W Winnicy po latach

W Winnicy po latach

W Narodowe Święto Niepodległości, 11 listopada 2014 r. na dworcu kolejowym w Winnicy została odsłonięta tablica poświęcona spotkaniu w tym miejscu 16 maja 1920 r. Marszałka Józefa Piłsudskiego i atamana głównego Symona Petlury.

Mało kto wie, że historia tego upamiętnienia sięga końca ubiegłego wieku.

W latach dziewięćdziesiątych do ambasady RP w Kijowie zaczęły napływać sygnały z różnych miejscowości Wołynia i Podola od polskich społeczników opiekujących się niszczejącymi mogiłami żołnierzy Wojska Polskiego, poległych w walkach przeciwko bolszewikom w 1920 r. Podjęta na froncie ukraińskim przez Józefa Piłsudskiego ofensywa przeszła do historii jako „operacja ukraińska” lub „wyprawa kijowska”. Kampania wojenna była konsekwencją prowadzonych od września 1919 r. rozmów polsko-ukraińskich. Zakończyło je podpisanie w Warszawie 21 kwietnia 1920 r. umowy politycznej i trzy dni później konwencji wojskowej między Rzeczpospolitą Polską a Ukraińską Republiką Ludową. W walkach z Armią Czerwoną wzięło udział około 60 tysięcy żołnierzy polskich, często określanych mianem legionistów. Wielu z nich poległo i zostało pochowanych w pobliżu miejsc bitew i potyczek. Część żołnierskich mogił przetrwała do dziś.

Chęć przywrócenia zbiorowej pamięci miejsc i wydarzeń związanych ze wspólną walką Polaków i Ukraińców o niepodległość była impulsem do instytucjonalnych działań strony polskiej. W początkach 1998 r. przedstawiciele Konsulatu Generalnego RP w Kijowie i Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w obwodach winnickim i żytomierskim dokonali oględzin polskich mogił żołnierskich, a właściwie tego, co z nich zostało. Trasa objazdu liczyła około tysiąca kilometrów. Był ostry mróz i zadymka śnieżna, często uniemożliwiająca jazdę. Mimo to udało się dotrzeć do Winnicy, Brahiłowa, Baru, Susłów i Rudni Baranowskiej. Nie dojechano tylko do Nowego Dorohinia. W samym Kijowie odwiedzono polską kwaterę wojskową na cmentarzu Bajkowskim. Jakimś cudem, w takich warunkach, zostały zrobione pomiary mogił i dokumentacja fotograficzna. Na ich podstawie w Warszawie powstały projekty upamiętnień, przekazane lokalnym władzom ukraińskim do zatwierdzenia, zgodnie z Umową między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej a Rządem Ukrainy o ochronie miejsc pamięci i spoczynku ofiar wojny i represji politycznych zawartą w 1994 r.

W konsekwencji tych działań nowe pomniki z napisami po polsku i ukraińsku stanęły w Susłach, jeden na mogile kilkudziesięciu żołnierzy i oficerów Wojska Polskiego 7 Dywizji Piechoty poległych w trakcie przełamywania frontu pod Zwiahlem (obecnie Nowograd Wołyński), znajdującej się na cmentarzu, drugi na rozstaju dróg, gdzie spoczął ich dowódca o nieustalonym nazwisku. Godnie upamiętniono także 11 żołnierzy 38 pułku piechoty Strzelców Lwowskich i ich dowódcę porucznika Mikołaja Gutkowskiego, którzy polegli w bitwie pod Meżyrowem 27 kwietnia 1920 r. i zostali pochowani na cmentarzu w Brahiłowie (w tym przypadku udało się uzyskać tak szczegółowe dane dzięki kwerendzie archiwalnej). Granitowy monument z krzyżem i dwujęzyczną tablicą ustawiono także w Barze na zbiorowej mogile około 30 żołnierzy WP na cmentarzu katolickim. Grób przetrwał dzięki opiece Stowarzyszenia Polaków im. Konfederatów Barskich.

W Kijowie na Cmentarzu Bajkowa spoczęło 114 żołnierzy polskich poległych w mieście i okolicy w kwietniu i maju 1920 r. Kwaterę wybudowano w 1935 r., na koszt strony polskiej, dzięki działaniom ówczesnego Konsulatu Generalnego RP. Po wojnie dewastowana, częściowo przetrwała dzięki opiece Kijowskiego Narodowo-Kulturalnego Stowarzyszenia Polaków „Zgoda”. W 1998 r. w miejscu dawnej kwatery odtworzono krzyż centralny w historycznym, przedwojennym kształcie. Udało się ustalić nazwiska pochowanych. Ale to temat na oddzielne, dłuższe opowiadanie.

Cmentarz katolicki, tzw. polski, w Rudni Baranowskiej (rejon korosteński) kryje prochy około 70 – 80 polskich żołnierzy 2, 12 i 14 pułków ułanów oraz 2 pułku szwoleżerów poległych w październiku 1920 r. W niewielkiej wsi do dziś zachowała się pamięć o stoczonej w pobliżu bitwie z „budionnowcami”, czyli I Armią Konną Siemiona Budionnego. Obecnie zbiorowy ziemny grób jest w bardzo złym stanie, porosły krzewami, z mocno już przegniłym drewnianym krzyżem. Niestety, mimo przeprowadzonych kilkanaście lat temu prac dokumentacyjnych i projektowych, mimo starań podjętych w ostatnich latach przez Żytomierski Obwodowy Związek Polaków na Ukrainie, dotychczas na mogile nie stanął trwały pomnik ze stosowną inskrypcją.

Z Winnicą było jeszcze inaczej. Autorem idei, by spotkanie Petlury z Piłsudskim upamiętnić tablicą na dworcu był redaktor paryskiej „Kultury” Jerzy Giedroyc, uznający obu przywódców za „prekursorów współpracy między obu narodami”. Realizacja okazała się bardziej skomplikowana niż w Susłach czy Kijowie. Już wykonanie dokumentacji fotograficznej w zimowe dni 1998 r. nastręczało poważne trudności, związane ze strategicznym charakterem obiektu. Został więc konspiracyjnie, zza szerokich barków konsula zrobiony odręczny szkic fasady dworca i dokonane podstawowe pomiary. Teraz te ostrożności wydają się nadmierne, wtedy jednak panował inny klimat. W Warszawie powstał projekt tablicy. Jej autor, znany warszawski artysta rzeźbiarz Marek Moderau zastosował czarny granit z głębokim reliefem. Skopiowano znane, wielokrotnie reprodukowane w opracowaniach historycznych i podręcznikach, zdjęcie przedstawiające Piłsudskiego i Petlurę salutujących z okien wagonu PKP. Pozyskano je ze zbiorów Centralnego Archiwum Wojskowego w Warszawie. O ile wykonanie napisu na kamiennej płycie było kwestią rutyny, o tyle oddanie w granicie niedużej starej fotografii nie najlepszej jakości stało się niemałym wyzwaniem. Po wielu próbach rzeźbiarz zdecydował o użyciu techniki rastrowej w postaci rytych wgłębnie poziomych linii.

Gotowa płyta została przewieziona do ambasady w Kijowie i utknęła tam na kilkanaście lat. Wielokrotne starania o jej umieszczenie w planowanym miejscu, ze względu na brak akceptacji miejscowych władz ukraińskich, spełzły na niczym.

Tablicę w sensie przenośnym i całkiem dosłownym odkurzył dopiero konsul generalny Krzysztof Świderek (w Winnicy od 2010 roku). To on postanowił sprawę doprowadzić do końca. Dzięki jego determinacji i konsekwentnym działaniom udało się uzyskać wymagane prawem ukraińskim zgody. Tablica została zamontowana na frontowej fasadzie zabytkowego dworca kolejowego, w miejscu tłumnie uczęszczanym przez podróżnych i mieszkańców miasta. Można na niej przeczytać po polsku i ukraińsku, że:

16 MAJA 1920 ROKU/ SPOTKALI SIĘ W WINNICY/ ATAMAN NACZELNY SYMON PETLURA/ I MARSZAŁEK JÓZEF PIŁSUDSKI/ PRZYWÓDCY WALK/ O WOLNOŚĆ I NIEPODLEGŁOŚĆ/ POLSKI I UKRAINY/ oraz słowa Marszałka „Niech żyje wolna Ukraina”.

Podczas listopadowej uroczystości odsłonięcia tablicy, jej poświęcenia dokonał gwardian winnickich kapucynów Konstantyn Morozow. Ceremonia zgromadziła wielu gości. Obecni byli: ambasador RP w Kijowie Henryk Litwin z małżonką, konsul Krzysztof Świderek oraz poseł na Sejm RP Franciszek Stepaniuk, stronę ukraińską reprezentowali: zastępca przewodniczącego administracji obwodowej Andrij Gyżko, p.o. prezydenta Winnicy Serhij Morgunow i przewodniczący winnickiej rady obwodowej Serhij Swytko. Uczestniczyli też przedstawiciele organizacji polskich z winnickiego okręgu konsularnego. Warto dodać, że w Winnicy jest jeszcze jedna tablica upamiętniająca pobyt Marszałka Piłsudskiego. Ufundowana w 2008 r. przez miasto Kielce, zdobi dawną Radę Miejską przy ulicy Sobornej 67.

Naczelny Wódz a zarazem Naczelnik Państwa Józef Piłsudski przybył do Winnicy na zaproszenie atamana Symona Petlury, pociągiem, po zdobyciu Kijowa, 16 maja przed południem. Miasto było wówczas tymczasową stolicą Ukraińskiej Republiki Ludowej. Powitany uroczyście z udziałem kompanii honorowej, w budynku Rady Miejskiej odpowiadając na przemówienie powitalne Petlury, powiedział: „Polska i Ukraina przeżyły ciężką niewolę. Oba te kraje należą do tych, w których panował stały terror. Już dziecko uczono tutaj, aby trzymało na uwięzi swe myśli. Niewola i prześladowanie były stałym udziałem obydwu krajów. Wolna Polska nie może być istotnie wolna, dopóki dookoła panuje wciąż hasło niewolniczego poddawania woli narodowej przemocy terroru. Polska, osiągnąwszy największy skarb tej ziemi, to jest wolność, zdecydowała się odrzucić wszystko to, co wolności zagraża, jak najdalej od swych granic”.

Zbliża się 95. rocznica wyprawy kijowskiej. Ofensywa nie przyniosła zakładanych rezultatów ani politycznych, ani militarnych. Zakończyła się odwrotem wojsk polskich, a Petlurze nie udało się utworzyć samodzielnego państwa ukraińskiego.

Co zatem wynika z pomyślnego finału sprawy tablicy pamiątkowej na dworcu w Winnicy poza satysfakcją, że starania kilku osób i instytucji nie poszły na marne? Niewątpliwie przywołanie pamięci o ludziach i wydarzeniach sprzed lat. W aktualnej sytuacji polityczno-militarnej na Ukrainie upamiętnienie to zyskuje szczególną wymowę. Dziś mamy inny kontekst geopolityczny. Rzecz jednak nie w prostych analogiach między rokiem 1920 a czasem obecnym, a w refleksji o współpracy obu państw i narodów, o polskim wsparciu dla ukraińskich dążeń wolnościowych, o wspólnej nie zawsze łatwej historii.

Ewa Ziółkowska
Tekst ukazał się w nr 1 (221) za 16-29 stycznia 2015

X