Z miłości do człowieka. Éric-Emmanuel Schmitt we Lwowie

Z miłości do człowieka.  Éric-Emmanuel Schmitt we Lwowie

Éric-Emmanuel Schmitt jest jednym z najpopularniejszych francuskich pisarzy ostatnich lat. Zaczarował wszystkich swoją historią o dziesięcioletnim Oskarze, opowieść poruszyła serca milionów osób na całym świecie. A dalej z górki – „Kiki van Beethoven”, „Małe zbrodnie małżeńskie”, „Marzycielka z Ostendy”, „Trucicielka” stały się bestsellerami.

 

Nie ma chyba teatru, w którym na afiszu nie widniało by jego nazwisko. Każda kolejna jego książka jest świętem dla czytelników tego genialnego powieściopisarza, dramaturga, scenarzysty, eseisty i filozofa. W ramach 10. Francuskiej Wiosny na Ukrainie odwiedził Lwów. Schmitt spotkał się ze swoimi wielbicielami i obejrzał spektakle, które stanowią adaptacje jego dzieł.

Po raz pierwszy spotkałem się z nazwiskiem Érica-Emmanuela Schmitta na pierwszym roku studiów, kiedy lwowska katedra teatrologii przetłumaczyła i opublikowała jego tekst „Wariacje enigmatyczne” w czasopiśmie „Proscenium”, a Teatr Dramatyczny im. Marii Zańkowieckiej wystawił go na scenie kameralnej. Przeczytałem dramat na jednym oddechu, a wieczorem poszedłem obejrzeć spektakl. Do dziś pamiętam jakie ogromne wrażenie sprawił na mnie najpierw sam dramat, a później spektakl w wykonaniu dwóch tak różnych aktorów Bohdana Kozaka i Olega Stefana. Spektakl jest w repertuarze już ponad piętnaście lat, ale nadal zbiera na widowi komplety. Właśnie ten spektakl obejrzał E.-E. Schmitt po spotkaniu z publicznością we Lwowie i podobno też był zachwycony.

Spotkanie z pisarzem moderowała Anastasia Lewkowa, tłumaczyła Wira Sawczak. Schmitta pytano, jaką funkcję pełni sztuka w dzisiejszym świecie i czym jest dla samego pisarza.

 

Publiczność w sali Teatru Dramatycznego im. Marii Zańkowieckiej (Fot. Eugeniusz Sało)– Wydaje mi się, że sztuka pomaga nam żyć. Bez sztuki po prostu istniejemy. Życie powinno mieć sens i właśnie sztuka nadaje sens naszemu życiu. Oczywiście miłość też, ale to sztuka mówi nam o pięknie świata, budzi zaskoczenie. Celem literatury jest mądrość i tak mi się wydaje, że cała literatura w zasadzie wykonuje funkcje filozoficzną, pomaga pozbyć się strachu, stać się bardziej tolerancyjnymi. Dla mnie celem wszystkich opowieści pisarzy jest stworzenie lepszego życia – odpowiadał pisarz.

Ciekawa refleksja gościa dotyczyła tematu narodowości i obywatelstwa. – Mam dwa obywatelstwa: belgijskie i francuskie. Nie muszę rezygnować z jednego dla drugiego. Obydwa opowiadają moją historię. Francja to państwo z którego pochodzę, a Belgia – w którym mieszkam, – powiedział Schmitt, dodając: – Myślę, że problem narodowości dla Francuzów nie jest tak ostry, jak dla Ukraińców. Dla tak młodego kraju, który ciągle jeszcze odczuwa skutki wpływów sąsiednich państw, kwestia narodowości jest bardzo istotna. My, Francuzi, od wieków mieliśmy francuską tożsamość. Po tylu latach imperializmu możemy odpocząć od kwestii narodowości.

Opowiedział także o swojej wyjątkowej wrażliwości, która pomaga odczuwać radość i ból swoich bohaterów. – Kiedy słucham muzyki, mogę płakać. Kiedy piszę przeżywam to bardzo. W pewnym stopniu jestem pierwszą ofiarą własnych tekstów, gdy je czytam przeżywam wiele emocji – wyznał francuski pisarz.

Éric-Emmanuel Schmitt rozdaje autografy (Fot. Eugeniusz Sało)Być może sekret popularności książek E.-E. Schmitta polega na tym, że są pisane z miłości do ludzi. W świecie sztuczności i egoizmu bohaterzy jego książek szukają prawdziwych uczuć i zrozumienia. Pisarz bierze na warsztat takie pojęcia jak obsesja, cierpienie, marzenia i bada ich wpływ na ludzi. W swoich książkach odsłania mechanizmy relacji pomiędzy człowiekiem i człowiekiem. Niby tak proste, tak zwyczajne, a zarazem trudne i nieprzewidywalne.

Lubi poruszać tematy tabu. O czym sam mówił podczas spotkania. – Właściwie tematy, które preferuję, to tematy tabu. Przecież choroba i śmierć dziecka jest tematem tabu („Oskar i Pani Róża”). Napisałem książkę o Adolfie Hitlerze, gdzie próbuję dowiedzieć się, jak można stać się potworem („Przypadek Adolfa H.”) i to też jest temat tabu. W „Ewangelii według Piłata” przemawiam w imieniu Jezusa i to również stanowi pewne nadużycie. Artysta i intelektualista powinien zająć się tematem tabu. To konieczne, aby spróbować zrozumieć co się dzieje – tłumaczy filozof.

Przed zakończeniem spotkania odpowiedział na ostatnie pytanie: na czym polega sens jego życia.

– Trzeba po prostu żyć. Należy dodawać do życia życie, do literatury literaturę. Coś wartościowego wnosić do chwili obecnej. Każdy ma swój sposób na ofiarowanie światu cennych rzeczy. Ktoś daje życie dzieciom, wychowując je. Ktoś dzieli z innymi swoim czasem, swoimi uczuciami, miłością. Ktoś inny tworzy sztukę. Nie ma życia wyższego i niższego. Dla mnie dobre życie, to hojne życie – podsumował Éric-Emmanuel Schmitt.

Eugeniusz Sało

Tekst ukazał się w nr 7 (179) 16-25 kwietnia 2013

X