Rumuńska Bukowina potrafi oczarować pięknem przyrody. Krętymi drogami, pnącymi się pod górę, czasami zbyt trudnymi do manewrowania autobusem. – Jednak dotarliśmy do Pleszy i Pojany Mikuli – polskojęzycznych wsi, do których chce się wracać i z których nie chce się wyjeżdżać – mówi dr Jan Walczak z Głogowskiej Edukacji Kresowej.
– Nasz autobus dotarł do Pleszy po dwóch dniach podróży z Głogowa, położonego na Dolnym Śląsku. Zatrzymaliśmy się w pensjonacie należącym do Agaty i Józefa Różyckich. Powitali nas w języku polskim na pięknej rumuńskiej ziemi – mówi J. Walczak ze Stowarzyszenia GEK.
Co było zadaniem wyprawy z Polski, wolontariuszy głównie z województwa lubuskiego i z Dolnego Śląska? Realizacja projektu pn. „Cmentarze, kapliczki i krzyże przydrożne w Pojanie Mikuli – dokumentacja terenowa polskiego dziedzictwa kulturowego w Rumunii”. Jego celem było zewidencjonowanie grobów na tamtejszym cmentarzu. Na wielu z nich widnieją polskobrzmiące nazwiska. Z kolei kapliczki i krzyże przydrożne były ważnym elementem tutejszej duchowości. Były budowane przez społeczności, dla których wiara wyznaczała rytm dnia codziennego. W Pojanie Mikuli kapliczki budowali Polacy, ale też i Niemcy. Nad jedną z nich napisy w języku polskim i niemieckim głoszą: „Pracuj całe życie dla wieczności”.
– Kapliczek nie stawiano przypadkowo – mówi dr Magdalena Pokrzyńska z Uniwersytetu Zielonogórskiego, koordynatorka projektu. Każdy z obiektów ma swoją historię. Dzięki projektowi sfinansowanemu przez Instytut Polonika, udało się spisać te opowieści i wykonać dokumentację fotograficzną i techniczną.
Liderem projektu było Stowarzyszenie Głogowska Edukacja Kresowa. Przy Projekcie współpracowali także: Instytut Socjologii Uniwersytetu Zielonogórskiego, Związek Polaków w Rumunii oraz Muzeum Miejskie Dzierżoniowa. Wolontariusze reprezentowali różne instytucje i różne miasta, byli w różnym wieku – od licealistki, poprzez studentów, osoby czynne zawodowo, w tym badaczy Bukowiny, aż po emerytów i pasjonatów historii.
W projekt Głogowskiej Edukacji Kresowej zaangażowali się studenci Uniwersytetu Zielonogórskiego Wiktoria Kolendowicz i Michał-Klimek Żołnowski. – Ten wyjazd otworzył mi oczy i sprawił, że czuję się bardziej ciekawa świata – podkreśla Wiktoria. –- Mam 18 lat, ale uważam, że warto korzystać z takich okazji, przeżyć niezapomniane chwilę i nauczyć się naprawdę wiele – zaznacza Michał.
Żmudna praca na cmentarzu w Pojanie Mikuli polegała na odczytywaniu inskrypcji, które były spisywane na karty inwentaryzacyjne. Stanowiły one materiał przygotowany do bazy Instytutu Polonika. Groby były fotografowane, a cmentarz zmierzony i opisany. W efekcie każda osoba zainteresowana poszukiwaniem przodków spoczywających na cmentarzu w Pojanie Mikuli będzie miała możliwość przejrzeć te zasoby. Jednak do bazy trafiają te najstarsze z obiektów. Na cmentarzu można odnaleźć groby z XIX i XX w. Obok grobów polskich są także groby niemieckie. Ponieważ to Polacy i Niemcy wspólnie zakładali wieś. – Niemcy opuścili Pojanę Mikuli w czasie II wojny światowej, wracając do Niemiec – mówi prof. Helena Krasowska z Instytutu Polskiej Akademii Nauk, ekspert biorąca udział w projekcie. – Pojana Mikuli została spalona, również miejscowy kościół popadł w ruinę. Mieszkańcy Pojany w latach powojennych odbudowywali go – opowiada H. Krasowska. Wraz z dr Magdaleną Pokrzyńską przeprowadzały wywiady z mieszkańcami wsi na potrzeby projektu, zmierzyły i opisały kapliczki i krzyże przydrożne. W ostatnim czasie tworzą także archiwum cyfrowe poświęcone Bukowinie. Bukowina to ważny i stały element ich pracy badawczej.
W wolnym czasie uczestnicy projektu zwiedzali okolicę. Dotarli do kopalni soli i sanktuarium w Kaczyce, wzięli udział w festiwalu folklorystycznym oraz w Bukowińskim Festiwalu Nauki w Kimpulungu Mołdawskim, a także zobaczyli niezwykle barwne i wiekowe cerkwie Bukowiny.
– To już drugi tego typu projekt Stowarzyszenia Głogowska Edukacja Kresowa realizowany z Instytutem Polonika i Partnerami – mówi J. Walczak. – W 2023 r. pracowaliśmy na cmentarzu w Wikszanach, innej, bukowińskiej miejscowości pełnej Polaków – dodaje. W regionie zainteresowanie tematem jest duże, zwłaszcza, że wielu mieszkańców Lubuskiego i Dolnego Śląska posiada korzenie właśnie na Bukowinie. Po wojnie wielu Bukowińczyków osiadło chociażby w Dzierżoniowie.
Tegoroczny projekt odbył się 17 do 27 lipca, jesienią odbyły się wydarzenia popularyzujące jego efekty. Wolontariusze opowiadali o Polakach na rumuńskiej Bukowinie. Spotkali się z uczniami I LO w Głogowie, studentami socjologii na Uniwersytecie Zielonogórskim. Otwarte spotkania odbyły się w głogowskim muzeum oraz w Dzierżoniowie – w tamtejszym muzeum i ośrodku kultury.
Uczestnicy projektu na Bukowinie mówią:

Małgorzata Jaszczołt, Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi w Warszawie
Od kiedy zetknęłam się z Mircea Eliade, znanym, światowej klasy religioznawcą podczas studiów etnograficznych na UJ pod koniec lat 80., a także po przeczytaniu jego kilku powieści o miłości – marzyłam, żeby pojechać do Rumunii. Ziściło się to dopiero w roku 2022 podczas prywatnej wyprawy przez ten kraj. Miałam wtedy taką ideę, by udokumentować dziedzictwo niematerialne Polaków na Bukowinie, ale tego nie udało się wtedy zrealizować. W kolejnym roku kończąc po 25 latach pracę w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie, rozpoczęłam kolejną w Narodowym Instytucie Kultury i Dziedzictwa Wsi. Tam trafiłam na Przegląd „Bukowińskie spotkania” w Jastrowiu i Górali Czadeckich, których poznałam już wcześniej w województwie lubuskim podczas Festiwalu „Polska od kuchni”. Zafascynowałam się ich historią, strojem, kulinariami – bogatym dziedzictwem, które było zapamiętane i kontynuowane po przyjeździe z Bukowiny rumuńskiej. Po tych spotkaniach chciałam jeszcze bardziej zagłębić się w tematykę Górali Czadeckich i spotkać się z tymi, którzy pozostali na Bukowinie, ale także odwiedzić groby tych, których już nie ma. Kiedy pojawiła się propozycja udziału w projekcie „Cmentarze, kapliczki i krzyże przydrożne w Pojanie Mikuli – dokumentacja terenowa polskiego dziedzictwa kulturowego w Rumunii”, uznałam, że chcę się przyczynić do zachowania pamięci o Polakach, którzy żyli w bukowińskich wsiach – w tym wypadku w Pojanie Mikuli, ponieważ jest to ważne dla Polski dziedzictwo, a groby deponują pamięć o przeszłych pokoleniach. Ważnym aspektem była możliwość współpracy z wieloma podmiotami: Głogowską Edukacją Kresową, Uniwersytetem Zielonogórskim, Muzeum Miejskim Dzierżoniowa i ludźmi, którzy wzięli udział w projekcie tak jak ja. Wierzę, że dokumentując cmentarze przyczyniamy się do zachowania tej pamięci dla przyszłych pokoleń – być może dzięki tej pracy ktoś odnajdzie swoich przodków i ruszy ich śladem po rumuńskiej Bukowinie – pięknej krainie, z ludźmi pamiętającymi swoje korzenie.

prof. Helena Krasowska, Instytut Slawistyki PAN
Bukowina to miejsce mojego urodzenia. Kiedy tylko dr Magdalena Pokrzyńska zaprosiła mnie do wolontariatu w tym projekcie, bez zastanowienia się zgodziłam. Pobyt i praca w projektach w latach 2023 i 2024 pokazały i przekonały mnie do tego, że polskie dziedzictwo na Bukowinie jest wyjątkowe, stąd też wynika moja postawa, że mogę coś zrobić dla mojej małej ojczyzny. Teraz mogę oddać Polsce mój dług wdzięczności. To Państwo Polskie mi opłacało stypendium, abym mogła się kształcić w naszym kraju. Teraz widzę sens mojej pracy i praktycznego zastosowania zdobytych umiejętności.
Zdzisław Lewandowski, Stowarzyszenie Głogowska Edukacja Kresowa
Udział w grupie wolontariuszy realizujących projekt „Cmentarze, krzyże i kapliczki przydrożne…” był moim drugim pobytem w Rumunii. W trakcie prowadzenia prac dokumentacyjnych w Pojanie Mikuli – polskiej wsi na Bukowinie w Rumunii uczestniczyłem w grupie dokumentującej nagrobki na miejscowym cmentarzu. Podczas tych prac miałem możliwość poznania wielu Polaków, którzy pozostali po II wojnie światowej na Bukowinie kultywując tradycje polskie w domach rodzinnych. Pamięć i dziedzictwo kulturowe jest widoczne w kościele, Domu Polskim, jak i na cmentarzu pokazując wielokulturowość mieszkańców tej wsi i regionu.

Wiktoria Kolendowicz, studentka Uniwersytetu Zielonogórskiego
W te wakacje mogłam robić wiele rzeczy, ale postanowiłam pojechać na wolontariat do Rumunii, żeby przeżyć coś wyjątkowego i zobaczyć, jak wygląda życie gdzie indziej. Ludzie okazali się niesamowicie życzliwi – często zapraszali mnie do swoich domów i dzielili się ze mną historiami i swoimi tradycjami. Krajobrazy były piękne, a rozmowy z miejscowymi, którzy mówili po polsku, ale w specyficznej, regionalnej gwarze, nadawały temu miejscu unikalny klimat. Duże wrażenie zrobiło na mnie to, że stare kapliczki przetrwały niemiecką pożogę wojenną. Wzięłam też udział w festiwalu z regionalnymi tańcami i śpiewami, co pozwoliło mi jeszcze lepiej poczuć ducha tego miejsca.

Michał Klimek-Żołnowski, student Uniwersytetu Zielonogórskiego
Zdecydowałem się wziąć udział w projekcie, aby doświadczyć czegoś nowego, zobaczyć na własne oczy Polaków mieszkających od lat na Bukowinie. Chciałem przeżyć nową przygodę i zobaczyć jak to wszystko wygląda, jak ci ludzie funkcjonują. Patriotyzm, który jest głęboko zakorzeniony w moim sercu, sprawił że postanowiłem pojechać i pomóc udokumentować ślady naszej historii. Bardzo zdziwiło mnie to, jak płynnie miejscowi mówią po polsku gwarą, która jest zbliżona do gwary góralskiej. Byłem pod wrażeniem ich kultury. Spacerując po wiosce rumuńsko-polskiej widać było gołym okiem, które podwórko należy do polskiej części tamtej społeczności. Pracowitość, zaradność i gościnność to są cechy które opisują tych ludzi. Na widok autokaru, mieszkańcy wychodzili z domu, interesowali się, kto przyjechał, a gdy dowiadywali się, że z Polski, z otwartymi rękoma witali nas i gościli w swoich domach. Podczas przeprowadzania wywiadów nie raz zostałem poczęstowany ciastem czy herbatą. Ich otwartość i chęć podzielenia się wszystkimi informacjami, przeżyciami i wspomnieniami, które dzięki tym wywiadom pozostaną na dłużej, jako ich dziedzictwo, zapisane w przestrzeni Internetu, była po prostu zdumiewająca. Możliwość uczestnictwa w tym projekcie, pokazała nieco odmienną kulturę ludzi, którzy są tego samego pochodzenia co ja, którzy własnymi rękoma karczowali tamtejsze lasy i budowali domy. Te opowieści i przeżycia, ukształtowały mnie na nowo, zbudowały przede wszystkim świadomość o ludziach, którzy mimo iż mieszkają w innym państwie i na co dzień posługują się innym językiem, nie zapominają o swojej przeszłości, a ich ogromny patriotyzm pozwala codziennie pielęgnować tradycję polską, którą przekazują swoim dzieciom od najmłodszych lat. Ten projekt wzbudził we mnie więcej emocji i fascynacji niż się spodziewałem. Co przeniesie jutro? Tego nie wie nikt, ale z chęcią będę teraz poszerzał swoją wiedzę w tej tematyce i bardzo chętnie znów wezmę udział w podobnym projekcie.

Aleksandra Kaczmarek, sympatyk Głogowskiej Edukacji Kresowej
W lipcu tego roku wzięłam udział w projekcie pn. „Cmentarze, kapliczki przydrożne i krzyże w Pojanie Mikuli”. Tematyka dziedzictwa narodowego poza granicami naszego kraju jest dla mnie nie tylko bardzo interesująca, ale i ważna, dlatego gdy tylko pojawiła się możliwość żeby pomóc, pomyślałam, że jest to doskonała okazja, aby spełnić potrzebę zadbania o to, co polskie. Projekt dał mi duży zasób wiedzy o pięknym regionie, jakim jest rumuńska Bukowina, przede wszystkim oszałamiająca natura jak i gościnność miejscowych społeczności. To co najistotniejsze, podczas pracy nad projektem była możliwość obcowania wśród polskich mniejszości znajdujących się w Rumuni, które wplotły się przez lata w kulturowy krajobraz Bukowiny, nadając tym samym unikatowy charakter tego regionu. W sposób praktyczny zobaczyłam od kuchni jak niekiedy wymagająca jest praca polegająca na dokumentowaniu społeczności żyjących, ale też tych, o których możemy się dowiedzieć już tylko z opowiadań i cmentarzy. Po udziale w projekcie, myślę, że już żaden z cmentarzy nie będzie dla mnie niemym pomnikiem przeszłości, ale miejscem, które trzeba wysłuchać, bo ma nam wiele do opowiedzenia.

Sebastian Zielonka, Towarzystwo Projektów Innowacyjnych, sympatyk Głogowskiej Edukacji Kresowej i Instytutu Socjologii UZ
Udział w projekcie był dla mnie podróżą sentymentalną do mitycznej krainy, o której słyszałem od najmłodszych lat. Mój dziadek Jan opowiadał o Bukowinie, miejscu urodzin jego dziadków w Nowym Sołońcu oraz o tamtejszych zwyczajach. W naszym domu znajduje się zegar, który jest przekazywany z pokolenia na pokolenie – według opowieści, podróżował on wraz z moją rodziną z Nowego Solońca do Gradiszki na Bałkanach, a później trafił do Kruszyna. Udział w projekcie był dla mnie niezwykłym doświadczeniem – poznałem wiele wspaniałych osób, które poszerzyły moje horyzonty oraz zdobyłem nową wiedzę o życiu codziennym mieszkańców Bukowiny. Praca badawcza na cmentarzu uświadomiła mi, jak ważna jest troska o dokumentowanie miejsc pamięci, które mówią wiele o naszej historii, a które niestety w sposób naturalny zanikają.

dr Magdalena Pokrzyńska, Instytut Socjologii Uniwersytet Zielonogórski
Oba przedsięwzięcia, które zrealizowałam z Głogowską Edukacją Kresową i Instytutem Polonika – ubiegłoroczna praca w Wikszanach (Rudzie) oraz tegoroczna praca w Pojanie Mikuli – wpisują się w moją pracę zawodową, były to przecież prawdziwe badania terenowe. Ale oba pobyty budzą we mnie ogromne sentymenty. Po raz pierwszy na Bukowinę – właśnie do Pojany Mikuli – pojechałam późną jesienią 1994 roku jako studentka etnografii. To była wyprawa studenckiego koła naukowego, kierowana przez prof. Eugeniusza Kłoska.
Wspomnienia z tego czasu są nadal żywe. Pojana Mikuli bardzo się zmieniła od czasu tych moich studenckich pobytów (bo po tym pierwszym były jeszcze kolejne). Zmieniły się domy, droga, kultura dnia codziennego, styl życia mieszkańców. Niestety, wiele osób, które były ważne w moim doświadczeniu z tego okresu, już nie żyje, są pochowani właśnie na cmentarzu, na którym prowadziliśmy w tym roku prace dokumentacyjne. Ale z młodszymi nadal mogę porozmawiać i powspominać dawne lata. Ten rok jest dla mnie jubileuszowy. Skłania to do refleksji o następstwie pokoleń: teraz mogę zawieźć na Bukowinę studentów, pomagając im stawiać pierwsze kroki w pracy terenowej. Mogę też pokazać Rumunię innym osobom będącym wolontariuszami, nie z perspektywy modnych turystycznych tras, ale trochę inaczej – z perspektywy badań nad kulturą polską na pięknej, wielobarwnej Bukowinie. Jednocześnie, mam poczucie, że uczestniczymy razem w czymś ważnym dla relacji społecznych, naszej samoświadomości i wiedzy oraz mamy udział w zachowaniu fragmentu dziedzictwa kulturowego i wartości w nim zawartych dla przyszłych pokoleń.
Angażujemy się w coś, co jest poza mainstreamem, a co jest istotne nie tylko dla nas samych i dla „tu i teraz”. I właśnie to jest dla mnie bardzo ważne w tych wyjazdach.
dr Jan Walczak, Stowarzyszenie Głogowska Eduakcja Kresowa
W projekcie na Bukowinie uczestniczyłem wraz moją córką Zosią, licealistką. Był to zupełnie inaczej spędzony czas wakacji niż sobie to wyobrażaliśmy. Zanurzenie się w polską kulturę w Rumunii było dla nas niesamowitym, wartościowym doświadczeniem. Duże wrażenie robi szczera religijność tamtejszych Polaków, która jest ważnym wyznacznikiem polskości. Wspaniałe jest również to, że państwo rumuńskie wspiera polską mniejszość i finansuje inicjatywy kulturalne o polskim charakterze. Polacy na Bukowinie są niezwykle życzliwi i otwarci, a przyroda otaczająca miejscowości pośród gór bardzo piękna. O Rumunii zawsze będziemy myśleć przez pryzmat Bukowiny.
Zosia Walczak, licealistka, I LO w Głogowie, Stowarzyszenie Głogowska Edukacja Kresowa
Taki wyjazd jest bardzo ciekawym sposobem na rozwinięcie wiedzy o kulturze i historii. Osobiście wcześniej nie wiedziałam o tym, że polskie rodziny mieszkają tak licznie na terenie Rumunii. Podczas wolontariatu zajmowałam się spisywaniem wszystkich inskrypcji z nagrobków na terenie cmentarza. Wpisywałam do arkuszy ewidencyjnych imiona, nazwiska, daty oraz różnorodne dopiski, które znajdowały się na nagrobkach. Niektóre były nieczytelne, bądź trudne do przepisania. Nie było to najłatwiejsze zadanie jak na pierwszy taki wolontariat, ale to co robiłam miało sens i bardzo mi się podobało.

Ryszard Wiśniowski, Stowarzyszenie Głogowska Edukacja Kresowa
Na wiadomość, że będę uczestnikiem tego projektu bardzo się ucieszyłem. Dlaczego? Człowiek tak długo żyje, jak długo trwa o nim pamięć. Dzięki nam jeszcze jedno pokolenie dłużej będzie pamiętać, że tysiąc kilometrów od Polski żyli i żyją Polacy. Uwielbiam poznawać nowych ludzi i ich historie, a Bukowina to kraina bardzo gościnna i przyjazna. Na Bukowinę jedzie się raz, a potem się tęskni.
Paulina Pycka, dyrygentka chóru Canzona oraz instruktor muzyczny Gminnego Ośrodka Kultury, Bibliotek i Sportu w Łagiewnikach, dumny potomek górali czadeckich, uczestniczka spotkania popularyzującego projekt w Muzeum Miejskim Dzierżoniowa
Dnia 23.10.2024 w Dzierżoniowskim Muzeum odbyło się spotkanie poświęcone podsumowaniu projektu „Cmentarz, kapliczki i krzyże przydrożne w Pojanie Mikuli – dokumentacja terenowa polskiego dziedzictwa kulturowego w Rumunii” prowadzone przez dr Magdalenę Pokrzyńską. Słuchaczami prelekcji i prezentacji byli głównie potomkowie górali czadeckich z terenu powiatu dzierżoniowskiego. Praca, jaka włożona została w zewidencjonowanie i udostępnienie on-line rzeczonej ewidencji grobów znajdujących się w Pojanie Mikuli jest nieoceniona. Pozwala wszystkim zainteresowanym tematem na dokładne zlokalizowanie miejsc pochówku swoich zmarłych przodków i obecnego stanu grobów. Prezentacja przeprowadzonych prac, a szczególnie dołączone zdjęcia konkretnych grobów, a także dawne zdjęcia z obchodów uroczystości wzbudziły wśród zgromadzonych największe emocje. Podsumowanie projektu było również okazją do spotkania, wymiany spostrzeżeń i wspomnień związanych z Pojaną. Dziękuję bardzo za włożoną pracę na rzecz kolejnych pokoleń górali czadeckich, którzy mogą odkryć historię swoich przodków.
Jan Walczak
Tekst ukazał się w nr 24 (460), 31 grudnia – 16 stycznia 2025
