Uratujmy zabytkowy kościółek w Hruszewie!

Uratujmy zabytkowy kościółek w Hruszewie!

Hryhorij Ryszko, wyróżniający się od miejscowych ubiorem (czarną jesionką i kapeluszem), akurat wpadł do Hruszewa na dwa dni, do odziedziczonego po ojcu wiejskiego domku. Do sklepiku przyszedł po ciastka i kawę. Dowiedziawszy się o wizycie dziennikarza z Polski, zaprasza do siebie na kawę.

Domek stary i niewielki, ale wewnątrz urządzony w miarę nowocześnie i wygodnie, z nowym kominkiem. Po kawie z ciastkiem, gospodarz pokazuje oddalony o jakieś sto metrów ogromny zalew na rzece Lubaczówce, utworzony przez władze sowieckie w 1975 roku. Jak twierdzi, woda w zalewie jest czysta, bo nie ma w pobliżu żadnych zakładów przemysłowych.

Prowadzi też do dawnego rzymskokatolickiego kościółka na terenie byłych austriackich, a potem polskich koszar. Jak wyjaśnia, Sowieci w części koszar też trzymali wojsko, ale niektóre koszarowe budynki wraz z kościołem przekazali miejscowemu kołchozowi. Kościółek przez długie lata służył jako magazyn rolny, a od 20. lat stoi pusto i niszczeje. Akurat w tym roku zapadła się część sklepienia z sygnaturką.

– Chciałbym nawiązać kontakt z kimś, kto mógłby pomóc w uratowaniu tego kościoła. Bo wstyd mi, że ten zabytek naszej wspólnej historii tak niszczeje, ale nie stać nas na remont. Jesteśmy bratnimi narodami, sąsiadami i ten unikalny, zabytkowy polski kościół powinniśmy razem uratować i wyremontować. Tym bardziej, że planowana droga do przejścia granicznego będzie biegła w pobliżu kościoła, przejeżdżający turyści będą patrzeć na ten niszczejący zabytek, no i będzie wstyd tak Ukraińcom, jak i Polakom, że nie było komu go uratować – mówi 58-letni Hryhorij, który przez tzry lata handlował na stadionowym bazarze w Warszawie, tam się dorobił, a potem założył w Kijowie firmę wykonującą i sprzedającą kominki.

Jacek Borzęcki

X