Straszna zbrodnia w Brzuchowicach Magazyn Tajny Detektyw o zbrodni w Brzuchowicach (Fot. ksiazki.wp.pl)

Straszna zbrodnia w Brzuchowicach

Wiadomości kryminalne od zawsze elektryzowały opinię publiczną.

1 stycznia 1932 roku słowo Mord! było na ustach przekupek na lwowskich bazarach, paniuś pod kościołami, woźniców fiakrów i bywalców kawiarni. Była to nie lada sensacja bo słowo to łączono ze znanym nazwiskiem – inż. Zaremby.

Jako pierwsza o tragedii donosi Gazeta Lwowska z 1 stycznia 1932 roku (jest to jedna z nielicznych gazeta, ukazujących się tego dnia), i to dopiero na str. 4:

Z ostatniej chwili:

Zamordowanie córki inżyniera Zaremby.
Lwów, 31 grudnia. Ubiegłej nocy dokonano w Brzuchowicach tajemniczego morderstwa. W willi inż. Zaremby zamordowana została wśród niewyjaśnionych jeszcze okoliczności 17-letnia córka inż. Zaremby, Elżbieta. Pierwszy zauważył zbrodnię syn inżyniera, którego obudziło w nocy gwałtowne szczekanie psa. Narzucił on na siebie płaszcz, aby wyjść na podwórze i zobaczyć, co się tam dzieje. Przechodząc przez pokój siostry, usłyszał podejrzane szmery i zaświeciwszy zapałkę, zauważył postać kobiecą, oddalającą się spiesznie drugiemi drzwiami. Chłopiec zbliżył się do łóżka siostry i cofnął się z przerażenia, ujrzawszy trupa siostry w kałuży krwi.

Na krzyk przerażonego chłopaka, zbiegli się domownicy, którzy wezwali policję. Ustalono, że zbrodni dokonano jakiemś ostrem narzędziem, prawdopodobnie siekaczem. Tem samem narzędziem uderzony został również pies łańcuchowy na podwórzu.

Zachodzi podejrzenie, że zbrodni tej dokonała bona, służąca od kilku lat u inż. Zaremby, z którą ten ostatni utrzymywał od dłuższego czasu stosunki miłosne. Bona ta chciała pozbawić życia Elżbietę prawdopodobnie dlatego, że stała ona na przeszkodzie w uzyskaniu przez inż. Zarembę rozwodu z żoną. Zwraca uwagę fakt, że linja telefon. między willą a Lwowem została w międzyczasie przerwana, co by wskazywało na to, że zbrodniarz chciał uniemożliwić komunikację.

Tymczasowo inż. Zarembę oraz bonę przytrzymano, a dalszy ich los zależy od decyzji sędziego śledczego.

1 stycznia 1932 roku ukazał się również Wiek Nowy, pismo specjalizujące się na relacjach o morderstwach, wypadkach, grabieżach i rozbojach. Ale numer był chyba przygotowany i wydrukowany wcześniej, bo dopiero 3 stycznia na 1 stronie dużą pogrubioną czcionką alarmuje:

Dookoła potwornej zbrodni w Brzuchowicach. Przeszłość morderczyni Gorgonowej. Tragedia inż. Zaremby.
Na 7 i 8 stronach opisuje szeroko stosunki panujące w domu Zarembów, chęć zerwania inżyniera ze swoją kochanką za cenę 10 tys. dol. odstępnego. Podaje lokalizację willi, informacje o przebiegu oględzin miejsca przestępstwa i pierwsze ustalenia śledztwa.

We środę (30 grudnia 1931 roku – red.) rodzina Zarembów po spożyciu kolacji w towarzystwie Gorgonowej i p. Kudelkowej pozostawała przez pewien czas w jadalni. Poczem około godziny 10-tej wieczór wszyscy udali się na spoczynek. Gdy około godziny 12-tej zaczął obficie padać śnieg, dokonano na Elżbiecie Zarembiance straszliwego mordu.(…)

O północy brat zamordowanej, Stanisław, został obudzony przeraźliwym skowytem psa. Usiadł na łóżku i w tej chwili poprzez szklane drzwi dojrzał postać, otuloną w futro. Początkowo myślał, że to siostra, wiec zawołał: Lusia! Lusia!. Na jego wołanie postać schowała się za choinką i po chwili dopiero otworzyła drzwi z pokoju na werandę. Zauważył wyraźnie bladą twarz Gorgonowej. Tknięty złym przeczuciem pobiegł do pokoju siostry. Kiedy przystąpił do łóżka ujrzał, że pościel powalana jest krwią. Począł szamotać siostrę, ale ta leżała twarzą wtulona w poduszki. Podniósłszy jej głowę ujrzał, że cała jest we krwi. Przestraszony Stanisław natychmiast wszczął alarm.(…)

Dalej następuje relacja z czynności policyjnych, medycznych, oględzin ciała i sekcji zwłok. W kolejnych numerach (z 5, 6, 8 i 9 stycznia) podawane są dalsze informacje że śledztwa, życiorysy Gorgonowej i inż. Zaremby, ich zdjęcia, zdjęcia z prac śledczych, relacje z przesłuchań podejrzanych, opowieści świadków i sąsiadów inżyniera, opis pogrzebu Lusi, plany willi i otaczającego terenu – innymi słowy wszystko co może przytrzymać uwagę czytelnika i zwiększyć nakład gazety. Już 12 stycznia temat się wyczerpał i gazeta przeszła do bardziej aktualnych informacji.

Słowo Polskie również ukazało się dopiero dnia 3 stycznia i od razu podaje najświeższe informacje o tej sprawie:

Morderczyni ś. p. Zarembianki stanie przed sadem doraźnym.
Przesłuchanie obwinionych. – Zaremba wskazuje morderczynię. –
Szereg szczegółów w nowem świetle. – Chcę być rozstrzelana,
a nie powieszona!. – Torebka z kompromitującemi listami zginęła.

Jak wczoraj doniesiono aresztowani inż. Zaremba i jego przyjaciółka Rita Georgon (różne pisma przyjmowały różną pisownie nazwiska – red) zostali sprowadzeni późnym wieczorem do biur powiatowej komendy PP przy ul. Łąckiego i bezzwłocznie poddani badaniu śledczemu, które prowadzili powiatowy komendant nadkom. Frankiewicz, jego zastępca kom. Respond, oraz wywiadowcy Lorch i Ostrowski. Przesłuchiwanie oskarżonych zostało ukończone wczoraj rano, poczem uporządkowane akta sprawy zostały przekazane sędziemu śledczemu dr. Kulczyckiemu, który otrzymał z prokuratury urzędowy wniosek o postępowanie w trybie doraźnym wobec obojga oskarżonych.

Podczas śledztwa Zaremba i Georgon zaprzeczyli oboje zarzucanej im winie. On okazywał dużą skruchę (jak przedtem w Brzuchowicach przy pożegnaniu ze zwłokami córki). Czynniki kompetentne uważają, że nie można go narazie posądzać o rozmyślny udział w zbrodni zamordowania córki. To raczej jest pewne, że stara się on ukrywać winę swej przyjaciółki. Zapytany, dlaczego bronił jej tak uparcie, choć zamordowała ona jego córkę, odparł, że nie mógł przypuścić nawet, aby Rita była zdolna do takiego czynu. Śmiercią córki jest wzburzony. Wobec przedstawionego mu materiału dowodowego przeciw jego kochance, oświadczył kategorycznie w pewnym momencie śledztwa, że uważa ją za sprawczynię mordu dokonanego na Elżbiecie. Indagowany w sprawie krwawych plam na jego koszuli, mówił że ratował córkę. Gdy mu przypomniano, że plamy te były na plecach i z boku, a nie z przodu, dopuścił możliwość dotknięcia go przez Georgon, z którego sobie zresztą sprawy nie zdaje. Według objaśnień, których udzielił naszemu sprawozdawcy kom. Respond, Zaremba w czasie przesłuchania robił wrażenie człowieka, który wie o wiele więcej, niż powiedział. Znaleziona w piwnicy świeca nie pochodziła z pokoju Zaremby, Jak pierwotnie się zdawało, ale z pokoiku Rity Georgon. Mordu dokonała świecą w ręku, zabraną z swej szafki nocnej. Nie zauważyła potem jej zgubienia, a lichtarz w pośpiechu postawiła w jadalni, gdzie spał syn Stanisław. Zeznał on, że lichtarza tego wieczorem tam nie było; został postawiony w nocy.

Narzędzie zbrodni — krótki dżagan znaleziono w ogrodowym basenie jeszcze przed przybyciem wezwanej ze Lwowa straży pożarnej. Znikła za to bez śladu koszula Rity Georgon z przypuszczalnemi śladami zbrodni, nie zdołano jej nigdzie odnaleźć.

Dowody winy Georgonowej są niezbite. Opierają się na dokładnych zeznaniach koronnego świadka — Stanisława Zaremby, pozatem poszlakach dowodowych (świeca, chusteczka 1 i.). Wachmistrz żandarmerii, który bezpośrednio po zbrodni przybył na miejsce, stwierdził najzupełniej pewnie, że na śniegu nie było żadnych śladów stóp. Parkan willi jest bardzo wysoki i nikt przezeń przeskoczyć nie mógł. Dużo do myślenia daje zachowanie się psa, który zwykle ujada na każdego obcego człowieka. Mieszkający opodal dr. Csala zeznał, że do chwili wezwania go do willi Zaremby nie spal i stwierdza, że wilczur ten nocy tej ani razu nie warczał. Nikt obcy widać do willi w nocy nie zbliżał się. Zbrodnia została popełniona przez jednego z domowników, których pies znał.

Stanowczo odpada – zdaniem osób fachowych – możliwość zabójstwa na tle seksualnem, t. zw. lustmordu. Przeczy temu sposób zadania śmierci ś. p. Elżbiecie, oraz cały kompleks poszlak. Rita Georgon podczas przesłuchania robiła wrażenie osoby działającej wciąż z pełną premedytacją. Na każde zagadnięcie ma przygotowaną odpowiedź, choć niektóre z nich są zgoła naiwne i zaraz dają się obalić. Np. twierdziła, że znaleziona chusteczka zakrwawiona była przy perjodzie, mokra zaś była od wilgoci piwnicznej, gdzie ją zgubiła. (Chustka ta płukana zaraz po zbrodni z krwi, była cała nasiąknięta wodą!). Gdy przedstawiono jej kwestję kału ludzkiego, (reakcja przestrachu mordercy!) znalezionego w pokoju zbrodni, a którym omazane jest też jej futro, mówiła, że to pewnie któreś z dzieci, albo sama zamordowana. Oświadczyła, że analiza chemiczna nic tu nie wykaże, ani udowodni, gdyż wszyscy jedli jednakowe potrawy (!). Do popełnienia zbrodni nie przyznaje się stanowczo.

Gdy prokurator dr. Krynicki pozwolił się wszystkim pożegnać ze zwłokami zamordowanej, jedna Georgenowa zapytała nagle: Dlaczego pan na mnie tak patrzy, panie prokuratorze? Czy myśli pan, że to ja zamordowałam Elżbietę?

Zdarzenie to świadczy aż nadto dobitnie o nieczystem sumieniu obwinionej. Jedno odezwanie się odsłoniło odwrotną stronę niepojętego uporu morderczyni.

Po oficjalnem przesłuchaniu, zapytała Georgon kom. Responda, czy długo będzie siedzieć?, i czy może dostać wyrok śmierci. Na jego potwierdzającą odpowiedź, rzekła: To jest moje ostatnie życzenie: chcę być rozstrzelana, a nie powieszona!“

Rodzina Zaremby podnosi jeszcze jeden znamienny szczegół. Ś. p. Elżbieta była w posiadaniu listów, udowadniających, że Rita Georgon zdradzała i oszukiwała Zarembę. W chwilę po zbrodni stwierdzono brak torebki z temi listami. Zniknęły bez śladu. Widać, że komuś zależało na ich usunięciu. Wczoraj w południe Zaremba i Georgonowa zostali przekazani sądowi.

Nie konfrontowano ich jeszcze ze sobą. W ciągu popołudnia sędzia dr. Kulczycki przesłuchał inż. Zarembę, który nie zmienił w niczem swych poprzednich zeznań. Jego kochanka przesłuchana będzie dziś po południu, rano zaś odbędzie się sekcja zwłok zamordowanej Elżbiety Zarembianki. W poniedziałek rano odbędzie się powtórna wizja lokalna na miejscu zbrodni w Brzuchowicach. Po ostatecznem zebraniu materiału Rita Georgon i inż. Zaremba staną przed sądem doraźnym. Dopuszcza się możliwość przekazania Zaremby sądowi zwyczajnemu.

Sekcja zwłok ś. p. Zarembianki.
Dziś w południe, o godz. 12:30, odbyła się w Instytucie Medycyny Sądowej, sekcja zwłok zamordowanej Elżbiety Zarembianki. Przeprowadził ją docent dr. Dadier, w obecności sędziego śledczego, dra Kulczyckiego, rektora Sieradzkiego, drów: Piry, Legeźyńskiego i Bobikiewicza.

Ustalono, że zamordowana otrzymała 6 ciosów, z tego 5 w głowę i czoło, 1 w lewą rękę, którą się odruchowo po pierwszem uderzeniu zasłoniła. Cios pierwszy był niezwykle silny, spowodował złamanie czaszki, wylew mózgu (prawdopodobnie – natychmiastową śmierć. Na szyi denatki zauważono pewne ślady jakby zadraśnięć, czy też duszenia. Ich znaczenie wobec faktu zbrodni ustali dziś konsyljum lekarzy obecnych przy sekcji.

Pogrzeb ś. p. Zarembianki odbędzie się w dniu dzisiejszym o godz. 3 po południu z krypty 00. Bernardynów w której, jak się dowiadujemy, złożono właśnie zwłoki. Pogrzebem zajęła się opiekunka zmarłej, p. Kudelkowa, pewną kwotę zaś na ten cel wyznaczył Zaremba.

Informacja o morderstwie przez kilka dni trzymała w napięciu mieszkańców Lwowa i całej Polski, ale z czasem zniknęła z łamów gazet, aby pojawić się i znów bulwersować opinię publiczną w dniach rozprawy sądowej pod koniec kwietnia 1932 roku. Ale tak naprawdę, co wydarzyło się w noc z 30 na 31 grudnia 1931 roku w podlwowskich Brzuchowicach do dziś nie wiemy na pewno.

Opracował Krzysztof Szymański
Tekst ukazał się w nr 2 (222) za 30 stycznia – 16 lutego 2015

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X