Czemu biały miś polarny nie jest bury ani czarny? O tym oraz o wielu innych ciekawostkach ze świata zwierząt, ryb, ptaków najmłodsi uczniowie Liceum nr 10 im. św. Marii Magdaleny we Lwowie i dzieci z Centrum Integracji Polaków w Nahaczowie k. Jaworowa w obwodzie lwowskim dowiedzieli się z ust Zbigniewa Dmitrocy, polskiego poety, bajkopisarza, który 17 listopada zagościł do tych miejscowości.
– Niektórzy wysyłają misje na Marsa, a my dziś wysłaliśmy misję literacką do Lwowa – mówi Marcin Piotrowski ze Stowarzyszenia Folkowisko. – Naszą misją jest kultura. Bo to właśnie dzięki niej budujemy mosty – wymieniając się tym, co na pograniczu najpiękniejsze: słowem, historią i wyobraźnią. Dlatego do Ukrainy wysłaliśmy najsłynniejszego bajkopisarza naszego pogranicza, Zbigniewa Dmitrocę. Było radośnie i bajkowo. Dmitroca przyjechał ze swoją magiczną walizką – pełną słów, obrazów i historii, które potrafią zaczarować i dzieci, i dorosłych. Kiedy opowiadał, sala zamieniała się w teatr wyobraźni, a oczy najmłodszych błyszczały tak, jakby naprawdę oglądały gwiazdy w środku dnia. To są te chwile, w których widać, że kultura naprawdę łączy ludzi. I że właśnie tak – krok po kroku, bajka po bajce, spotkanie po spotkaniu – budujemy mosty między Polską a Ukrainą.
Dla Kuriera Galicyjskiego Zbigniew Dmitroca o sobie powiedział tak:
– Jestem pierwszy raz we Lwowie, choć pochodzę z części Polski skąd do Lwowa jest dużo bliżej, niż do Warszawy. Z okolic Zamościa. Na wsi od 25 lat. Zamarzyła nam się wieś, wyjechaliśmy z małymi dziećmi. Dzieci wyrosły, poszły w świat, a my z psami mieszkamy. Żona jest plastyczką, ilustratorką. Ja pisze, żyję z pióra. Ponieważ jestem zaprzyjaźniony trochę ze Stowarzyszeniem Folkowisko to jednego dnia zadzwonił do mnie Marcin Piotrowski. Zapytał, czy nie boję się pojechać do Lwowa? Powiedziałem, że nie.
fot. Konstanty Czawaga / Nowy Kurier Galicyjski
Zbigniew Dmitroca przyjechał do Lwowa ze swoją magiczną walizką.
– Ta walizka to teatrzyk walizkowy wymyślony przeze mnie dwadzieścia parę lat temu. Walizkę znaleźliśmy na strychu i scenografię zrobiła żona. Ja się trochę bałem, że w tej epoce, kiedy już był Internet, może to być anachroniczne. Ale okazuje się, że ta prosta poetyka naprawdę przemawia do dzieci. To są takie czary-mary. Jest walizka, która w prosty sposób przeobraża się w teatr prawdziwy. Dzieci biorą w tym udział. To jest interaktywne przedstawienie oparte na moich wierszach dla dzieci, które za każdym razem mówię w innej kolejności.
Zapytałem jak odbierają ten teatrzyk dzieci z miast i ze wsi i czy jest w tym różnica?
– Ten teatrzyk ma 20 lat. W większych ośrodkach i w takich małych, to była duża różnica. Dzieci ze wsi gorzej wyglądały, gorzej były ubrane, były dużo bardziej nieśmiałe, niż dzieci miejskie. Teraz, w dobie smartfonów ta różnica zaczęła się zacierać, jest coraz trudniej ze skupieniem. Nie mam wykształcenia pedagogicznego, więc odbieram wszystko intuicyjnie. Kilka lat temu dwie moje książeczki zostały wydane po ukraińsku. Ogólnie książek i książeczek dla dzieci wydałem ponad 70. Wiersze, sporo przekładów.
Dzieci mogły wziąć udział w recytacji krótkich utworów poetyckich i asystować autorowi w ich prezentowaniu z użyciem oryginalnych rekwizytów ptaków i zwierząt z bajecznej walizki Zbigniewa Dmitrocy.
Konstanty Czawaga








