Kardynał Marian Franciszek Jaworski i jego przyjaźń z papieżem Janem Pawłem II. Część 3 Abp Marian Jaworski wraz z papieżem omawia granice przyszłych diecezji z siedzibami w Charkowie i Odessie

Kardynał Marian Franciszek Jaworski i jego przyjaźń z papieżem Janem Pawłem II. Część 3

Przeszkody w unadzwyczajnieniu profesorskim ks. Mariana Jaworskiego wynikały z chęci ówczesnych władz państwowych, zmierzających ku zablokowaniu wszelkich działań i ku dyskryminacji kard. Karola Wojtyły, który w 1968 roku objął kierownictwo świeżo ustanowionej Komisji do spraw Nauki Katolickiej i w 1973 roku Rady naukowej Episkopatu Polski.

W kaplicy papieskiej

Kardynał z Krakowa postanowił przywrócić stan przedwojennych wydziałów teologicznych. W tym celu postarał się o odpowiednie dokumenty Stolicy Apostolskiej. Jeden z nich, datowany rokiem 1968, postanawiał wznowienie działalności byłego Wydziału Teologicznego na Uniwersytecie Wrocławskim w miejsce Wydziału Teologicznego Uniwersytetu im. Jana Kazimierza we Lwowie, a drugi z 1969 roku, całkowicie nowy – Wydział Teologiczny w Poznaniu. Oba wzmiankowane dokumenty zostały wydane przez Kongregację Nauki Wychowania Katolickiego na prośbę biskupów diecezjalnych: abpa Bolesława Kominka we Wrocławiu i abpa Antoniego Baraniaka w Poznaniu. Władze Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej czuły się najbardziej dotknięte erekcją wydziału teologicznego w Poznaniu ze względu na fakt, że decyzja Watykanu została podjęta bez ich zgody. Należy zaznaczyć, że utworzenie nowego Wydziału Teologicznego przez Kościół w Poznaniu zablokowało całkowicie na szereg lat rozmowy pomiędzy rządem PRL i Konferencją Episkopatu Polski działającą z upoważnienia Stolicy Apostolskiej na temat cywilnego uregulowania statusu papieskich wydziałów teologicznych w Polsce, którą to nazwę uzyskały formalnie ze strony Stolicy Apostolskiej w 1974 roku.

Widząc liczne trudności, czynione przez władze państwowe kard. Karol Wojtyła w Krakowie 8 maja 1976 roku przyznał ks. Jaworskiemu tytuł naukowy profesora zwyczajnego na Papieskim Wydziale Teologicznym w Krakowie. Oczekiwano na pozytywne zmiany w Warszawie. Na Kongresie Teologii, który odbył się w dniach 14–16 września 1976 roku w Krakowie-Mogile miało miejsce spotkanie ks. prof. Jaworskiego z rektorem ATK w Warszawie ks. prof. Stępniem, który jawnie dał do zrozumienia, że nie odbędzie się żadne unadzwyczajnienie w Warszawie. Wówczas ks. Jaworski w ustnej formie miał powiedzieć, że wobec przedłużającego się unadzwyczajnienia na uczelni w Warszawie rozważa rezygnację z wykładów w Warszawie.

List kard. Wojtyły do Prymasa Polski w sprawie ks. prof. Mariana Jaworskiego

Ks. Stępień niniejszą rozmowę potraktował jako definitywną decyzję ks. Jaworskiego i 19 września 1976 roku skierował do niego list następującej treści: „Ze szczerym i głębokim żalem, który podziela nasz Wielki Kanclerz, ks. kardynał Prymas, muszę przyjąć rezygnację przewielebnego księdza dziekana z pracy w ATK, zgłoszoną osobiście w czasie naszego spotkania na Kongresie Teologów 14 września br. W związku z tym proszę uprzejmie o przekazanie tej rezygnacji na piśmie”. Choć pismo ze zgodą na tak szybkie zwolnienie z zajmowanego stanowiska wzbudziło w krakowskim profesorze ogromne zdziwienie i niezrozumienie, jednak już 1 października 1976 roku na ręce rektora ATK w Warszawie za pośrednictwem dziekana Wydziału ks. Kazimierza Kłósaka podał on pisemną rezygnację, w której zaznaczył: „Mam prawo przypuszczać, że jestem wobec tego niechciany, persona ingrata (sic!). W tej sytuacji uważam za stosowne zgłosić rezygnację z zajmowanego stanowiska docenta w Wydziale Filozofii Chrześcijańskiej w Akademii Teologii Katolickiej i wyrażam przekonanie, że podane wyżej racje znajdą pełne zrozumienie u Władz Uczelnianych”. Pismo, obok rektora ATK, zostało skierowane do wiadomości również kard. Prymasowi Stefanowi Wyszyńskiemu oraz kard. Karolowi Wojtyle.

Dla wyjaśnienia zaistniałych okoliczności, związanych z natychmiastowym zwolnieniem z ATK w Warszawie, ks. Jaworski napisał 19 września 1976 roku list do kardynała Karola Wojtyły metropolity krakowskiego, gdzie wyznawał: „Podczas Kongresu Teologów Polskich w Krakowie-Mogile zgłosiłem księdzu rektorowi Janowi Stępniowi zamiar rezygnacji z pracy w ATK, podając racje, które zamieszczam obecnie w piśmie do rektoratu. W odpowiedzi ks. rektor Stępień powiedział, bym się wstrzymał do inauguracji i że chce na ten temat porozmawiać z J. Em. Księdzem Kardynałem Prymasem. […]. Jak widać z listu księdza rektora J. Stępnia, mój zamiar rezygnacji przyjął on jako zgłoszoną osobiście rezygnację. Odpis rezygnacji pozwalam sobie przesłać Waszej Eminencji jako Przewodniczącemu Komisji Episkopatu ds. Nauki Katolickiej i Rady Naukowej. Jestem przekonany, że Wasza Eminencja dobrze zorientowany w mojej sprawie, dobrze też rozumie intencje, którymi się kierowałem, podejmując decyzję rezygnacji ze stanowiska docenta w ATK i je na swój sposób podziela. Ufam, że ten mój krok przyczyni się do uwyraźnienia pewnego rodzaju prawdy, którą w naszych warunkach stara się zamazać”. Pismo ks. Mariana Jaworskiego o podobnej treści 3 października 1976 roku zostało skierowane również do Prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego.

Okładka czasopisma archidiecezji wrocławskiej „Nowe Życie”

Tą prawdą, o której wspominał ks. Jaworski, była całkowita zależność warszawskiej uczelni katolickiej od esbecji, która wszelkimi sposobami dążyła do likwidacji katolickich uczelni na terenie Polski. W obronie ks. prof. Mariana Jaworskiego stanęła Rada Wydziału Filozofii Chrześcijańskiej ATK w Warszawie na czele z jej dziekanem ks. Kazimierzem Kłósakiem, którzy u rektora zabiegali o cofnięcie pisma zwalniającego. W osobnym piśmie tak relacjonowali racje przemawiające za pozostaniem w Warszawie ks. prof. Jaworskiego: „Rada Wydziału Filozofii Chrześcijańskiej Akademii Teologii Katolickiej podkreśliła na swym posiedzeniu w dniu 4 października 1976 roku, że niezbędnym uzupełnieniem do metafizyki i teodycei jest przy obecnym rozwoju nauk filozoficznych filozofia religii. Bez ks. doc. dra Mariana Jaworskiego nie byłoby filozofii religii na naszym wydziale, jeżeliby odszedł, filozofia religii zniknęłaby z ATK co najmniej na kilkanaście lat, co byłoby niepowetowaną stratą dla uczelni. Rada Wydziału jest głęboko zaniepokojona możliwością odejścia ks. doc. Jaworskiego. Wysoko oceniając jego talent filozoficzny, jego twórczość naukową i dydaktyczną oraz jego pełne poświęcenia dojeżdżanie do ATK od wielu lat – Rada Wydziału wyraża przekonanie, że ksiądz rektor zrobi wszystko, by nie doszło do jego odejścia oraz żeby możliwie najrychlej uzyskał nominację na profesora”.

Dość wymowny jest list z 8 października 1976 roku kard. Karola Wojtyły do Prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego, który w bezpośredni sposób odkrywa wszystkie kulisy braku akceptacji dla pracy naukowej ks. Mariana Jaworskiego na ATK w Warszawie. Z racji, że list dotychczas nie był nigdzie publikowany, zostanie przytoczony w całości.

„Uważam za swój obowiązek – pisał metropolita Krakowa – zwrócić się do Waszej Eminencji w związku ze sprawą ks. prof. Mariana Jaworskiego, o której on sam pisze do Księdza Prymasa w osobnym liście. Ks. prof. Jaworski jest od roku 1974 dziekanem Papieskiego Wydziału Teologicznego w Krakowie, jest także od szeregu lat sekretarzem komisji ds. Nauki i Rady Naukowej Episkopatu – i dlatego mam podwójny tytuł do zabierania głosu w tej sprawie.

Zamiar zrezygnowania z zajęć na Wydziale Filozoficznym ATK narastał w ks. prof. Jaworskim od kilku lat. Niewątpliwie, że przyczyną – nie tylko normalną – jego decyzji stała się systematyczna odmowa załatwienia ze strony władz państwowych jego nominacji na profesora, chociaż istniały po temu wszelkie obiektywne podstawy. Stało się rzeczą jasną, iż odmowa posiada charakter osobistej dyskryminacji. Mówiono nawet dość jawnie, że profesorem nigdy nie będzie mianowany, a jako powód podawano, że tak blisko współpracuje z kardynałem Wojtyłą.

Jest to prawdą. Ks. prof. Jaworski bardzo owocnie współpracuje ze mną w Komisji ds. Nauki i Radzie Naukowej, jak już wspomniałem na początku. W pracę obu zespołów wnosi zasadniczy wkład, kierując się tym jak najbardziej osobistym przekonaniem, że o sprawach nauki katolickiej w Polsce winien decydować wedle własnej kompetencji Kościół – Episkopat i Stolica Apostolska. Jeśli to stanowi w oczach czynników państwowych przeszkodę do uznania jego bezpośrednich kwalifikacji profesorskich – to trudno nie wyciągnąć stąd wniosków odnośnie rodzaju zależności, jakiego te czynniki domagają się od pracowników nauki katolickiej na ATK.

Nie można się dziwić, że w ks. Jaworskim dojrzał zamiar rezygnacji, gdy sam na sobie doświadczył, że nie obiektywne kwalifikacje, ani tym bardziej postawa zaangażowania w służbę Kościoła – ale zupełnie inne momenty, a zwłaszcza postawa pewnego przystosowania  decyduje o promocjach naukowych na uczelni. Myślę, że sprawa ma swój zasadniczy aspekt moralny.

Trudno natomiast nie dziwić się temu, że ksiądz rektor ATK przedstawiony mu przez ks. Jaworskiego zamiar wycofania się z pracy na tej uczelni tak szybko przyjął – bez jakiejkolwiek konsultacji z dziekanem Wydziału Filozofii Chrześcijańskiej ATK – jako już zgłoszoną rezygnację. Myślę – rozumując w tymże samym moralnym aspekcie – że ks. Jaworski zasługiwał na to, ażeby w sprawie jego profesury podjąć bardziej stanowcze i bardziej nieustępliwe kroki w stosunku do władz. Byłoby to jakąś satysfakcją dla zasługującego na tę promocję naukowca. Obawiam się natomiast, że tak łatwe wycofanie się, ponieważ persona non grata, nie umacnia pozycji Kościoła na uczelni, utwierdza władze w przekonaniu, że mogą bez oporu rozprawiać się z niewygodnymi sobie ludźmi.

Piszę o tym także dlatego, że dotarło do moich rąk pismo, jakie Rada Wydziału Filozofii ATK wniosła w sprawie ks. Jaworskiego do księdza rektora, domagając się takiego jw. załatwienia sprawy, aby nie utracić wysoko cenionego specjalisty.

Myślę, że należy w tym wszystkim wziąć jeszcze pod uwagę dobro Krakowskiego Wydziału Teologicznego, którego ks. prof. Jaworski aktualnie jest dziekanem, i któremu jego pełna obecność w Krakowie jest bardzo potrzebna. Wzgląd na jego słabe zdrowie także stanowczo przemawia za zwolnieniem go z pracy w Warszawie. Tym niemniej ks. Jaworski w liście do Waszej Eminencji wyraża gotowość podporządkowania się Jego woli. Jeżeli Ksiądz Prymas uważa, że wzgląd na dobro nauki katolickiej w Polsce albo też – co dla nas szczególnie ważne – obecny etap, na którym znajduje się sprawa Wydziału Krakowskiego (odwołuję się tutaj do listu z 21 lipca br.) przemawia za tym, aby ks. prof. Jaworski odłożył jeszcze na jakiś czas swoją rezygnację – bardzo proszę wydać odpowiednie dyspozycje”.

Wydaje się, że pozycję kard. Wojtyły podzielał również Prymas Polski, jednak w już zaistniałej sytuacji nie mógł cofnąć wcześniej podjętych decyzji, jedynie 19 października 1976 roku skierował do Krakowa list, w którym pisał: „Przed wyjazdem do Rzymu pragnąłbym chociaż zwięźle odpowiedzieć na list z dnia 8 października 1976 roku z załącznikami. Dowiedziałem się o rezygnacji dwóch pracowników naukowych z ATK, stosunkowo niedawno. Ks. rektor ubolewał nad odejściem ks. profesora Mariana z Wydziału. Myślę, że szczerze. Sądzę, że losy ks. Mariana na ATK przypominają losy ks. Kazimierza Romaniuka na KUL, gdyż też nie może on doczekać się unadzwyczajnienia, chociaż młodsi pracownicy naukowi już osiągnęli ten stopień. Te przygody wskazują na słuszność linii postępowania Rady Naukowej Episkopatu, która dąży do usamodzielnienia promocji katolickich naukowców”.

Ta niemożność wyrażała się w tym, że 13 października podpisał rezygnację dla ks. prof. Mariana Jaworskiego z zajmowanego stanowiska docenta na Wydziale Filozofii Chrześcijańskiej Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie, a minister nauki szkolnictwa wyższego i techniki prof. Janusz Górka 30 listopada tegoż roku wystosował pismo, w którym zwalniał ks. Jaworskiego z dniem 30 września 1976 roku (sic!). W ten sposób zakończyła się kilkuletnia praca ks. prof. Mariana Jaworskiego na ATK w Warszawie, która miała swój finał na skutek bliskiej współpracy ks. Mariana Jaworskiego z kard. Karolem Wojtyłą.

Kardynał Jaworski w papamobile z papieżem Janem Pawłem II we Lwowie

Również przyjaźń z kardynałem oraz pełnione funkcje w Kościele, sprawiły, że ks. Jaworski stał się obiektem zainteresowania Urzędu Bezpieczeństwa. Władze prowadząc inwigilację bpa Karola Wojtyły, szukały sposobów rozpracowania ich najbliższego środowiska.

Bp Karol Wojtyła przez pewien czas mieszkał w Krakowie w mieszkaniu przy ul. Kanoniczej 19, a od 16 stycznia 1959 roku przeniósł się do kamienicy obok – na Kanoniczej 21, gdzie jego bezpośrednim sąsiadem na piętrze był ks. Marian Jaworski, zaś na II piętrze mieszkał ks. Mieczysław Satora, który w latach 1947–1980 był tajnym współpracownikiem komunistycznej Służby Bezpieczeństwa, działający kolejno pod pseudonimem „Kolejarz” (1947–1950), „Dyrektor” (1950–1961), „Marecki” (1961–1977) i „Tukan” (1977–1980).

Temuż ks. Mieczysławowi Satorze 30 listopada 1960 roku polecono: (1) rozpoznać mieszkania figuranta [bpa Karola Wojtyły]; (2) w drodze systematycznego zacieśniania kontaktów z ks. Jaworskim ustalić, jakie były jego zainteresowania osobiste oraz (3) ustalić, czy możliwym będzie wyprowadzenie go na jakiś czas z mieszkania. Ponieważ bp K. Wojtyła, ks. M. Jaworski i ks. M. Satora mieszkali w jednym budynku przy ul. Kanoniczej 21, polecono informatorowi (ps. „Marecki”) dokładnie zbadać czynności spełniane przez woźną, procedury wpuszczania gości do budynku, stopień zainteresowania faktem przybycia do budynku gościa, sposób odnoszenia się do ludzi, częstotliwość wychodzenia na miasto na zakupy, na nabożeństwo, aby załatwić inne sprawy; dokonać rozpoznania strychu budynku (czy istnieje możliwość poruszania się po nim i przejścia z niego do sąsiednich budynków). Nieco na wyrost polecono również „Mareckiemu” doprowadzić do remontu mieszkania prywatnego „Pedagoga”, aby można było w trakcie prac założyć podsłuch.

Jeszcze w tym roku funkcjonariusz SB sporządził służbową notatkę po spotkaniu z TW ps. „Marecki”, dotyczącą możliwości wejścia przez służbistów do mieszkania bpa Karola Wojtyły przy ul. Kanoniczej 21 w Krakowie. We wspomnianej notatce 2 grudnia 1960 roku pisano: „We wspomnianym budynku wejście na strych jest z korytarza na II piętrze. Jest tylko jedno wejście. Drzwi są drewniane podobne jak drzwi wiejskie ze starym zamkiem i klamką. Strych nie jest zamykany. Żadnych przedmiotów na strychu nie ma. Sufity są delikatne i każde poruszenie jest słyszalne w pokoju. Przejścia do sąsiednich strychów nie ma. Na dachu jest tylko jeden właz kominowy. Nie ma w ogóle środków przeciwpożarowych w formie gaśnicy, skrzyni z piaskiem, wodą, narzędziami pożarniczymi itp. Nad pomieszczeniami ks. Jaworskiego znajduje się otwór wejściowy na poddasze, czyli bezpośrednio do elementów konstrukcyjnych dachu”.

Tenże ks. Satora jako agent TW „Marecki” 18 lipca 1961 roku instruował oficerów operacyjnych, jak spenetrować mieszkanie bpa K. Wojtyły i ks. Jaworskiego, deklarując im swoją pomoc. Zachęcał do tego w okresie wakacji, uzasadniając propozycję sprzyjającymi okolicznościami: bp Wojtyła i ks. M. Jaworski przebywali poza Krakowem, woźna p. Zofia Firlej codziennie rano wychodziła do kościoła (była nieobecna w budynku przez 40–50 min). Przeprowadzenie przeszukania, zdaniem agenta, nie było trudne. „Rano, po jej wyjściu na mszę św., trzeba było zostawić klucz w zamku w drzwiach wejściowych do kamienicy, by, gdyby przypadkiem woźna wróciła wcześniej, nie zastała ich w mieszkaniu biskupa. Samo wejście do pokojów zajmowanych przez Wojtyłę nie stanowiło problemu, były zawsze otwarte”.

Grób Zofii Firley na jednym z cmentarzy Krakowa

Według raportu 29 lipca 1961 w godzinach wieczornych bp Wojtyła planuje wyjechać na urlop wypoczynkowy, na teren województwa białostockiego. „Ponieważ nie ma w Krakowie ks. Jaworskiego (współlokatora bpa Wojtyły), który również spędza urlop, więc pozostają w domu tylko dwie osoby, mianowicie: „Marecki” i woźna Zofia Firley. Wejścia do pomieszczeń bpa Wojtyły można dokonać w czasie, gdy woźna w następnym dniu, tj. w niedzielę pójdzie do kościoła. Do kościoła woźna chodzi rano i przebywa 40–50 minut łącznie z drogą. W tym czasie w zasadzie nikt nie przychodzi do budynku bpa Wojtyły i wątpliwym jest, aby ks. Jaworski zjawił się o tym czasie. Czas ten najbardziej odpowiada do wejścia”. Informator podawał także, że wejścia do mieszkania Wojtyły można dokonać w inne dni, „jednak koniecznym byłoby upewnić się, że ks. Jaworski przebywa poza Krakowem”.

Również zachowały się „Fragmenty doniesienia TW ps. „Doktór” z 11 kwietnia 1960 roku dotyczące działalności bpa Karola Wojtyły”, którym agent informował: „Słyszałem, że [bp Wojtyła] wyjeżdża czasem na rowerze za miasto i towarzyszy mu w podróży ks. Jaworski, który razem z nim mieszka”. Pod pseudonimem TW „Doktor”/„Doktór”, później TW „Adaś” działał ks. Władysław Woczyński, a właściwie Władysław Wołek – kapłan archidiecezji lwowskiej, zawerbowany do służb 25 września 1953 roku.

Marian Skowyra

Tekst ukazał się w nr 1 (461), 17 – 30 stycznia 2024

X