Artystyczny Lwów nie bierze przerwy na letnie wakacje. Artyści pracują z twórczą energią, zaś galerie wystawiają co miesiąc nowe dzieła nowych artystów lwowskich i nie tylko. Wśród prywatnych projektów wystawowych wyróżnia się powstała dopiero w 2025 roku „Zenyk Art Gallery” (ZAG), która swoją skalą, ambicją, poziomem przedstawionych dzieł sztuki i organizacją wydarzeń od razu stała się liderem. Na przełomie czerwca i lipca w jej salach prezentuje się kilka znaczących wystaw artystycznych, które zwróciły uwagę bardzo wymagającej publiczności lwowskiej.
Już sama transformacja starego gmachu postsowieckiego na nową przestrzeń artystyczno-koncertową zasługuje na specjalną rozmowę i specjalną analizę tego projektu. We wtorek 2 lipca, w południe, sale na wszystkich piętrach galerii były wypełnione publicznością, gdyż jest na co popatrzyć i co zobaczyć. Między innymi do 3 września będzie trwała nowa wystawa pod tytułem „Raj – Piekło”. Sama nazwa jest pełna sensu filozoficznego. Opowiada nie tylko o obrazach, dziełach sztuki, ale też o ich autorach, o ich poszukiwaniach w sztuce. Również o tym jak niektóre z wystawionych obrazów trafiły do Lwowa na tę wystawę. Każdy obraz ma swój los i swoją drogę do widzów, tym razem tych konkretnych lwowskich. Chodzi o to, że obrazy te są świadkami wojny, agresji rosyjskiej. Tutaj we Lwowie są one jakby w ewakuacji, są przesiedlone, przywiezione ze wschodnich regionów Ukrainy, uratowane od bombardowań i codziennych obstrzałów. Są to dzieła 65 artystów, zaś razem wystawa połączyła 145 dzieł, bardzo różnych, dzieł różnych epok i stylów. Między innymi są tu unikatowe eksponaty z muzeów Charkowa.
Można zobaczyć grafiki Albrechta Durera, bardzo charakterystyczne XVII-wieczne obrazy martwej natury malarzy holenderskich, także grafikę holenderską, ale już XIX-wieczną. Obok występują XVI-wieczne ikony ukraińskie i współczesne abstrakcyjne płótna autorów ukraińskich.

Chcę jednak zwrócić uwagę lwowian na jeden obraz, mianowicie na legendarne płótno Illi Riepina „Zaporożcy piszą list do sułtana tureckiego”. Tak, tak. Oryginał, dzieło wielkiego malarza ukraińskiego na wystawie u nas we Lwowie. Wielki obraz, wywieziony spod obstrzałów z Charkowa znalazł we Lwowie przytułek i wdzięcznych widzów. Został odnowiony, „leczony” przez lwowskich konserwatorów. Przed tym obrazie stoi kolejka – ludzie chcą sfotografować się z tymi legendarnymi Zaporożcami. Warto przypomnieć też, że artysta-malarz to żaden Rosjanin Riepin, tylko Ukrainiec Ripyn, który był potomkiem kozaków zaporoskich, urodził się w Ukrainie, zawsze podkreślał swoje ukraińskie pochodzenie. Ukraińskiego Ripyna chcieli Rosjanie skraść, zrobić z niego Rosjanina, zaś jego „Zaporożcy…” mogli zginąć pod bombami rosyjskimi…
Z monumentalnego projektu „Zenyk Art Gallery” wracamy do centrum miasta, do małych przytulnych lwowskich galerii. Wiele z nich istnieją już dwadzieścia – dwadzieścia pięć lat. W ich salach zostały organizowane setki wystaw lwowskich i innych artystów i twórczej młodzieży, i szanownych mistrzów. Jedną z moich ulubionych jest właśnie galeria „Zielona kanapa” przy ulicy Ormiańskiej naprzeciwko dzwonnicy słynnej zabytkowej Katedry Ormiańskiej. Galerię założyła i prowadzi Ołesia Domaradzka, historyk sztuki, artystka malarz, człowiek, który subtelnie rozumie sztukę, zarówno klasyczną, jak i współczesną. Na pewno w jej odczuciu sztuki, rozumieniu dzieł naprawdę wartościowych, artystów naprawdę utalentowanych, kryje się tajemnica sukcesu galerii. Najlepsze tego świadectwo to wieloletni wielbiciele jej galerii, którzy przychodzą na każdą nową wystawę, lista artystów, którzy w niej wystawiali i wystawiają swoje dzieła.

Na nowej wystawie lipcowej oglądamy obrazy Weroniki Czeredniczenko, artystki monumentalistki, malarki, jaskrawej przedstawicielki młodego pokolenia lwowskich twórców sztuki. Weronika Czeredniczeko, rodem z Chersonia, wykształcenie fachowe zdobyła we Lwowskiej Narodowej Akademii Sztuki ( 2014–2020) i Warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych (2017–2018). Pomimo młodego wieku, jej twórczość przyciągnęła uwagę publiczności nie tylko w Ukrainie, ale też w Polsce, Niemczech, na Litwie. Właśnie w tych krajach prezentowano z sukcesem jej wystawy personalne. W Polsce między innymi w Gdańsku (2025), Toruniu (2023), Starym Sączu (2022), Warszawie (2018). Poprzednia personalna wystawa Weroniki Czeredniczenko we lwowskiej „Zielonej kanapie” miała miejsce w 2022 roku. Swoje obrazy autorka prezentowała też na wystawach zbiorowych artystów ukraińskich za granicą , m.in. w Mediolanie (Włochy, 2025), Nowym Jorku (USA, 2024), Wiedniu (Austria, 2024), również w Belgii (2024). Naprawdę, bardzo solidny dorobek twórczy, jak na młodą artystkę, zaś popularność jej jest całkowicie zasłużoną.
Wystawa w „Zielonej kanapie” została zatytułowana „Materiały miękkie”, czyli po angielsku „Soft materials”. W fizyce są to zwykłe ciecze, płyny, również ciała amorliczne, bezkształtne, ale ze skomplikowaną strukturą wewnętrzną. Według kuratora wystawy Ołesi Domaradzkiej, „właśnie ta bezkształtność ze skomplikowaną strukturą w sensie metaforycznym i psychologicznym bardzo rezonuje z artystyczną refleksją artystki”. Weronika Czeredniczenko przedstawiła na wystawie 15 swoich nowych prac, wykonanych w latach 2023–2025. Miękkie kolory, miękkie kształty. Niektóre postacie są jakby chronione przez czarny lateks, który nie pozwala zobaczyć wrażliwą duszę tych postaci, tych osób, o których można tylko snuć przypuszczenia. Owe figury, owe portrety bezosobowe, również inne formy organiczne, przyciągają i odpychają równocześnie. Są to obrazy kobiece, ale też bardzo sprzeczne w swojej kobiecości”. Obrazy namalowane ołówkami woskowymi na papierze lub lewkasie. Kompozycje artystki bardzo wyraźnie kontrastują ze sobą – są kolorowe, pełne życia i energii, zaś obok czarne, pochmurne, pełne strachu. Wszystkie te kontrasty obrazów i duszy artystki Ołesia Domaradzka tłumaczy jej stanem psychologicznym i okolicznościami osobistymi.

– Artystka stworzyła ten cykl swoich prac w czasie wojny, z którą spotkała się bezpośrednio. Weronika pochodzi z Chersonia – tam przed agresją rosyjską mieszkali jej krewni, rodzice, babcia i dziadek. Mieli uciekać przed okupacją rosyjską, zostawili wszystko, przyjechali do niej do Lwowa i tu zamieszkali razem. W jednej chwili zawalił się cały świat jej dzieciństwa i młodości. Akurat w tym samym czasie artystka była w ciąży, czekała na dziecko. Pojawiły się nowe uczucia macierzyństwa, właśnie owa miękkość i wrażliwość. Czekała na dziecko, chciała sobie wyobrazić jak ono będzie wyglądało, dlatego też emocje swoje przekazała poprzez obrazy bezpostaciowe, biomorficzne, bioabstrakcyjne. Niektóre obrazy kolorowe są bardzo spontaniczne, delikatne, subtelne, przypominają płatki kwiatów. Zaś ostatnie prace są czarne, przypominają pancerz, skorupę, w której artystka chce się schować i schować swoje dziecko, od okropności wojny. Każdy z tych obrazów jest jakby niedomówiony, zostawia miejsce na osobiste refleksje, własną interpretację, własne emocje. Weronika Czeredniczenko na zewnątrz jest człowiekiem jakby z rezerwą do innych, nawet pedantyczną. Ale wewnętrzny jej świat jest całkiem inny i można to zrozumieć oglądając jej obrazy. Wrażliwość jej duszy przebija nie przez jej zachowanie, ale przez jej twórczość.
15 obrazów Weroniki Czeredniczenko przedstawionych na wystawie to cały świat kobiety w czasie wojny i różnych okropności z tą wojną związanych, świat kobiety, która wśród tych okropności odczuwa swoją odpowiedzialność za nowonarodzone dziecko i za cały świat, w którym wszyscy żyjemy. Jaskrawe, czyste kolory obrazów świadczą, że artystka jest optymistką. Wraz z nią także widzom udziela się optymizm, który promieniuje z jej obrazów. Bardzo ważnym dla zrozumienia wewnętrznego świata artystki i jej metody artystycznej jest właśnie format wystawy – wystawy personalnej, w pomieszczeniu niewielkim, gdzie nastrój, atmosferę tworzy nie każdy obraz osobno, lecz ich całość, która współdziała z atmosferą zamkniętej przestrzeni pomieszczenia galerii.
Jurij Smirnow
Tekst ukazał się w nr 13 (473), 15 – 28 lipca 2025


