VII Orszak Trzech Króli w Mościskach fot. Karina Wysoczańska / Nowy Kurier Galicyjski

VII Orszak Trzech Króli w Mościskach

W święto Objawienia Pańskiego, 6 stycznia, ulicami Mościsk w obwodzie lwowskim przeszedł po raz siódmy Orszak Trzech Króli.

Procesja z Dzieciątkiem Jezus, gwiazdą betlejemską, mędrcami z różnych dzielnic miasta – Zakościela, Rzadkowic, Rudnik, Sułkowszczyzny, Zadworza i Zawady, a także sąsiednich miejscowości Twierdzy i Sądowej Wiszni, parafianami w strojach i koronach oraz ks. proboszczem Władysławem Derunowym ruszyła spod sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy przez centrum miasta do szopki na miejskim Rynku. Tam wspólnie kolędowano i oddano symboliczny pokłon Bożej Dziecinie.

fot. Karina Wysoczańska / Nowy Kurier Galicyjski

– Nawoływałem i mówiłem w słowie Bożym, żebyśmy również byli tymi, którzy czynią dobrze, mimo to, że jest zło krzykliwe, ale dobro zawsze zwycięża. I takim dobrem jest to, że my przyznajemy się do wiary w Mościskach. Na rynku jest obraz Jezusa Miłosiernego ze słońcem symbolizującym Chrystusa, który nie zna zachodu, a zarazem tej gwiazdy, za którą poszły wszystkie narody i my także – powiedział ks. Władysław Derunow, proboszcz parafii pw. Narodzenia św. Jana Chrzciciela w Mościskach.

– Przebrałem się za króla Baltazara, dlatego jestem czarny i mam złoto – powiedział Jan Ziober, uczestnik Orszaku Trzech Króli. – Każdy chrześcijanin, który siebie lubi, powinien podtrzymywać tę tradycję i pokazywać to następnym pokoleniom, dzieciom, wnukom i wszystkim.

– Idziemy w orszaku przez miasto i w taki sposób chcemy, żeby ludzie nawracali się do kościoła, żeby wierzyli, że Jezus się narodził, że jest prawdziwy i żeby się modlili i wierzyli w Boga – dodał Michał Rachalski, uczestnik orszaku z Łanowic.

W tym roku dotarły również orszaki z pobliskiej Twierdzy i Sądowej Wiszni. – Jesteśmy po raz drugi. Pierwszy raz jak byliśmy to słabo byliśmy ubrani, bo nie wiedzieliśmy jak to trzeba. A teraz już wiemy, widzimy w jakich strojach są inni i my też tak się ubieramy i jesteśmy zadowoleni, że ksiądz proboszcz nas zaprosił – powiedział Roman Wójcicki z Sądowej Wiszni.

fot. Karina Wysoczańska / Nowy Kurier Galicyjski

Do orszaku mościskiego dołączył po raz pierwszy król z kontynentu amerykańskiego w stylizowanym stroju indiańskim. – To był ich tradycyjny ubiór świąteczny. Są pióra, tomahawk również ubierano w orle pióra. To musiały być tylko orle pióra. U nas nie ma orłów, to dałem pióra, które znalazłem – powiedział Polak z Mościsk Marian Kwarciany.

Nie zabrakło też patronki polskiej szkoły nr 3 – św. Jadwigi Królowej. – Reprezentuję królową Jadwigę, ponieważ jest patronką szkoły, w której się uczę. A jej mąż założył tutaj naszą parafię w 1404 roku – powiedziała Urszula Kurek.

Mościska, znajdujące się 15 kilometrów od granicy z Polską, są jednym z trzech miejsc na Ukrainie, gdzie kultywowana jest tradycja Orszaku Trzech Króli.

Eugeniusz Sało

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X