UPAmiętnienie usunięte

UPAmiętnienie usunięte

W czwartek 28 lutego br. ukraińskojęzyczna tablica na Cmentarzu Głównym w Przemyślu, upamiętniająca 68 członków UPA, została – na polecenie władz miasta – zdjęta.

Wcześniej, w piśmie do władz Przemyśla, Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Warszawie potwierdziła nielegalność tego upamiętnienia i zaleciła jego usunięcie. Jednocześnie rzeszowski Instytut Pamięci Narodowej zakwestionował zgodność tablicy z faktami. Nielegalne upamiętnienie oddawało cześć 68 Ukraińcom, którzy jakoby mieli być „rozstrzelani przez Urząd Bezpieczeństwa w Przemyślu, w latach 1945-49”.

Tomasz Bereza i Artur Brożyniak z rzeszowskiego IPN-u potwierdzają, że wymienieni na tablicy członkowie Ukraińskiej Powstańczej Armii zostali skazani na karę śmierci, ale nie przez UB, lecz przez sądy wojskowe w Przemyślu i Rzeszowie. Listę tych nazwisk badali na zlecenie sekretarza generalnego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, prof. Andrzeja Kunerta.

W ocenie historyków z rzeszowskiego IPN-u, tylko 5 członków UPA z tej tablicy zostało z całą pewnością pochowanych w nieoznaczonych mogiłach na Cmentarzu Głównym w Przemyślu (w styczniu i lutym 1949). Kolejnych 41 zostało także skazanych na śmierć przez sądy wojskowe w Przemyślu, jednakże miejsca ich pochówku nie są znane. Nie ulega natomiast wątpliwości, że 17 członków UPA z tej listy skazał Wojskowy Sąd Rejonowy w Rzeszowie i tam zostali oni pochowani w nieoznaczonych mogiłach.

Pięciu pochowanych w Przemyślu
Z materiałów archiwalnych w rzeszowskim IPN wynika, że z 5 upowców na pewno pochowanych na Cmentarzu Głównym w Przemyślu, czterech (Iwan Michacewicz, Anton Hnatyk, Iwan Klimeczko i Wasyl Zając) należało do sotni „Burłaki” i pochodziło z powiatu przemyskiego, a jeden (Mychajło Nimeć) – był w sotni „Brodycza” i pochodził z okolic Stryja. Podczas Operacji „Wisła” wielu członków UPA uciekło do Czechosłowacji, próbując w małych grupach przedostać się do Austrii. Niektórzy (w tym także „Burłaka”) zostali pojmani i przekazani Polsce.

Sądy wojskowe uwzględniały w swoich wyrokach jedynie udział skazanych w wielokrotnych atakach z bronią palną na jednostki Wojska Polskiego, nie zajmując się już ich zbrodniami na bezbronnej polskiej ludności cywilnej. Wiadomo jednak, że składająca się głównie z byłych ukraińskich policjantów sotnia „Burłaki” (Wołodymyra Szczygelskiego, wcześniejszego zastępcy komendanta Ukraińskiej Policji Pomocniczej w Baligrodzie), brała udział m.in. w zbrodni na kilkudziesięciu polskich mieszkańcach Baligrodu (6 sierpnia 44 r.). W „niepodległościowym dorobku” tej sotni można wymienić także spalenie i wymordowanie wielu polskich wiosek w okolicach m.in. Birczy i Przemyśla.

Prawo do grobu i tablicy
OUN-UPA była niewątpliwie nazistowską formacją polityczno-zbrojną, usiłującą stworzyć niepodległe państwo ukraińskie m.in. na południowo-wschodnich terenach przedwojennej i powojennej Polski. I jakkolwiek UPA usiłowała realizować ten polityczny cel poprzez haniebną moralnie czystkę etniczną o charakterze ludobójstwa, to nie można odmówić jej bojownikom prawa do grobu z tablicą informacyjną. Ale niech to będzie upamiętnienie zgodne z faktami i legalne.

Ostatnio, formalne działania w tym kierunku rozpoczął prezes Stowarzyszenia „Ukraińskie Dziedzictwo” w Przemyślu, Bogdan Huk. Wysłał (z datą 8 lutego 2013) do Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Warszawie wniosek o przeprowadzenie ekshumacji skazanych w latach 1945-49 przez sądy wojskowe i rozstrzelanych „nie mniej, niż 60 obywateli polskich narodowości ukraińskiej”. W tym – jak twierdzi – co najmniej 10 zostało pochowanych na Cmentarzu Głównym w Przemyślu.

Jacek Borzęcki

 

Czytaj też:

Co z nielegalnym upamiętnieniem ukraińskim w Przemyślu?

X