Rozpoczęła się XXVI Międzynarodowa Galicyjska Jesień Literacka

Rozpoczęła się XXVI Międzynarodowa Galicyjska Jesień Literacka

Otwarcie festiwalu odbyło się 27 września w pałacu Potockich we Lwowie. Festiwal potrwa na Ukrainie do 2 października, a 3 października przeniesie się do Polski.

W ramach festiwalu już po raz drugi odbędzie się konkurs młodych poetów Galicyjska Jesień, która ma na celu poszukiwanie młodych talentów. Od stycznia do września trwał etap przygotowawczy, podczas którego odbierano uczestników festiwalu wśród młodzieży rejonów drohobyckiego i mikołajowskiego, obwodu lwowskiego, miasta Lwowa oraz Iwano-Frankiwska.

Lidia Plachtij, organizator festiwalu od strony ukraińskiej, powiedziała że celem młodzieżowego konkursu jest uaktywnienie potencjału twórczego młodzieży, poszukiwanie młodych utalentowanych pisarzy. Młodzież przez udział otrzymuje możliwości dla samorealizacji, dla publikacji własnej poezji. A spotkania autorskie zachęcają do czytania ukraińskiej, polskiej i europejskiej literatury.

Na otwarciu festiwalu był obecny konsul Marian Orlikowski, który podkreślił potrzebę budowania mostów miedzy narodami i to, jak festiwal zmienia ludzi, zmienia stosunek do świata, do sąsiadów oraz że takie małe bezpośrednie mosty mocno łącza ludzi.

– Ten festiwal jest bardzo ważnym wydarzeniem dla rozwoju kultury w lwowskim obwodzie już po raz drugi go wspieramy – powiedziała Krystyna Beregowska, dyrektor departamentu do spraw kultury, narodowości i religii Lwowskiej Obwodowej Administracji Państwowej. – Bardzo nas cieszy, że polsko-ukraińska współpraca daje możliwości rozwoju czy też odkrywa młode talenty literackie, między innymi w miejscowościach wiejskich. W tym roku skoncentrowano uwagę na dwóch rejonach – na drohobyckim i mikołajowskim i właśnie grupa polsko-ukraińskich poetów będzie zajmowała się odnalezieniem młodych talentów.

Spotkania autorskie poetów polskich i ukraińskich z młodzieżą odbywać się będą w bibliotekach, na uczelniach oraz w domach ludowych. We Lwowskim Narodowym Uniwersytecie im. Iwana Franki odbędzie się okrągły stół „Iwan Franko, Stanisław Lem – ojczyste słowo w wymiarze etnokulturowym”. Artur Grabowski (Polska) i Wiktoria Kowalczuk (Ukraina) zaprezentują wspólną wystawę grafiki. Organizatorami festiwalu między innymi wystąpiły Narodowy Związek Pisarzy Ukrainy i Centrum Rozwoju Ukraińskiej Kultury i Samoorganizacji, przy wsparciu Polskiego Instytutu w Kijowie i Konsulatu Generalnego RP we Lwowie.

Andrzej Grabowski – polski poeta i publicysta, założyciel i organizator Międzynarodowej Galicyjskiej Jesieni Literackiej opowiedział jak wygląda festiwal:

– Jesień ma już swoją bardzo długą tradycję, bo 35 lat temu narodziła się z Jesieni Literackiej Pogórza, która obejmowała tylko tereny w Polsce. Od wielu-wielu lat wykraczamy już poza rejony małopolski i podkarpacia. I zawitaliśmy do Lwowa, do miasta, które ma piękną i wspaniałą tradycję. Wielokulturowość Lwowa mocno zaznaczyła się w polskiej literaturze i wiele dzisiejszych autorów podąża tropami swoich mistrzów, tych, którzy kiedyś urodzili się we Lwowie. Ja urodziłem się we Wrocławiu, nie zdążyłem się urodzić w pięknym Lwowie, ale dziś odnajduję tutaj wielu cudownych przyjaciół.

Ideą festiwalu jest przede wszystkim wspólne budowanie piękniejszej strony świata przez Polaków i Ukraińców. Bo myślę, że taka jest nasza przyszłość, żeby tam, gdzie inni budują barykady, abyśmy budowali mosty i pokazywali światu i Europie jak można wspólnie budować lepszą przyszłość.

Dzięki tej imprezie powstają antologie poezji młodych autorów i rodzi się zainteresowanie naszą literaturą – polską na Ukrainie i ukraińską w Polsce. Mamy swoich mistrzów i myślę, że powinniśmy ich promować i pokazywać. Z nami przyjechał miedzy innymi Lech Konopiński – nestor polskiej satyry, w marcu skończył już 85 lat, a debiutował w roku 1960 u boku Sławomira Mrożka, w jednym numerze czasopisma Szpilki. To jest najlepszy dowód na to jak mistrzowie dbają o to by mieć swoich następców.

W tym roku został wydany już drugi almanach poetycki młodych uczestników festiwalu. W tym roku almanach jest ciekawszy niż w ubiegłym, z prostej przyczyny – w pierwszym almanachu było dużo niepokoju o jutro, było dużo traumy spowodowanej wojną, którą przeżywała młodzież na Ukrainie. Ta trauma się nie skończyła, ona nadal jeszcze na zachodzie trwa, ale młodzi ludzie już próbują znaleźć ścieżki ku słonecznej stronie, uważam że ta trauma nie będzie trwać wiecznie ale powinna być przestrogą dla innych. My możemy pokazywać ścieżki, jak należy żyć po sąsiedzku i jak wystrzegać się totalitaryzmu, jak wystrzegać się tego wszystkiego, co może zapędzić nas w kozi róg, myślę że będzie to spełnieniem tego wszystkiego, co powinna nieść ta impreza.

Aleksander Kuśnierz
Tekst ukazał się w nr 18 (262) 30 września – 13 października 2016

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X