Sojusz przeciwko Gazpromowi

Sojusz przeciwko Gazpromowi

4 lipca w gmachu warszawskiej giełdy została podpisana umowa 5 wielkich spółek wydobywczych i energetycznych, dotycząca wspólnych poszukiwań gazu łupkowego. Dzięki wydobyciu tego surowca w ostatnich latach ceny gazu w Stanach Zjednoczonych spadły o ponad 80 proc.

Liderem sojuszu jest Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo. Jego partnerami są miedziowy KGHM oraz trzy spółki energetyczne: PGE, Tauron i Enea.

 

PGNiG, mający koncesje łupkowe i doświadczenie w wierceniach, będzie prowadził sprawy spółki, angażował się w jej operacje oraz odpowiadał za jej zobowiązania.

 

Pozostali uczestnicy dadzą kapitał. A może tu chodzić o ogromne kwoty, liczone nawet w setkach miliardów złotych. Szacunki PGNiG oscylują wokół 40 mld zł.

Podpisanie umowy o powołaniu pierwszego łupkowego sojuszu w Polsce ma się przyczynić do przyspieszenia bardzo kosztowych prac poszukiwawczych. PGNiG nie ukrywa, że samo nie byłoby w stanie sfinansować badań. Stąd potrzeba zawarcia porozumienia, które jest pierwszym wielostronnym kontraktem tego typu. PGNiG przeznaczył już na poszukiwania łupków setki milionów złotych, ale to kropla w morzu potrzeb. Tylko w ub. r. na prace poszukiwawcze zasobów łupkowych wydał 146 mln zł, na utrzymanie i zarządzanie koncesjami 12 mln zł, a na projekty związane z gazem łupkowym 27 mln zł.

W styczniu tego roku PGNiG podpisało trzy listy intencyjne z PGE, Tauron i KGHM dotyczące współpracy przy poszukiwaniu i zagospodarowaniu złóż łupkowych. W kwietniu do tego grona dołączyła Enea. Każda z firm zadeklarowała wolę podjęcia wspólnych prac z PGNiG na wybranych obszarach wchodzących w skład koncesji Wejherowo, która jest jedną z 15 koncesji poszukiwawczych gazu z łupków, które ma PGNiG. Według ekspertów teren ten należy do najbardziej perspektywicznych. Prace rozpoczęto tu w 2010 r. Na odwiercie Lubocino-1 wykonano we wrześniu 2011 r. zabiegi szczelinowania, które potwierdziły występowanie gazu z łupków o bardzo dobrych parametrach energetycznych. Kolejne analizy potwierdzają występowanie węglowodorów ciężkich. W sierpniu mają się tu rozpocząć wiercenia poziome.

Równolegle PGNiG realizuje projekt połączenia swoich firm poszukiwawczych w jedną spółkę, która ma wejść na giełdę. Miesiąc temu walne zgromadzenie PGNiG zgodziło się na zawiązanie tej spółki i wniesienie do niej akcji/udziałów pięciu firm z grupy. Oferta publiczna tego podmiotu ma nastąpić w przyszłym roku.

PGNiG zamierza w ciągu kilku najbliższych lat ustalić potencjał naszych złóż niekonwencjonalnych, aby móc precyzyjnie określić przyszłe wydobycie gazu i określić, czy będziemy potrzebowali sprowadzać go z zagranicy. W 2022 r. kończy się kontrakt jamalski, w którego ramach importujemy ponad 70 proc. naszego zapotrzebowania na gaz. PGNiG zamierza mocno ograniczyć ilość sprowadzanego gazu i stara się już teraz obniżyć jego ceny. Dziś za gaz importowany z Rosji płacimy najwięcej w Europie; ponoć jest to ponad 500 dol. za 1 tys. m sześc.

Ponieważ wszystkie próby renegocjacji tych zbójeckich cen kończyły się dotąd fiaskiem, PGNiG skierowało sprawę do Trybunału Arbitrażowego w Sztokholmie. Przesłuchania stron rozpoczną się jesienią. Wyrok powinien zapaść na początku przyszłego roku.

PGNiG liczy jednak, że jeszcze w tym roku Gazprom ustąpi i zgodzi się na poważną obniżkę. Niedawno wiceprezes koncernu Aleksandr Miedwiediew deklarował nawet, że kompromis zostanie zawarty do końca Euro 2012. Rozbieżności stanowisk są jednak tak wielkie, że obie strony nawet ze sobą na ten temat nie rozmawiały.

Tadeusz Święchowicz/GPC
kresy.pl

X