12 września – pierwszy dzień obrony

12 września – pierwszy dzień obrony Parlamentariusze polscy na linii frontu na ul. Gródeckiej (pl.wikipedia.org)

Bilans działań wojennych w Małopolsce Wschodniej w pierwszej dekadzie września 1939 r. był dla Wojska Polskiego zdecydowanie niekorzystny.

Wehrmacht od wieczora 9 września do południa dnia następnego w kilku miejscach sforsował San i zdobył przyczółki do dalszych działań zaczepnych na jego wschodnim brzegu. Wojsko Polskie nie dysponowało możliwościami zatrzymania Wehrmachtu, obrona Sanu nie została przygotowana, a Armia „Małopolska” tylko fragmentarycznie obsadziła jego wschodni brzeg. Do tego dowódca 3 Brygady Górskiej podjął błędną decyzję wycofania jej pod Stary Sambor, która odsłoniła Sambor i ułatwiła 1 DG działania w kierunku Lwowa. Na niską skuteczność działań WP niekorzystny wpływ wywarł brak sprawnej łączności między dowódcami dywizji a sztabem Armii „Małopolska” oraz jej brak z Armią „Kraków” gen. bryg. Antoniego Szyllinga. Trudności te powiększyły się 10 września 1939 r. po decyzji gen. dyw. Kazimierza Fabrycego wycofania sztabu armii „Małopolska” do Lwowa. Sytuacji nie poprawiło utworzenie Frontu Południowego w składzie armii „Kraków” i armii „Karpaty” oraz oddziałów, sformowanych w Małopolsce Wschodniej.

Obrona Lwowa 12-22.09.1039 (pl.wikipedia.org)

Położenie Wojska Polskiego w województwie lwowskim uległo dalszemu pogorszeniu 11 września, gdy 2 Dywizja Pancerna Wehrmachtu utworzyła przedmoście pod Jarosławiem i rozpoczęła budowę mostu, zakończoną rano następnego dnia. 4 Dywizja Lekka przeszła na drugi brzeg Sanu, 2 DG zajęła Birczę, słowacka 3 DP Baligród i Bukowska, a 57 DP Wehrmachtu osiągnęła granicę RP pod Przełęczą Łupkowską. Bitwa o zatrzymanie Wehrmachtu na Sanie od 9 do 11 września 1939 r. została przegrana przez Wojsko Polskie, co wynikało z przewagi Wehrmachtu oraz błędów w zakresie dowodzenia po stronie polskiej.

Gen. mjr Wehrmachtu Ludwig Kübler (pl.wikipedia.org)

Zmotoryzowany oddział pościgowy 1 Dywizji Górskiej 11 września opanował Dobromil, Chyrów i Sambor, leżący w odległości 75 km od Lwowa. Dowódca 1 DG gen. mjr Ludwig Kübler rano 12 września wydał rozkaz sformowania nowej grupy pościgowej z obu dotychczasowych. Jej dowódcą wyznaczył płk. Ferdinanda Schörnera, dowódcę 98 psg. Zadaniem grupy pościgowej było jak najszybsze uderzenie na Lwów i zniszczenie napotkanych na trasie przejazdu pododdziałów i grup Wojska Polskiego. W czasie realizacji rozkazu grupa pościgowa rozproszyła zaskoczone, niewielkie pododdziały polskiej piechoty, maszerujące w kierunku Lwowa, stoczyła kilka potyczek, po czym dotarła do Lubienia Wielkiego, położonego na zwężeniu terenowym pomiędzy stawami: „Mimo silnej obrony szpica [grupy pościgowej] wjechała aż do środka miejscowości, a kompanie za nią natychmiast się spieszyły i z marszu zaatakowały dość szeroko rozstawionego wroga, obchodząc go z lewej i z prawej. Przez szerokie na sześć metrów rowy z wodą, brodząc głęboko po piersi, 7 kompania 99 pułku zajmuje park, broniony przez wroga. Po półtoragodzinnej, silnej walce, polska obrona w przesmyku między jeziorami się załamała, droga znowu była wolna. […] Droga się poprawiła, jest brukowana. A teraz już przedmieście Zimna Woda. Do granicy miasta jest stąd jeszcze 5 kilometrów. Potem pojawiają się wieże: wielkie morze domów! Dotarli do stolicy Galicji! O godzinie 15:00 pierwsze niemieckie pojazdy zaturkotały, wjeżdżając do zachodniego Lwowa” (A. Buchner, Kierunek Lwów 1939: działania operacyjne 1. Dywizji Górskiej w wojnie przeciw Polsce: relacja uczestnika walk, Gdańsk 2016, s. 94–96). W tym czasie rozkazy 14 Armii Wehrmachtu pozostawiły Małopolskę Wschodnią na drugim planie działań wojennych, a jej siły główne uderzyły na Lubelszczyznę. Realizacja niemieckiego planu przecięcia polskich połączeń z Rumunią i Węgrami doprowadziła od 12 do 22 września do bitwy pod Lwowem, która składała się z: bezpośredniej obrony stolicy Małopolski Wschodniej, działań zaczepnych 10 Brygady Kawalerii i grupy „Żółkiew” pod Zboiskami na jego północnych przedpolach oraz odsieczy Lwowa siłami trzech dywizji piechoty, przebijających się spod Przemyśla, dowodzonych przez gen. Sosnkowskieg

Polski plan operacyjny „Zachód”, przygotowywany na wypadek agresji Niemiec na RP, nie przewidywał lądowej obrony Lwowa. Jednak sukcesy niemieckiej 14 Armii i osiągnięcie przez jej wojska Sanu, stworzyły groźbę opanowania przez przeciwnika nieprzygotowanego do obrony miasta. Po wyjeździe na front zmobilizowanych oddziałów lwowskiego garnizonu, pozostało w nim jedynie Dowództwo Okręgu Korpusu nr VI, ośrodki zapasowe i nieliczne pododdziały nieliniowe. Lotnictwo przeciwnika od pierwszego dnia wojny bombardowało miasto, do którego docierali liczni uciekinierzy z zachodniej Polski. Z uwagi na zbliżanie się frontu, pod koniec pierwszego tygodnia września rozpoczęto we Lwowie przygotowania obronne. Obok istniejącej już obrony przeciwlotniczej i przeciwgazowej powołano Straż Bezpieczeństwa, którą dowodził gen. dyw. w st. spocz. Władysław Jędrzejewski i Komitet Obywatelski Obrony Lwowa z rektorem Uniwersytetu Jana Kazimierza prof. Romanem Longchamps de Berier na czele. Gen. bryg. Władysław Langner, dowódca OK VI, 7 września wydał rozkaz przygotowania linii obrony na dalekim przedpolu miasta w oparciu o rzekę Wereszycę, zadanie to powierzył płk. Bolesławowi Fijałkowskiemu. Z uwagi na dalsze pogarszanie położenia i konieczność uporządkowania tyłów, 9 września gen. Langner polecił dowódcy 6 grupy kompanii asystencyjnych w Janowie utworzyć zaporę na linii: Żółkiew, Janów, Wereszyca, Gródek Jagielloński, Komarno i dalej wzdłuż Dniestru. Dowódca OK nr VI podporządkował sobie Centrum Szkolne Straży Granicznej w Rawie Ruskiej, które przygotowywało zaporę od Bełżca przez Rawę Ruską do Magierowa. Gen. Langner 9 września powołał Dowództwo Obrony Obszaru Lwowa z gen. dyw. Rudolfem Prichem na czele i szefem sztabu ppłk. dypl. Kazimierzem Bieńkowskim.

Jak już wspomniano, 10 września przed północą przebywający we Lwowie gen. broni Kazimierz Sosnkowski otrzymał rozkaz marsz. Edwarda Śmigłego-Rydza objęcia dowództwa tworzonego od podstaw Frontu Południowego w składzie armii „Kraków” i „Karpaty” oraz oddziałów sformowanych w Małopolsce Wschodniej z zadaniem utrzymania linii Sanu oraz obrony Lwowa.

W tym czasie bezpośrednią obronę Lwowa przygotowywał płk Fijałkowski, szefem sztabu obrony mianowano ppłk. dypl. Kazimierza Ryzińskiego, szefa ewakuowanego z Warszawy Wojskowego Instytutu Naukowo-Oświatowego. Początkowo ppłk Ryziński dysponował niewielkimi siłami do realizacji powierzonego zadania: w Ośrodku Zapasowym 5 Dywizji Piechoty we Lwowie było 6500 żołnierzy, w tym 200 oficerów, jednak brakowało dla nich uzbrojenia, a nawet umundurowania. Do działań bojowych można było jedynie użyć: batalionu Obrony Narodowej Lwów I, dwóch batalionów wartowniczych: nr 61 i nr 62, 3 kompanii asystencyjnej, trzech baterii artylerii z Ośrodka Zapasowego Artylerii Lekkiej nr VI, dwóch batalionów marszowych piechoty 19 i 26 pułków piechoty, kompanii saperów KOP „Czortków” oraz pododdziałów obrony przeciwlotniczej.

Ppłk Ryziński sprawnie przygotował wstępny plan obrony, co było trudne z uwagi na znaczny obszar miasta, niewielkie siły WP oraz warunki terenowe: Lwów leżał na terenie pofałdowanym, w kotlinie otoczonej wzgórzami, do najważniejszych należało wzgórze 374 Kortumowa Góra i wzgórze 324 pod Zboiskami. W przewidywaniu natarcia czołgów, obronę oparto o naturalne przeszkody przeciwpancerne: na odcinku północnym wykorzystano wykop o stromych, betonowych ścianach, w którym biegły tory kolejowe i głębokie koryto rzeki Pełtwi, w południowej części miasta głęboki wykop toru kolejowego, natomiast najbardziej zagrożone uderzeniem Wehrmachtu zachodnie dzielnice Lwowa nie posiadały przeszkód naturalnych. Po rozpoznaniu przystąpiono do budowy dziewięciu punktów oporu, z których każdy miał być obsadzony przez piechotę w sile od drużyny do plutonu, wspartą przez działon, do plutonu artylerii lekkiej. Dowódca batalionu marszowego 26 pp mjr Eugeniusz Ślepecki otrzymał rozkaz obsadzenia wybranych punktów oporu, a kierownik robót technicznych lwowskiego Magistratu wybudowania barykad i przeszkód przeciwpancernych zgodnie z instrukcjami, wydanymi przez saperów. Ppłk Ryziński skontrolował wyznaczone punkty oporu oraz wybrał stanowiska ogniowe dla dział i ciężkiej broni piechoty, a także miejsca do budowy barykad i przeszkód przeciwpancernych.

Niemieccy i sowieccy żołnierze we Lwowie (pl.wikipedia.org)

Do pierwszego rzutu obrony Lwowa należała załoga Żółkwi i obsada Wereszycy. Grupę „Żółkiew” tworzyły szwadrony sformowane w Ośrodku Zapasowym Kresowej Brygady Kawalerii (W Ośrodku Zapasowym Kresowej BK sformowano trzy szwadrony konne, szwadron ckm, dwa szwadrony piesze i dwa plutony pionierów, 9 września do Ośrodka przybył szwadron marszowy 14 pułku ze Lwowa), trzy bataliony piechoty, trzy działony artylerii oraz dywizjon rozpoznawczy w składzie czterech szwadronów kawalerii i plutonu ciężkich karabinów maszynowych. Obsada Wereszycy była nieliczna i została nierównomiernie rozmieszczona, silniej obsadzono skrzydło północne pod Janowem batalionem marszowym 19 pp oraz batalionem marszowym 40 pp w Gródku Jagiellońskim. Na południe od miasta Wereszyca była jedynie dozorowana, co wynikało z błędnej oceny kierunku zagrożenia działaniami przeciwnika.

Generał Franciszek Sikorski, dowódca obrony Lwowa (pl.wikipedia.org)

Załogę Lwowa przed świtem 12 września wzmocnił batalion marszowy 48 pp 11 Karpackiej Dywizji Piechoty, który przyjechał transportem kolejowym ze Stryja. W celu zapewnienia zapasu amunicji dla załogi Lwowa rozpoczęto jej zwożenie do miasta ze Składnicy Uzbrojenia nr VI w Hołosku (Początkowo załogę Składnicy Uzbrojenia nr VI stanowiły: 2 kompania 61 batalionu wartowniczego, 1 pluton kompanii saperów KOP „Czortków”, pluton obsługi składnicy i trzy kompanie robocze). Miasto zostało podzielone na sektory (odcinki) obrony, poważnym utrudnieniem był brak łączności polowej, dlatego korzystano z telefonów miejskich. Do budowy umocnień każdy odcinek otrzymał drużynę saperów ze sprzętem, których wsparli robotnicy, jednak tempo prac było bardzo powolne. Obrona przeciwlotnicza miasta została wzmocniona przez dwa plutony armat przeciwlotniczych kalibru 40 mm nr 219 i 220, ewakuowane z Rzeszowa, pluton armat 40 mm lotniczy z Krosna oraz przez 105 kompanię ckm przeciwlotniczych. Pluton armat 40 mm nadal bronił lotniska w Skniłowie.

Zgodnie z Rozkazem operacyjnym nr 1 Dowództwa Obrony Obszaru Lwowa z 11 września rozpoczęto organizację lądowej obrony Lwowa oraz obszaru: Żółkiew, Janów, Gródek Jagielloński, Lubień Wielki, z wysuniętym punktem oporu w Rawie Ruskiej. Zgrupowanie płk. Fijałkowskiego, przeznaczone do bezpośredniej obrony Lwowa, dysponowało niewielkimi siłami: dwoma batalionami piechoty, sformowanymi w ośrodkach zapasowych 5 DP i 11 KDP oraz lotniczą kompanią wartowniczą, co stanowiło łącznie siłę improwizowanego pułku piechoty, wspartego artylerią i saperami: 5-działową baterią haubic kalibru 100 mm, haubicą 100 mm, 12 armatami polowymi kalibru 75 mm (razem 18 działami), kompanią saperów KOP „Czortków” (bez dwóch drużyn) oraz kadrą Grupy Fortyfikacyjnej nr 15.

Po walkach pod Rudkami i w Lubieniu Wielkim 12 września o godz. 14:30 czoło zmotoryzowanej grupy pościgowej 1 Dywizji Górskiej wtargnęło do Lwowa ulicą Gródecką (Grupa składała się z czterech kompanii strzelców górskich, dwóch kompanii armat przeciwpancernych, dwóch kompanii pionierów, dywizjonu artylerii i dwóch plutonów dział przeciwlotniczych kal. 20 mm). Obrońcy początkowo błędnie rozpoznali ją jako czołówkę dywizji pancernej lub zmotoryzowanej. Uderzenie przybrało formę wtargnięcia przeciwnika do miasta z wykorzystaniem jednej z zasad sztuki wojennej – zaskoczenia w celu opanowania ważnych obiektów i sparaliżowania obrony. Załoga Lwowa nie była w pełni przygotowana do walki, stanowiska zajmowała pod ogniem przeciwnika, a skierowany do obrony zachodniego odcinka miasta batalion marszowy 48 pp jedynie częściowo przyjął ugrupowanie bojowe.

Jednak polska załoga nie dała się zaskoczyć 1 Dywizji Górskiej, gen. Langner już o godz. 11.00 otrzymał pierwszy telefoniczny meldunek o pojawieniu się oddziałów niemieckich pod Lubieniem Wielkim, a na dwie godziny przed niemieckim uderzeniem informację tę otrzymał kpt. Stanisław Polinkiewicz, dowódca batalionu z Ośrodka Zapasowego 5 Dywizji Piechoty.

General Władysław Langner (https://pl.wikipedia.org/wiki/Obrona_Lwowa_(1939)#/media/Plik:Lwow_1939.png)

Najważniejsza walka tego dnia rozgorzała o polski punkt oporu na Bogdanówce przy ulicy Gródeckiej, którego obsadę stanowiły: pluton piechoty, pluton ckm i pluton 75 mm dział polowych. Walka rozpoczęła się o godz. 14:30 wraz z otwarciem ognia do pierwszych pojazdów niemieckiej kolumny: 14 samochodów i 7 motocykli. Po rozbiciu ogniem dział czoła kolumny, niemiecka piechota zajęła stanowiska ogniowe i rozpoczęła ostrzał polskich pozycji z karabinów i armat. Rolę nielicznej polskiej artylerii w zatrzymaniu natarcia strzelców górskich ukazuje fragment relacji ppor. Antoniego Chmury: „Na czele kolumny nieprzyjacielskiej jechał samochód „Łazik”. Gdy obsada jego zauważyła nas, zaczęła wyskakiwać. Nie zdążyli jednak. Krzyknąłem do pchor. Lauterbacha, który kierował działami: „Strzelaj”. Nasze wierne polówki ryknęły ogniem na wprost. Z „Łazika” po pierwszym strzale pozostała tylko smuga dymu i kupa żelaza. Taki sam los spotkał wkrótce całą kolumnę. Piechota z wozów ratowała się ucieczką do pobliskich kamienic, ale bramy były pozamykane, natomiast wzdłuż ulicy siekł ckm podchorążego Gruszeckiego” (A. Chm[ura], Nasze boje. Z walk o Lwów, „Goniec obozowy”, 1 V 1942).

Po wzmocnieniu sił przeciwnika przybyciem dalszych członów kolumny rozpoczęło się kolejne natarcie, które wywołało przed godz. 17.00 kryzys obrony, a grupy żołnierzy przeciwnika wdarły się w pobliże kościoła św. Elżbiety. Do utrzymania pozycji obronnych w znaczący sposób przyczyniły się obsługi armat polowych, które prowadziły ogień mimo dużych strat. W ostatniej fazie walki działo ogn. pchor. Lauterbacha obsługiwane było przez policjantów, ponieważ wszyscy kanonierzy zostali ranni lub zabici. Rolę artylerii w odparciu pierwszego szturmu podkreślił też komunikat Dowództwa Obrony Lwowa. Do godz. 19.00 sytuacja została opanowana po skierowaniu do walki dalszych pododdziałów Wojska Polskiego i policji. Po zapadnięciu ciemności działania zakończyły się, Niemcy przeszli do obrony w oczekiwaniu na posiłki, a obrońcy wzmocnili obsadę najbardziej zagrożonych odcinków. Tak pierwszy dzień obrony Lwowa podsumował gen. Langner: „O godz. 14:00 zawrzała walka o samo miasto. Przez parę godzin toczą się losy pierwszego uderzenia. Czołgi (Informacja nieprawdziwa, czołgi I batalionu 15 pcz 5 DPanc weszły do walk pod Lwowem 18.IX.1939 r.) wdzierają się bezczelnie w sieć naszej obrony, bijąc z bliska z karabinów maszynowych i dział. Sytuację ratuje własna artyleria, która ogniem na wprost zwalcza posuwające się czołgi. Po trzykroć wybita obsługa przy tych działach, zostaje zastąpiona ochotnikami z Ośrodka [Zapasowego] Artylerii [Lekkiej nr VI]. Walczą już zmieszane razem [pod]oddziały piechoty, artylerii, policji, a nawet ochotnicy z ludności cywilnej. Natarcie zostaje odbite. Główne pozycje zostały utrzymane” (Niepublikowany fragment dziennika generała Langnera, oprac. W. Włodarkiewicz, „WPH” 1996, nr 3, s. 186.) Opis ten nie jest precyzyjny, jego fragmenty zostały mocno przerysowane. Siły polskie we Lwowie 12 września zostały wzmocnione przez: trzy pułki piechoty (grodzieńskie) (Pułki sformowano w Ośrodku Zapasowym 29 DP w Grodnie, liczyły 195 oficerów, 768 podoficerów, 5600 szeregowców oraz 398 koni, 180 wozów i 80 biedek. Uzbrojenie stanowiło: 130 rkm, 96 ckm, 9 granatników, 14 moździerzy, brakowało 50% bagnetów, 140 rkm, 12 ckm, 72 granatników i 4 moździerzy. Nie dysponowały artylerią piechoty i kompaniami specjalnymi, brak hełmów i 70% opatrunków osobistych), II batalion 205 pp rez. oraz I batalion 206 pp rez. i szwadron kawalerii 35 Dywizji Piechoty Rezerwowej (35 DP rez. zmobilizowana została na Wileńszczyźnie z brakami wyposażenia, hełmów, karabinów przeciwpancernych i sprzętu optycznego, uzbrojona w ckm Maxim).

Niemiecki zamiar opanowania Lwowa gwałtownym uderzeniem zmotoryzowanej grupy pościgowej 1 Dywizji Górskiej nie powiódł się, co umożliwiło konsolidację polskiej obrony w kolejnych dniach. Zatrzymanie niemieckiego natarcia spowodowały nieliczne sprawnie przygotowane polskie punkty oporu, zwłaszcza przy ul. Gródeckiej, obsadzone przez pododdziały piechoty, wsparte przez ciężkie karabiny maszynowe i armaty polowe.

prof. dr hab. Wojciech Włodarkiewicz
Tekst ukazał się w nr 25 (365), numer specjalny

Całą dyskusję można obejrzeć tu:

X