Operacja specjalna pt. „Pawutyna” (pol. „pajęczyna”), w wyniku której Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) uszkodziła 41 samolotów lotnictwa strategicznego Federacji Rosyjskiej, była przygotowywana przez ponad półtora roku.
Poinformowały o tym źródła w służbach specjalnych w niedzielę 1 czerwca. Według nich, operację osobiście nadzorował prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Operację przeprowadził szef SBU Wasyl Maluk i pracownicy służby.
Operacja ta była wyjątkowo skomplikowana pod względem logistycznym. Najpierw SBU wysłała do Rosji drony FPV, a następnie mobilne drewniane domki. Później na terenie Federacji Rosyjskiej drony ukryto pod dachami tych domków, umieszczonych na ciężarówkach. W odpowiednim momencie kierowane zdalnie dachy domków otworzyły się, a drony wyleciały, by uderzyć w rosyjskie lotniska.
Fot. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy
W sumie SBU dostarczyła do Rosji 150 dronów szturmowych z amunicją. Wykorzystała sytuację: Rosjanie spodziewali się nocnego ataku „dużymi dronami” i nie byli przygotowani na odparcie ataku w dzień przy pomocy małych dronów. Do sterowania dronami zostały wykorzystane rosyjskie sieci telekomunikacyjne. Drony miały uderzać w zbiorniki paliwa samolotów, które są stale uzupełniane na wypadek sytuacji awaryjnej.
Źródła w SBU podkreślają, że ludzie biorący udział w tej historycznej operacji specjalnej już wrócili na Ukrainę, więc jeśli reżim Putina zorganizuje pokazowe zatrzymanie, będzie to kolejny spektakl dla publiczności wewnątrz własnego kraju.
Samoloty zostały zaatakowane na strategicznych lotniskach Biełaja w obwodzie irkuckim na Syberii, Olenja pod Murmańskiem, Diagilewo, Iwanowo oraz Woskriesiensk w obwodzie moskiewskim.
Źródła: nv.ua, pravda.com.ua, Służba Bezpieczeństwa Ukrainy


