Tetiana Biłyk: Jak mówiła nasza patronka nauka i sztuka przede wszystkim z archiwum Centrum Kulturalno-Oświatowego im. Karoliny Lanckorońskiej w Nowym Rozdole

Tetiana Biłyk: Jak mówiła nasza patronka nauka i sztuka przede wszystkim

Ponad 70 dzieci uczyło się języka, kultury i historii Polski w Centrum Kulturalno-Oświatowym im. Karoliny Lanckorońskiej w Nowym Rozdole. Teraz nauczyciele uczą polskiego nie tylko mieszkańców miasteczka. Jak po wybuchu wojny zmieniło się życie Polaków w Nowym Rozdole, opowiedziała dyrektor centrum Tetiana Biłyk. Rozmawiał Eugeniusz Sało.

Jak wspomina Pani dzień, kiedy Rosja zaatakowała Ukrainę?

To się wszystko zaczęło 24 lutego. Była straszna panika w mieście. Dużo osób od razu wyjechało. Ludzie nie wiedzieli, co mają robić. Pamiętamy dokładnie ten dzień, bo planowaliśmy wtedy zrobić karnawał z okazji tłustego czwartku. Pamiętam, że wszyscy ludzie kupowali chleb, a ja pączki. Zdecydowałam, że dzieci muszą mieć tłusty czwartek, tak jak sobie planowaliśmy. Więc zrobiliśmy jego przez Zoom. Dzieci pokazywali przez kamerę swoje stroje i opowiadali, jakimi bohaterami są. Patrzyłam na nich, na sytuacje w kraju i było mi smutno.

z archiwum Centrum Kulturalno-Oświatowego im. Karoliny Lanckorońskiej w Nowym Rozdole

Jak teraz wygląda życie Polaków w Nowym Rozdole?

Teraz każdy jest na swoim miejscu. Nasze Towarzystwo Pomocy Polakom „Wielkie Serce” działa jak tylko może. Staramy się wspierać starsze osoby. Dociera do nas pomoc humanitarna z Polski, za którą serdecznie dziękujemy. Wczoraj z dziewczynami sortowaliśmy te dary i po prostu płakaliśmy, bo nie było wiekowej kategorii, do której nie dotyczyła ta pomoc. Były i buteleczki dla niemowlaków, niezbędne rzeczy dla kobiet w ciąży, dla osób starszych, emerytów. To wszystko sortujemy. Potem wolontariusze decydują dokąd to zostanie przekazane. Zazwyczaj ta pomoc trafia do Iziuma czy Irpienia. Pani Mirosława Tomecka, prezes naszej organizacji, niesamowicie działa ze swoją rodziną. Organizowują zbiórki dla potrzebujących. Przysyłają do nas, a z Nowego Rozdołu to wszystko transportuje się dalej.

Czy nadal są prowadzone lekcje języka polskiego w Centrum Kulturalno-Oświatowym im. Karoliny Lanckorońskiej?

Po południu zawsze prowadzimy zajęcia. Mamy 4-5 lekcji. Śpiewamy przez Internet z dziećmi, uczymy historii, języka polskiego. Tylko że robimy to zdalnie. Czasami musimy przerywać lekcje, bo jest alarm przeciw bombowy. Zdarza się, że dzieci dzielnie pytają mnie: „Proszę Pani, czy Pani słyszała alarm? Musi Pani schować się do bezpiecznego miejsca”. Zawsze mam do nich szczególną miłość, bo to ja ich mam o to pytać, a to oni mnie pytają. Więc moje dzieci, w sensie uczniowie, bo teraz nie ma obcych dzieci, trzymają się bardzo dzielnie. Przygotowują się do konkursów z języka i historii Polski, w których corocznie uczestniczyli. A ja ich wspieram. Mówię: „Dziewczyny, raz planujecie, więc to wszystko szybko się skończy, dobro zwycięży zło i będziemy rywalizować”.

Z naszych uczniów połowa wyjechała. Połowa została. Prowadzimy lekcje dla wszystkich. Powiem, że nawet niektóre mamy prosili, aby do zajęć online dołączyć dzieci ze Wschodu, które teraz są w Polsce. Mieszkają we wspólnych domach rodzinnych i potrzebują wiedzieć polski język, aby się porozumieć. Oczywiście dołączamy. Nawet dodatkowe zajęcia robimy, aby tamte dzieci, przynajmniej rozumieli podstawowy polski i nauczyli się czytać.

z archiwum Centrum Kulturalno-Oświatowego im. Karoliny Lanckorońskiej w Nowym Rozdole

Czy dużo uchodźców ze wschodu Ukrainy obecnie jest w Nowym Rozdole?

Nasze miasto bardzo się zmieniło. Mamy ponad 2 tysiące ludzi, którzy musieli pozostawić swoje domy. Nie lubię tego słowa „uchodźca”, bo są wymuszeni do tego. Staramy się wspierać ich. Przynosimy kolorowanki, ołówki, cukiereczki dla najmłodszych. Dzielimy się wszystkim, żeby te dzieci też się czuły lubiane. Zastanawiamy się, żeby zrobić dla nich kółko języka polskiego. Powiem szczerze, że tym dzieciom nawet ukraiński język czasami jest nowy. No nic, my i ukraińskiego i polskiego ich nauczymy. Jak mówiła nasza patronka Karolina Lanckorońska, która uczyła kobiet, będąc w obozie koncentracyjnym, nauka i sztuka przede wszystkim. I my też to kontynuujemy.

Chcę też podziękować Polsce. Dużo osób pisze do mnie i do moich koleżanek. Pytają się jak my. Dzięki temu wsparciu się trzymamy. Czujemy każdy wasz gest. Materialne i moralne wsparcie, modlitwa, myśl o nas. Dziękuję też bardzo tym osobom, które włączają się do nas na lekcje, aby nauczyć czegoś ciekawego naszych uczniów. Ci, którzy zostali tu, potrzebują tego wsparcia.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Eugeniusz Sało

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X