93. rocznica bitwy pod Zadwórzem

93. rocznica bitwy pod Zadwórzem

Rocznica bitwy pod Zadwórzem została uczczona przez społeczność polską ze Lwowa i gości z Polski, przedstawicieli władz polskich i ukraińskich, młodzież, drużyny harcerskie i strzeleckie. Ponad 250 osób zgromadziło się u stóp kurhanu: pobielone kamienne elementy, flagi narodowe, warta honorowa pod obeliskiem i sygnały przejeżdżających pociągów tworzyły podniosły nastrój uroczystości.

Przygotowaniem stosownej oprawy uroczystości zajęło się Polskie Towarzystwo Opieki nad Grobami Wojskowymi przy współdziałaniu z Konsulatem Generalnym RP we Lwowie. Na uroczystość przybyli senator Andrzej Matusiewicz, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Kunert, marszałek woj. podkarpackiego Władysław Ortyl, wiceprzewodniczący administracji wojewódzkiej Wadym Góral, sekretarz komisji przy administracji wojewódzkiej ds. eurointegracji i współpracy transgranicznej Jarosław Krawczenko. Konsulat RP reprezentował konsul generalny Jarosław Drozd, konsul Marian Orlikowski, także inni konsulowie oraz pracownicy. Władze Buska reprezentował przewodniczący Jurij Kondzirski. Obecni byli przedstawiciele organizacji lwowskich skupiających Polaków.

Maria Mirecka-Loryś (Fot. Krzysztof Szymański)Jako gość honorowy od wielu lat przyjeżdża na te uroczystości pani Maria Mirecka-Loryś, siostra ks. Bronisława Mireckiego, który w 1920 r. jako ochotnik brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej. Ranny 17 sierpnia w bitwie pod Zadwórzem, dostał się do niewoli sowieckiej. Uciekł z obozu jenieckiego pod Kijowem i szczęśliwie powrócił do domu rodzinnego. Po wojnie, już jako kapłan, po represjach sowieckich obsługiwał 15 parafii na pograniczu Podola i Wołynia. Nie bacząc na poważny wiek, pani Maria stara się co roku być na tych uroczystościach. Przybyli też samorządowcy z Leżajska, Stalowej Woli, Świdnika i z terenów Podkarpacia. Muzyczną oprawę uroczystości zapewniała orkiestra dęta z Grodziska Dolnego pod dyrekcją Jerzego Gdańskiego oraz chór męski „Arion” ze Świdnika.

„Jeszcze nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym” – zacytował słowa Winstona Churchila o polskich lotnikach ks. Robert Głodowski, proboszcz parafii w Busku. „Tu też nieliczna grupa 330 żołnierzy stawiła czoła nawale konnicy Budionnego. Ale ta walka opóźniła przemarsz wojsk bolszewickich i dała możliwość zorganizowania obrony Lwowa i powstrzymała bolszewików na drodze do Warszawy” – dodał, rozpoczynając uroczyste nabożeństwo u stóp pomnika poległym żołnierzom polskim. W warcie honorowej stanęły poczty sztandarowe drużyn harcerskich, strzeleckich, szkół i stowarzyszeń kombatanckich.

Prof. Andrzej Kunert (Fot. Krzysztof Szymański)Po mszy św. głos przekazano gościom. Jako pierwszy wystąpił prof. Andrzej Kunert podkreślając, że nazwa „polskie Termopile” wiąże się z chlubnymi kartami historii Polski: bitwą pod Hodowem w 1694 roku (400 huzarów przeciwko 40 tys. armii tureckiej), bitwą pod Węgrowem w 1863 rok (1000 kosynierów wobec rosyjskich armat), następnie Zadwórzem i bitwą pod Wizną we wrześniu 1939 roku, gdzie 700 (według innych źródeł około 360 – red.) żołnierzy polskich stawiło czoła 42 tys. armii gen. Guderiana. Polegli w Zadwórzu chłopcy stali się wzorem dla innych bohaterów.

Swoje wrażenia wyraził Jarosław Krawczenko: „Ta uroczystość powinna pojednać Ukraińców i Polaków. Chcę tu przytoczyć własne wspomnienia związane z tym miejscem. Gdy przejeżdżałem wielokrotnie tędy pociągiem z matką, wyjaśniała mi, że spoczywają tu młodzi ludzie, którzy oddali życie za ojczyznę. To zapadło mi w pamięci. Ofiara młodzieży z ich życia za wolność, niepodległość ojczyzny zasługuje na miano bohaterstwa Spartan i pozostaje w pamięci ludzkiej przez wieki. Taki sam los spotkał ukraińskich ochotników z Kijowa, którzy w 1918 roku na stacji kolejowej w Krutach w liczbie 400 osób stawiło czoła czterotysięcznej armii bolszewickiej. Takie wydarzenia powinny łączyć nasze narody”.

Kwiaty składa konsul generalny RP we Lwowie Jarosław Drozd (Fot. Weronika Sadowa)Zwracając się do zebranych, konsul generalny RP we Lwowie Jarosław Drozd podkreślił: „To miejsce przypomina nam o tym, że heroizm, którym się wykazali, potrzebny jest w nowym wymiarze i nowym podejściu, również i dziś. Ta najwyższa ofiara musi się dziś przekuć na nową ofiarność w wymiarze narodowym i wymiarze europejskim, ofiarność opartą na wierze, rozumie, miłości i sprawiedliwości”.

Na zakończenie części oficjalnej Andrzej Kunert wręczył Złoty Medal Opiekuna Miejsc Pamięci Narodowej Stanisławowi Słychanowi. Pan Stanisław zasłużył na to wysokie odznaczenie swą działalnością zarówno w Polsce, jak i na rzecz wspierania Polskiego Towarzystwa Opieki nad Grobami Wojskowymi we Lwowie. Właśnie PTOnGW zwróciło się do Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa o przyznanie mu tego wyróżnienia. Tradycyjnie uroczystości zakończyły się złożeniem przez delegacje poszczególnych towarzystw i organizacji wieńców u stóp obelisku.

W części integracyjnej uroczystości strzelcy serwowali z olbrzymich wojskowych termosów bigos, a wiązanki pieśni patriotycznych, legionowych i wojskowych wykonywali uczestnicy uroczystości pochodzący z różnych miejscowości. Młodzież z drużyny harcerskiej „Czarna trzynastka” z Przemyśla wykonała pieśń „Kwiaty Zadwórza”. Przyjechała z inicjatywy Stanisława Szarzyńskiego, członka zarządu Światowego Kongresu Kresowian, który znany jest z szeregu akcji społecznych skierowanych na zachowanie tradycji patriotycznych. Również z jego inicjatywy w tym roku został zorganizowany rowerowy Rajd Zadwórzański na trasie: Przemyśl – Zadwórze. Dziewięciu rowerzystów wyruszyło w sobotę spod pomnika Orląt Przemyskich, aby w niedzielę dojechać na uroczystości do Zadwórza.

Drużyna harcerska „Czarna trzynastka” z Przemyśla (Fot. Krzysztof Szymański)Rozmowy „Kuriera” z uczestnikami uroczystości
Młodszy inspektor dr Jacek Magdoń, zastępca dowódcy II Południowo-Wschodniego Okręgu Strzeleckiego ds. wychowawczych:
Od wielu lat przyjeżdża pan ze strzelcami do Zadwórza, dlaczego?
Jak co roku przyjeżdżamy do Zadwórza, aby uczcić tych obrońców Lwowa, którzy oddali swoje życie, aby Lwów i Polska mogły obronić się przed nawałą bolszewicką. Przez wiele lat, gdy Polska była pod dominacją Związku Radzieckiego, nie mogliśmy tu przyjeżdżać i czcić naszych bohaterów. Tego nie mogli robić nasi ojcowie, ale robimy my – przyjeżdżamy tu i bierzemy udział w uroczystościach. Nasza obecność tu jest dowodem na to, że trwa pamięć o naszych bohaterach i że nie zginęli nadaremno.

Jak liczne są drużyny strzeleckie na Podkarpaciu?
Podkarpacie jest siedzibą dowództwa Południowo-Wschodniego Okręgu Strzeleckiego i obejmuje trzy województwa: lubelskie, podkarpackie i świętokrzyskie. Związek strzelecki powstał we Lwowie i te tereny, i te tradycje są nam bardzo bliskie. Dlatego tak ważne jest odwiedzanie tych miejsc ważnych dla historii, jak Zadwórze. Drużyny strzeleckie naszego okręgu – to około 1500 młodych dziewcząt i chłopaków. Niektórzy z nich studiują w szkołach o profilu wojskowym, a po uzyskaniu matury zdają do wyższych szkół wojskowych. Drużyny strzeleckie są dla nich dobrym startem w dorosłe życie.

Kurhan i pomnik na miejscu bitwy polskich Orląt z armią bolszewicką pod dowództwem Siemiona Budionnego (Fot. Krzysztof Szymański)Strzelec sekcyjny MATEUSZ MARGAŃSKI:

Skąd jesteś?
Z Kolbuszowej.

 

Jak liczny jest oddział w Kolbuszowej?
Poddział liczy około 50 strzelców.

 

Czym dla ciebie jest wizyta w Zadwórzu?
Odwiedzamy to miejsce co roku. Jestem tutaj już po raz czwarty. Bardzo mi się podobają te uroczystości. Każdego razu zawiązują się tu nowe znajomości, spotykamy się tu ze wspaniała atmosferą, dużą gościnnością i miłą atmosferą – praktycznie czujemy się tu jak w domu.

Czy trudno być obecnie w Polsce strzelcem?
Nie jest trudno, bo strzelec – to jest taka specyficzna organizacja, która łączy bardzo dużo młodych ludzi i bardzo mi się podoba być w niej. Dużo by można o Strzelcu opowiadać… Mamy zbiórki, zajęcia teoretyczne, wyjazdy na poligony. Często spotykamy się z innymi drużynami, z innych miejscowości. O każdej porze roku mamy zajęcia na poligonie, gdzie zjeżdża się większa grupa osób. Największe są drużyny strzeleckie z Rzeszowa, ale przyjeżdżają też oddziały z Przemyśla, Sędziszowa, Wielopola Skrzyńskiego, z Jasionki.

Natalia Smolarz wśród strzelców (Fot. Krzysztof Szymański)Natalia Smolarz z Rzeszowa:
Jest Pani w mundurze marynarki wojennej. Skąd Pani przyjechała?
Pochodzę z Rzeszowa i też należę do drużyny strzeleckiej. Od dwóch lat studiuję w Akademii Marynarki Wojennej.

 

Ale nie traci pani kontaktu z drużyną.
Zawsze staram się, gdy tylko jestem w Rzeszowie, kontaktować się z kolegami. Tak i tym razem, gdy wróciłam z dwumiesięcznego rejsu na urlop do domu, dowiedziałam się, że jest wyjazd do Zadwórza. Postanowiłam przyjechać z drużyną. Jestem tu już po raz piąty czy szósty.

 

Czym dla pani jest wyjazd do Zadwórza?
Wyjazd na te uroczystości dla nas, strzelców, jest jedną z najważniejszych uroczystości w ciągu roku. Te obchody mają w sobie coś szczególnego – chodzi o to, by oddać hołd pamięci tym, którzy tu zginęli. Dlatego skorzystałam z okazji.

 

Ale jest pani w mundurze uczelni?
Tak. Teraz zawsze oficjalnie występuję w mundurze uczelni, promując ją w ten sposób. Dodatkowo też promuję drużyny strzeleckie i to, że dzięki nim można wystartować w dorosłe życie i zdobyć zawód. To właśnie w drużynie zarodziła się we mnie chęć związania swego losu z wojskiem. A ćwiczenia sprawnościowe, teoretyczne, no i historyczne, które odbywałam w drużynie przyczyniły się do tego, że zdałam do Akademii Marynarki.

 

Jaki kierunek pani studiuje?
Nawigację.

 

Czy te szkolenia na morzu związane były z praktycznym sprawdzianem wiadomości teoretycznych?
Naturalnie. Musieliśmy wykazać się umiejętnością nawigacji w różnych warunkach: w nocy, według przyrządów, z gwiazd.

 

Jak radzi sobie pani na morzu?
Przyznam, że różnie bywa (ze śmiechem), ale na ogół staram się nie być gorsza od kolegów.

Krzysztof Szymański
Tekst ukazał się w nr 16 (188) 30 sierpnia – 16 września 2013

 

Obejrzyj wideo:
Obchody 93. rocznicy bitwy pod Zadwórzem

Przeczytaj wiersz:
Mariusz Olbromski, Zadwórze

Czytaj też:

Bój pod Zadwórzem

 

Mówimy Zadwórze – myślimy „polskie Termopile”

 

Warszawa. Tablica poświęcona Jadwidze Zarugiewiczowej – matce Konstantego, obrońcy Lwowa w bitwie pod Zadwórzem

X