa. Fundacja Folkowisko to wojenne dziecko Stowarzyszenia Animacji Kultury Pogranicza Folkowisko. Wraz z pierwszym dniem pełnoskalowej inwazji rosyjskiej na Ukrainę Stowarzyszenie, które w czasach pokoju zajmowało się tworzeniem Festiwalu Folkowisko oraz animacją lokalnej społeczności, przeobraziło się w jedną z najaktywniejszych organizacji niosących pomoc humanitarną Ukrainie. Domeną jest natychmiastowa reakcja na zmieniające się potrzeby szukających schronienia przed wojną. Fundacja Folkowisko powstała właśnie po to, żeby dostarczać szybką, skuteczną i systematyczną pomoc tam, gdzie jest ona najbardziej potrzebna.

fot. Konstanty Czawaga / Nowy Kurier Galicyjski

Marcin Piotrowski ze Stowarzyszenia i Fundacji Humanitarnej Folkowisko, który był głównym pomysłodawcą Centrum Edukacji Transgranicznej w Nahaczowie, w wywiadzie dla Kuriera powiedział:

– Pomysł na Centrum Edukacji Transgranicznej zrodził się z potrzeby serca, z potrzeby wspólnoty i bycia razem. Bo mamy takie Centrum otwarte po polskiej stronie, dokąd przyjeżdżają psycholodzy, pracownicy społeczni, także młodzież. Chcieliśmy mieć takie samo bliźniacze miejsce po stronie ukraińskiej. Swego rodzaju naszą ambasadę wolności, ambasadę spotkań. Dlatego Centrum powstało tuż przy samej granicy, przy przejściu granicznym, żeby było łatwo tutaj dotrzeć. Żebyśmy mogli się spotykać na ukraińskiej ziemi. Znaleźliśmy to miejsce trochę przypadkowo, bo jest to najbliższa wieś od przejścia granicznego. Większa wieś. I dowiedzieliśmy się, że tu jest budynek, który wymaga remontu i że w miejscowości nie ma ambulatorium, nie ma przychodni lekarskiej. Więc postanowiliśmy wyremontować jedno skrzydło, a później zobaczyliśmy potencjał drugiej strony tego budynku, że mogłoby tu powstać właśnie takie Centrum Edukacyjne. Więc we współpracy z Miejską Radą Jaworowa porozumieliśmy się, że razem ze szpitalem jaworowskim przeprowadzimy tutaj remont i będziemy współpracować dalej, ucząc i edukując. W tej chwili będziemy przyjeżdżać tutaj jako wolontariusze, jako trenerzy z Polski, ale co jest ważne oddajemy tę przestrzeń również lokalnej społeczności. Już po Nowym roku zaczną tu pracować animatorzy stąd – młodzi ludzie z Nahaczowa, z którymi wspólnie będziemy prowadzić to Centrum. Więc będzie ono łączone – polsko-ukraińskie. W tej chwili właścicielem budynku jest szpital w Jaworowie, ale trwają prace nad rejestracją Fundacji Folkowisko Ukraina i już niebawem mamy przejąć tę przestrzeń jako Fundacja Humanitarna Folkowisko. Będziemy nią zarządzać już po Nowym roku. To miejsce jest tworzone głównie po to, by mogli tu przyjeżdżać psycholodzy i pracować wspólnie na warsztatach. Mamy grupę Natan z Izraela, która przylatuje do Polski (i do Ukrainy) raz w miesiącu i prowadzi warsztaty dla psychologów z różnych terenów Ukrainy. Z Dnipra, z Charkowa, z Kijowa, ale i ze Lwowa. Pracują z osobami wewnętrznie przemieszczonymi albo z tymi, którzy przeżyli straty w wyniku wojny. Ta wspólna praca izraelskich, polskich, amerykańskich i ukraińskich psychologów daje wyjątkowe rezultaty. Środki na remont Centrum Edukacji Transgranicznej pochodzą  od zwykłych ludzi. Od Polaków, od setek osób, które wpłaciły darowiznę na cele Stowarzyszenia i Fundacji Folkowisko. I przyjechali. Przyjechali wolontariusze z całego świata. Ze Stanów, z Kanady, z Polski i wspólnie z mieszkańcami Nahaczowa, Jaworowa remontowali tę przestrzeń. To jest ogromna praca rąk ludzkich, a pieniądze są od zwykłych ludzi. Warto podkreślić że wsparły nas dwie ważne Fundacje – Fundacja Kościuszkowska ze Stanów Zjednoczonych i organizacja Natan z Izraela, która dostarczyła wyposażenie. Nasze trenerki będą tu prowadziły specjalne zajęcia, które pomagają w rozwoju psychologicznym, w walce z traumami, ze strachem, z agresją. To jest specjalny program. Pracujemy już w tej formie na przykład w Mościskach. To jest program rekomendowany przez Ministerstwo Edukacji Ukrainy i jako jedni z pierwszych wprowadzamy go na terytorium Ukrainy. Na razie zaczynamy stopniowo od pracy z lokalna społecznością, od kilku treningów dla psychologów z różnych miejsc, ale mamy nadzieję, że to miejsce będzie miejscem spotkań dla ludzi z całej Polski i z całej Ukrainy.

Przychodnia z nowoczesnym wyposażeniem działa już prawie rok.

– Tutaj są bardzo dobre warunki – stwierdziła, pokazując pomieszczenia Olga Kandiak, pielęgniarka. – Jest doprowadzona woda i ogrzewanie. Gabinety są przestronne i dobrze oświetlone. Tam, gdzie wcześniej była przychodnia, musieliśmy nosić wodę ze studni. Tutaj mamy dzienny oddział, do którego ludzie przychodzą na zabiegi zalecone przez lekarza, takie jak kroplówki czy zastrzyki. Prowadzimy również szczepienia dla dzieci i dorosłych. Obsługujemy pięć wsi.

Uroczyste otwarcie Centrum Edukacji Transgranicznej w dniu 8 grudnia 2024 roku zgromadziło mieszkańców Nahaczowa i okolicznych miejscowości, również wielu zacnych gości z Ukrainy i z Polski.

Po wspólnej modlitwie o. Taras z cerkwi prawosławnej w Nahaczowie dokonał poświęcenia pomieszczeń Centrum i w swoim przemówieniu  powiedział:

– Kiedy przestał istnieć kołchoz, budynek ten długi czas był nieużywany. Dzisiaj bardzo dziękujemy dobrodziejom i wolontariuszom, którzy uczynili coś dobrego dla naszej społeczności. Przyszli i rozpoczęli tę ciężką pracę. Bo jak się mówi, oczy się boją, ale ręce zrobią wszystko. I własnymi rękoma doprowadziliście tę salę do tak pięknego stanu.

Wiesław Kapel, wójt gminy Lubaczów wraz ze swoim zespołem przywieźli prezenty, które pomogą w realizacji różnych pomysłów, projektów. Są to zabawki, kolorowanki, kredki.

– Jest to efekt bardzo dobrej współpracy pomiędzy ludźmi dobrej woli z Polski i Ukrainy. Niech ten projekt się rozwija. Niech ten projekt będzie przykładem, że można takie rzeczy robić w różnych miejscach Ukrainy, ale też i Polski. Bardzo się cieszę z tego, że łączymy siły. Łączymy naszą energie, robimy wszystko, by ta współpraca mogła się rozwijać dla dobra najmłodszych i dla dobra wszystkich, którzy żyją w tej miejscowości. Niech ta współpraca łączy nasze narody, aby wspólnie działały na rzecz pokoju po obu stronach tej dla nas prawie już nieistniejącej granicy. Moi drodzy, to wyjątkowy dzień dla wszystkich. Cieszę się, że możemy tutaj być z delegacją gminy Lubaczów, która leży tuż za granicą polsko-ukraińską. Budomierz-Hruszew to przejście, to miejsce w sposób szczególny nas łączy. Mam nadzieję, że to miejsce nadal będzie dawało radość i szczęście najmłodszym. Że nadal będzie wiele powodów, by tutaj przychodzić i cieszyć się z tego, co tu dzisiaj wspólnymi siłami zostało przygotowane, zrobione i udostępnione dla wszystkich.

Paweł Bakuneć, deputowany Rady Najwyższej Ukrainy pochodzi z Jaworowa, gdzie 15 lat pracował w Radzie Miejskiej.

– Ta współpraca między mieszkańcami, między samorządami Polski i Ukrainy tutaj na pograniczu trwa już wiele lat – zaznaczył. –Zaczynała się od gry sportowej na granicy, a dzisiaj już mamy przejście Budomierz-Hruszów. Mamy nowy sprzęt w lecznicach, w szpitalach.

Najważniejsze, że ludzie zaczęli jeździć z Ukrainy do Polski, a przed wojną z Polski jeździli do Ukrainy. Że jeździła młodzież, jeździły samorządy, nauczyciele. Wracali i mówili innym, jak jest ładnie, jak super wygląda Europa i życie w Europie. Jak narody pracują, współpracują, żyją w pokoju, w przyjaźni i szacunku do siebie. Wioska Nahaczów jest daleko od Kijowa. A przybyli dobrzy ludzie z Polski i utworzyli tutaj to Centrum. Teraz jest to już obraz Europy na Ukrainie w Nahaczowie. Dziękuję narodowi polskiemu.

Marek Skulimowski jest prezesem Fundacji Kościuszkowskiej w USA, lecz w Nahaczowie odbierają go jak swego.

– Przyjechałem z Nowego Jorku, pochodzę z Lubaczowa – mówił. – Ale moje serce jest z wami nie tylko od pierwszego dnia wojny, lecz od pierwszej godziny wojny. Zawsze wierzyłem w to, że będzie możliwość zbliżenia. Tak niefortunnie się stało, że to wojna nas bardziej zbliżyła. Wierzę, iż jest to moment przełomowy dla nas wszystkich, dla historii. Myślę, że podzielacie tę opinię. To jest owoc działań wspólnych. Ktoś się zapyta, dlaczego nie w Kijowie? Dlaczego nie we Lwowie? Nie, właśnie tu, przy granicy, bo musi być tutaj. Ta granica wciąż nas dzieli. Myślę, że już niedługo będzie nas dzielić. Nie będziemy musieli jeździć przez Hruszew-Budomierz, może będzie droga przez Lipowiec prosto do Lubaczowa? Może. Tak jak jeździmy do Słowacji, do Czech, do Niemiec. Życzymy wam tego, życzymy tego Ukrainie, żeby to się stało jak najszybciej.

Wiera Szerszniowa, Marcin Potrowski i Marek Skulimowski, fot. Konstanty Czawaga / Nowy Kurier Galicyjski

W wywiadzie dla Kuriera Marek Skulimowski powiedział:

– Jest to część tych dużych działań, jak się teraz mówi – pakietu pomocowego. Od 24 lutego 2022 roku byliśmy zaangażowani w wiele projektów, w tym różnych szybkich. I w burzy mózgów narodził się pomysł najpierw pomocy dla tej przychodni lekarskiej. Coś dołożyliśmy, jakieś środki i wspomogliśmy, ale została druga połowa budynku. Co z tym zrobić? No i Marcin zastanowił się i doszedł do wniosku, że trzeba tam zrobić miejsce, które ma łączyć. No i powstało to Centrum. Oczywiście pomogliśmy Marcinowi Piotrowskiemu finansowo. Był też w Stanach Zjednoczonych. Zorganizowaliśmy spotkania, na których zbierano pieniądze, co pozwoliło mu na samym końcu, na finiszu dokończyć remont i wyposażyć centrum. Cieszę się, że to się w końcu wydarzyło. Bo nie chodzi o to, żeby tego typu miejsca były we Lwowie, w Kijowie czy innych dużych miastach, ale właśnie tutaj, gdzie tak naprawdę najwięcej się dzieje. Bo tutaj jest niedaleko jedno przejście graniczne, drugie przejście graniczne. Większość osób stąd ileś razy w roku jest w Polsce. Polacy tu przyjeżdżają. Tu będzie najłatwiej tak naprawdę, bo nawet ze Lwowa można będzie przyjechać. Musimy być wśród ludzi, których kiedyś granica rozdzieliła. Widzimy, że wioski tutaj są na pół podzielone, dosłownie dwa, trzy kilometry stąd. I wierzę, że docelowo tej granicy nie będzie. Ukraina wejdzie do Unii Europejskiej, będziemy normalnie jeździć. Nie marnujemy czasu. Wspieramy wiele instytucji na Ukrainie. Na przykład Miejskie Centrum Artystyczne przy ul. Stefanyka 11 (naprzeciwko dawnego Ossolineum) we Lwowie. Dostali od nas środki na wykończenie pomieszczenia jednego z biur. Wiele muzeów wspieraliśmy. Chyba ponad czterdzieści różnego rodzaju instytucji. We Lwowie mogę wymienić Narodowe Muzeum im. Szeptyckiego, Archiwum Historyczne. W samym Lwowie chyba z dziesięć instytucji. Ta lista jest długa. Po prostu gdy ktokolwiek miał jakąś potrzebę, a my mogliśmy pomoc w jakikolwiek sposób, oczywiście finansowy bądź za pomocą zakupów – pomagaliśmy. Wiele szkół otrzymało dużo sprzętu. Jak widzieliśmy dzisiaj, również polska szkoła w Mościskach. Tutaj w Nahaczowie też wspieraliśmy szkołę. Marcin Piotrowski dobrze to wie, bo on dowoził to wszystko ode mnie. Gdy zaczęły się pierwsze bombardowania infrastruktury krytycznej, kupowaliśmy i rozwoziliśmy generatory dla potrzebujących. Gdzie mogliśmy, tam pomagaliśmy. Za każdym moim przyjazdem otwierają się kolejne drzwi, kolejne potrzeby. Jestem kilka razy w roku w Ukrainie. Mieszkam na co dzień w Nowym Jorku. Za każdym razem widzę, jakie są potrzeby, ale też widzę, jak te środki są wykorzystywane, co jest bardzo istotne przy wydawaniu pieniędzy, które się zbiera wśród dobrych ludzi, bo oni chcą wiedzieć, że te pieniądze trafiają w dobre ręce. I ja im daję pewną gwarancję. Staramy się to nagłaśniać w każdy możliwy sposób. Nie tylko poprzez kanały mediów społecznościowych. Ukazują się nasze newsy, roczne podsumowania tego co robimy. Sprawozdania finansowe robimy. Przygotowujemy oddzielne reportaże z moich wyjazdów, wizyt. Jest potrzeba komunikowania tego co robimy, jest ona bardzo istotna i pilnujemy tego, aby tak się działo.

Zapytałem też Marka Skulimowskiego o wizytę Marcina Piotrowskiego do USA.

– Długo planowaliśmy – powiedział. – Wcześniej Marcin był zaproszony przez Departamentu Stanu do Stanów, ale brakowało mu czasu, aby powiedział co robimy razem, przede wszystkim Fundacja Folkowisko – co taka zwykła polska mała kiedyś organizacja, która jest przy granicy, zrobiła od pierwszego dnia wojny. To było bardzo istotne. Spotkania głównie były w organizacjach ukraińskich, dokąd przychodzili Amerykanie. Również robiliśmy spotkania w Fundacji Kościuszkowskiej w Waszyngtonie. Większość ludzi nie była w Polsce od wybuchu pełnoskalowej wojny, już nie mówię o Ukrainie. Wielu Ukraińców nie było w Ukrainie od dobrych kilku lat. Więc pokazaliśmy w jaki sposób Polacy na bazie małej fundacji i grupy wolontariuszy pomogli od pierwszego dnia pełnoskalowej inwazji. A przy okazji mieliśmy możliwość znowu, jak to określam, trochę podkręcić emocje i zebrać trochę pieniędzy, co pozwoliło dokończyć Centrum w Nahaczowie.

Podczas uroczystości w Centrum Edukacji Transgranicznej w Nahaczowie dzieci z rodzin żołnierzy ukraińskich otrzymały prezenty od ‘Świętego Mikołaja’, który przyjechał razem z gośćmi z Polski.

Wolontariusze ze Stowarzyszenia i Fundacji Humanitarnej Folkowisko opowiedzieli o swojej działalności – koncertach, wydarzeniach kulturalnych, obozach dla dzieci, również o akcjach pomocy potrzebującym w Polsce i na Ukrainie. W 2024 roku aktywnie pomagali też powodzianom na Dolnym Śląsku. Kiedy były strajki na granicy, wolontariusze z Folkowiska z potrzeby serca gotowali zupę dla kierowców.

Uroczystość uświetnili śpiewem uczniowie Liceum nr 3 im. św. Królowej Jadwigi w Mościskach oraz miejscowy zespół ukraiński. Kolędowali po polsku i po ukraińsku.

– Chcę w imieniu tu obecnych, naszego zespołu oraz grona pedagogicznego, rodziców i wszystkich mieszkańców Mościsk podziękować za to, że jesteście, że taki piękny prezent zrobiliście dla naszego liceum. Życzymy wam dużo zdrowia, szczęścia, pomyślności, wszystkiego najlepszego – powiedziała Teresa Teterycz, dyrektor liceum.

W uroczystym otwarciu Centrum Edukacji Transgranicznej w Nahaczowie uczestniczył również Mykoła Kniażycki, deputowany do Rady Najwyższej Ukrainy i współprzewodniczący ukraińsko-polskiej grupy parlamentarnej. W wywiadzie dla Kuriera powiedział:

– Pragnę podziękować Fundacji Folkowisko i Fundacji Kościuszkiej z Nowego Jorku za wszystko co robią dla ukraińskiej społeczności, dla współpracy wolontariatów polskiego i ukraińskiego. Myślę, że to Centrum w malej ukraińskiej wsi przy granicy będzie miejscem, w którym przyjaźń polsko-ukraińska pozostanie na zawsze. Jak ktoś dzisiaj powiedział, wszyscy marzymy o czasie, gdy tej granicy między nami nie będzie. I wszyscy musimy w tym kierunku pracować. Żeby wspólnie w Unii Europejskiej jednym głosem Polska i Ukraina walczyły o wolność Ukraińców i Polaków. Wierzę w naszą dobrą przyszłość, że tacy ludzie jak Marcin, jak wszyscy, którzy tu pracują, zrobią wszystko aby nigdy już w relacjach ukraińsko-polskich złych momentów nie było. Bo przyszłość otworzy dla nas absolutnie nowy świat europejski, gdzie głos i Polaków, i Ukraińców będzie najważniejszym głosem w Europie… Mamy w kraju wielu uchodźców. Mamy bardzo dużo ludzi ze wschodu, którzy potrzebują pomocy. I wiem, jak bardzo dużo Polacy robią, by pomoc tym ludziom, tym dzieciom. Z donieckiego obwodu, z charkowskiego, z ługańskiego obwodu w Ukrainie. I wiem o planach Fundacji, która wspiera to Centrum. Mam nadzieję, że ta współpraca będzie się rozwijać nie tylko tutaj, przy granicy, w zachodnich obwodach Ukrainy, lecz także w innych ukraińskich miastach, gdzie mieszka bardzo dużo ludzi, którzy też marzą o naszej wspólnej przyszłości w Unii Europejskiej.

Podczas krótkiej wizyty do Lwowa szefowie Fundacji Kościuszkowskiej w Nowym Jorku, Stowarzyszenia i Fundacji Humanitarnej Folkowisko przekazali niezbędny sprzęt do liceum nr 10 im. św. Marii Magdaleny. Wiera Szerszniowa zapoznała gości z działalnością tej polskiej szkoły. Kolejnym punktem spotkań było Centralne Państwowe Archiwum Historyczne we Lwowie, mieszczące się w dawnym XVII-wiecznym budynku klasztoru bernardynów.

– Dbamy o zabezpieczenie naszego wspólnego polsko-ukraińskiego dziedzictwa – najcenniejszych starodruków i licznie zgromadzonych tu dokumentów – wyjaśnił Marcin Piotrowski.

Dyrektor Ołesia Stefanyk złożyła podziękowanie za kolejne wsparcie. W wywiadzie dla Kuriera powiedziała:

– Współpraca z Fundacją Kościuszkowską i Fundacją Folkowisko trwa od września 2023 roku. Rok temu uczestniczyłam w polsko-ukraińskiej konferencji transgranicznej „Most Kultur”, zorganizowanej przez Fundację Folkowisko i Fundację Kościuszkowską. Wydarzenie poświęcone było dyskusji na temat współpracy kulturalnej i pomocy humanitarnej między Polską a Ukrainą. W kwietniu 2024 roku w ramach pomocy charytatywnej od Fundacji Kościuszkowskiej – Przedstawicielstwa w Polsce, otrzymaliśmy ekran sieciowy Fortinet Forti Gate 100 F, jeden komputer, akumulator UPS w celu wzmocnienia cyberbezpieczeństwa archiwum, zapewnienia cyberochrony sieci wewnętrznej oraz identyfikacji potencjalnych incydentów cybernetycznych. W grudniu 2024 roku otrzymaliśmy pomoc charytatywną od Fundacji Folkowisko w postaci dwóch osuszaczy i dwóch grzejników na poprawę warunków przechowywania dokumentów w archiwum.

Tymczasem trenerzy ze Stowarzyszenia i Fundacji Humanitarnej Folkowisko już rozpoczęli pierwsze zajęcia w Centrum Edukacji Transgranicznej w Nahaczowie, dając początek nowym możliwościom rozwoju po obu stronach granicy.

– Pomimo ciągle trwającej wojny nie poddajemy się i budujemy mosty między narodami. Wierząc, że przyszłość dobrosąsiedzkich relacji zbudujemy na gruncie kultury i edukacji! Nadzieję pokładamy w młodych! – podkreślił niestrudzony polski społecznik Marcin Piotrowski.

Konstanty Czawaga

Przez całe życie pracuje jako reporter, jest podróżnikiem i poszukiwaczem ciekawych osobowości do reportaży i wywiadów. Skupiony głównie na tematach związanych z relacjami polsko-ukraińskimi i życiem religijnym. Zamiłowany w Huculszczyźnie i Bukowinie, gdzie ładuje swoje akumulatory.

X