Wolontariacki ruch na Ukrainie fot. Aleksander Kuśnierz / Nowy Kurier Galicyjski

Wolontariacki ruch na Ukrainie

Od początku wojny na Ukrainie lwowski obwodowy sztab humanitarny wspiera uchodźców. Wysłał również ponad 900 ton pomocy humanitarnej do innych regionów tego kraju. 6 kwietnia, w trakcie wizyty do Lwowa ten ośrodek odwiedził przewodniczący Rady Najwyższej Ukrainy Rusłan Stefanczuk wraz z delegacją Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy (ZPRE) z jej przewodniczącym Tiny Koxem na czele.

– Po raz pierwszy jestem w tym centrum – mówi Rusłan Stefanczuk, przewodniczący Rady Najwyższej Ukrainy. – Wiedzieliśmy, że wolontariusze są krwią wojny, która niesie i zabezpiecza organizm tlenem i składnikami odżywczymi. Podobnie jak wolontariusze. To są małe mrówki, które w całej Ukrainie wspierają państwo. A to znaczy, że zarówno państwo, jak i naród są jednym organizmem. Teraz to zobaczyliśmy szczególnie, gdy nasi ludzie się zjednoczyli. W parlamencie również wreszcie widać zjednoczenie. Władze i naród zjednoczyły się wobec jednego wroga. Osobiście bardzo jestem wdzięczny każdemu wolontariuszowi. Chodzimy teraz tu i obserwujemy jak oni tu wszystko organizują – niski pokłon Państwu i uszanowanie. Chcę korzystając z okazji podziękować naszym polskim kolegom. Jestem stale na łączach z Sejmem i Senatem Rzeczypospolitej Polskiej, z Pani Witek, z Panem Grodzkim. Chcę szczególnie podziękować za ich stanowisko w sprawie Ukrainy. Chcę podziękować za wszystko, co Polska czyni dla Ukrainy. Pewnie znają Państwo, że według ostatnich badań socjologicznych na Ukrainie Polska jest postrzegana jako przyjaciel numer jeden. To jest bardzo dobrze, bo wielu nas nazywali „braćmi mniejszymi”, ale teraz właśnie widzimy, kto naprawdę są naszymi braćmi. Bardzo dziękuję. Wiem, że zwyciężymy, a zwyciężymy tylko będąc wspólnie.

fot. Aleksander Kuśnierz / Nowy Kurier Galicyjski

Na wszystkich piętrach dużego gmachu codziennie pracują setki wolontariuszy.

– Rejestrujemy wolontariuszy – mówi Irena, wolontariuszka. – Takich, kto chce pomagać, jest bardzo wiele. Są to mieszkańcy Lwowa i przesiedleńcy, uchodźcy. Gdy nam brakuje ludzi, ogłaszamy przez internet i bardzo szybko zgłaszają się kolejne osoby.

Właśnie tak zostali wolontariuszkami lwowskie kobiety.

– Dowiedziałyśmy się z internetu, że potrzebna jest pomoc i przyszłyśmy już w pierwszych dniach wojny – mówi Maryna Danewycz, wolontariuszka. – Rozdzielamy rzeczy, pakujemy. Przekazujemy je przesiedleńcom i wysyłamy samochodami na wschód. Naprawdę mamy ducha, chociaż ciężko na duszy po wiadomościach o tragedii w Buczy i Mariupolu. My, kobiety, wspieramy ducha walki naszych mężczyzn.

Do wolontariatu dołączyli też studenci lwowskich uczelni.

– Jestem z Borysławia i studiuję na Politechnice Lwowskiej – mówi Myron Karpiak. – Przychodzę tu pracować, dlatego że nie mogę nie działać. Przenoszę skrzynki w magazynach, układam rzeczy. Staram się jak najwięcej pracować.

Profesor Lwowskiej Narodowej Akademii Sztuki Wasyl Hurmak wraz z synami wyrzeźbił dla tej placówki figurę Matki Bożej.

– Wymuszeni przesiedleńcy przychodząc tu w swoich troskach i smutku, w ciężkim stanie – mówi Wasyl Hurmak. – Dlatego zdecydowaliśmy umieścić tu również zakątek dla modlitwy, gdzie można uspokoić duszę. Dbamy o ciało, a dusza płacze i ją trzeba uspokajać. Wykonaliśmy figurę Matki Bożej Pokrowy (Orędowniczki), by osłania naród ukraiński przed smutkami, które nas dzisiaj dopadły.

Jakie są nowe wyzwania? Czego brakuje?

– Od początku wojny nasz sztab bez przerwy działa na tym humanitarnym froncie – mówi Jurij Wizniak, szef obwodowego sztabu humanitarnego we Lwowie. – Wraz z wolontariuszami i pracownikami czynimy wszystko, by przybliżyć nasze zwycięstwo. Wysłaliśmy kilka tysięcy ładunków pomocy humanitarnej do różnych zakątków Ukrainy. Wielkie podziękowanie kierujemy do naszych polskich przyjaciół, do Litwinów, Hiszpanów – do wszystkich, kto nam pomaga. Na razie tymczasowo na dwa dni zatrzymaliśmy przyjmowanie zgłoszeń o nadanie pomocy przesiedleńcom wewnętrznym, dlatego że wynikły pewne problemy z uzupełnieniem racji żywnościowych i leków. Mamy wielką prośbę do wszystkich naszych partnerów, by zwrócili uwagę na nasz sztab pomocy humanitarnej i pomogli nam. Potrzebujemy konserwy, żywność dla dzieci. Potrzebujemy leków, przede wszystkim tamujących krew, przeciw przeziębieniom. Jesteśmy wdzięczni za odzież, ale nie przyjmujemy odzieży markowej. Bardzo są potrzebne koce, materace, pościel.

Konstanty Czawaga

Przez całe życie pracuje jako reporter, jest podróżnikiem i poszukiwaczem ciekawych osobowości do reportaży i wywiadów. Skupiony głównie na tematach związanych z relacjami polsko-ukraińskimi i życiem religijnym. Zamiłowany w Huculszczyźnie i Bukowinie, gdzie ładuje swoje akumulatory.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X