Zmierzch Gazpromu?

Zmierzch Gazpromu?

Od dawna wiadomo, że bardzo skuteczną bronią w polityce jest oddziaływanie poprzez uzależnienie gospodarcze lub ekonomiczne na konkretny kraj lub grupę krajów. Broń tę stosują do dzisiaj kraje mające monopol lub znaczną przewagę w poszczególnych segmentach gospodarki lub finansów w regionie świata, który leży w strefie ich zainteresowań.

Presję ekonomiczną w postaci pomocy finansowej stosują Stany Zjednoczone w stosunku do krajów Ameryki Łacińskiej czy też Egiptu. W użyciu jest także embargo czy blokada danego kraju w różnej formie. Inną formą presji jest dostarczanie broni lub embargo na nią, w zależności od potrzeb. 

Na pełny wachlarz form presji mogą sobie pozwolić tylko nieliczne kraje – w tym Rosja. Europa Środkowo-Wschodnia z racji sąsiedztwa z Federacją Rosyjską oraz położenia geograficznego, które jest naturalnym tranzytem dla niej do Europy Zachodniej, jest szczególnie narażona na presję ze strony Rosji. Infrastruktura i uzależnienie surowcowe z poprzedniego ustroju z przed 1989 roku od Związku Radzieckiego, którego kontynuatorką jest Rosja, jeszcze bardziej komplikuje sytuację państw znajdujących na tym obszarze Europy.

Jak wiadomo w tej części świata Rosja jest największym dostawcą surowców energetycznych w postaci ropy naftowej i gazu dla Europy. Złoża Norwegii nie są w stanie zrównoważyć rynku ze względu na ich wielkość i infrastrukturę przesyłową. Tak więc Rosja ma pełną swobodę w używaniu swojego monopolu w dostawach surowców energetycznych do państw Europy Środkowej i nagminnie z niego korzysta.

Powstała w drugiej połowie XX wieku, prowadząca z Rosji na zachód i południe Europy infrastruktura przesyłowa, stanowi główną sieć tranzytową. Im dalej na zachód, tym większa jest alternatywa wyboru dostawcy ropy czy gazu. Wieloletni monopol Rosji na dostawy dla Estonii, Łotwy, Litwy, Słowacji, Węgier, Czeskiej Republiki, Bułgarii, Rumunii, Austrii czy największego odbiorcy – Polski, wręcz zachęcał Rosję do stosowania presji na te kraje, celem osiągnięcia swoich celów politycznych.

Specyficzną sytuację ma Ukraina. Kraj ten z jednej strony jest ściśle powiązany infrastrukturą z Rosją jako jeden z większych odbiorców rosyjskiego gazu i ropy. Ma też podziemne zbiorniki gazu, w których gromadzone są rosyjskie zapasy eksportowe gazu dla Europy. Rosja i Ukraina wielokrotnie oskarżały siebie o nieuczciwe rozliczanie zgromadzonego gazu lub wręcz o jego podkradanie. Słabość polityczna i zbyt wielka kolizja interesów różnych grup nacisku na Ukrainie nie pozwoliły temu krajowi na wykorzystanie faktu gromadzenia zapasów rosyjskich dla Europy, które stanowią około 35% całego eksportu gazu do Europy. Bezwzględność Rosji w stosowaniu nacisków na Ukrainę można było kilka razy zaobserwować w ciągu ostatnich kilku lat. Rosja nie zawahała się przerwać dostawy gazu zimą kiedy zapotrzebowanie na niego jest największe także w Europie.

Fot. sarkazmer.pl

Gazprom, nie zważając na utratę reputacji w Europie, nagminnie wykorzystuje pozycję monopolisty w tej części Europy. Każda podejmowana próba dywersyfikacji dostaw od innych dostawców lub też rozbudowa infrastruktury przesyłowej, alternatywnej do obecnie istniejącej, spotyka się z alergiczną reakcją Rosji. Polska obecnie płaci za rosyjski gaz ok. 550 dolarów za 1000m3, co jest najwyższą ceną dla odbiorców w Europie. Wielokrotne próby negocjacji spełzły na niczym. W tej sytuacji Polska, jako jeden z krajów niezadowolonych z warunków dostaw i cen, wystąpiła do Sądu Arbitrażowego w Sztokholmie.

Niemieccy i włoscy importerzy gazu uzyskali w ostatnim czasie rabat cenowy i zwrot nadpłat, natomiast w stosunku do Polski brak jest chęci porozumienia. Dlatego też Polska rozpoczęła budowę w Świnoujściu terminalu na gaz płynny, którego otwarcie jest planowane w 2014 roku. Umożliwi on import 5mln ton skroplonego gazu rocznie. W ten sposób uniezależni kraj w znacznym stopniu od monopolu rosyjskiego.

Odkrycie pokładów gazu łupkowego w Polsce, spowodowało „czarną” kampanię pijarowską, mającą na celu opóźnienie odwiertów i eksploatacji odkrytych złóż, pod pozorem zanieczyszczenia środowiska. Jakoś dziwnym trafem nikt nie widzi milionów hektarów ziemi na Syberii zalanej ropą naftową z uszkodzonych rurociągów. Także projektowana budowa rurociągu Nabucco, pozwalającego na import i transport ropy z Azerbejdżanu, z pominięciem Rosji, jest poddawana ciągłemu lobbingowi, mającemu na celu opóźnienie, lub wręcz uniemożliwienie jego budowy.

Zaprzestanie rosyjskiego eksportu ropy przez Gdańsk też ma swoją wymowę. Wydaje się, że budowa gazociągu przez Bałtyk łącząca bezpośrednio Rosję z Europą Zachodnią z pominięciem Ukrainy i Polski jest przykładem na próbę zwiększenia presji na kraje Europy Środkowej, a szczególnie na Ukrainę, która w niedalekiej przyszłości może zostać pozbawiona dochodów z tranzytu i stać się całkowicie uzależnioną od Rosji.

Wobec takich sytuacji, gdzie z jednej strony Rosja domaga się swobodnego dostępu do rynków Unii Europejskiej, a z drugiej strony uprawia protekcjonizm i monopol, Komisja Europejska wdrożyła postępowanie kontrolne wobec Gazpromu, podejrzewając go o praktyki monopolistyczne. Jest bardzo prawdopodobne, że na Gazprom zostanie nałożona kara w wysokości 10% jego obrotów rocznych, co dla Rosji która ma swój bilans płatniczy oparty na eksporcie surowców energetycznych, może stanowić dotkliwą karę.

Nie bez znaczenia jest także fakt, że maleje eksport gazu i ropy z Rosji na który niebagatelny wpływ ma obecny kryzys. Dla przykładu Ukraina w roku 2012 ograniczyła swój import gazu z Rosji o 35%. Tak więc wydaje się, że następuje zmierzch uprawiania polityki nacisku za pomocą gazu przez Gazprom, który de facto jest własnością państwa rosyjskiego. Liberalizacja na pewno poprawi sytuację polityczną i gospodarczą importerów rosyjskich surowców energetycznych oraz urynkowi i ucywilizuje obrót na tym rynku.

Jan Wlobart
Tekst ukazał się w nr 17 (165) 14–27 września 2012

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X