103. Spotkanie Ossolińskie we Lwowie fot. Aleksander Kuśnierz / Nowy Kurier Galicyjski

103. Spotkanie Ossolińskie we Lwowie

29 maja br. w głównej i największej sali Lwowskiej Narodowej Naukowej Biblioteki Ukrainy im. W. Stefanyka (LNNB im. Stefanyka) odbyło się kolejne 103. Spotkanie Ossolińskie, zorganizowane wspólnym wysiłkiem lwowskiej biblioteki i Zakładu Narodowego im. Ossolińskich (ZN im. Ossolińskich) we Wrocławiu. Było to pierwsze Spotkanie w 2024 roku. Niestety, również w dziedzinie kultury i współpracy międzynarodowej odczuwamy skutki trwającej wojny i agresji Rosji. Temat niniejszego Spotkania Ossolińskiego był niezwykle ciekawy, mianowicie zebranym licznym gościom (obecnych było ponad 80 osób) przedstawiono dwa nowe wydania monografii dra Piotra Łukaszewicza o przedwojennym lwowskim Związku Artystów Artes. Pierwsza z tych książek to wydanie drugie w języku polskim „Artes. Nowocześni plastycy lwowscy” (2024 rok), zaś druga to jej ukraińskie wydanie pt. „Artes. Związek Artystów Artes (i inne historie lwowskiego modernizmu)”, które zobaczyło świat w 2021 roku pod redakcją lwowianina Andrija Bojarowa. On również był autorem posłowia i opracowania polskiego wydania książki oraz autorem przedmowy i przekładu jej ukraińskiego wydania.

Na 103. Spotkanie Ossolińskie do Lwowa przyjechali przedstawiciele ZN im. Ossolińskich – dyrektor dr Łukasz Kamiński oraz dr Wiktoria Malicka, pełnomocniczka ZN im. Ossolińskich ds. współpracy z zagranicą. Niestety, nie mógł przyjechać do Lwowa na Spotkanie Ossolińskie autor monografii dr Piotr Łukaszewicz, wygłosił więc referat online, a także odpowiadał na liczne pytania obecnych na spotkaniu. Drugi prelegent lwowianin Andrij Bojarow był obecny na sali i wygłosił bardzo cenne uwagi o odbiorze „Artesu” i jego dorobku artystycznego i kulturowego w ukraińskim środowisku współczesnym, a także w latach istnienia Związku Radzieckiego. On też bardzo treściwie mówił o innych, nowych odkryciach związanych z międzywojenną lwowską awangardą artystyczną.

Salę po brzegi wypełnili przedstawiciele lwowskich środowisk kulturalnych, zainteresowani rozwojem polsko-ukraińskiej współpracy naukowej. Wśród obecnych byli dyrektorowie muzeów i bibliotek lwowskich, dziennikarze, naukowcy. Na 103. Spotkanie Ossolińskie przybyła konsul generalny RP we Lwowie Eliza Dzwonkiewicz i przedstawiciele Konsulatu Generalnego, również profesor Ihor Mryhłod, dyrektor Zachodniego Centrum Naukowego Ukraińskiej Akademii Nauk (UAN). Wszystkich zebranych jak zawsze bardzo serdecznie przywitał dr Wasyl Fersztej, dyrektor generalny Lwowskiej Narodowej Naukowej Biblioteki Ukrainy im. W. Stefanyka.

Na początku 103. Spotkania Ossolińskiego dyrektor Wasyl Fersztej ogłosił miłą informację o przyznaniu dyrektorowi ZN im. Ossolińskich Łukaszowi Kamińskiemu medalu Ukraińskiej Akademii Nauk, zaś wicedyrektor ZN im. Ossolińskich dr Marek Mutor i dr Wiktoria Malicka otrzymali dyplomy z podziękowaniem od prezesa Ukraińskiej Akademii Nauk. Odznaczenia w imieniu UAN wręczył prof. Ihor Mryhłod. Przedstawiciele ZN im. Ossolińskich otrzymali również dyplomy honorowe przewodniczącego Lwowskiej Obwodowej Administracji Państwowej Maksyma Kozyćkiego, które w jego imieniu wręczył dyrektor Wasyl Fersztej. Cała uroczystość odbyła się w bardzo cieplej atmosferze, ukazującej przyjacielskie stosunki polsko-ukraińskie, tak charakterystyczne zwłaszcza w kołach inteligencji twórczej. W słowie wstępnym dyrektor Wasyl Fersztej powiedział między innymi, że współpraca polsko-ukraińska na poziomie kultury i sztuki jest warunkiem zachowania wspólnego dziedzictwa kulturowego, zaś Spotkania Ossolińskie pomagają uświadomić szerokiej publiczności po obu stronach granicy wielki wkład polskich i ukraińskich artystów, pisarzy i innych przedstawicieli inteligencji twórczej nie tylko do własnej kultury, ale też kultury sąsiadów. Z początkiem agresji Rosji polska strona znaczne intensyfikowała prace nad digitalizacją unikatowych dokumentów, dawnej prasy, zabytkowych książek, które znajdują się w zbiorach lwowskiej biblioteki im. W. Stefanyka. W bibliotece znajdują się materiały dotyczące działalności licznych organizacji społecznych, naukowych i kulturalnych, które działały we Lwowie i Galicji do 1939 roku. Digitalizacja nie tylko uratuje je przed ewentualnym zniszczeniem podczas działań wojennych, ale też udostępni je badaczom z całego świata. Naszym zadaniem jest połączyć na poziomie internetowym zasoby dwóch bibliotek, lwowskiej i wrocławskiej oraz uczynić je ogólnie dostępnymi dla całego świata. Dyrektor Wasyl Fersztej podkreślił, że wiele z tych wspólnych projektów byłoby trudno zrealizować bez pomocy Konsulatu Generalnego RP we Lwowie i osobiście konsula generalnego Elizy Dzwonkiewicz.

Dalej spotkanie prowadziła dr Wiktoria Malicka, która prezentowała obydwa wydania o twórczości lwowskiego Związku Artystów Artes (w językach polskim i ukraińskim) i nadała słowo obu prelegentom. Wiktoria Malicka również krótko przedstawiła dorobek twórczy Piotra Łukaszewicza i Andrija Bojarowa, ich wkład w badania nad historią lwowskiej awangardy międzywojennej. Autor książki Piotr Łukaszewicz jest historykiem sztuki i wieloletnim pracownikiem Muzeum Narodowego we Wrocławiu. Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego. W 1973 roku obronił rozprawę doktorską pod tytułem: „Zrzeszenie Artystów Plastyków Artes. 1929–1935”, która ukazała się w Wydawnictwie Ossolineum w 1975 roku. Specjalista w zakresie malarstwa polskiego XIX i XX wieku, sztuki niemieckiej oraz historii muzeów. Redaktor wielu katalogów wystaw i publikacji naukowych. Lwowianin Andrij Bojarow – artysta wizualny, niezależny kurator i badacz. Z wykształcenia architekt. Uczestnik indywidualnych i zbiorowych wystaw we Lwowie, Kijowie, również w wielu ośrodkach europejskich. Organizator i współautor m.in. wystawy „Montaże. Debora Vogel i nowa legenda miasta” (Łódź, 2017–2018), uhonorowanej nagrodą muzealną „Sybilla”. Od wielu lat prowadzi badania poświęcone sztuce awangardowej we Lwowie od jej zarania po dzień dzisiejszy, w tym szczególnie związkom przedwojennego modernizmu i neoawangardy w Europie Środkowej. Autor wielu projektów wystawowych i towarzyszących im publikacji. Zainicjował edycję ukraińskiego wydania książki Piotra Łukaszewicza, którą przetłumaczył, zredagował i uzupełnił ilustracjami. Publikacja ta otrzymała nagrodę „Lviv BookForum” w 2021 roku.

Autor publikacji Piotr Łukaszewicz, który nie mógł przyjechać do Lwowa, wygłosił online bardzo ciekawy referat o lwowskiej awangardzie w latach przedwojennych i konkretnie o lwowskim Związku Artystów Plastyków Artes. Opowiedział o twórczym dorobku każdego artysty, dopełniając opowieść ilustracjami, skupił również uwagę zebranych na tragicznych losach wielu z tych artystów. Barwnie opowiadał o swoim zainteresowaniu awangardą w sztuce lwowskiej i ogólnopolskiej, o poszukiwaniu w latach 60–70. XX wieku materiałów, wspomnień, obrazów, o spotkaniach z tymi, którzy przeżyli koszmar II wojny światowej.

Oficjalnie Zrzeszenie Artystów Plastyków Artes powstało we Lwowie w styczniu 1929 roku. Inicjatorami i założycielami Zrzeszenia byli: Jerzy Janisch, Aleksander Krzywobłocki, Mieczysław Wysocki, również Otto Hahn, Aleksander Riemer, Henryk Streng (po wojnie Marek Włodarski), Tadeusz Wojciechowski, Ludwik Tyrowicz, Roman Turyn, Margit Reichówna-Sielska, Roman Sielski, Ludwik Lille. Polacy, Żydzi, Ukraińcy.

Na pierwszego prezesa wybrano Romana Sielskiego, zaś w latach 1930–1935 Zrzeszeniem kierował Ludwik Lille. Wystawy artystów we Lwowie, Tarnopolu, Stanisławowie, Krakowie, Łodzi, Warszawie robiły ogromne wrażenie na jednych, lecz były niezrozumiałe dla innych. Lwowski krytyk sztuki S. Hordyński np. pisał w 1933 roku, że artesowcy „należą do ludzi, którzy pierwszymi wnieśli do Lwowa duch nowej sztuki i jego praktyczne wykonanie. Ich sztuka zaskoczyła nieprzygotowane społeczeństwo, również krytykę, które przez dłuższy okres nie mogło zrozumieć, że nadchodzą nowe czasy, a z nimi nowi ludzie i nowe idee artystyczne”. Część członków Zrzeszenia Artes należało do ludzi nie ogatych, pracowali w trudnych warunkach materialnych. Znaczna część członków Artesu pochodzenia żydowskiego zginęła podczas II wojny światowej. Zostało tylko kilka osób, które w nowej rzeczywistości Związku Radzieckiego (we Lwowie Roman Sielski i jego żona Margit Reich-Sielska) lub PRLu (Marek Włodarski w Warszawie, Tadeusz Wojciechowski w Krakowie, Aleksander Krzywobłocki we Wrocławiu) nie mieli żadnych możliwości dalszej kontynuacji przedwojennych prądów modernistycznych. Piotr Łukaszewicz z niezwykłym entuzjazmem i zaparciem zbierał od lat 60. XX wieku materiały, szukał żyjących artystów, krewnych tych, którzy zginęli w obozach i gettach. We wstępie do swojej monografii tak m.in. opisuje swoje poszukiwania: „O twórcach Artesu wiedziałem wówczas niewiele, poza tym, że mieli związki z surrealizmem, co wydawało mi się intrygujące. Nie były mi jednak obce nazwiska Henryka Strenga (Marka Włodarskiego), Ludwika Lillego, czy Jerzego Janischa. We Wrocławiu mieszkał jeden z założycieli Artesu – Aleksander Krzywobłocki, architekt z wykształcenia, który pełnił funkcję dolnośląskiego konserwatora zabytków… Kontakty z rodzinami nieżyjących już artesowców były źródłem informacji o ich życiu i twórczości. W pierwszej kolejności trzeba tu wymienić wdowę po Marku Włodarskim, Janinę Brosch-Włodarską. Posiadała ona prawdziwy skarb – znaczną część dzieł męża, uratowanych przez siebie i wywiezioną podczas wojny ze Lwowa. Był to zestaw obrazów olejnych, a przede wszystkim kilkaset prac na papierze, znakomitych rysunków i akwareli”. Organizacja wyjazdu do Lwowa w 1968 roku napotkała ogromne trudności formalne. Przyjechać do Lwowa służbowo udało się tylko na tydzień po długich staraniach w Ministerstwie Kultury i Sztuki. Spotkania z Romanem Sielskim i Margit Reich-Sielską i poznanie ich twórczości były bardzo ważnym wątkiem dalszych prac nad doktoratem i monografią, również pomocą w organizacji w 1969 roku pierwszej powojennej wystawy dzieł artystów-artesowców w Muzeum Śląskim we Wrocławiu. Autor nie dotarł jednak do zbiorów bibliotek i archiwów lwowskich. Za czasów sowieckich było to sprawą niezwykle skomplikowaną, związaną z przekazaniem większości dokumentów do tak zwanych „spec funduszy”.

Lwowianin Andrij Bojarow zwrócił uwagę obecnych na znaczenie awangardowej sztuki lwowskiej lat 20–30. XX wieku w rozwoju ukraińskiej kultury artystycznej, mówiąc o współpracy ukraińskich, polskich, żydowskich artystów, o wspólnej przestrzeni kulturalnej, bardzo ważnej nie tylko dla Galicji, lecz dla całej Europy Środkowej. Andrij Bojarow ocenił również poziom wiedzy współczesnego kulturalnego społeczeństwa ukraińskiego o awangardzie lwowskiej lat 20–30, o jej ideach, osiągnięciach, o jej tragicznych losach. Czy współcześni lwowianie zdają sobie sprawę, że sztuka artystów Artesu to również ich dziedzictwo kulturalne, wspólne dziedzictwo Polaków, Ukraińców i Żydów? Warto uważnie przeczytać jego posłowie do książki Piotra Łukaszewicza pod tytułem „Lwowski modernizm i artesowcy po drugiej wojnie światowej”. W tym krótkim eseju A. Bojarow postawił wiele kropek nad „i”, jak również wiele znaków zapytania. Między innymi pisze on: „Po roku 1944 we Lwowie, jak i w całym Związku Radzieckim, długo kultywowany był paniczny strach przed „zgubnym wpływem kultury Zachodu”, a rozmiary wynikających z tego ograniczeń moralnych, psychicznych i fizycznych stają się bardziej widoczne, gdy odniesiemy je do sytuacji powojennej Polski, która również znalazła się w radzieckiej sferze wpływów. Pozostawione we Lwowie dzieła sztuki nowoczesnej trafiły natomiast do „spec funduszy”, a w 1952 roku duża ich część została zniszczona w ówczesnym Muzeum Sztuki Ukraińskiej jako „dzieła o nacjonalistycznej oraz wrogiej ideologicznie treści”… Lwowskich artystów i historyków sztuki, którzy zostali w mieście po 1944 roku, przymusowo zrzeszono w „związkach twórczych” pod nadzorem i pełną kontrolą władz – miały one podlegać w swej działalności tej jedynej słusznej doktrynie oraz posługiwać się przystępnym i zrozumiałym językiem, a tak naprawdę „metodą zalegalizowanego fałszu i koniunktury”, jak nazwał socrealizm ukraiński pisarz-dysydent Jewhen Swerstiuk. Ich koledzy w Polsce mogli stosunkowo swobodnie pracować w duchu modernizmu, a nawet rozwijać pewne idee artystyczne”.

Andrij Bojarow pisze, że lwowscy artyści mieli możliwość nawiązać kontakty twórcze ze swoimi kolegami z Polski dopiero w latach 60. lecz wystawy twórcze tychże Margit i Romana Sielskich mogły się odbyć we Lwowie dopiero w latach osiemdziesiątych. Na pierwszą monumentalną wystawę „Sztuka Lwowa pierwszej połowy XX wieku” czekać trzeba było aż do roku 1994. Tę wystawę przygotowała w salach Lwowskiej Galerii Obrazów Ołena Ripko i „…do tej pory żadna prezentacja lwowskiej sztuki nie dorównała jej rozmachem oraz szczegółowością opracowania informacji o różnych kierunkach artystycznych, które się rozwijały w wielonarodowym mieście”. Następnie Andrij Bojarow dodaje, komentując współczesny stan rzeczy w sztuce i kulturze lwowskiej, że „ogrom projektu realizowanego przez Ripko – zarówno opisana powyżej wystawa, jak i cały korpus tekstów na temat sztuki i środowiska międzywojennego – nie stał się fundamentem dla dalszych badań. Autorka zdawała sobie z tego sprawę, zaznaczając jeszcze w 1989 roku: „Gorzko przychodzi konstatować, że „białe plamy” lwowskiej historii sztuki dawno już przerodziły się w „czarne dziury”, w których bezpowrotnie zniknęło tak wiele, że naprawdę naukowa rehabilitacja utraconego bywa niezwykle skomplikowana”. Lokalne tradycje sztuki nowoczesnej nie zapisały się w świadomości współczesnych mieszkańców miasta (czyli Lwowa), czego dowodem były przerażające pustki na wystawie Henryka Strenga (Marka Włodarskiego) we Lwowskiej Galerii Sztuki w 2013 roku. Pierwszy lwowianin prezentujący swoje prace na Biennale Sztuki w Wenecji nie został uznany za „swojego”… Trudno uwierzyć, ale chyba wciąż aktualne są słowa Jewhena Swerstiuka, który twierdził, że ten stan wyparcia trwa także „w naszych czasach, kiedy miejsce dawnego strachu zajęła głuchoniema amnezja”. Andrij Bojarow jest jednak optymistą i na zakończenie swego posłowia do monografii Piotra Łukaszewicza napisał: „Należy więc spodziewać się kolejnych działań, które pozwolą rozwinąć narrację w dziejach lwowskiego modernizmu, opisać dramatyczne załamanie, jakie nastąpiło w okresie powojennym, a zarazem wykazać niewątpliwą ciągłość i aktualność tej tradycji”.

Mamy nadzieje, że polsko-ukraińskie 103. Spotkanie Ossolińskie było właśnie jednym z tych „kolejnych działań”. Podczas Spotkania można było nabyć monografie Piotra Łukaszewicza, zarówno jej lwowskie wydanie w języku ukraińskim, jak też wrocławskie w języku polskim.

Na zakończenie 103. Spotkania Ossolińskiego dr Wiktoria Malicka ogłosiła, że kolejne 104. Spotkanie Ossolińskie jest zaplanowane na 11 września br. Czekamy z niecierpliwością.

Jurij Smirnow

Tekst ukazał się w nr 11 (447), 14 – 27 czerwca 2024

X