W poszukiwaniu rodzinnych śladów lub Drohobycz z baletem związany

Coraz częściej przekonuję się, że miał rację filozof Aleksander Piatyhorski, mówiąc, że Drohobycz jest stolicą świata. Jedynie czytał o tym mieście, ale nigdy tu nie był. Iluż to ludzi związanych jest z naszymi terenami, kogo tylko nie spotkasz na frankowsko-schulzowskich ścieżkach, na naszym „rozdrożu”…

Nie tak dawno zadzwonił do mnie Krzysztof Pastor i wyraził chęć przyjazdu do Drohobycza, by zobaczyć miasta, cmentarz żydowski i inne zabytki miasta. Jak się okazało, szukał śladów po swym dziadku Arnoldzie, który w latach 30. XX wieku mieszkał w Drohobyczu.

I oto w tych dniach spotkaliśmy się z Krzysztofem. Opowiedział, że przez dłuższy czas niewiele wiedział o historii swej rodziny, gdyż rodzice, których życie obfitowało w tragiczne wydarzenia (dla tego pokolenia nie było to rzadkością), niezbyt chętnie dzielili się wspomnieniami. Dopiero niedawno ojciec, Jan Pastor i ciotka Stanisława spisali rodzinne wspomnienia, w których przedstawili historię rodziny Pastorów.

Dziś, prawie 90-letni Jan Pastor, syn Arnolda, mieszka w Gdańsku, w którym jego rodzina znalazła się po wojnie. Zgodnie z opowieścią Krzysztofa Pastora, jego pradziadkowie i początkowo dziadkowie mieszkali we Lwowie. Arnold Pastor (1899 – 1935) jako prawnik zatrudniony był w Powszechnym Banku Związkowym. Z czasem został zastępcą dyrektora drohobyckiej filii banku i przeniósł się do tego miasta z żona Elżbietą, z którą pobrali się w latach 20.

W 1935 roku, z powodu niezwróconego kredytu jednego z klientów banku, dziadek popełnił samobójstwo, strzelając sobie z rewolweru w skroń. Gdzie został pochowany, Krzysztof dokładnie nie wiedział, ale przypuszczał, że jego grób może znajdować się na cmentarzu żydowskim przy obecnej ul. Orłyka. Niestety, tam nie udało się nam nic ustalić, a poza tym nie wiemy, gdzie w tych latach byli grzebani ci, którzy rozstali się z życiem dobrowolnie.

Co tyczy się banku, to według przedwojennej książki telefonicznej, mieścił się on w gmachu ratusza. Podczas jednodniowego pobytu Krzysztofa w Drohobyczu zwiedziliśmy cmentarz żydowski, synagogę, ratusz i inne miejsca. Dotarliśmy też na ulicę Tarnawskiego (dawn. Św. Jana), gdzie rodzina Pastorów miała niewielki budynek pod nr. 43. Budynek nie zachował się – jego miejsce zajmuje obecnie boisko sportowe sierocińca „Oranta”.

– Muszę jednak zrobić zdjęcie tego miejsca i potoczka przy końcu ulicy, o którym opowiadał mi ojciec, urodzony w Drohobyczu – stwierdził Krzysztof.

Dzień, w którym Krzysztof Pastor trafił po raz pierwszy do Drohobycza był typowy dla tegorocznego lipca: słoneczny, ale raptem nadleciał ulewny deszcz. Ulewę musieliśmy przeczekać w aucie. W tym czasie zainteresowałem się czym zajmuje się Krzysztof i ze zdumieniem usłyszałem: „Jestem dyrektorem Baletu Narodowego w Warszawie”. Dokładnie z jego biografią zapoznałem się już po odjeździe mego gościa. Okazuje się, że wnuk Arnolda Pastora jest jednym z najwybitniejszych choreografów w Europie, reżyserem dziesiątków baletów w największych teatrach Europy i świata… Ot w taki sposób Drohobycz powiązany jest jeszcze i ze sztuką baletową.

Opowiadał mi Krzysztof i to, że mężem jego ciotki Pauli (siostry babci) był… Michał Ajnleger, kolega Brunona Schulza z Gimnazjum Męskiego im. Władysława Jagiełły, nauczyciel geografii. Profesor, który dobrze znał Feliksa Wekselberga, Edmunda Wernera, Alfreda Szrajera. To właśnie od tego ostatniego dowiedziałem się przed laty o tym wybitnym profesorze, jak też o innych nauczycielach przedwojennego drohobyckiego gimnazjum.

Krzysztof opowiadał także, że jakiś czas po tragicznej śmierci dziadka Arnolda, babcia Elżbieta po raz drugi wyszła za mąż za adwokata Eugeniusza Karniola. Wówczas rodzina przeniosła się do Sarn na Wołyniu. Babcia i ojciec Krzysztofa przyjęli chrzest. Ale w czasie wojny nie miało to dla nich żadnego znaczenia, bowiem i tak byli prześladowani przez hitlerowców.

Od 1940 roku rodzina znów przenosi się do Lwowa – miasta, z którego przed laty przenieśli się do Drohobycza. Kto wie, jak potoczyłyby się losy rodziny, gdyby nie sąsiedzi – Antonina Brzozowicz i jej córki Maria i Olga, które przez całą okupację przechowywały Pastorów-Karnioli. Po wojnie zostały one uznane za Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.

Na zakończenie naszej wycieczki zwiedziliśmy cerkiew św. Jura.

– Wiele słyszałem o tym zabytku, muszę więc na własne oczy zobaczyć wasz „poemat w drewnie” – powiedział gość. Wizyta Krzysztofa Pastora ukazała po raz kolejny niby banalną prawdę, że nasz świat rzeczywiście jest mały, a zarazem i to, że jak pisał Iwan Franko, Drohobycz jest „miastem fajnej akustyki”.

Choreograf Krzysztof Pastor ma zamiar zawitać po raz kolejny do miasta, gdzie pracował jego dziadek i gdzie minęło dzieciństwo jego ojca. Mam nadzieję, że wówczas uda mi się porozmawiać z nim o balecie i jego twórczości. A jeżeli się uda, to nawet umieścić na naszym portalu wspomnienia Jana Pastora i Stanisławy Winczi – nie dlatego, że jest tam wiele interesującego o naszym mieście, ale dlatego, że nie ma nieciekawych losów ludzkich.

Info:
Krzysztof Pastor urodził się w Gdańsku w rodzinie lekarskiej, jako syn Jana i Leokadii Pastorów. W dzieciństwie był aktywny w dziecięcych zespołach tanecznych. W latach 1966–1975 uczył się w Państwowej Szkole Baletowej w Gdańsku.

Po ukończeniu szkoły występował w Polskim Teatrze Tańca – Balecie Poznańskim pod dyrekcją Conrada Drzewieckiego. Po wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego, w lutym 1982 wyemigrował na Zachód.

W 1983 został solistą zespołu Ballet de l’Opéra de Lyon, gdzie występował w baletach takich choreografów, jak: Gray Veredon, Kurt Jooss, Antony Tudor, Hans van Manen, Maguy Marin, Nils Christe, Nacho Duato. W latach 1985–1995 był związany z Het Nationale Ballet, pod dyrekcją Rudiego van Dantziga. Tańczył tam w wielu jego baletach (np. Mercutia w Romeo i Julii), jak również choreografii takich twórców XX wieku, jak: George Balanchine, Bronisława Niżyńska, Frederick Ashton, Hans van Manen, Toer van Schayk, Jan Linkens, Carolyn Carlson, Nina Wiener, Ted Brandsen czy Ashley Page, ale też występował w baletach klasycznych, jak Śpiąca królewna (Błękitny Ptak) i Giselle (Hilarion) w inscenizacjach Petera Wrighta czy Jezioro łabędzie (Rotbart) w wersji choreograficznej Rudiego van Dantziga. W tym okresie zainteresował się również twórczością choreograficzną.

Począwszy od 1987 komponował niewielkie prace autorskie w ramach warsztatów choreograficznych i przy innych okazjach. Mając już pewien dorobek kameralny, w 1992 otrzymał propozycję stworzenia pierwszej większej choreografii do repertuaru Het Nationale Ballet. Powstał wtedy jego balet Shostakovich Chamber Symphony, który był oficjalnym debiutem choreograficznym artysty.

W 1994 zadebiutował też gościnnie jako choreograf w Warszawie na scenie Teatru Wielkiego – Opery Narodowej, realizując jako balet Trzecią symfonię Henryka Mikołaja Góreckiego. W 1995 zwrócił na siebie szerszą uwagę podczas Międzynarodowego Konkursu Choreograficznego w Helsinkach, gdzie jego duet Detail IV do muzyki Zoltána Kodály’ego otrzymał Złotą Nagrodę Choreograficzną. W latach 1997–1999 był choreografem-rezydentem amerykańskiego zespołu The Washington Ballet, po czym powrócił do Het Nationale Ballet jako stały choreograf. W 2000 jego holenderski dorobek twórczy został uhonorowany Nagrodą Choreograficzną fundacji Dansersfonds’79, a jego duży autorski balet Kurt Weill był w 2002 nominowany aż w trzech kategoriach do międzynarodowej nagrody Benois de la Danse w Moskwie. Rok 2003 przyniósł artyście prestiżową pozycję choreografa-rezydenta Het Nationale Ballet, którą do 2017 dzielił tam z wybitnym holenderskim choreografem Hansem van Manenem. Większość swoich baletów tworzył w Amsterdamie, ale zapraszany był także jako choreograf przez znane zespoły baletowe z Australii, Belgii, Czech, Hongkongu, Izraela, Litwy, Łotwy, Nowej Zelandii, RFN, Szwecji, Turcji, USA, Węgier, Wielkiej Brytanii i Włoch. Jego prace były prezentowane z powodzeniem w programach Holland Festival, Holland Dance Festival, Edinburgh International Festival, Dance Salad Festival w Houston czy Dance Open Festival w Sankt Petersburgu.

Jesienią 2008 przyjechał do Warszawy na rozmowy w sprawie zaplanowanej przez Teatr Wielki – Operę Narodową realizacji jego baletu Tristan do muzyki Richarda Wagnera, powstałego wcześniej dla Królewskiego Baletu Szwedzkiego w Sztokholmie. Wówczas nowy dyrektor TW-ON Waldemar Dąbrowski złożył mu oficjalną propozycję objęcia dyrekcji baletu w Warszawie. Choreograf wyraził wstępne zainteresowanie, jednak uwarunkował swoją decyzję powrotu do kraju po 26 latach emigracji potrzebą autonomizacji artystycznej baletu w Teatrze Wielkim dla zapewnienia mu warunków samodzielnego funkcjonowania, analogicznych do tych w jakich pracuje obecnie większość liczących się zespołów baletowych na świecie. Staraniem dyrektora Dąbrowskiego ówczesny minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdrojewski wyraził poparcie dla stosownych zmian w statucie teatru. W efekcie, 18 marca 2009 Krzysztof Pastor objął dyrekcję zespołu baletowego TW-ON, który 29 kwietnia 2009 decyzją ministra został wyodrębniony w strukturze teatru jako Polski Balet Narodowy i równorzędny partner Opery Narodowej w Teatrze Wielkim. Niezależnie od nowych obowiązków w Warszawie, do 2017 nadal był choreografem-rezydentem Het Nationale Ballet w Amsterdamie, a od 2011 służy także swoim doświadczeniem w Narodowym Litewskim Teatrze Opery i Baletu w Wilnie jako dyrektor artystyczny tamtejszego zespołu baletowego.

Leonid Golberg
Tekst ukazał się w nr 16 (308) 31 sierpnia – 17 września 2018

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X