Wycieczka do Atlantydy Żydów Galicyjskich Kamieniczki w Żydaczowie, fot. Konstanty Czawaga / Nowy Kurier Galicyjski

Wycieczka do Atlantydy Żydów Galicyjskich

W ramach Tygodnia Żydowskiego Dziedzictwa Kulturowego w obwodzie lwowskim zorganizowano wyjazd do miejsc pamięci Żydów w Rozdole i okolicy. Nowy szlak turystyczny zaproponowali tam również lwowscy entuzjaści ze spółki „Pałac Rozdół” oraz inicjatywy „Spadshchyna.UA/ Heritage.UA”, którzy aktywnie zajęli się odnowieniem zespołu Pałacu Rzewuskich-Lanckorońskich w tym miasteczku. Upamiętnili też miejsce, gdzie stał dom przodków Marka Zuckerberga, twórcy serwisu społecznościowego Facebook.

Ta wycieczka zgromadziła przewodników turystycznych, dziennikarzy, historyków sztuki, krajoznawców, działaczy społecznych. Zainteresowała również lwowskich Żydów, którzy pochodzą z ludności napływowej po II wojnie światowej.  Oprowadzał Iwan Szczurko, architekt i krajoznawca.

Pierwszy przystanek w Mikołajowie nad Dniestrzem. W centrum miasteczka już nic nie przypomina o 700 dawnych mieszkańcach wiary mojżeszowej. Według Iwana Szczurka Żydzi do połowy XIX wieku na mocy prawa zwyczajowego nie mieszkali w Mikołajowie – jedynie w dużych wsiach wokół miasteczka. Kiedy w 1870 roku do miasta przybyła pierwsza ortodoksyjna rodzina żydowska – Szorrowie – mieszkańcy wywieźli ich na wozach, powołując się na prawo zwyczajowe. Jednak władze austriackie pozwoliły im się osiedlić w Mikołajowie i już na początku XX wieku, około 1900 roku, Żydzi kontrolowali ponad 50% zabudowy i handlu na rynku. Przy dawnym rynku zachowała się nieco przebudowana willa Szorrów.

Kamienica Szorrów, fot. Konstanty Czawaga / Nowy Kurier Galicyjski

Z tej rodziny pochodzi Mojżesz Szorr (1874–1941). Studiował w Wiedniu, Berlinie i Lwowie. Był znanym orientalistą̨ – badał języki i historię starożytnych cywilizacji Wschodu. Współpracował z rodziną Lanckorońskich z Rozdołu, którzy przywozili ze Wschodu rękopisy i artefakty. Pracował jako profesor na Uniwersytecie Lwowskim i Uniwersytecie Warszawskim oraz był rabinem chóralnej synagogi w Warszawie. W roku 1935 Mojżesz Schorr został przez prezydenta Mościckiego powołany do Senatu. Jako poseł do parlamentu zainicjował uchwałę potępiającą Hołodomor na Ukrainie w 1933 roku. Zginął nie z rąk nazistów, lecz funkcjonariuszy NKWD, którzy – znajdując u niego wspomniane wschodnie rękopisy – uznali go za szpiega i zesłali do lagru w Uzbekistanie. O uwolnienie Mojżesza Schorra bezskutecznie zabiegała ambasada Stanów Zjednoczonych, na prośbę generała Władysława Sikorskiego – Watykan oraz polska ambasada w Moskwie. Uczony zmarł 8 lipca 1941 r. Jego grób nie zachował się.

Kolejny przystanek w Żydaczowie, gdzie w centrum miasteczka zachowały się żydowskie piętrowe kamieniczki, a na okolicy znajduje się stary żydowski cmentarz – kirkut, do którego pielgrzymują Żydzi z całego świata. Według kronik pierwszym Żydem w Żydaczowie był Samson, królewski poborca podatkowy, który został skierowany do miasta w 1451 roku. Od tego czasu społeczność żydowska stała się częścią historii miasteczka, kształtując jego architekturę i kulturę. Na kirkucie, którego najstarsze macewy pochodzą z XVII wieku, odnowiono dwa ohele – kaplice kryjące szczątki cadyków. Stamtąd wywodzi się rodzina chasydzkiego cadyka Cwi Hirsha oraz Izaaka Eichensteina. Istnieje przekaz, że rabin Cwi Hirsh mieszkał w domu, w którym był tylko pokój i kuchnia. Ale wydał za mąż ponad 100 sierot. Kiedy wybuchła epidemia cholery, nie bał się i leczył ludzi. To znaczy, był człowiekiem, który faktycznie żył, pomagając ludziom.

Cmentarz żydowski w Żydaczowie jest stosunkowo dobrze utrzymany i okresowo sprzątany.

fot. Konstanty Czawaga / Nowy Kurier Galicyjski

Dalej wyruszamy w kierunku wielkiego kirkutu brzozdowskiego z XVIII wieku, malowniczo położonego na wzgórzu z panoramicznym widokiem na Brzozdowce i sąsiednie miasteczko Nowy Rozdół. Tam zachowało się wiele nagrobków, czyli macew z hebrajskimi inskrypcjami i zdobieniami. Niektóre są bardzo interesujące, z płaskimi panelami ozdobionymi płaskorzeźbami tradycyjnych motywów i napisami w języku hebrajskim.

W Brzozdowcach, również byłym miasteczku, Żydzi mieszkali od XV wieku. Kiedyś znajdowała się tam interesująca drewniana synagoga z gontowym dachem i ścianami. Do dziś zachował się przy drodze głównej ciekawy architektonicznie sklep, w którym handlowali miejscowi Żydzi.

Mijamy słynne sanktuarium Podwyższenia Krzyża Świętego i przez mostek nad potokiem przechodzimy na teren dawnej gorzelni. Na początku XX wieku to wielkie przedsiębiorstwo dysponowało najnowocześniejszym jak na owe czasy sprzętem. Zdobyli tam umiejętności techniczne także studenci Politechniki Lwowskiej.

Synagoga w Rozdole, fot. Konstanty Czawaga / Nowy Kurier Galicyjski

I nareszcie Rozdół. Iwan powiedział, że szybki wzrost społeczności żydowskiej rozpoczął się tam po 1628 roku. Wtedy Żydzi otrzymali oficjalne pozwolenie na osiedlenie się w północno-zachodniej części miasta. Do dziś przetrwała tam synagoga i cmentarz. Żydzi byli dzierżawcami i zarządcami posiadłości, zajmowali się handlem i rzemiosłem.

Taras Szaran, miejscowy historyk, zauważył, że właściciele majątku Rzewuscy rozwijając miasto pozwolili Żydom osiedlać się w centrum i nadali im przywileje.

W XIX wieku społeczność żydowska była już najliczniejszą grupą w Rozdole. W 1880 roku Żydzi stanowili 54% ludności Rozdołu. Po 1900 roku mieszkało tam ponad 2000 Żydów. Naziści niemal całkowicie zgładzili ludność żydowską Rozdołu: część została wywieziona do getta w Stryju i Chodorowie, część rozstrzelana w lesie pod Chodorowem. Ocalało zaledwie 15 Żydów.

Początkowo w mieście znajdowała się drewniana synagoga, która spłonęła na początku XX wieku. Następnie w 1927 roku wybudowano nową, dużą synagogę. Według mieszkańców miała na szczycie drewnianą kopułę, którą strąciła zła pogoda. Sowieci urządzili w synagodze salę gimnastyczną i bibliotekę szkolną. Kiedy szkoła przeniosła się do nowej siedziby, synagoga zaczęła popadać niszczeć. Teraz potężna bożnica jest w stanie ruiny, bez statusu zabytku. Natomiast położony niedaleko stąd teren starego kirkutu jest zadbany. Podczas drugiej wojny światowej cmentarz uległ daleko posuniętej dewastacji. Na rozkaz Niemców część macew wyrwano i wykorzystano do utwardzenia ulic. Pierwsze wzmianki o żydowskim cmentarzu w Rozdole pochodzą z drugiej połowy XVIII wieku. Został on usytuowany za miejskimi wałami obronnymi. Macewy mają bogate i różnorodne zdobienia artystyczne, ponieważ miejscowy piaskowiec jest miękki i pozwala rzeźbiarzom w pełni rozwinąć swój talent. Na nagrobkach można zobaczyć różne motywy. Ptaki, zwykle gołębie, przedstawiano na grobach kobiet. Dzbanek z wodą – na nagrobkach mężczyzn. Jeleń to znak gracji – pochowana jest tam kobieta. Poza obrazami, wiele symboliki zawierają również napisy. Są to swego rodzaju mini książki o tych ludziach. W latach 50. XX wieku sowieci zamierzali poprowadzić przez cmentarz drogę, dlatego zniszczono kolejną część nagrobków. Obecnie widać pojedyncze rzeźbione płyty. Nad grobami pięciu rabinów odbudowano ohel.

W Rozdole zachowało się sporo dawnych żydowskich kamieniczek z piwnicami. W tym miasteczku mieszkało pięć pokoleń rodziny Eichensteinów, z której wywodził się również cadyk z Żydaczowa. Najsłynniejszym jednak potomkiem Rozdołu jest Mark Zuckerberg. Jego prapradziadek wyemigrował stąd do USA. Badaczka ukraińska Oksana Łobko ustaliła w archiwach, że jego rodzina mieszkała przy dzisiejszej ulicy Halickiej w Rozdole. Budynek nie zachował się, ale w tym miejscu właśnie w dniu naszego pobytu została tam ustawiona tablica z dostępnymi obecnie informacjami o tej rodzinie.

– Najstarsi znani członkowie tego rodu, Sender Zuckerberg i jego żona Ruchel Grünstein, zostali pochowani na żydowskim cmentarzu w Rozdole. Izaak Zuckerberg wyemigrował do USA pod koniec XIX wieku i to właśnie ta linia rodziny dała światu założyciela sieci społecznościowej” – podkreśliła Oksana Łobko.

Tablica o rodzinie Zuckerbergów w Rozdole, fot. Konstanty Czawaga / Nowy Kurier Galicyjski

– Mark Zuckerberg ma korzenie w Rozdole i to otwiera nowe możliwości dla rozwoju turystyki świeckiej – zaznaczyła Hanna Hawryliw, kierowniczka projektu „Pałac Rozdół” i założycielka inicjatywy „Spadshchyna.UA”. – Planujemy stworzyć sentymentalną trasę turystyczną szlakiem żydowskiej pamięci Rozdołu. Znajdą się na niej m.in. Chodorów, Mikołajów, Żydaczów, Kijowiec, Brzozdowce, a punktem końcowym będzie miasto Rozdół.

Hanna Hawryliw zaprosiła podróżników na poczęstunek do rozdolskiej „Starej Szkoły”. Jest to unikatowa przestrzeń z kawiarnią oraz hostel w zabytkowym budynku. Gospodarze łączą tam atmosferę dziedzictwa historycznego z nowoczesnymi udogodnieniami. Oferują różnorodne usługi dla mieszkańców i turystów, w tym noclegi, organizację wydarzeń (urodziny, konferencje, seminaria) i codzienne wydarzenia kulturalne. Przestrzeń jest stale odświeżana – czekają na gości nowe obrazy, rośliny, pyszne desery i napoje. W planach są również pokazy filmowe, festiwale, sklepik z pamiątkami oraz punkt informacji turystycznej.

fot. Konstanty Czawaga / Nowy Kurier Galicyjski

Na ten dzień przypadła sobota. Szabat. Gości połączyła tradycyjna kuchnia żydowska – rozmowy, wspomnienia i smaki, które łączą pokolenia. Serwowano między innymi czulent – szabatowe danie, które wstawia się do pieca już w piątek, aby w sobotę, zgodnie z tradycją, nie naruszać dnia odpoczynku przygotowywaniem posiłków.

fot. Konstanty Czawaga / Nowy Kurier Galicyjski

Na zakończenie w świeżo odrestaurowanej powozowni „Pałacu Rozdół”, która od teraz funkcjonuje jako otwarta przestrzeń kulturalna dla wydarzeń z całego obwodu lwowskiego wysłuchano wykładów badaczy zabytków spuścizny żydowskiej w Rozdole i okolicy.

Konstanty Czawaga

Tekst ukazał się w nr 13 (473), 15 – 28 lipca 2025

Przez całe życie pracuje jako reporter, jest podróżnikiem i poszukiwaczem ciekawych osobowości do reportaży i wywiadów. Skupiony głównie na tematach związanych z relacjami polsko-ukraińskimi i życiem religijnym. Zamiłowany w Huculszczyźnie i Bukowinie, gdzie ładuje swoje akumulatory.

X