Słynny obraz „Ecce Homo” – „Oto Człowiek” namalował we Lwowie w latach 1879–1881 Adam Chmielowski, późniejszy św. Brat Albert. W tym roku pod takim właśnie tytułem wystawę swoich prac przywiózł do tego miasta Marcin Sutryk – doktor sztuki, artysta i adiunkt w Instytucie Sztuk Pięknych Uniwersytetu w Siedlcach. W Wielki Czwartek, 2 kwietnia zorganizowana przy wsparciu Konsulatu Generalnego RP we Lwowie wystawa została otwarta w Muzeum Historii Religii, które mieści się w murach dawnego klasztoru dominikańskiego. Zaprezentowano też piękny katalog tej wystawy w trzech językach: po polsku, po ukraińsku i po angielsku.

W wernisażu, który poprowadził Orest Małyć, uczestniczyli m.in. arcybiskup Mieczysław Mokrzycki, konsul generalny RP we Lwowie Marek Radziwon, działacze ukraińskiego środowiska artystycznego.
– Tytuł wystawy odsyła do sceny z Ewangelii według św. Jana, gdy Piłat wskazuje Jezusa i wypowiada słowa Ecce Homo – wyjaśnił w wywiadzie dla Kuriera Galicyjskiego Marcin Sutryk. – W tym krótkim stwierdzeniu kryje się ogrom znaczeń – jest aktem oskarżenia, a zarazem gestem ujawnienia prawdy o ludzkiej kondycji. Poza oczywistym wymiarem teologicznym ma też wymiar egzystencjalny i społeczny, otwierając przestrzeń do refleksji nad naturą człowieczeństwa i odpowiedzialnością wobec innych. Pomysł pojawił się bardzo dawno, gdy byłem jeszcze na studiach, czyli już ponad dwadzieścia lat temu. Jednak wtedy tematu nie udźwignąłem. To może jeszcze nie był ten czas dla mnie. Ale wróciłem do tego tematu dużo później, w 2014 – 2016. Wtedy powstał cykl portretów. Potem powrót kolejny, po dziesięciu latach. W zeszłym roku kontynuowałem ten cykl. Powstały kolejne obrazy. Pomysły stąd, że dla mnie jest to chyba jeden z najbardziej niesamowitych momentów w Biblii, ale w dziejach ludzkości na pewno również, kiedy Bóg staje się człowiekiem i za to, że jest człowiekiem jest umęczony. Jest biczowany, znęcają się nad Nim i zabijają Go.
fot. Konstanty Czawaga / Nowy Kurier Galicyjski
– Na tej wystawie obrazów w sumie jest około trzydziestu, ale są to różne prace – kontynuuje Marcin Sutryk. – Połowa z nich to portrety, które się powtarzają, jeden po drugim. Portrety, które od siebie się różnią. Czasami dość znacznie, tak jakby to była nie ta sama osoba. Bo nie chodzi mi o wierność ikonografii, ale właśnie zwrócenie uwagi na człowieczeństwo. Na pokazanie człowieka i na spojrzenie na Boga jak na człowieka. Może bardziej mój sprzeciw takiemu przedstawieniu Chrystusa w ikonografii chrześcijańskiej, szczególnie tej rzymskiej, zachodniej, gdzie On jest zbyt ładnie pokazywany. Gdzie On jest taki delikatny, mało męski. Gdzie ta cielesność niby jest, ale jest bardzo wyidealizowana. A jakoś przeszkadzało mi to i postanowiłem pokazać właśnie ten moment, kiedy człowiek jest oblany krwią, potem, śliną. I tutaj próbuję to oddać poprzez farbę, która ścieka po obrazie, jak wszystkie te wydzieliny ludzkie po człowieku, który jest konający. Poza tym oczywistym wymiarem teologicznym, sformułowania Oto Człowiek (Ecce Homo) ja w nim widzę też wymiar czysto egzystencjalny. Czym jest człowiek. Na czym polega człowieczeństwo. Co to znaczy być człowiekiem i wydźwięk społeczny. Społeczny – czyli odpowiedzialność jednego człowieka za drugiego człowieka. Jak bardzo jest łatwo skrzywdzić człowieka, osądzić, zniszczyć i czy my możemy się temu przeciwstawić? Czy możemy na to pozwolić? Więc tutaj być może to zestawienie jest ważne. Te prace są po raz pierwszy na Ukrainie. One generalnie są bardzo rzadko pokazywane i zwykle jakoś tak się składa z dużym zbiegiem okoliczności, że w okolicy świąt Wielkiej Nocy, kiedy te wydarzenia przeżywamy ponownie. Kiedy znowu wracamy myślami do tego czasu i do tych wydarzeń. Wartość tego projektu polega na docieraniu do ludzi, którzy już w jakiś sposób odeszli od Kościoła, których drogi z Kościołem z różnego powodu się rozeszły. I ci ludzie odkrywają w tych wizerunkach coś Boskiego i coś co pozwala im myśleć, że ta Boskość, Bóg gdzieś istnieje, o czym być może zapomnieli – zaznaczył Marcin Sutryk.
A oto zdanie ukraińskiego badacza sztuki prof. Romana Jaciwa z Lwowskiej Akademii Sztuki:
– Ecce Homo – Oto Człowiek w modelu semantycznym malarstwa Marcina Sutryka nie jest jedynie tematem, ani narracyjnym ciągiem prac, lecz subiektywizowanym doświadczeniem duchowym. Wskazuje na to zespół środków, za pomocą których artysta przenika substancję Sacrum, wyznaczając program serii we wszystkich jej symbolicznych komponentach i wymiarach. Klasyczny kontekst jednego z kluczowych problemów etycznych tematyki ewangelicznej skłonił artystę do szczególnej odpowiedzialności w wyborze języka plastycznego, dzięki któremu koncept cierpienia Chrystusa ukazuje się w adekwatnej strukturze sakralnego obrazu. Tym tłumaczy się odmienne podejście Marcina Sutryka kofunkcji znaku oraz sugestywnego płaszczyznowego tła, na którym rozgrywa się intensywny dramat duchowy.
Marcin Sutryk jest także uczestnikiem międzynarodowych Warsztatów Ikonopisów w Nowicy, których komisarzem była Ulana Tomkiewicz, artystka ze Lwowa.
– Te plenery malarstwa ikonowego są dialogiem między dawną i współczesną ikoną ukraińską, a także dawną i współczesną ikoną polską – zaznaczyła w naszej rozmowie Ulana Tomkiewicz. – Ta znajomość trwa już trzeci rok. Pan Marcin stał się aktywnym uczestnikiem plenerów i myślę, że wiele z nich wyniósł. Dla mnie – jako uczestniczki – jest to bardzo ważne doświadczenie, bo co roku przyjeżdżając tam i zastanawiając się nad nowym tematem jako ukraińska ikonopisarka rozmawiam z polskimi artystami. Ten dialog daje nam wszystkim bardzo dużo. Tylko w dialogu możemy się spierać, przekonywać nawzajem, zgadzać się lub nie zgadzać. I właśnie w takim dialogu może rodzić się jakaś prawda – jeśli w ogóle można ją znaleźć. A między nami wszystkimi zrodziła się też mocna przyjaźń i to jest najważniejsze.
fot. Konstanty Czawaga / Nowy Kurier Galicyjski
Na otwarcie wystawy przyszli znani lwowscy artyści, którzy uczestniczą w Międzynarodowych Warsztatach Ikonopisów. Marcin Sutryk poznał ich w Nowicy na Ukrainie.
– Zostałem zaproszony do Nowickich Warsztatów Ikonopisów. Tam na ostatnim plenerze powstał portret, wizerunek Chrystusa. To co robi Stowarzyszenie Przyjaciół Nowicy to bardzo ważne wydarzenie. Myślę, że ten zbiór i ogólnie powrót do sztuki sakralnej, jest ewenementem na skalę światową. Niewielu się odważa, szczególnie współczesnych artystów, na podejmowanie takich tematów. Wielki szacunek i uznanie dla organizatorów – podkreślił Marcin Sutryk.
W tym roku jest to już druga polska wystawa w lwowskim Muzeum Historii Religii.
– Ta wystawa jest bardzo na czasie, bo przygotowujemy się do świąt Wielkiej Nocy – katolicy obrządków rzymskiego i greckiego oraz prawosławni. Święta są bardzo blisko siebie – powiedziała Rusłana Bubriak, kierownik działu wystawienniczego Muzeum Religii we Lwowie. – Są to portrety cierpiącego Chrystusa. Na wystawie Marcina Sutryka możemy zobaczyć zupełnie nowe spojrzenie na temat Ecce Homo, nie tak klasyczne, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Znajdziemy tu zarówno wschodnie, jak i zachodnie inspiracje malarskie i to jest bardzo ciekawe. Mamy nadzieję, że ludzie, którzy przyjdą do muzeum przed świętami Wielkiej Nocy i po nich, będą nie tylko oglądać i oceniać te dzieła, ale także zastanowią się nad tym, kim jesteśmy. Jakim ja jestem człowiekiem, jak żyję, do czego nawiązuje tytuł wystawy – Ecce Homo. Być może, jak chce autor, każdy z odwiedzających pomyśli szerzej o człowieczeństwie i o odpowiedzialności jednego człowieka za drugiego. Myślę, że ta wystawa będzie miała duże znaczenie i przyniesie wiele dobrego – zaznaczyła Rusłana Bubriak.
Wystawa „Oto Człowiek” Marcina Sutryka czynna w Muzeum Historii Religii we Lwowie do 28 czerwca.
Konstanty Czawaga




















