Andrzej Słomski – dyplomata, polityk, twórca

Andrzej Słomski – dyplomata, polityk, twórca

Andrzej Słomski  - Winnica, 6.04.2010 r.„Wszystkie rysunki tego artysty cechuje dwoistość, wyrażająca się w koegzystencji dwóch form, z których składa się każdy z nich. Jedne – to meandryczne struktury rysowane miękko wijącą się kreską, rozrastające się jak tkanka organiczna w mięsistej materii papieru. Drugie – to zarysy geometrycznych figur, które ją ograniczają, zamykają w ciasnych polach okręgów i prostokątów, lub dzielą ją na odrębne, uporządkowane przestrzenie… Historia sztuki wiąże pierwsze z nich z surrealizmem, drugie zaś z nurtem „zimnej” abstrakcji geometrycznej, całkowicie poddanej prymatowi intelektu” – opowiada Stanisława Zacharko-Łagowska.

„Twórczość artysty była dla mnie pewną sensacją, wywołującą nieoczekiwany zachwyt. Bowiem zazwyczaj, każdy, kto nie uzyskał specjalistycznego artystycznego wykształcenia pragnie raczej uprawiać malarstwo, rzeźbę lub grafikę, czyli dyscypliny raczej plastyczne, uważane za „sztukę prawdziwą”. Spotykamy się tu z czymś całkiem innym – z rysunkiem tworzonym za pomocą zwykłego ołówka na prostych papierach, a dodatkowo – z rysunkiem bliskim abstrakcji. To, co dzieje się w jego kompozycjach sięga kosmosu, obszarów niebieskich i zarazem tych myśli w ludzkiej głowie, które potrafią ukształtować własny kosmos. Tworzy on własny świat marzeń, fantazji, tworzy metafizyczną przestrzeń, w której wszystko może się zdarzyć. Nie ma tu tylko negatywnych emocji, agresji, przesady. W jego rysunkach panuje spokój, filozoficzna medytacja oraz swoista estetyczna idealizacja formy i przestrzeni”, – podsumował twórczość konsula Słomskiego Orest Hołubeć.

Podczas wernisażu sam autor był bardzo zamyślony, mówił z lekko pochyloną głową. Może była to właśnie ta filozoficzna medytacja, o której mówił prof. Hołubiec i może w głowie artysty już roiły się nowe formy i twórcze pomysły. Dla Kuriera Galicyjskiego Andrzej Słomski powiedział: „Zajmuję się rysunkiem po zakończeniu pracy w konsulacie. Tworzę codziennie, poświęcając na to godzinę – półtorej. Jest to mi potrzebne jak jedzenie, picie i sen. Jest to potrzeba duszy. Nie ukończyłem żadnej uczelni artystycznej, ale kiedyś uczęszczałem do kółka plastycznego w Kielcach.

Nie tworzę dzieł realistycznych. Uważam, że aparat fotograficzny zrobi to lepiej ode mnie. Moje kompozycje są moją wypowiedzią. Dla mnie dostępny jest ołówek – to moja forma wypowiedzi. Nie słowa, tylko ołówek. Architektura Lwowa zrobiła na mnie wrażenie, ale w moich rysunkach odbija się raczej jej energetyka. Jestem fanem muzyki klasycznej i jazzowej, ale w tym najlepszym wydaniu. Wszystkie inspiracje moich utworów – to inspiracje wewnętrzne. Nie mają dla mnie znaczenia inspiracje zewnętrzne”.

W ciągu ostatnich lat mieliśmy możliwość zobaczyć i ocenić twórczość polskich dyplomatów. Zarówno pracujących we Lwowie, jak i w MSZ w Warszawie. Teraz z niecierpliwością czekamy na otwarcie galerii sztuki w gmachu konsulatu generalnego RP we Lwowie.

Jurij Smirnow

Tekst ukazał się w nr 9 (157) 15–28 maja 2012

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X