Województwo stanisławowskie: doświadczenia historyczne Dzień kolejarza w Stanisławowie. Od prawej: minister transportu RP Michał Butkiewicz, gen. br. Bolesław Popowicz, woj. lwowski Władysław Bylina Prażmowski i woj. stanisławowski Zygmunt Jagodziński

Województwo stanisławowskie: doświadczenia historyczne

Tym razem opowiemy o województwie stanisławowskim, które istniało od 1921 do 1939 roku i było najgorszą jednostką administracyjną w międzywojennej Polsce. Nie wszyscy wiedzą, że do woj. stanisławowskiego wchodziły najbliższe do niego tereny dzisiejszego obw. lwowskiego: Stryj, Skole, Turka, Żydaczów i Mikołajów. Do woj. lwowskiego weszły wówczas tereny, zamieszkane głównie przez ludność polską, aby na arenie międzynarodowej pokazać polski charakter Galicji Wschodniej i przyłączyć ją do Polski.

Po pierwszym rozbiorze Rzeczypospolitej w 1772 roku Stanisławów należał do cyrkułu galicyjskiego. W latach 1774–1782 wydzielono stanisławowski cyrkuł w składzie guberni lwowskiej. Później w składzie Królestwa Galicji i Lodomerii z centrum we Lwowie, utworzono 12 dystryktów, w tym i stanisławowski. Przez lata 1853–1866 istniało stanisławowskie starostwo okręgowe, włączające stanisławowski, bohorodczański, tłumacki i buczacki powiaty. W latach 1867–1914 dołączono do nich kolejne: horodenkowski, doliniański, żydaczowski, kałuski, kołomyjski, kosowski, nadwórnianski, rohatyński i śniatyński. W okresie rządów ZURL struktura administracyjna się nie zmieniła.

Po ogłoszeniu 13 listopada 1918 roku powstania ZURL ze stolicą we Lwowie i późniejszym przeniesieniu do Stanisławowa, to miasto w oficjalnych dokumentach figuruje jako stolica. Nic jednak nie zmieniło prowincjonalnego charakteru miasta. 25 maja 1919 roku miasto wraca pod zarząd polskiej administracji.

Mapa turystyczna woj. stanisławowskiego, 1930

II Rzeczpospolita tworzy nowe okręgi administracyjne – powstaje województwo stanisławowskie. Województwo zajmowało południowo-wschodnie tereny Rzeczypospolitej i wchodziło do składu Małopolski Wschodniej z województwami tarnopolskim i lwowskim. Na południu graniczyło z Czechosłowacją (od marca 1939 z Węgrami) i Rumunią.

Powołane prawnie 3 grudnia 1920 roku województwo faktycznie rozpoczęło swoją działalność dopiero 1 września 1921 roku. Wówczas zajmowało powierzchnię 18 368 km kw. i zostało podzielone na 16 powiatów. Z czasem podczas reorganizacji administracyjnej ilość powiatów zmniejszono do 12. Największym terytorialnie (2 472 km kw.) był powiat nadwórniański, a najmniejszym (533 km kw.) – śniatyński.

Samo woj. stanisławowskie było jednym z najmniejszych w Rzeczypospolitej i liczyło 29 miast i 905 wiosek. Pośród większych miast województwa były Stanisławów (60 256 ludności), Kołomyja (33,8 tys.) i Stryj (60,5 tys.) – według spisu ludności z 1931 roku. W 1931 roku województwo liczyło 1 480 285 mieszkańców w tym: Ukraińców – 68,9%, Polaków – 22,4%, Żydów – 7,4%, Niemców – 1,1%, i 0,2% – innych narodowości. W miastach przeważała ludność żydowska, a na wsi – Ukraińcy. W Stanisławowie ten podział wyglądał tak: 24 823 (41,4%) Żydów, 22 312 (37,2%) Polaków, 11 134 (18,6%) Ukraińców, 1691 (2,8%) przedstawicieli innych narodowości. Będąc mieszkańcem Stanisławowa z tamtych lat znalibyście jak minimum trzy języki: polski, ukraiński i jidysz. Prawdopodobnie znalibyście też i niemiecki, bo Niemcy w Stanisławowie mieli swoje gimnazjum i kirchę protestancką.

W okresie międzywojennym gospodarka Wschodniej Galicji nastawiona była głównie na produkcję rolniczą. W woj. stanisławowskim 11,1% ludności zatrudnionych było w przemyśle, 77% – w rolnictwie, 7% w handlu, 8% – w innych dziedzinach.

Około 2/3 pracowników umysłowych, urzędników, nauczycieli i lekarzy stanowili rzymscy katolicy (równoznaczne z Polakami). Skupiali się głównie w instytucjach państwowych, gdzie najchętniej przyjmowano ich do pracy. Osobom nie-polskiego pochodzenia dość trudno było znaleźć zatrudnienie w instytucjach państwowych. Działało tu prawo lojalności w stosunku do państwa. We Lwowie i Stanisławowie działała nawet specjalna komisja, decydująca o przyjęciu do pracy tej kategorii mieszkańców. Działalność tej komisji ilustruje fakt, że w 1923 roku z 6 tys. pracowników kolei i poczty, pochodzenia żydowskiego, pozostało jedynie 670.

Na służbę wojskową po dojściu Piłsudskiego do władzy w 1926 roku przyjmowani byli żołnierze i oficerowie dawnej armii Petlury. Wywołane to było przychylnością Marszałka do byłych sojuszników w walce z bolszewikami.

W oświacie we lwowskim okręgu szkolnym, do którego wchodziło woj. stanisławowskie, liczba nauczycieli Ukraińców zmniejszyła się o 20%, Polaków zaś wzrosła o 600%. Po wprowadzeniu w 1924 roku „ustawy Grabskiego” ukraińskich nauczycieli ze Wschodniej Galicji przenoszono na tereny województw zachodnich RP. Aby utrzymać się na posadzie, najlepiej było przejść na wiarę rzymskokatolicką czyli uznać się za Polaka. Tych, którzy obstawali przy wierze greckokatolickiej lub mojżeszowej, zwalniano z pracy.

W 1923 roku we lwowskim okręgu szkolnym było 14 294 nauczycieli i inspektorów szkolnych, w tym 10 843 (76%) – Polaków. W samym woj. stanisławowskim w szkolnictwie pracowało: 2 834 nauczycieli, w tym – 1 633 (57,6%) Polaków, 1 096 (38,6%) Ukraińców, 94 (3,3%) Żydów, 11 (0,3%) Niemców.

Natomiast przemysł, handel i rzemiosło w województwie od okresu przedwojennego były w rękach ukraińskich i żydowskich. Polacy, nie mając dostatecznych funduszy, byli tu poza konkurencją. W 1939 roku w województwie było 5 830 warsztatów rzemieślniczych, w tym do Żydów i właścicieli innych narodowości należało 2 651 (45,4%). Ukraińcy najczęściej prowadzili zakłady w sferze budowlanej, obróbki drewna, metalowej i obróbki skóry. Żydzi natomiast – w tekstylnej i spożywczej dziedzinach.

Drobny handel całkowicie zdominowany był przez Żydów i Ukraińców. Na 1565 zakładów handlowych Stanisławowa w 1934 roku 1384 (88,4%) – należało do Żydów, 127 (8,1%) – do Polaków, a 54 (3,5%) – do Ukraińców. Żydowscy kupcy byli monopolistami w handlu zbożem, mąką, odzieżą, naftą, spirytusem, skórą, sprzętem szewskim i materiałami budowlanymi. Do nich należały pralnie, łaźnie, zakłady optyczne, sklepy jubilerskie i z zegarkami. Ukraińcy i Polacy dominowali w handlu produkcją mleczną. Aby zdobyć zamówienia na swą produkcję Żydzi posuwali się do oszustwa: zaniżali specjalnie wartość swoich usług na aukcjach i tym wygrywali konkurencję z polskimi firmami.

Wśród przedstawicieli wolnych zawodów w woj. stanisławowskim przeważali Żydzi. W 1934 roku na 108 adwokatów 86 było Żydami (79,6%), 14 – Ukraińców (13%) i 8 (7,4%) Polaków. Ukraińscy i żydowscy adwokaci byli lepiej wynagradzani, co wiązało się z narodowymi proporcjami mieszkańców. Zresztą nawet Polacy często zwracali się do żydowskich adwokatów.

Spotkanie nominowanego woj. stanisławowskiego Stefana Pasławskiego na dworcu w Stanisławowie. Wojewoda odbiera raport dowódcy warty honorowej Policji Państwowej kom. Kozłowskiego, 1936 r., z archiwum Zygmunta Jurisa

Największym problemem rozwoju rzemiosła i handlu była dostępność do długoterminowych i tanich kredytów. Kredytodawcy wymagali od swoich klientów bardzo surowych gwarancji zwrotu pożyczki. Polacy byli w gorszej kondycji finansowej i nie zawsze mogli sprostać tym wymaganiom. Pozycja żydowskich i ukraińskich rzemieślników była lepsza, bo otrzymywali kredyty z kas wzajemnej pomocy. Tę sytuację Polacy starali się zmienić, tworząc „Chrześcijańskie kasy bezprocentowe”, do których należało 1 287 członków. W 1939 roku Kasa miała już 35 swoich filii. Takich kas wzajemnej pomocy w 1939 roku w województwie było 42 – polskie, 40 żydowskich i 25 – innych narodowości.

W szczególny sposób państwo polskie dbało o zapewnienie pracy weteranom wojny lat 1914–1920. W 1936 roku w województwie pracowało, jako państwowych urzędników, 67 weteranów. W 1937 roku weszła ustawa o zatrudnieniu weteranów, gdzie na 33 pracowników musiał być jeden weteran. Taką osobę skierowywał Wydział zatrudnienia i pracodawca nie miał prawa jej zwolnić. W razie nieuprawnionego pozbawienia jej pracy pracodawca spłacał karę 2 tys. złotych lub podlegał karze więzienia na 6 miesięcy.

Szkoda, że nie obowiązuje takie prawo dziś względem weteranów wojny na Wschodzie Ukrainy.

Roman Czorneńki
Petro Hawryłyszyn

Tekst ukazał się w nr 7 (395), 13 – 28 kwietnia 2022

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X