Zdjęcia lotnicze Ulica Sapieżyńska, pocztówka z kolekcji Ołeha Hreczanyka

Zdjęcia lotnicze

Przed kilkoma laty krajoznawca Serhij Petrycki dokonał sensacyjnego odkrycia – odszukał najstarszy film ze Stanisławowa, datowany na 1917 rok. Niedawno znalazł jeszcze jeden wyjątkowy artefakt. Tym razem są to zdjęcia z lotu ptaka i znów z 1917 roku!

Zugführer armii austriackiej Edward Marian Peristy, zdjęcie ze strony „Szukaj w archiwach”

Album majora Peristego

Aby znaleźć w Internecie coś interesującego nie wystarczy wygooglać słowo „Stanisławów”. To, co tam się ukaże – znane jest wszystkim. Najciekawszego odkrycia można dokonać tam, gdzie tego się nie spodziewasz.

Wspomniane zdjęcia Serhij odszukał na polskiej stronie „Szukaj w archiwach”, gdzie obecnie umieszczana jest informacja z różnych państwowych archiwów Polski. Archiwum miasta Radomia umieściło tam zdygitalizowaną kolekcję dokumentów Michała Tadeusza Osińskiego. Pośród innych materiałów znalazł się tam album zdjęć „majora saperów Edwarda Peristego” na 125 kartach. Pośród licznych zdjęć oficerów z młodymi kobietkami znalazły się fotografie unikalne. Trafić na taki rarytas – to prawdziwy sukces!

Nim przeanalizujemy treść tych zdjęć z lotu ptaka, powiem kilka słów o autorze. Na jednej z fotografii widzimy grupę wojskowych, stojących koło bramy z tabliczką „8 batalion saperów”. Ten batalion stacjonował w Toruniu. Tam w latach 1931–1934 służbę odbywał major Edward Marian Peristy. Okazuje się, że w radomskim archiwum przekręcono jego nazwisko.

Udało się nam odnaleźć nieco informacji o tym oficerze. Urodził się w 1897 roku. W czasie I wojny światowej służył w II Brygadzie Legionów, walczącej po stronie Austro-Węgier. W lipcu 1919 roku był dowódcą przygranicznego batalionu w Stanisławowie i wkrótce przeniósł się do saperów.

Major Wojska Polskiego Edward Marian Peristy, zdjęcie ze strony „Szukaj w archiwach”

Po wojnie polsko-sowieckiej kończy kursy pontonierów w Modlinie, następnie służy w różnych batalionach wojsk inżynieryjnych. Na wielu zdjęciach tego albumu przedstawione są liczne mosty drewniane, które żołnierze budowali pod jego dowództwem. Jego kariera wojskowa ułożyła się pomyślnie – w 1939 roku był już podpułkownikiem. W okresie „złotego września” trafił do niewoli sowieckiej. Przebywał w obozie NKWD w Griazowcu pod Wołogdą. Tam wstąpił do armii gen. Andersa, walczył we Włoszech. Zmarł w 1959 roku w Londynie.

Jego szlak bojowy odbył się już po sfotografowaniu z powietrza Stanisławowa. Natomiast w 1917 roku Peristy służył w wojsku austriackim w stopniu zugführera – coś w rodzaju starszego sierżanta.

Spacerek po Majzlach

Oprócz zdjęć Stanisławowa album zawiera kilka aerofotografii z niezidentyfikowanych lokacji. Można więc wnioskować, że młody zugführer miał do nich stosunek bezpośredni. Zdjęcie lotnicze Stanisławowa wykonano 17 lutego 1917 roku, gdy w mieście były wojska rosyjskie. Lotnicy austriaccy często latali na loty wywiadowcze i znane są ich zdjęcia lotnicze. Wykonywano je ze znacznych wysokości i ukazują różne dzielnice miasta.

„Nasze” zdjęcia pokazują wschodnie okolice Stanisławowa – od strony Tyśmienicy. Grupa domków w prawym dolnym rogu to dzielnica Majzle. Niteczka, ciągnąca się prostopadle do głównej drogi – to obecna ul. Josypa Slipyja. Odgałęzienie po lewej – dzisiejsza ulica Ostrowskiego. Tam, gdzieś w oddali, mieszkała Józefa Dzwonkowska – ukochana Iwana Franki. W chwili wykonana zdjęcia jej dom już nie istniał – został rozebrany w czasie rozbudowy warsztatów kolejowych przed I wojną światową.

Zdjęcie lotnicze Stanisławowa z 1917 roku, zdjęcie ze strony „Szukaj w archiwach”

Bliżej torów, na tle parterowej zabudowy widoczna jest budowla w kształcie litery C. Na starych mapach jest oznaczona jako „magazyny banku hipotecznego”. Główne biuro tego banku mieściło się na dzisiejszym deptaku, gdzie jest obecnie „Raiffeisen Bank Aval”. Ciekawe, co bankierzy trzymali w swoich potężnych magazynach? Opisany majątek dłużników?

Interesująco wygląda przejazd przez tory. Nie przecinając torów pod kątem prostym, wiadukt łagodnie skręca w lewo, potem skręca 90˚ i biegnie równolegle do torów, by znów skręcić w ul. Sapieżyńską (Niezależności). Pytanie – po co ten zakręt?

Chodzi o to, że w czasie budowy wiaduktu – w 1895 roku – wzdłuż drogi stały zabudowania. Aby zrobić nasyp trzeba je było rozebrać, ziemię zaś wykupić. Inżynier Maksymilian Schloss postanowił budować wiadukt na wolnych gruntach, a od strony miasta – na ziemi należącej do kolei. Współczesny wiadukt zbudowano dopiero w 1980 roku, filary zaś starego można oglądać do dziś – po lewej, jadąc od centrum.

Na Kolonii Niemieckiej

Po przekroczeniu torów trafiamy do dzielnicy o nazwie Kniahinin Kolonia, którą otrzymała od licznych zamieszkujących ją Niemców,.

Po prawej od drogi mamy coś na kształt skweru porośniętego drzewami. Z lotu ptaka wygląda jak gigantyczna cyfra 7. Jest to cmentarz żydowski, na miejscu którego w 1963 roku wybudowano kino „Kosmos”. Szkoda, że cmentarz nie zachował się, należał bowiem do najstarszych nekropolii żydowskich w Galicji. Został założony jednocześnie ze Stanisławowem. Do cmentarza przylega olbrzymie puste zaśnieżone pole o kształcie stadionu piłkarskiego. Na mapie z 1919 roku ten teren oznakowany jest jako „Łan Schindlera”. Natomiast mapa z 1932 roku podaje to miejsce jako „magazyny wojskowe”. Dziś jest to dzielnica mieszkaniowa.

Stary cmentarz żydowski w Stanisławowie, zdjęcie ze zbiorów Stanisławowskiego Muzeum Krajoznawczego

Po drugiej stronie drogi widzimy białe plamy. W miejscu dzisiejszego teatru dramatycznego widać jeszcze jedno pole, choć na początku XX wieku teren zajmowały magazyny wojskowe, gęsto zabudowane. Gdy w 1914 roku Austriacy wycofywali się, zniszczyli wiele swoich obiektów wojskowych, aby nie dostały się w ręce wroga.

Zachodni fragment zdjęcia graniczy z zalesionym czworokątem. To cmentarz chrześcijański założony przez Austriaków w 1782 roku. Interesujące, że jego fragment północny (w okolicy dzisiejszej ul. Melnyka) jest całkowicie niezadrzewiony. Starsi mieszkańcy opowiadali, że najstarszy fragment cmentarza, gdzie grzebano zamożnych mieszczan, przylegał do ul. Bandery. Teren leży na podwyższeniu i zawsze był suchy. Część cmentarza, gdzie składano prochy biedniejszych mieszkańców, leżała poniżej, koło dzisiejszego targu z kwiatami. W tym miejscu grunt jest mokry, błotnisty. Kwaterę tę zaczęto używać dopiero niedawno i drzewa nie zdążyły tam wyrosnąć.

Szeroka prosta linia, ciągnąca się od przejazdu kolejowego do centrum miasta – to dzisiejsza ulica Niezależności, dawna Sapieżyńska. W górnym rogu zniszczonych magazynów wojskowych widać wydłużoną budowlę z wieżą – to kircha ewangelicka, gdzie modlili się Niemcy stanisławowscy. Na wprost niej wybiega ulica, prowadząca do dworca – dzisiejsza Lepkiego.

Wokół dworca

Dziś tory kolejowe dzielą miasto na dwie mniej-więcej równe części. W 1917 roku najbardziej interesujące obiekty mieściły się w zachodniej części. Za tunelem pod torami była jedynie droga Wowczyniecka i kilka poprzecznych uliczek z małymi domkami. Rozkwit tej dzielnicy nastąpił dopiero w późnych latach sowieckich, gdy wyrosły tu całe dzielnice bloków – Pozytron, Kaskad, Braty.

Budynek dworca kolejowego wygląda jak długa tłusta kreska. Jego położenie zdradzają liczne rozgałęzienia torów. Dziwne, że na torach nie widać żadnego składu kolejowego – przecież Stanisławów był potężnym węzłem kolejowym. Mimo, iż Austriacy przerwali ruch kolejowy w kierunku Stryja i Lwowa, to w stronę Tarnopola i Czerniowiec ruch odbywał się bez przeszkód. Prawdopodobnie pustka na stacji tłumaczy się tym, że stacja towarowa znajdowała się w Chryplinie i tam rozładowywano pociągi wojskowe. Poza tym, Austriacy mogli ostrzeliwać bezpośrednio dworzec i jego okolice.

Za dworcem widoczne są warsztaty kolejowe – największe przedsiębiorstwo w Stanisławowie. Przed I wojną pracowało tu około 400 robotników. Dominowali wśród nich Niemcy. Aby uświadomić sobie skalę zdjęcia, przytoczymy tu fotografię jednej hali warsztatów. Jest łatwa do zidentyfikowania dzięki swej półokrągłej formie.

Warsztaty kolejowe, zdjęcie ze źródeł internetowych

Dziś przed dworcem jest wielki skwer, a w tamtych czasach była tam cała dzielnica mieszkaniowa. Została rozebrana z rozkazu niemieckiego komendanta miasta.

Nieco poniżej, jak Guliwer pośród liliputów, widnieje blok w kształcie litery L. Zachował się do dziś i stoi pod adresem ul. Zaliznyczna 47. Był to pierwszy wieloklatkowy blok w Stanisławowie, wybudowany w 1912 roku według projektu architekta Leopolda Pollaka.

Od centrum do frontu

Równolegle do ulicy Lepkiego biegnie ul. Iwana Franki, która w 1917 roku nosiła nazwę Kamińskiego. Jej początek jest gęsto zabudowany, gdyż mieściły się tam koszary straży pożarnej i półbatalionu pułku piechoty. Głębiej zaczynają się rozległe ogrody za gimnazjum żeńskim ss. Urszulanek, czyli dzisiejszą szkołą nr 3.

Naprzeciwko stoi potężny gmach piątej szkoły. W czasach austriackich mieściła się tu Dyrekcja Skarbu, czyli coś w rodzaju Izby Skarbowej. Po lewej od niej nie ma jeszcze sanatorium dra Gutta – zostanie zbudowane dopiero w 1925 roku. Natomiast po prawej widzimy kilka wielkich budynków. Są to koszary normalne 58 pułku infanterii, czyli piechoty. Swoją nazwę zawdzięczają temu, że odpowiadały surowym zasadom wojskowego budownictwa koszarowego. Koszary zniszczono w 2001 roku i wybudowano tam przed Białym Domem centrum biznesowe.

A tam, gdzie stoi dziś Biały Dom, było pustkowie z sadem i resztkami bastionu stanisławowskiej fortecy. Po prawej widnieje zespół pałacowy Potockich, a dalej kwadrat Rynku z ratuszem z 1871 toku. W kierunku północnym biegnie ulica Belwederska, bardziej zabudowana, oraz Tyczyny – nieco mniej.

Kolejna ulica, której trudno nie rozpoznać, to ulica Halicka. Jest ona przykładem stabilności, bo nie zmieniała swej nazwy od założenia miasta. Białe pole po prawej to miejsce handlu bydłem. Po wojnie powstanie tu park, znany jako park weteranów. Dalej leży dzielnica Kniahinin, most przez Bystrzycę i wieś Pasieczna. Tu już przebiegała linia frontu.

Iwan Bondarew

Tekst ukazał się w nr 2 (390), 31 stycznia – 14 lutego 2022

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X