Tadeusz Furta skończył 102 lata!

Tadeusz Furta skończył 102 lata!

Na tym jubileuszu nie śpiewano „Sto lat”. Nie wypadało, ponieważ Teodor Furta, członek Organizacji Polskich Kombatantów Wojny Światowej 1939-1945 i Osób Represjonowanych miasta Lwowa obchodził swoje… 102 urodziny. Zebrani gromko Jubilatowi życzyli „Dwieście lat”.

 

Spotkanie odbyło się w kameralnej salce „Lwowskiej Premiery” i zgromadziło przyjaciół pana Teodora, członków Towarzystwa, konsula RP we Lwowie Mariana Orlikowskiego, prezesa Towarzystwa Władysława Maławskiego. Z kwiatami i upominkiem dla jubilata przyszli też stypendyści Klubu Stypendystów „Semper Polonia”, zawsze chętni wysłuchać wspomnień z dawnych lat. Jubilat był wzruszony życzeniami, pozdrowieniami i ciepłymi słowami zebranych.

Nie pozostał dłużny. Wykazał swój humor i dowcip, chętnie dzielił się wspomnieniami, śpiewał piosenki, deklamował wiersze, w tym i na jidysz, języku, którego nauczył się w czasie terminowania u szewca we wczesnej młodości.

Na wstępie konsul Orlikowski odczytał gratulacje w imieniu konsula generalnego RP Jarosława Drozda, w których zaznaczono między innymi: „Szanowny panie Teodorze! W związku z osiągnięciem przez Pana pięknego wieku i rozpoczęciem 103 roku życia, pragnę złożyć Panu najserdeczniejsze życzenia wielu kolejnych lat życia w zdrowiu, dobrej kondycji i pogodzie ducha, które reprezentuje pan obecnie.…

Pańskie zasługi wobec Ojczyzny i ukochanego Lwowa są mi znane. Poczytuję sobie za zaszczyt, że znamy się osobiście… Pragnę raz jeszcze podziękować Panu za ofiarną służbę w czasie II wojny światowej, wierność Ojczyźnie w latach powojennych i aktywną działalność w środowisku kombatantów…

Jest pan osobą, która zawsze odznaczała się hartem ducha. Był pan przykładem Polaka-patrioty. Jako prawdziwy żołnierz i patriota nie spoczywa pan na laurach, zawsze mając przed sobą ambitne cele i zadania. Życzę Panu spełnienia wszystkich zamierzeń i satysfakcji z obranej drogi, jak to było do tej pory…”.

W imieniu kombatantów jubilatowi serdeczności przekazała pani Bogusława Czerna, wspominając występy jubilata na Uniwersytecie III wieku. Kwiaty i pięknie wydany album ze zdjęciami przekazał panu Furcie Władysław Maławski.

Jubilat podzielił się swoją tajemnicą tak długiego życia. Tak się złożyło w dzieciństwie i młodości, że zawsze odczuwał głód. Osierocony w wieku 10 lat, wychowywany był przez krewnych, gdzie nie mógł grymasić. Od 12 roku życia osiadł we Lwowie, gdzie uczęszczał do szkoły zawodowej, później terminował u szewca-Żyda.

Następnie został powołany do wojska. Z tego okresu najprzyjemniejsze wspomnienia ma z Częstochowy, z której nie chciał nawet wyjeżdżać na urlop do Lwowa. Wykazał się przy tym wspaniałą pamięcią, rzucając nazwiskami osób z tamtych lat, nazwami ulic, miejscowości. Następnie nadeszły tragiczne czasy – wojna, bitwa nad Bzurą, niewola niemiecka.

Ale po tych tragicznych przejściach pan Teodor nie zatracił pogody ducha, pogodnego, filozoficznego podejścia do życia. Tym zawsze dzielił się z rodziną i otaczającymi go ludźmi.

Młodzież chłonęła opowieści jubilata. Dla nich to praktycznie historia XX wieku opowiadana na żywo. Nie zawsze i nie każdy ma taką możliwość. Tym bardziej, że można z tak ciekawą osobą obcować bezpośrednio. Mimo, że jubilata dzieliła od najmłodszej osoby przy stole przestrzeń 80 lat, absolutnie się tego nie odczuwało i wszyscy czuli się jak jedna rodzina – dziadkowie, dzieci, wnuki. A jubilat życzył wszystkim, żeby dożyli do jego lat i czuli się tak, jak on.

Redakcja również dołącza się do tych wszystkich serdeczności, do wielu ciepłych słów i powinszowań, życząc panu Teodorowi Furcie wielu pogodnych i zdrowych lat życia.

Krzysztof Szymański

X