Ukraińscy fotograficy uwieczniają polską spuściznę Zamek i kościół św. Anny w Skałacie, fot. Dmytro Poluchowycz

Ukraińscy fotograficy uwieczniają polską spuściznę

Projekt międzynarodowy „Wiki lubi zabytki” (Wiki Loves Monuments) – konkurs fotograficzny zabytków, przebiegający w ponad 40 państwach na świecie, organizowany przez regionalne oddziały Fundacji Wikipedii i wolontariuszy wspólnoty Wikipedia. Celem konkursu jest zebranie fotogramów wszystkich zabytków na świecie i umieszczenie ich w schowku Wikipedii. Pozwoli to na ilustrowanie artykułów Wikipedii – wolnej encyklopedii, którą co dnia przegląda miliony ludzi na całym świecie.

Pierwszy taki konkurs odbył się w 2010 r. w Holandii. W kolejnych latach inicjatywę poparto w innych państwach. Od 2012 r. do projektu dołączyła Ukraina. Konkurs, oprócz ogólnej nominacji, ma też szereg specjalnych. W tym roku doszła szczególna nominacja – „Polska spuścizna”. Jak powiedziała dla Polskieradio.pl koordynator projektu Daryna Woźniuk, inicjatywa ma na celu poszerzenie wiedzy o kulturze.

– W poprzednim roku przeprowadziliśmy ankietę wśród uczestników konkursu, aby orientować się jaką specyficzną kategorię należałoby dodać. Wielu uczestników wskazało właśnie polską spuściznę. Zwróciliśmy się do naszych kolegów w Polsce i zawiązaliśmy współpracę.

Projekt okazał się niezwykle interesujący. Jak podano w Wikipedii-Ukraina do 21 października na konkurs nadesłano 2 275 fotogramów 383 obiektów polskiej spuścizny historycznej i kulturowej z 17 regionów Ukrainy. Prace nadesłało 64 uczestników.

Miejscowość Sorockie w obw. tarnopolskim. Opuszczony kościół MB Nieustającej Pomocy (1902–1907), fot. Dmytro Poluchowycz

Spośród przedstawionych prac 320 fotografii wykonał dziennikarz „Nowego Kuriera Galicyjskiego” Dmytro Poluchowycz. Czytelnikom Kuriera znane są jego zdjęcia i artykuły z nieznanych zakątków Galicji i Podola, przedstawiające zabytki, które są tam ukryte. Kurier zainteresował się okolicznościami jego udziału w konkursie.

Krzysztof Szymański: O ile wiemy, nie jest to pierwszy Pana udział w projekcie „Wiki lubi zabytki”. Co jest w nim interesującego?

Dmytro Poluchowycz: Jest to już piąty mój udział w tym konkursie. Cieszy to, że w poprzednich konkursach moje prace zajmowały 1, 2 i 3 miejsca. Latem tego roku przekazałem szereg fotografii na nominację, poświęconą parkom i rezerwatom Ukrainy. Czekam na wyniki.

Dlaczego ja i moi koledzy-fotograficy, których znam, biorą udział w tym konkursie, nie przynoszącym żadnej satysfakcji materialnej? Jest to dość proste. Każdy fotograf pragnie podzielić się swoim dorobkiem. W wielu przypadkach, jak u mnie, nie są to jedynie zdjęcia, ale odkrycia, które są z nimi związane. Jedna sprawa to zdjęcia zabytków Lwowa czy Kamieńca Podolskiego, a inna to pchać się tam, gdzie „noga turysty nie stąpała”. Tam czujesz się odkrywcą i tak właśnie jest. Mam wiele zdjęć zabytków, o których poza granicami ich miejscowości w ogóle nie wiadomo. Ba! Są nawet takie, o których nie wiedzą sami mieszkańcy wioski! Kto przy zdrowych zmysłach będzie przedzierać się przez pokrzywy i kolczaste krzaki dawno zapomnianych cmentarzy? Mam nadzieję, że Czytelnicy „Nowego Kuriera Galicyjskiego” nie raz czytali moje reportaże w takich wypraw.

Podał Pan na „polską” nominację ponad 300 zdjęć. Skąd zainteresowanie się właśnie tym tematem?

Dla mnie jest to rekord. W poprzednich konkursach było tego kilka razy mniej. Przy okazji zauważę, że inne nominacje, oprócz spuścizny żydowskiej, w większości przypadków miały „polskie korzenie”. W 2021 r. na nominację „Młyn” podałem zdjęcia młyna w miejscowości Łyczków koło Husiatyna w obw. tarnopolskim. Ciekawy jest swoim wyposażeniem z początków XX w. produkcji polskiej. Młyn, chociaż powstał przed stu laty, do dziś jest w roboczym stanie. Na tamten konkurs podałem około 15 fotografii – wszystkie z zewnątrz i wewnątrz tego młyna. Nawet nie miałem nadziei znaleźć się wśród nominatów – zająłem drugie miejsce. Reportaż z tego młyna był na łamach Kuriera.

Na tegoroczny konkurs w „polskiej” nominacji podałem zdjęcia z 2016 r. – dlatego jest ich tak dużo. Można było wybrać więcej, ale straciłem swoje archiwum przez błąd techniczny. Jest to bardzo przykre, biorąc pod uwagę, że wiele tamtych obiektów już dziś nie istnieje. Nie podawałem na konkurs znane i wiadome wszystkim zabytki. Liczy się tu artystyczna wartość przedstawionych fotografii. By zrobić dobre zdjęcie należy trafić na odpowiedni czas, pogodę, stan nieba i wiele innych warunków, koniecznych do dobrego ujęcia pejzażu.

Dziwne, że „polska” nominacja pojawiła się dopiero w tym roku. Nawet nominacja „spuścizna żydowska” działa od 2019 r. i przebiegała corocznie do 2023 r. W tym roku tej nominacji nie było. Ale nie jest to wina organizatorów z Wikipedii. Nominacja pojawiła się z podania inicjatywy „Ukraińsko-żydowskie spotkanie” (UJE). Ta organizacja przygotowywała też nagrody dla zwycięzców. Dlaczego przez lata milczały polskie organizacje, działające na Ukrainie, pozostaje dla mnie zagadką. Tym bardziej, że polskie zabytki, polska historia i kultura, polska spuścizna są składową częścią historycznej spuścizny Ukrainy.

Czy konkurs „Wiki lubi zabytki” ma swoją specyfikę? Jeżeli tak, to czym różni się od innych konkursów fotograficznych?

Ten konkurs różni się od podobnych imprez kardynalnie. Przede wszystkim celem, który polega na tym, aby zilustrować artykuły w Wikipedii. Czyli na pierwszym miejscu tych prac jest informacyjność. W innych konkursach głównymi są estetyka, emocje i wartości artystyczne. W Wiki-konkurach to też jest ważne, ale informacyjność jest główna. Ważna jest też unikalność zdjęcia. Zdjęcie nieznanego, ale interesującego zabytku z zapomnianych miejscowości, dokąd latami nie zaglądają obcy, w tym konkursie bije na głowę najbardziej artystycznie wykonana praca znanego obiektu.

Oprócz tego zdjęcia nie tylko ilustrują istniejące już hasła Wikipedii, ale są przyczyną powstania nowych haseł. Wiem dokładnie, że Wikipedia przygotowuje obecnie artykuł poświęcony „dżumnym krzyżom”. Przyczyną ku temu stały się moje ostanie zdjęcia.

Czy ma Pan nadzieję na zwycięstwo? Które spośród tych 320 zdjęć typowałby Pan?

W tym konkursie ważną jest dewiza: „nie zwycięstwo jest najważniejsze, lecz udział”. Naturalnie, że chciałbym być wśród zwycięzców. Dlatego snuć jakieś prognozy co do zwycięskiego zdjęcia jest bardzo trudno. Jak podkreślałem – ważną jest unikalność obiektu.

Przede wszystkim chcę zaznaczyć serię zdjęć z miejscowości Andrijiwka w gminie Satanów. Dawno temu ta miejscowość była częścią miasteczka Kumanów (obecne zostało podzielone na właściwy Kumanów i Andrijiwkę). W XVII–XIX wiekach Kumanów był centrum obszernej parafii rzymskokatolickiej łączącej ponad dziesięć okolicznych wsi i miasteczek. Dziś jest to oddalona i wymierająca miejscowość. Właśnie zanim do tej miejscowości dotarła nasza ekspedycja projektu „Mogiły przodków”, w Internecie było stamtąd jedynie dwa zdjęcia! Dojazd tu już sam w sobie jest przygodą na miarę safari. Oprócz znanego barokowego kościoła z połowy XVIII w. (jego zdjęć w Wikipedii na razie brak) znaleziono tu cały szereg unikalnych pamiątek takich jak zwalony olbrzymi postument jakiejś figury sakralnej z 1704 r., gęsto pokryty żłobieniami w kształcie krzyży. Są to tzw. „krzyże pielgrzymów”. Jaka figura stała na postumencie i dlaczego w celu wzmożenia modlitwy wierni ryli na nim te krzyże – dotychczas nie wiemy. Podobnych dekoracji na innych rzymskokatolickich (polskich) zabytkach w Ukrainie nie znaleziono.

Pochówki rzymskokatolickie (polskie) w Jazłowcu, obw. Tarnopolski, fot. Dmytro Poluchowycz

Jeżeli te krzyże wywołały mój zachwyt, to inny zabytek odkryłem ze smutkiem i z bólem. W 1781 r. o jakieś 200 m od kościoła wystawiono piętrową plebanię. Korzystano z tej budowli do początku lat 1990 – w czasach sowieckich była tu szkoła. Z powodu braku dzieci we wsi szkoła została zamknięta i budowla zaczęła niszczeć. Dziś piękny budynek już ćwierć wieku stoi w chaszczach i zaroślach. Gdyby nasza ekspedycja nie trafiła tu na początku kwietnia, myślałbym, że są to po prostu jakieś zarośla. Szkoda, że ta, przypominająca pałacyk budowla skazana jest na całkowite zniszczenie. Biorąc pod uwagę oddalenie i depresyjność miejscowości, trudno przypuszczać, że niebawem znajdzie się jakiś inwestor czy mecenas…

Ale nie chciałbym kończyć na tak minorowym akcencie. Jest płomyk nadziei – wspaniała nietknięta przyroda jest walorem i w tej plebanii można by urządzić jakiś obiekt wypoczynkowy. Może publikacja w Wikipedii, chcę wierzyć, do tego się przyczyni.

Dmytro Poluchowycz

Tekst ukazał się w nr 20 (456), 31 października – 14 listopada 2024

Dmyto Poluchowycz. Za młodu chciał być biologiem i nawet rozpoczął studia na wydziale biologii. Okres studiów przypadał na okres rozpadu ZSRS. Został aktywistą Ukraińskiego Związku Studentów. Brał udział w Rewolucji na Granicie w styczniu 1991 roku. Był jednym z organizatorów grupy studentów, która broniła litewskiego Sejmu. W tym okresie rozpoczął pracę jako dziennikarz. Pierwsze publikacje drukował w antysowieckim drugim obiegu z okresu 1989-90. Pracował w telewizji, w prasie ukraińskiej i zagranicznej. Zainteresowania: historia, krajoznawstwo, podróże.

X