Żółkiew – dziedzictwo i wyzwania wojny fot. Konstanty Czawaga / Nowy Kurier Galicyjski

Żółkiew – dziedzictwo i wyzwania wojny

30 lat temu w położonej niedaleko od Lwowa Żółkwi powstał Państwowy Rezerwat Historyczno-Architektoniczny. Dzięki temu uratowano unikatowe zabytki „idealnego miasta”, które pod koniec XVI wieku założył hetman koronny Stanisław Żółkiewski. Żółkiew była ulubioną rezydencją także króla Jana III Sobieskiego. Przed inwazją Rosji na Ukrainę to miejsce było licznie odwiedzane przez turystów z Polski. W dniach 12–13 czerwca na zamku królewskim zorganizowano Międzynarodową Konferencję Naukową, na której poruszono problemy ochrony, odnowienia i rewitalizacji miast historycznych.

Położona na pograniczu polsko-ukraińskim Żółkiew to jedyne idealne miasto renesansowe, które zachowało się na mapie Ukrainy. Liczy zaledwie 13 tysięcy mieszkańców, ale posiada wiele zabytków. Od trzech lat cały ten zespół należy do Lwowskiej Narodowej Galerii Sztuki.

Taras Wozniak, fot. Konstanty Czawaga / Nowy Kurier Galicyjski

Taras Wozniak, dyrektor generalny galerii w wywiadzie dla Kuriera powiedział:

– Zamek w Żółkwi jest jednym z najważniejszych naszych obiektów z dwóch powodów. Pierwszy to, że Żółkiew jako miasto całe, jako tkanka miejska jest miastem idealnym i to jest unikat na naszych terenach. Z drugiej strony, spora część tego miasta należy do naszej galerii, a to też i zamek, i synagoga, też klasztor dominikański, a też cerkiew Trójcy, i te wały, i te bramy. Mamy cały zestaw miasta idealnego. A z drugiej strony, ma ono specyficzny status, bo nasze inne obiekty – zamek w Podhorcach czy zamki w Olesku i Złoczowie go nie mają. W języku ukraińskim to się określa jako „zapowidnyk”, to znaczy rezerwat historyczny. My obejmujemy nie tylko te budynki, kościoły, ale też cały teren. I dla nas jest to z jednej strony wyzwanie, a z drugiej strony taki troszeczkę honor, który podnosi poziom całej naszej instytucji. Na razie odnawiamy swoje sale wystawowe. Mamy fantastyczną kolekcję Szymona Czechowicza, barokowego malarza. Wydaje mi się, że jedną z najlepszych w Europie Środkowej. Wysyłamy ją czasem na wystawy do Polski. Mamy plany rozszerzyć całą ekspozycję, więc cała przyszłość przed nami. Rezerwat Historyczno-Architektoniczny w Żółkwi jest dość duży i otrzymaliśmy go pod swoją opiekę dopiero trzy lata temu i zrobiliśmy już dach nad bryłą korpusu kuchennego widocznego za mną. Odnowiliśmy sale wystawowe w byłej szkole. Realizujemy to w czasie wojny z kosztów państwowych, własnych, ale też Instytutu Polonika Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego Rzeczypospolitej który nam pomaga finansowo i metodologicznie.

Głównym obiektem w Żółkwi jest dawny zamek królewski, którego odbudowę przerwała wojna w Ukrainie. Na jego dziedzińcu rozmawiamy z Eugeniuszem Januszewiczem, kierownikiem żółkiewskiego wydziału Lwowskiej Narodowej Galerii Sztuki.

– Żółkiew jest, powiedziałbym, jedynym miastem królewskim na Ukrainie – podkreślił. – To tutaj rezydował Jan III Sobieski, najpotężniejszy król Europy tamtych czasów. Jego główną zasługą było zatrzymanie Turków pod Wiedniem, wygranie bitwy pod Wiedniem i uniemożliwienie Imperium Osmańskiemu dalszego podboju Europy. Od tego czasu w Europie od strony wschodniej zapanował pokój. Ale teraz inny barbarzyńca zaatakował nasze państwo i prace te ustały, gdyż kierowanie funduszy dla naszego zwycięstwa jest najważniejsze.

fot. Konstanty Czawaga / Nowy Kurier Galicyjski

Eugeniusz Januszewicz wyjaśnił, że poważne zniszczenia dotknęły zamek w czasie wojny światowej. To skrzydło, gdzie są teraz sale wystawowe, było kiedyś budynkiem gościnnym i zawaliło się do fundamentów. W okresie międzywojennym obiekt został odbudowany ze środków państwowych RP. On jest najnowszy.

– W części, która jest w stanie najgorszym, po II wojnie światowej stacjonowały wojska radzieckie, a po przeniesieniu wojsk w Żółkwi stacjonowała brygada rakietowa – powiedział Januszewicz. – Nadal pozostało tu 36 rodzin wojskowych, które doprowadziły go do tak opłakanego stanu. Po odzyskaniu przez Ukrainę niepodległości znajdowały się tu służby lokalne oraz organizacje: Caritas, prokuratura i archiwum rejonowe, biuro prawnicze. Niestety, nikomu nie zależało na odbudowie zamku. Państwowy Rezerwat Historyczno-Architektoniczny w Żółkwi powstał z inicjatywy społeczności tego miasta. Inteligencja miejska uznała, że należy zachować wartość tego miasta, które posiada niezwykle dużą liczbę zabytków – około czterdziestu. Kilkanaście z nich ma znaczenie ogólnokrajowe. Potrzebna była opieka państwowa, ale czas mijał, funduszy zaś nie było. Rezerwat funkcjonował w takim zakresie, w jakim można go było sfinansować z budżetu państwa. Na odrestaurowanie tych pomieszczeń zamku nie wystarczało środków, dlatego jest w tak opłakanym stanie. W ramach projektu Ministerstwa Kultury Ukrainy „Wielka restauracja” wyprowadziliśmy zamek z ruin i odnowiliśmy dachy. Właściwie uratowaliśmy zespół zamkowy. W dłuższej perspektywie planujemy odrestaurować zamek jako rezydencję królewską, jako zabytek architektury, jako lokal muzealny, aby przedstawić jak za króla toczyło się życie na najwyższym poziomie. Król miał tu letnią rezydencję i pracował tu co sześć miesięcy. Mieściły się tu ambasady różnych państw: Francji, Anglii… Tutaj toczyło się wielkie życie społeczne i polityczne. I trzeba to wszystko odrestaurować, przecież Żółkiew to jedyne miasto królewskie, rezydencja króla na Ukrainie. Dbamy o zamek, staramy się go zachować do czasu zwycięstwa, a wówczas, myślę, znajdziemy inwestorów, również państwo będzie bardzo zainteresowane odrestaurowaniem tego zabytku. Bo będzie tu napływ turystów europejskich i naszych krajowych. Już teraz obiekty miasta cieszą się niezwykle dużym zainteresowaniem. W naszym rezerwacie znajduje się nie tylko zamek królewski. Mamy największą synagogę obronną w Europie Wschodniej. Mamy Kościół Świętej Trójcy, który jest wpisany na listę UNESCO. Mamy niezwykle potężny kompleks dominikański, klasztor bazylianów, kościół św. Wawrzyńca. Mury miasta są niezwykle cenne, jednak zachowała się tylko ich jedna trzecia, gdyż nawet w czasach monarchii austro-węgierskiej nie ceniono obcych zabytków i dwie trzecie murów rozebrano na budulec.

fot. Konstanty Czawaga / Nowy Kurier Galicyjski

Przed wojną w Żółkwi codziennie można było spotkać grupy turystów z Polski.

– To był nasz główny turysta, główny europejski gość– powiedział Eugeniusz Januszewicz. – Wszystko się zmieniło, gdy wybuchła wojna. Polscy turyści boją się wyjeżdżać do kraju, w którym toczy się wojna. Mało jest też turystów ukraińskich. Przeszliśmy nawet na pracę dwóch dni w tygodniu. Tylko w sobotę i niedzielę, bo w dni powszednie nie ma odwiedzających, a utrzymanie personelu jest drogie, plus koszty prądu. Najpierw liczymy na zwycięstwo. Od naszego zwycięstwa rozpocznie się zupełnie nowe życie i nowy proces, na który jesteśmy gotowi. Obecnie wkładamy wszystkie nasze siły w wygraną w tej okrutnej wojnie.

fot. Konstanty Czawaga / Nowy Kurier Galicyjski

W obradach Międzynarodowej Konferencji Naukowej z okazji 30-lecia Państwowego Rezerwatu Historyczno-Architektonicznego w Żółkwi prelegenci z Polski i Słowacji uczestniczyli on-line. Poruszono problemy ochrony, odnowienia i rewitalizacji miast historycznych.

– Rezerwat to forma ochrony, która sprawdza się chyba dobrze – zaznaczył Wołodymyr Herycz, architekt, starszy naukowy współpracownik Lwowskiej Narodowej Galerii Sztuki. – Nie wszystko zrobiliśmy tu w Żółkwi, można było zrobić więcej. Mamy jeszcze rzeczy niedokończone i których nawet nie zaczynaliśmy, ale to praca na przyszłość.

Wolodymyr Herycz, fot. Konstanty Czawaga / Nowy Kurier Galicyjski

Wołodymyr Herycz ma największe doświadczenie w odnawianiu i zachowaniu piękna Żółkwi.

– Pracowałem na różnych stanowiskach, jako urzędnik też, ale przyznam, że praca z dziedzictwem historycznym jest najciekawsza. Mam oczywiście z niej satysfakcję – zaznaczył.

Mieszkańcy Żółkwi są dumni ze swego miasta, które pomimo licznych wojen na tych ziemiach pozostało niezniszczone.

– Moja rodzina mieszka w Żółkwi od ponad stu lat i jesteśmy dumni z naszego miasta – powiedziała w naszej rozmowie Mirosława Bazylewicz. – Miasto ma szczególny urok, gdyż istnieje tak jak zostało założone przez Stanisława Żółkiewskiego, i do dziś żyje się w tym mieście wygodnie. Nie dotknęły go incydenty wojenne, żadne trudne sytuacje i ten komfort idealnego miasta, który został zaplanowany, funkcjonuje do dziś. Kochamy to miasto, żyjemy nim. Uczymy w szkole dzieci jego historii. Zapraszamy młodsze pokolenia do naszego zamku na zwiedzanie. Mieszka się tu wygodnie i stabilnie, mimo iż teraz przeżywamy straszny czas – czas wojny, czas bólu. Z placu, na którym stoimy, odprowadzamy naszych żołnierzy w ich ostatnią podróż. Ale miasto żyje dalej i wierzę, że przetrwamy. Zapraszamy do Żółkwi.

Mieszkańcy Żółkwi wierzą, że tak jak założyciel ich miasta, hetman Stanisław Żółkiewski, w bitwie pod Kłuszynem w 1610 roku pokonał armię rosyjską, również wojsko ukraińskie wypędzi rosyjskiego najeźdźcę.

Konstanty Czawaga

Przez całe życie pracuje jako reporter, jest podróżnikiem i poszukiwaczem ciekawych osobowości do reportaży i wywiadów. Skupiony głównie na tematach związanych z relacjami polsko-ukraińskimi i życiem religijnym. Zamiłowany w Huculszczyźnie i Bukowinie, gdzie ładuje swoje akumulatory.

X