57. Spotkanie Ossolińskie

57. Spotkanie Ossolińskie

Gościem kolejnego 57. Spotkania Ossolińskiego był Matthew James Bryza, amerykański dyplomata, który od 1989 roku pracował w ambasadach USA w Polsce i Rosji, a w latach 2011-2012 pełnił funkcję ambasadora Stanów Zjednoczonych w Azerbejdżanie.

Z inicjatywy strony polskiej, wystąpił on przed audytorium ukraińskim z referatem na temat: „Polityka USA wobec Rosji i Europy Wschodniej”.

W zawodowej karierze Matthewa Bryzy były lata pracy w Departamencie Stanu w Waszyngtonie. Pełnił on też funkcje specjalnego doradcy prezydenta USA i sekretarza stanu ds. dyplomacji energetycznej w rejonie morza Kaspijskiego. Od 2012 roku Matthew James Bryza pracuje jako konsultant ds. biznesu i rozwoju demokracji i jest członkiem zarządu kilku prywatnych firm w Turcji. 1 marca 2012 roku został mianowany dyrektorem Międzynarodowego Centrum Studiów Obronnych z siedzibą w Tallinie. Otóż, po raz pierwszy w historii Spotkań Ossolińskich referat wygłosił przedstawiciel USA. Jego życiorys przybliżyła obecnym Wiktoria Malicka, pełnomocnik wrocławskiego Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Lwowie. Ona również przypomniała, że Spotkania zostały zorganizowane wspólnym wysiłkiem Zakładu im. Ossolińskich i Lwowskiej Narodowej Biblioteki im. Wasyla Stefanyka przy sprzyjaniu i pod patronatem konsula generalnego RP we Lwowie. Zastępca dyrektora biblioteki lwowskiej podkreślił, że wspólne spotkania charakteryzuje wysoki poziom intelektualny. W spotkaniach udział biorą znani lwowscy naukowcy i działacze społeczni. Obecni byli również przedstawiciele Konsulatu Generalnego RP we Lwowie i polskich organizacji społecznych działających w naszym mieście.

Prelegent oświadczył, że dobrze mówi po polsku i po rosyjsku, ale dla precyzyjności wykładu będzie mówił po angielsku. Tłumaczyła obecnym całe wystąpienie amerykańskiego dyplomaty prowadząca spotkanie Wiktoria Malicka. Matthew Bryza na wstępie przyznał się obecnym, że jego babcia pochodzi z małej wioski pod Mościskami i dlatego dla niego jest wielkim zaszczytem wystąpić we Lwowie, w dawnym pałacu hr. Baworowskich. W analizie sytuacji w Europie Wschodniej i sytuacji Ukrainy we współczesnych układach międzynarodowych wykazał głębokie rozumienie obecnego momentu politycznego, objaśnił również korzenie dzisiejszych wydarzeń, rolę w nich Stanów Zjednoczonych i określił najbliższe perspektywy rozwoju sytuacji politycznej. Prelegent powiedział, że najważniejsze wytyczne dyplomacji amerykańskiej to dobrobyt ekonomiczny, wolność i demokracja. Bezpieczeństwo narodowe USA zależy od bezpieczeństwa wszystkich narodów świata. Rosjanie często uważają taką postawę za naiwną. Oni widzą Amerykanów jako takich, którzy chcą przeszkadzać interesom Rosji. Główną odmiennością w podejściach amerykańskim i rosyjskim jest to, że amerykańska strona chce połączyć idealizm z ochroną swego bezpieczeństwa narodowego. Dla prezydentów i rządów amerykańskich bardzo ważną była zawsze polityka wewnętrzna. Na wyborach znaczny procent wyborców wymaga skrócić programy i inicjatywy międzynarodowe i skupić się na problemach wewnątrz kraju. Jest to tak zwana polityka izolacjonizmu, i jest ona popularną po dzień dzisiejszy. Dlatego USA udzielają polityce międzynarodowej znacznie mniej uwagi, niż o tym myślą w Rosji czy na Ukrainie. Prezydent Obama wiele razy podkreślał, że wola jego wyborców to skupienie się na problemach wewnętrznych, a nie na międzynarodowych.

Fot. Jurij Smirnow

Niestety w ostatnich latach nawet prezydenci, otwarci na politykę międzynarodową, popełnili dużo błędów odnośnie Rosji. Prawie każdy prezydent USA personifikował swoje kontakty z przewódcami Rosji, uważając że dobrze ich rozumie i może ufać ich słowom. To był błąd, to była romantyzacja Rosji. To była pewność, że Rosja się zmieniła, że jest państwem demokratycznym i dla niej wartości demokratyczne są bardzo ważne. To był drugi podstawowy błąd polityki amerykańskiej. Moskwa odbiera te relacje jak słabość USA, jak wynik strachu przed militarną mocą Rosji. Prezydenci USA wierzyli, że Rosja może grać według zasad międzynarodowych. Z tego wnioskowano politykę strategicznego partnerstwa. Okazało się to kolejnym mitem. Trzeci błąd polityki amerykańskiej: USA bały się rozpadu Związku Radzieckiego i nie chciały do tego dopuścić. Prezydent Putin nie rozumie mentalności amerykańskich prezydentów i w całkiem inny, niewłaściwy sposób interpretuje dla siebie ich działania. To dotyczy i Ukrainy, i Gruzji. W Moskwie uważają, że USA chcą cały czas wpływać na politykę i sytuację wewnętrzną w tych krajach, a tak naprawdę nie było. USA nie były pewne, czy trzeba dopuścić Ukrainę do członkostwa w NATO. Gdyby podczas szczytu NATO w Bukareszcie w 2008 roku została przyjęta taka opcja – sytuacja w Ukrainie teraz byłaby inna. Ale USA tego nie zrobiły – nie otwarły drzwi przed Ukrainą. I to był kolejny błąd. Amerykanów straszyła niestabilność w Ukrainie, a Rosja myślała, że Stany Zjednoczone działają w taki sposób, bo boją się Rosji. Dlatego w Bukareszcie stało się najgorsze, co mogło być. Na to Putin powiedział: „Amerykański eksperyment w Gruzji i Ukrainie może być zatrzymany” i cztery miesiące później zaatakował Gruzję. Jakby USA powiedziały konkretnie „tak” Gruzji i Ukrainie i rozpoczęły proces integracji tych państw w NATO, Putin nie zrobił by tego. Inną też byłaby obecna sytuacja na Ukrainie. Moskwa nie rozumie też, że USA popierają demokrację w Ukrainie czy Gruzji dla dobrego partnerstwa z tymi państwami, a nie przeciw Rosji.

– Wspieramy Ukrainę dla bezpieczeństwa międzynarodowego i naszych amerykańskich ideałów Często politycy w USA romantyzowali Putina i szukali stabilności w stosunkach z Moskwą za każdą cenę. Niestety we współczesnym świecie nie działa równowaga między wartościami demokratycznymi a bezpieczeństwem. Rosja i dalej będzie zachowywać się jak teraz. Rosja nie zmieni się i nie stanie państwem demokratycznym, europejskim – mówi Matthew Bryza.

Wśród obywateli USA jest wielkie rozczarowanie polityką zagraniczną kraju. Oni chcą, żeby nowy prezydent skupił się na problemach wewnętrznych. USA i Europa Zachodnia były przez pewien czas pewne, że Rosja się zmieniała, że jest już innym, demokratycznym krajem. W ostatnich latach zachowanie Rosji jest tak obrzydliwe, jej kłamstwa tak absurdalne, ale Zachód zrozumiał to dopiero po zestrzeleniu samolotu malezyjskiego.

– Niestety w Europie są ludzie, którzy chcą spowolnić proces asocjacji Ukrainy z Unią, i dużo takich ludzi jest na Ukrainie. Część elit politycznych Ukrainy jest tak skorumpowana, że Putin może grać na nich jak na harfie – powiedział Matthew Bryza na zakończenie spotkania.

Jurij Smirnow
Tekst ukazał się w nr 5 (249) 18-30 marca 2016

X