Zakończył się pierwszy etap prac poszukiwawczych mogił ofiar zbrodni wołyńskiej w miejscowości Ugły w obwodzie rówieńskim na Ukrainie. Mimo przeprowadzenia szeroko zakrojonych badań terenowych badaczom nie udało się dotąd odnaleźć masowego grobu ofiar z 1943 roku.
Prace prowadzili naukowcy z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie oraz specjaliści z Centrum Pamięci i Poszukiwań „Dola”. Ugły są drugą lokalizacją na zachodniej Ukrainie, gdzie prowadzone są tego typu działania. Pierwsza ekshumacja odbyła się rok temu w Puźnikach w obwodzie tarnopolskim.
Podczas pierwszego etapu badań przeszukano wszystkie miejsca wskazywane w relacjach ocalałych świadków, świadectwach rodzin ofiar oraz przez obecnych mieszkańców wsi. Łącznie przekopano ponad tysiąc metrów kwadratowych terenu.
– Udało nam się przekopać ponad tysiąc metrów kwadratowych. Niestety nie udało się odnaleźć zbiorowego grobu – mówi Karolina Romanowska, prezes Stowarzyszenia Pojednanie Polsko-Ukraińskie.
W trakcie prac odkryto szczątki spalonej kaplicy, która, według relacji świadków, mogła znajdować się w pobliżu miejsca pochówku ofiar. – Według kilku świadków ta zbiorowa mogiła powinna znajdować się gdzieś za kaplicą, ale może to być zarówno sto, jak i dwieście metrów dalej. Oni na pewno gdzieś tam są. Być może byliśmy naprawdę blisko – podkreśla Karolina Romanowska.
Jak zaznacza, w przypadku takich badań relacje świadków nie zawsze pozwalają dokładnie określić lokalizację pochówków. – Przykładowo siedmioletnie dziecko mogło wskazać miejsce zupełnie gdzie indziej niż to faktyczne, bo pamięć ludzka jest zawodna. Dla takiego dziecka odległość kilku metrów po latach może oznaczać nawet kilkadziesiąt czy sto metrów – tłumaczy.
Podczas prac zlokalizowano także stary niemiecki cmentarz z XIX wieku. Na jego skraju odkryto szczątki jednego mężczyzny. – Pod jednym z drzew odnaleźliśmy w płytkim grobie szczątki mężczyzny w wieku około 30-50 lat. Na podstawie wstępnych oględzin eksperci stwierdzili, że został on postrzelony i miał również inne obrażenia – mówi Romanowska.
Jak dodaje, mężczyzna został pochowany w nietypowej pozycji i bez ubrania. – Istnieje hipoteza, że może to być tzw. dochówek, że po tragicznych wydarzeniach ktoś pochował go tam później. To jednak na razie tylko przypuszczenie, które muszą potwierdzić dalsze badania – zaznacza.
Pierwszy etap prac miał na celu zlokalizowanie miejsca pochówku ofiar z 1943 roku. Jak wcześniej informował koordynator badań prof. Andrzej Ossowski z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie, odnalezione szczątki mają zostać przebadane, a z pobranego materiału genetycznego będzie można ustalić tożsamość bezimiennych ofiar i umożliwić ich godny pochówek w imiennych grobach.
Zgodę na przeprowadzenie poszukiwań uzyskała Karolina Romanowska, której rodzina była wśród ofiar zbrodni.
Do tragicznych wydarzeń doszło w nocy z 12 na 13 maja 1943 roku, kiedy ukraińscy nacjonaliści z UPA zamordowali w Ugłach około 100 polskich mieszkańców. Według relacji część ofiar miała zostać pochowana w masowej mogile na terenie nieistniejącej już wsi.
Karolina Romanowska podkreśla, że poszukiwania takich miejsc często trwają długo. – Dodam tylko, że poszukiwania w Puźnikach na Podolu trwały 50 dni. Było to pięć wyjazdów i dopiero pięćdziesiątego dnia udało się odnaleźć masowy dół śmierci – przypomina.
Dlatego, jak zaznacza, prace w Ugłach będą kontynuowane. – Nie poddajemy się. Wierzę, że to miejsce jest gdzieś blisko. Z najnowszych informacji wynika też, że ofiary mogły nie być pochowane w jednym dole, ale prawdopodobnie w dwóch. Cały czas to sprawdzamy – mówi.
W kolejnych etapach badacze chcą dotrzeć do nowych materiałów archiwalnych i relacji świadków. – Staramy się dotrzeć do ostatnich żyjących mieszkańców wsi Ugły, którzy mają dziś ponad 90 lat. Szukamy także zdjęć lotniczych z 1944 roku. Być może uda się je pozyskać z archiwów brytyjskich i na ich podstawie oszacować, gdzie może znajdować się masowy grób – wyjaśnia Karolina Romanowska.
Jak dodaje, kontynuowanie prac zależy także od dostępnych środków finansowych. – Jeśli będą potrzebne kolejne wyjazdy, problemem mogą być tylko pieniądze, bo są to naprawdę duże koszty. Mam jednak nadzieję, że Polska znajdzie na to środki w tak ważnej sprawie – podkreśla.
Karolina Romanowska deklaruje, że będzie kontynuować poszukiwania. – Ja się nie poddam. Wiem, że oni tam są. Robimy to dla wspólnej przyszłości Polski i Ukrainy. Bez pochowania pomordowanych trudno będzie mówić o prawdziwym pojednaniu polsko-ukraińskim – zaznacza.
Jednocześnie strona polska i ukraińska zapowiadają kolejne działania. W kwietniu, maju i czerwcu planowane jest rozpoczęcie podobnych prac poszukiwawczych w kilku innych miejscowościach na zachodzie Ukrainy. Celem jest odnalezienie szczątków ofiar zbrodni wołyńskiej, ich identyfikacja oraz godne upamiętnienie.
Eugeniusz Sało
Rozpoczęły się poszukiwania mogił ofiar zbrodni wołyńskiej w Ugłach
