Wzruszające obchody 107. rocznicy Niepodległości w Drohobyczu
W sobotę 15 listopada br. w murach polskiej szkoły sobotnio-niedzielnej w Drohobyczu Polskie Towarzystwo Kulturalno-Oświatowe „Odrodzenie” zorganizowało uroczystą akademię z okazji 107. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. W wydarzeniu, będącym świadectwem niezłomności polskiego ducha na Kresach, wzięli udział przedstawiciele Konsulatu Generalnego RP we Lwowie, działacze polskich organizacji, przedstawiciele instytucji miejskich, młodzież szkolna oraz mieszkańcy Drohobycza, dla których polskość jest wciąż żywym i pielęgnowanym darem.
Tego listopadowego dnia scena w Drohobyczu mieniła się barwami bieli i czerwieni, a powietrze drżało od dźwięków poezji i pieśni patriotycznych. Uroczystość rozpoczęto od wybrzmienia hymnów państwowych Polski i Ukrainy, co w obecnej sytuacji geopolitycznej nabrało wymiaru symbolicznego braterstwa. Zespół wokalny „Odrodzenie”, działający pod kierownictwem artystycznym Olgi Tomaszuk, wykonał mistrzowsko wiązankę pieśni – była to synergia chóralnego śpiewu, solowych występów i recytacji, która przeniosła zgromadzonych w świat refleksji nad ceną wolności.
Za tym artystycznym sukcesem stoi tytaniczna praca Marii Galas, prezes Towarzystwa „Odrodzenie”, która od dekad jest sercem i duszą polskości w tym mieście. Przygotowanie tak złożonego wydarzenia w warunkach wojennych to wyzwanie, którego skala często umyka uwadze widzów.
– Powiem Panu szczerze: o takim święcie myślę już od września, przez kilka miesięcy. Jak to wszystko połączyć? Pierwszy scenariusz odrzucam – to nie pasuje, tamto też nie… Trzeba dobrać odpowiednie słowa, odpowiednie pieśni, odpowiednich wykonawców, co jest bardzo trudne – wyznaje w rozmowie z nami prezes Maria Galas. – W tym roku było bardzo trudno o mężczyzn, żeby przynajmniej w luźniejszy sposób, ale jednak upamiętnić to święto. Nie ma kto pomóc. My wczoraj, przedwczoraj siedzieliśmy tu do nocy, aby pokazać innym Święto Niepodległości, że jest ono bardzo ważne dla każdego narodu – dla Polski, dla Ukrainy, dla wszystkich, każdy bowiem naród chce żyć w wolności, chce być wolny, niezależny. I myślę, że nam się to dzisiaj udało.

Tegoroczne obchody w Drohobyczu miały wymiar szczególny. Nie były jedynie nostalgicznym powrotem do roku 1918, ale stały się manifestacją solidarności i wspólnego losu Polski i Ukrainy. W słowach prezes „Odrodzenia” wybrzmiewała duma z postawy Rzeczypospolitej wobec walczącej Ukrainy, ale także bolesna świadomość ceny, jaką płaci się za wolność. W kontekście głosów dobiegających czasem z Polski o „zmęczeniu wojną”, Maria Galas kieruje do rodaków w Macierzy słowa pełne goryczy, ale i niezachwianej godności.
– Myślę, że nikt nie jest tak zmęczony tą wojną jak my tutaj, żyjący na miejscu. Ale my tego nie mówimy, nawet tak tego nie odczuwamy – tylko słyszymy. Kiedy ktoś mówi, że jest zmęczony, to my pytamy: kto ma być zmęczony? Ten, kto walczy, czy ten, kto żyje w spokoju, w dobrych warunkach, ma światło, wodę, gaz, niczego mu nie brakuje, prawda? – pyta retorycznie Maria Galas.

Rzeczywistość wojenna dotyka bezpośrednio społeczność skupioną wokół Towarzystwa. To nie są anonimowe ofiary, lecz wychowankowie, sąsiedzi, bliscy.
– Dowiedziałam się, że mój kolejny uczeń zginął – miał 24 lata – wczoraj nie mogłam nawet nic robić, cały czas o tym myślę. Jest to bardzo, bardzo tragiczne i trudno wyrazić słowami, to, co odczuwam. Ja chcę tylko pokoju – żeby był pokój na Ukrainie. Tutaj się urodziłam i tu wyrosłam. Nie wybieram się stąd wyjeżdżać. Tutaj jest moje miejsce, na tej ziemi i tutaj właśnie tę Polskę pielęgnuję – dodaje ze wzruszeniem prezes Galas.

Właśnie ta autentyczność i głębokie, osobiste przeżywanie patriotyzmu robi największe wrażenie na gościach z Polski. Obecny na uroczystości Michał Bogdanowicz, konsul reprezentujący Konsulat Generalny RP we Lwowie, nie krył podziwu dla zaangażowania drohobyckich Polaków. Zwrócił uwagę na kontrast między oficjalnymi obchodami w kraju, a tym, co zobaczył na Ziemi Drohobyckiej.
– Jestem pod wrażeniem tego, co zobaczyłem. Jestem pod wrażeniem działań Pani Marii, autorki tego spotkania, w którym dzisiaj uczestniczyłem – mówił tuż po uroczystości konsul Bogdanowicz. – Zachwyca patriotyzm dzieci, zachwyca ich zaangażowanie. Wydaje mi się, że niestety we współczesnej Polsce takich scen trudno już doświadczyć. Widać, że te dzieci naprawdę robią to od serca. Podziwiam chór, podziwiam wykonanie pięknych pieśni patriotycznych, podziwiam zaangażowanie rodziców – przecież to dzięki nim te dzieci tutaj są.
Działalność „Odrodzenia” to jednak nie tylko święta, ale przede wszystkim codzienna praca u podstaw w zmieniającej się rzeczywistości demograficznej. Starsze pokolenie odchodzi, młodzi wyjeżdżają, jednak pustkę tę wypełnia nowa idea – otwartości. Szkoła sobotnio-niedzielna staje się miejscem spotkania kultur, do którego uczęszczają także dzieci nie będące Polakami, pragnące czerpać z bogactwa polskiej historii i wartości.
– Kiedyś organizowałam też świąteczne uroczystości, ale bardzo skromnie. Teraz robimy to szerzej. Chcemy naprawdę podnieść rangę tego Święta Niepodległości. Od kiedy Ukraina stała się niepodległa, tak jak Polska, świętuje się to święto inaczej i Ukraińcy to odczuwają. A my jakby przekazujemy tę niepodległą Polskę niepodległej Ukrainie – podkreśla Maria Galas, wskazując na misję budowania mostów między narodami. – Jak Pan widzi, jest tu pojednanie narodowości, bo mieszkamy na ukraińskiej ziemi i mamy szanować to miasto, ten kraj, to państwo, w którym mieszkamy. Kochamy je i kochamy Polskę.
Uroczystość w Drohobyczu stała się dowodem, że mimo wojny, emigracji i trudności, polskie słowo na tej ziemi nie milknie. Dzięki takim osobom jak Maria Galas i Olga Tomaszuk, „płomień”, o którym często wspominają kresowi poeci, nie tylko nie gaśnie, ale ogrzewa serca wszystkich, którzy chcą się przy nim ogrzać – niezależnie od narodowości czy wyznania. Jak podsumował konsul Michał Bogdanowicz: „Bardzo dziękuję w imieniu konsulatu, w imieniu Polski za te obchody – tak wzruszające, tak piękne”.
To właśnie w takich momentach najpełniej realizuje się idea, że Polska to nie tylko terytorium na mapie, ale stan ducha i zobowiązanie, które najpiękniej rozkwita w sercach rodaków poza granicami kraju.
Artur Żak
Tekst ukazał się w nr 202 (482), 28 listopada – 17 grudnia 2025
