Bieszczadzka brama na Wschód

Bieszczadzka brama na Wschód

24 października stolica Bieszczad na kilka godzin zagościła w Konsulacie Generalnym RP we Lwowie odbył się tu Dzień Ustrzyk Dolnych, miasta i gminy województwa podkarpackiego.

– Stosunki polsko-ukraińskie buduje się wysoko, na poziomie stolic, województw i obwodów, ale też pomiędzy mniejszymi regionami, małymi miastami, powiatami wzdłuż granicy – powiedział konsul generalny RP we Lwowie Jarosław Drozd. – Chcemy, żeby takich kontaktów było więcej i żeby one bardziej skutecznie pomagały nam jednoczyć działania prowadzące do wspólnej Europy – zaznaczył polski dyplomata. – Dzisiejsza prezentacja miasta i gminy Ustrzyki Dolne jest takim przykładem i początkiem działania na rzecz łączenia i wzmocnienia kontaktów tych naszych małych regionalnych ojczyzn. Jarosław Drozd także powiedział o staraniach dotyczących otwarcia przejścia pieszego obok działającego przejścia drogowego Krościenko-Smolnica.– To wpisuje się w politykę polskich i ukraińskich władz, dążących do rozszerzenia możliwości przekraczania granicy. Będziemy takich starań podejmować więcej, ale też zostawimy trochę szans dla prezydentów naszych krajów – powiedział Jarosław Drozd.

Furora miasta nad Strwiążem
Znany lwowski rzeźbiarz Emanuel Myśko (1929-2000) urodził się w Ustrzykach Dolnych. Wspominał kiedyś, że przyjechał na studia do Lwowa z obwodu drohobyckiego, a tymczasem, w 1951 roku jego miasto wróciło do powojennej Polski. Wtedy w ramach wymiany terenów przygranicznych część powiatu hrubieszowskiego z miastami Bełz, Krystynopol, Waręż i Uhnów przyłączono do ZSRR, a Ustrzyki Dolne i okolice do Polski. Ustrzyki Dolne i przyległe tereny zostały całkowicie oczyszczone z mieszkańców tej ziemi – opowiadali wysiedleni z Uhnowa Polacy, których poznałem podczas odpustu w bieszczadzkim sanktuarium maryjnym w Jasieniu koło Ustrzyk Dolnych. Razem z ludnością napływową zakorzenili się tam, przez lata borykali się z trudnościami, aż w końcu doczekali się inwestycji.

Konferencja prasowa (Fot. Konstanty Czawaga)– O Ustrzykach Dolnych austriacki cesarz Franciszek Józef, wizytujący na przełomie XIX i XX wieku Galicję miał powiedzieć, iż „To miasteczko zrobi kiedyś karierę” – mówi Henryk Sułuja, burmistrz Ustrzyk Dolnych. – Słowa cesarza okazały się być prorocze. Z niespełna półtora tysięcznego wówczas miasteczka Ustrzyki przeistoczyły się w najludniejsze, blisko dziesięciotysięczne, miasto w Bieszczadach i nadal są jednym z bardziej dynamicznie rozwijających się ośrodków miejskich w regionie.

– Miasto i okolice położone są przy granicy z Ukrainą (wschodnią granicę gminy stanowi 24 kilometrowy odcinek granicy państwowej) w takiej samej odległości od Lwowa jak i Rzeszowa – zaznaczył burmistrz. Stąd bierze swój początek rzeka Strwiąż dopływ Dniestru (wpada do Dniestru koło Sambora), jako jedyna rzeka z Polski toczy swe wody do Morza Czarnego, za pośrednictwem jednej z największych ukraińskich rzek. Łączy nas z miastem nad Strwiążem nie tylko geografia, ale wielowiekowa, niekiedy trudna, ale zawsze wspólna historia.

Widoczne są też historyczne związki tego terenu z Ukrainą, świadczą o nich liczne ślady, m.in. w pobliżu Ustrzyk, na cmentarzu w Brzegach Dolnych spoczywa Michał Zubryćkij zwany „ojcem etnografii ukraińskiej”, na cmentarzu komunalnym w Ustrzykach stoi pomnik strzelców siczowych, są także liczne obiekty sakralne: cerkwie, dzwonnice, kapliczki czy krzyże przydrożne. Cerkiew w Ustrzykach służy wiernym obrządku greckokatolickiego.

Fot. Konstanty CzawagaPo latach w Ustrzykach Dolnych znów słychać język ukraiński, a na ulicach miasta sporo samochodów z ukraińską rejestracją. Sąsiedzi ze wschodu przyjeżdżają na zakupy i co raz częściej w celach sportowo-rekreacyjnych. Dzięki śródgórskiemu położeniu i specyfice klimatu (stosunkowo duży napływ powietrza kontynentalnego i niższe temperatury) Ustrzyki wyróżniają się długim okresem zalegania śniegu. Miasto otoczone jest górami, spośród których wyróżnia się Laworta (ok. 800 m n.p.m.), co w naturalny sposób przyczyniło się do rozwoju narciarstwa. Ustrzyki nie bez kozery zyskały opinię „zimowej stolicy Podkarpacia”, w mieście działają dwie stacje narciarskie Gromadzyń i Laworta.

 

Stacja Narciarska „Gromadzyń” posiada dwa dwuosobowe wyciągi orczykowe o długości 700 metrów i zdolności przewozowej 2400 osób/h, jeden wyciąg talerzykowy o długości 300 metrów i wyciąg mały o długości 200 metrów oraz rynnę snowboardową. Stacja narciarska „Laworta” to największy i jedyny w Bieszczadach wyciąg krzesełkowy. Główna trasa stoku „Laworta” posiada homologację „FIS” na slalom i slalom gigant. Stoki są oświetlone i sztucznie śnieżone. Czynne są wypożyczalnie sprzętu narciarskiego i szkółki narciarsko-snowboardowe. Oprócz tego funkcjonują jeszcze dwa małe wyciągi na stoku Małego Króla. Ponadto na pobliskim paśmie górskim Żuków znajdują się, zaliczane do najlepszych w kraju, narciarskie trasy biegowe. Zdolność przewozowa wszystkich wyciągów osiąga 8,5 tys. osób na godzinę.

– To sprawia, że cały obszar gminy to wysokiej klasy tereny turystyczne, odwiedzane także przez gości i turystów z zagranicy, w tym w znacznej ilości przez obywateli Ukrainy – wyjaśniał dalej Henryk Sułuja. – W okresie przed przystąpieniem Polski do Układu Schengen język ukraiński można było bardzo często usłyszeć na stokach narciarskich, krytej pływalni czy lokalach gastronomicznych. Według szacunków, co trzeci odwiedzający miasto przybył zza wschodniej granicy. Turystyka z tego kierunku powoli odradza się i miejmy nadzieję, że wraz ze zbliżaniem się Ukrainy do Unii Europejskiej znikną jakiekolwiek bariery w swobodnym kontakcie między naszymi państwami. Bieszczady, których częścią jest gmina Ustrzyki Dolne, oceniane są przez międzynarodowe organizacje turystyczne jako jeden z najbardziej atrakcyjnych pod względem inwestycyjnym terenów w Europie, natomiast w Polsce według ostatnio przeprowadzonego za pośrednictwem internetu rankingu – znajdują się w czołówce regionów, które cieszą się największą popularnością (II miejsce w kraju). Istnieje prosta zależność, że im więcej turystów i gości przebywać będzie w Ustrzykach, tym więcej i chętniej będą chcieli odwiedzić Bieszczady po ukraińskiej stronie. Tak więc w naszym wspólnym interesie jest promować region w naszych krajach, jak i poza ich granicami. Ustrzyki Dolne to jest po prostu dobre miejsce do wypoczynku o każdej porze roku, dostępne dla gości i turystów o różnym poziomie zamożności.

Henryk Sułuja, burmistrz Ustrzyk Dolnych oraz Lew Zacharczyszyn, pełniący obowiązki dyrektora Departamentu Współpracy Międzynarodowej i Turystyki Lwowskiej Państwowej Administracji Obwodowej (Fot. Konstanty Czawaga)Gorące zaproszenie do Ustrzyk Dolnych
Po prezentacji walorów turystycznych i gastronomicznych z HENRYKIEM SUŁUJĄ, burmistrzem Ustrzyk Dolnych rozmawiał KONSTANTY CZAWAGA.

Dzisiaj chyba obchodzimy dziesięciolecie pierwszego spotkania w konsulacie polskim we Lwowie. W 2002 roku spotkaliśmy się po raz pierwszy, kiedy konsulem generalnym był Krzysztof Sawicki, była wtedy taka okazja, żeby wypromować gminę i miasto Ustrzyki Dolne. Po dziesięciu latach mamy 2013 rok, spotykamy się po raz kolejny, ale już w zdecydowanie innych okolicznościach. Wtedy Polska nie była w strukturach Unii Europejskiej. Ale też wiele spraw zarówno po stronie polskiej, jak i po stronie ukraińskiej poszło w bardzo pozytywnym kierunku.

Skąd pomysł na dzisiejsze spotkanie?
Spotkałem się z obecnym konsulem generalnym RP we Lwowie Jarosławem Drozdem, zresztą staram się w miarę możliwości często przyjeżdżać tutaj do Lwowa. I wpadliśmy na taki pomysł. Dzięki uprzejmości pana konsula zorganizowaliśmy Dzień Ustrzyk Dolnych w konsulacie we Lwowie. Cieszymy się z tego faktu. Cieszymy się, że spotkanie spotkało się z tak dużym zainteresowaniem mediów, gestorów bazy turystycznej, hotelowej, przedstawicieli biur turystycznych, którzy tutaj przyszli, chcieli poświęcić czas, wysłuchać tego, co mamy do zaproponowania. Najważniejsze jest nasze zaproszenie do Ustrzyk Dolnych.

Kapela „Watra” z Ustrzyk DolnychJak rozwija się współpraca pomiędzy sąsiadującymi ze sobą Ustrzykami Dolnymi a Starym Samborem?
Jesteśmy prekursorami takiej współpracy. 1991 to rok, kiedy ta współpraca została zapoczątkowana i od tamtego momentu sukcesywnie się rozwijała. Jej efektem jest właśnie przejście graniczne Krościenko-Smolnica. Bardzo nowoczesne przejście, jedno z najnowocześniejszych na granicy polsko-ukraińskiej. A w 2004 roku została podpisana umowa pomiędzy Starym Samborem a Ustrzykami Dolnymi i ta współpraca coraz bardziej rozwija. Czy to szkolnictwo, czy to policja, czy straż pożarna, inne instytucje ze sobą współpracują. I ta współpraca naprawdę kwitnie, przynosi konkretne owoce. Mamy bieszczadzką bramę na wschód. Jadąc ze wschodu, przekraczamy przejście graniczne w Krościenku, gdzie ma miejsce wspólna polsko-ukraińska odprawa. Czyli – Ustrzyki Dolne są pierwszym miastem w Polsce i pierwszym miastem w Unii Europejskiej. Zapraszamy do Ustrzyk Dolnych, proszę przyjechać. Proszę zobaczyć nasze miasto, nasze walory.

Piotr Korczak, były długoletni burmistrz Ustrzyk Dolnych, obecnie prezes zarządu hotelu „Arłamów” S.A.:
W miejscu starego ośrodka wypoczynkowego Urzędu Rady Ministrów „Arłamów”, wybudowanego w latach 60. dla dygnitarzy komunistycznych powstał największy – mogę powiedzieć, że najlepszy w Europie, z najlepszą infrastrukturą sportowo-turystyczną – pięciogwiazdkowy hotel wysokiej klasy. W Arłamowie był internowany prezydent Lech Wałęsa. Dzisiaj jest to miejsce wypoczynkowe. I może stać się centrum Euroregionu Karpackiego czyli miejsca w którym spotykają się politycy z Polski, Ukrainy, Węgier, Słowacji, Rumunii. To jest to miejsce, które będzie na styku Karpat tych wszystkich ludzi gromadziło. Ale największym powodzeniem będzie się cieszyło to miejsce wśród gości chcących znaleźć trochę spokoju, wypoczynku. Coś dla ciała, coś dla ducha, trochę relaksu. Zapraszam wszystkich państwa do odwiedzenia „Arłamowa”. Otwarcie 27 grudnia tego roku, Sylwester odbędzie się już w nowym „Arłamowie”.

Konstanty Czawaga

Tekst ukazał się w nr 20 (192) 29 października – 14 listopada 2013

X