Władze Ukrainy nie zgadzają się na badanie krwi

Władze Ukrainy nie zgadzają się na badanie krwi

Kanadyjski lekarz Peter Kujtan twierdzi, że międzynarodowej misji medycznej, badającej w więzieniu byłą premier Julię Tymoszenko, nie zezwolono na pobranie krwi opozycjonistki. Władze ukraińskie odrzuciły te zarzuty.

 

Zdaniem Kujtana, bez analizy krwi niemożliwa jest pełna diagnoza. Była premier od kilku miesięcy uskarża się na silne bóle kręgosłupa, a jej bliscy alarmują, że nie może się samodzielnie poruszać.

– Uważam, że ta kobieta jest chora i że odczuwa permanentny ból, – napisał Kujtan w oświadczeniu przekazanym w czwartek gazecie internetowej „Ukrainska Prawda”. Podkreślił w nim, że podczas badań Tymoszenko pozwoliła, by zagraniczni lekarze pobrali jej krew. Wcześniej nie godziła się na zbadanie krwi przez lekarzy ukraińskich.

Według Kujtana, do badania krwi nie doszło, gdyż władze ukraińskie oznajmiły, że będzie to równoznaczne z „naruszeniem kilku ustaw, co może zakończyć się śledztwem”.

Ministerstwo zdrowia w Kijowie, które miało w misji dwóch własnych przedstawicieli, oświadczyło w reakcji na wypowiedź lekarza, że to sama Tymoszenko „nie wydała zgody na przeprowadzenie badań laboratoryjnych w sposób wymagany przez prawo ukraińskie”.

Jednak już wcześniej sprawa badań była przedmiotem ostrej dyskusji między stronnikami Tymoszenko a resortem zdrowia. Pierwsi twierdzili, że według lekarzy niemieckich była premier cierpi na przepuklinę kręgosłupa i wymaga leczenia szpitalnego, drudzy mówili, że może być leczona w więzieniu.

W odpowiedzi na spekulacje, berlińska klinika Charite, w której pracuje jeden z lekarzy badających Tymoszenko Karl Max Einhaeupl oświadczyła, że choć diagnoza stanowi tajemnicę, to stan byłej premier wywołuje zaniepokojenie. – Pani Tymoszenko jest poważnie chora, – przekazała słowa lekarza rzeczniczka Charite Stefanie Winde.

 

23-02-2012

X