Spotkanie Polaków w Ilińcach

Spotkanie Polaków w Ilińcach

W ostatni weekend sierpnia w ojczyźnie Tymka Padury odbyło się spotkanie Polaków z Ukrainy.

W Ilińcach w obwodzie winnickim, gdzie mieszkał i tworzył autor słów piosenki Hej sokoły, tym razem nie o pieśni chodziło, a o dyskusję nad pozycją Polaków w państwie ukraińskim.

Dzięki wsparciu miejscowych władz – zastępcy mera Olega Dmytryka, a także Tetiany Herman, uczestnicy spotkania mieli komfortowe warunki do pracy korzystając nieodpłatnie z pomieszczeń rolniczej szkoły zawodowej w Ilińcach (Іллінецький державний аграрний коледж). Władze miasta bardzo przychylnie ustosunkowały się do koncepcji tego spotkania. Odbyło się ono bez żadnych przeszkód, pomimo że bezpośrednie spotkanie organizatora z władzami miejskimi miało miejsce na kilka dni przed wydarzeniem. Do tego czasu większość ustaleń odbywała się drogą korespondencyjną. Nie byłoby to takie łatwe, gdyby nie pomoc miejscowej nauczycielki Leny Semenowej oraz szefowej Polonijnego Stowarzyszenia Kulturalno-Oświatowego w Tarnopolu Maryny Wojnowej.

{youtube}fGmaHjacbqc{/youtube}

Taki dowód zaufania ze strony władz miejskich, możliwość załatwienia prawie wszystkiego za pomocą maili i telefonów to dowód na to, iż Ukraina się zmienia na lepsze, a stosunki między mniejszościami a społeczeństwem większościowym są dziś dobre.

Spotkanie służyło dyskusji i refleksji o tym, co zrobić, aby stosunki mniejszości polskiej na Ukrainie i większości ukraińskiej były jeszcze lepsze. W tym celu uczestnicy zapoznali się z wynikami badań, które były prowadzone na Ukrainie w 2014 roku, a które opisują to, jaka jest dziś sytuacja tej mniejszości narodowej na Ukrainie. Była to okazja do skomentowania postawionych hipotez i dyskusji o stanie polskości na Ukrainie. Rok 2014, w którym prowadzone były badania, to był czas intensywnego rozwoju działań wojennych, czas dużych zmian. Spojrzenie na ten proces po dwóch latach dało okazję do podyskutowania o zmianach, tych które już się zaczęły i tych które jeszcze powinny nadejść.

Fot. Eugeniusz Sało

Dyskutowaliśmy także o tym, czy słuszne jest dziś używanie terminu „Polak kresowy”, Polak-katolik, czy raczej należy mówić o Polakach z Ukrainy? Co łączy Polaków z Ukrainy, a co ich dzieli? Odpowiedzi na te i inne pytania szukali uczestnicy spotkania, nie unikając dyskusji o kondycji dwóch polskich stowarzyszeń: Federacji Organizacji Polskich na Ukrainie oraz Związku Polaków Ukrainy.

Spotkanie miało dwie części – praktyczną i dyskusyjną, a wziąć w nim udział mógł każdy zainteresowany. Pisały o tym polskie gazety na Ukrainie (Kurier Galicyjski i Słowo Polskie). Położenie w centralnej części kraju nieopodal Winnicy dało szansę wziąć udział większej liczbie osób z różnych stron Ukrainy, dzięki czemu przyjechali też mieszkańcy zadnieprzańskiej części kraju.

Mimo tego, iż ogłaszaliśmy spotkanie parę miesięcy wcześniej, prosiliśmy o rozesłanie informacji przez konsulaty polskie na Ukrainie, które przekazały ją dalej, nie wszyscy zainteresowani wzięli w nim udział. Czasem przyczyny były natury medycznej, zły stan zdrowia połączony ze starszym wiekiem, czasem inne plany. Dla tych osób, które nie mogły wziąć udziału bezpośrednio w spotkaniu, organizator przewidział możliwość wypowiedzenia się korespondencyjnie.

Za kilka tygodni na łamach Kuriera Galicyjskiego opublikowane zostanie szczegółowe sprawozdanie ze spotkania, po zapoznaniu się z którym każdy będzie mógł wysłać swój komentarz i opinię na adres mailowy: spotkaniewiliencach@wp.pl, lub wysłać list do redakcji Kuriera Galicyjskiego. Chcemy aby wynikiem spotkania stała się ogólnokrajowa dyskusja na temat kondycji Polaków z Ukrainy.

Ideę spotkania można krótko streścić jako „nic o nas bez nas”. Odbywa się ono po 25 latach od uzyskania przez Ukrainę niepodległości, w momencie wprowadzania wielu reform administracyjnych. Wydaje się, iż przyszedł czas na postawienie pytania o aktywność Polaków i o to, w jaki sposób zmiany zachodzące w kraju wpływają na nich.

Fot. Eugeniusz Sało

Co ciekawe, równo sto lat temu, w czerwcu 1917 roku odbył się Zjazd Polaków na Rusi. W protokole ze zjazdu zaznaczono (pisownia oryginalna): „Hasło wolnej Ukrainy, przez naród ukraiński jawnie dziś stawione życzliwy oddźwięk w sercach polaków znaleźć powinno. Z tego nie wynika, ażeby polacy mieli ująć w swoje ręce sprawy ukrainizmu, lub żeby mieli wyrzekać się swego polskiego oblicza i narodowości. Polacy jako Polacy mogą i mają szczerze wraz z innymi dla dobra wolnej Ukrainy pracować”. Wydaje się, że słowa te wypowiedziane sto lat temu, są bardzo aktualne również dziś.

Kamila Zacharuk
Tekst ukazał się w nr 16 (260) 30 sierpnia – 15 września 2016

X