Gdy już przedstawiliśmy postać i twórczość poety, teraz pomówimy o pomniku. Owiany jest tajemnicami. Istnieje co najmniej cztery zagadki, które spróbujemy rozwiązać. Zaczynamy:
Zagadka pierwsza – dlaczego pomnik stoi w Stanisławowie, mieście, gdzie poeta nigdy nie był?
Oficjalna wersja głosi, że niedobrzy Austriacy nie pozwolili na wystawienie pomnika w Krakowie. Za to podstępni Niemcy, aby posiać wrogość pomiędzy Ukraińcami i Polakami, wyrazili zgodę na wystawienie pomnika wieszcza w Stanisławowie. A teraz fakty.
W 1898 r. mijała setna rocznica urodzin poety. Jasne, że Polacy przygotowali się do uroczystych obchodów tej rocznicy. Centrum polskiej kultury na terenach austriackiej Galicji był Kraków. Całkiem zrozumiałe, że pomnik powinien był stanąć przede wszystkim tam. Odsłonięto go w Krakowie 16 czerwca 1898 r. i stoi tam do dziś. Rzecz w tym, że gdy stanisławowscy Polacy postanowili zamówić sobie pomnik poety, Krakowiacy już dawno zamówili dla siebie taki sam, tylko u innego rzeźbiarza. Austriacy nie mieli z tym nic do czynienia.
Autorem stanisławowskiego pomnika jest rzeźbiarz Tadeusz Błotnicki (jego projekt przegrał konkurs w Krakowie), a wykonał go rzeźbiarz Jan Bembowicz. Pomnik wzniesiono z datków mieszkańców i funduszy miejskich. Wszystko razem wyniosło 5 tys. złotych.

Pomnik odsłonięto 20 listopada 1898 r. na placu imienia wieszcza. Na ceremonię przyszło kilka tysięcy osób, zaś plac był udekorowany sztandarami i girlandami. Odsłonięty pomnik różnił się od obecnego. Wykonano go z białego karraryjskiego marmuru, ważył 8 ton, ogólna wysokość wynosiła 5,5 m (z nich 2,31 m samej postaci). Na cokole wyryto napis: „Adamowi Mickiewiczowi w setną rocznicę urodzin – społeczność Stanisławowa. 1898”. Błotnicki posiadał pośmiertną maskę poety, co nadało wielkiego podobieństwa postaci na cokole.
Pomnik ustawiono bliżej do synagogi. Stał w tym miejscu 20 lat.

Zagadka druga – kto zniszczył pomnik?
Tu też są różne wersje. Na przykład, że pomnik zniszczono w czasie I wojny światowej (wyobraźnia podsuwa wizję moskiewskich okupantów). Pomnik zniszczono podczas zaciekłych walk ulicznych wojsk UAG i wojsk polskich gen. Hallera. I na koniec – pomnik zniszczyli ukraińscy nacjonaliści. A jak było naprawdę?
W styczniu 1919 r. kilku żołnierzy ZURL spacerując po skwerze trafili pod pomnik. Przypomnę, że toczyły się zaciekłe walki polsko-ukraińskie i prawdopodobnie w marmurowym poecie żołnierze zobaczyli winowajcę swoich nieszczęść. Zarzucili sznur na szyję poety i usiłowali obalić go z piedestału. Ale dzieło Błotnickiego mocno stało na nogach. Wówczas kolbami karabinów odbili nos wieszcza, uszkodzili rękę i fałdę płaszcza. Egzekucja trwałaby nadal, gdyby przez skwer nie przechodził wojskowy minister ZURL Dmytro Witowski, który zdecydowanie przerwał dewastację pomnika. Możliwe, żołnierze zrozumieli wówczas, iż patriotyzm polega na walce w polu z żywym nieprzyjacielem, a nie na niszczeniu kamiennych pomników.
Tak zniszczony pomnik stał kolejne 10 lat. Dopiero w 1930 r. postać wieszcza odlano w spiżu i przeniesiono pomnik bliżej Filharmonii. Tutaj można go zobaczyć także dziś.
Zagadka trzecia – Gdzie się podział marmurowy Mickiewicz?
W tej kwestii istnieją dwie wersje. Prof. Wołodymyr Polek pisał, że resztki marmuru przekazano do pracowni przy ul. Cerkiewnej w Knianihinie. Później natrafił na nie rzeźbiarz Dowbaniuk i wykonał z nich figurę chłopczyka na nagrobek na Wołczynieckim cmentarzu.
Natomiast architekt Zenowij Sokołowski przeprowadził własne śledztwo. Wyjaśnił, że figurę zabrano do pracowni Antoniaka, który specjalizował się w rzeźbach na nagrobki. Pracownia leżała w podwórku przy ul. Lepkiego 1, za obecnym czteropiętrowym blokiem.

Na starych zdjęciach dobrze widoczna jest „smutna” figura z odbitym nosem, stojąca przy murze pracowni. Później figurę po prostu zakopano na dziedzińcu pracowni. Następnie pewien rzeźbiarz wykopał resztki pomnika i zabrał sobie głowę poety – nie szkodzi, że bez nosa.

Ale mało kto orientuje się, że istnieje jeszcze jedna marmurowa kopia wieszcza. Na uroczystości odsłonięcia pomnika w 1898 r. był obecny burmistrz Wieliczki. Postać wieszcza na tyle przypadła mu do gustu, że poprosił Błotnickiego o wykonanie kopii stanisławowskiego pomnika. Mistrz zgodził się i dziś centrum tego miasta dekoruje marmurowy bliźniak stanisławowskiego Mickiewicza.
Zagadka czwarta – dlaczego na spiżowej postaci poety widoczny jest ślad spawania?
W 1930 r. pomnik, na niższym już cokole, przesunięto naprzeciwko Filharmonii, zamykając nim podłużną aleję i nadając placowi przed budynkiem zakończonego widoku.
Gdy do miasta przyszli „pierwsi sowieci”, nie ośmielili się podnieść ręki na przyjaciela Puszkina. Ale sowieci niebawem odeszli, a do miasta wkroczyli Niemcy, którzy nie tolerowali Mickiewicza, ani jego rosyjskiego przyjaciela. Pomnik rozcięto na pół i przewieziono do punktu zbioru metali. Rozbito również tablicę na cokole. Od przetopienia uratowali Mickiewicza mieszkańcy Stanisławowa – panowie Bednarski i Tatara. Zakopali figurę wprost na podwórku punktu i tak oszukali Niemców.

Gdy miasto wyzwolono, spiżowego wieszcza odkopano, zespawano i ponownie ustawiono na cokole. Na zdjęciu z 27 lipca 1945 r. pl. Mickiewicza wygląda tak samo, jak przed wojną.
Pomnik stoi do dziś, wprawdzie nieco upstrzony przez gołębie. Ale taki jest los wszystkich pomników wielkich ludzi.
Iwan Bondarew
Tekst ukazał się w nr 6 (490), 31 marca – 16 kwietnia 2026



