Rodacy, nie wyrzekajcie się nas!

Plakat o takiej treści widniał 24 sierpnia br. przed gmachem Sejmu RP w Warszawie.

Do stolicy tego dnia przyjechało ponad dwustu przedstawicieli Polaków na Wschodzie – z Ukrainy, Białorusi, Litwy, Rosji i Kazachstanu. Powiedzieli „Teraz albo nigdy!” – i, zmęczeni oczekiwaniem latami na ten ważny dokument, pojechali do Warszawy, by wymagać od Sejmu RP uchwalenia Ustawy o Karcie Polaka jeszcze w tej kadencji.

Największe osiągnięcie Rządu
– Wszyscy czekają na ten dokument. Chcą wiedzieć, że Polska o nich pamięta. Przez ostatnie lata tylko dużo się o tym mówiło – powiedziała dziennikowi „Rzeczpospolita” Andżelika Borys, przewodnicząca nieuznawanego przez Mińsk Związku Polaków na Białorusi.

– Nasi ludzie są zdesperowani. Albo jesteśmy potrzebni Polsce, albo nie – wtórowała jej Emilia Chmielowa, prezes Federacji Organizacji Polskich na Ukrainie.

– Polski rząd obiecuje, że jak najszybciej zajmie się ustawą, która czeka od 1997 r. W czerwcu przekazał projekt ustawy do Sejmu. Do dziś Karta Polaka znajduje się w lasce marszałkowskiej. – Granice zmieniły się wbrew woli ludzi, którzy przez lata ze względu na polskie pochodzenie cierpieli i byli prześladowani. Polska ma wobec nich moralny dług i powinna go spłacić. Premier dokłada starań, aby jeszcze przed wyborami ustawa została przyjęta – mówił „Rzeczypospolitej” Michał Dworczyk, doradca premiera ds. Polonii. Twierdzi, że sprawa jest pilna.

Katarzyna Zuchowicz, dziennikarka pisma „Rzeczpospolita” w cytowanej publikacji „Czują się gorszymi Polakami” („Rz” z dnia 24.08.2007) pisze: „Przeciwnicy Karty twierdzą, że Polski na nią nie stać. Boją się też, że Polacy ze Wschodu zaleją polski rynek pracy”. Dalej pani Katarzyna podaje inną wypowiedź: „Nie wierzę w tłumy Polaków. Jeśli przyjedzie 10 procent, to dużo – uspokaja Tadeusz Maciejkianiec, który trafił do Polski siedem lat temu z Wilna na studia. Dziś szefuje Studenckiej Międzyuczelnianej Organizacji Kresowiaków. Podkreśla, że Polacy ze Wschodu doznają w Polsce wielu upokorzeń. – Studenci nie mogą pracować, nie dostają stypendiów za wyniki w nauce, co roku muszą legalizować pobyt, co kosztuje 300 zł – mówi „Rz”. Dodaje, że ma szczęście, bo pochodzi z Wilna. Na innych Polacy mówią „Ruscy”. – Karta Polaka mogłaby zmienić ich sposób myślenia. Dzięki niej nie byłoby udawania, że Polacy na Wschodzie nie istnieją – mówi (cyt. „Rz” z dnia 24.08.2008).

25 sierpnia delegacja Polaków na Wschodzie zebrała się na Placu Piłsudskiego w Warszawie. O godzinie 12.30 zebrali się przed Kancelarią Premiera i przekazali Jarosławowi Kaczyńskiemu specjalny Apel w sprawie Karty Polaka. Jak napisała następnego dnia „Rzeczpospolita”: „Od premiera Jarosława Kaczyńskiego, któremu wręczyli petycję, usłyszeli, że „zrobi wszystko, by łączność z Polakami była, bo jest o tym mowa w hymnie narodowym”. Potem udali się do Sejmu, którego bramy przekroczyli trzymając flagi narodowe.

Dalej cytujemy za pismem „Rzeczpospolita” z dnia 25 sierpnia br.:

„Otrzymali zaproszenie do Senatu, a marszałek Sejmu (Ludwik Dorn – red.) podpisał czekający od ponad dziesięciu lat dokument. Sejm ma się zająć ustawą jeszcze przed zakończeniem kadencji.
– Istnieje ogromna szansa, że ustawa wejdzie w życie już we wrześniu – powiedział im poseł PiS Piotr Krzywicki. Zgromadzeni w sali Senatu Polacy mieli łzy w oczach. Na koniec wstali i odśpiewali Rotę. (Jak się dowiedziała nasza redakcja, śpiewano też inne pieśni patriotyczne, a także ludowe). – Wzruszyłem się. Widać, że oni bardzo chcą być związani z krajem – mówił „Rz” wicemarszałek Senatu Krzysztof Putra.
Polacy przyznali, że jechali do Warszawy z nadzieją na przyspieszenie prac, ale nie spodziewali się konkretnych deklaracji.
– Ta karta to w naszych oczach największe osiągnięcie polskiego rządu – podkreślała Emilia Chmielowa, prezes Federacji Organizacji Polskich na Ukrainie. – To dla nas dokument tożsamości polskiej – mówił „Rz” Stanisław Durys ze Lwowa. Dzięki Karcie Polaka rodacy ze Wschodu będą mogli – po rozszerzeniu strefy Schengen – jeździć do kraju, nie płacąc za wizy. Będą też mieli możliwość nauki, leczenia i pracy w Polsce. Ich starania poparło 40 organizacji polonijnych w Europie. – Europa jest jedna, a problemy Polaków ze Wschodu są naszymi problemami – mówił „Rz” Tadeusz Pilat, prezes Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych”.

Deklaracje nie zadowoliły Polaków z Kazachstanu. Do wicemarszałka Senatu trafiła ich petycja z prośbą o ułatwienie repatriacji – podaje dziennik „Rzeczpospolita”.

Wydarzenie historyczne
Do Warszawy jeździła też pani Teresa Dutkiewicz, wiceprezes Federacji Organizacji Polskich na Ukrainie. Nasza redakcja poprosiła ją o krótką relację oraz opinię o Karcie Polaka:

– W Warszawie była dwudziestoosobowa grupa Polaków z różnych regionów Ukrainy. Powiem szczerze, że jadąc tam, nie mieliśmy jakichś specjalnych nadziei. Od razu po przyjeździe spotkaliśmy się z grupą Polaków z Białorusi i z Litwy. Ci ostatni przyjechali, żeby nas wesprzeć, ponieważ już są w Unii Europejskiej. Byli ubrani w stroje narodowe. Wszyscy razem poszliśmy do gabinetu pana premiera. Wiele osób śpiewało. Po jakichś 15 minutach od wręczenia petycji premierowi, wyszedł on do nas. W jego słowach brzmiała nadzieja, że powinno dojść do podpisania Ustawy o Karcie Polaka. Obecny rząd RP będzie się starał, ażeby te prace sfinalizować. Byliśmy w Sejmie i Senacie RP. Z marszałkiem i posłami rozmawiały panie Emilia Chmielowa i Andżelika Borys oraz przedstawiciel Polaków z Kazachstanu. W Senacie spotkaliśmy się wszyscy razem. Obiecano nam, że się zrobi wszystko, aby sfinalizować tę sprawę.

Walczymy o Kartę Polaka od ponad 10 lat. Jeżeli nasz wyjazd pomoże i zostanie uchwalona Ustawa o Karcie Polaka, to możemy uważać, że byliśmy uczestnikami wydarzenia historycznego. Jesteśmy ciągle związani z Macierzą i, jeżeli nie będziemy mieli możliwości wyjazdu do Polski, będzie to dla nas bardzo bolesne. Przed Sejmem widniał jeden napis, który mnie bardzo wzruszył: „Rodacy, nie wyrzekajcie się nas!” Uczestnictwo w tym wyjeździe i te rozmowy – wszystko to było dla nas wielkim, bardzo wielkim przeżyciem. Staramy się wierzyć w obietnice, które padły i w to, że problem Karty Polaka uda się ostatecznie rozwiązać. Bądźmy szczerzy, za długo to trwa. Trzeba pomyśleć o ludziach starszych, którzy chcieliby umrzeć jako Polacy. Myślę w tej chwili o Polakach zza Zbrucza, bo od lat marzą o tym dokumencie. Myślę też o tym najmłodszym pokoleniu, przed którym świat, w pewnym stopniu, stanie otworem. Zarzucają nam, że młodzież wyjeżdża na studia i nie wraca. Jeżeli się zmienią realia, warunki życia tu, na Ukrainie, ci ludzie kiedyś tu powrócą. Wierzę w to.

Sprawa priorytetowa
Kiedy wracaliśmy, z inicjatywy przedstawicielek z Mościsk modliliśmy się wszyscy o to, by ten nasz wyjazd nie był daremny. Karta Polaka – to, być może, częściowe rozwiązanie naszych problemów. Człowiek powinien sam z siebie mieć świadomość narodową i wiedzieć, kim jest. Jest obywatelem jakiegoś państwa, ale powinien mieć tożsamość narodową. Nie można mówić, że się jest „pochodzenia polskiego”. Albo się jest Polakiem, albo się nim nie jest.

W 1956 r. 350 tys. Polaków z Kazachstanu wróciło do Polski. Teraz jakoby nie ma miejsca dla 50 tys. tamtejszych Polaków. Nie mówimy o dziesiątkach tysięcy Polaków z Ukrainy, ale uważam, że ci, którzy by chcieli repatriować do Polski, powinni tę szansę mieć. To samo, moim zdaniem, dotyczy sprawy nadania obywatelstwa polskiego. Priorytetowa dla nas jest jednak sprawa Karty Polaka – mówi Teresa Dutkiewicz.

„Będziem Polakami” – czyli opinie o Karcie Polaka
W środowisku polskim Lwowa zebraliśmy opinie dotyczące Karty Polaka i tego, czy jest potrzebna Polakom na Wschodzie.

– Uważam, że Karta Polaka jest bardzo potrzebna. Przede wszystkim dlatego, że rozwiązałaby ona problem wiz, który stanie przed nami 1 stycznia, gdy Polska stanie się krajem Schengen. Po drugie, zmieni się traktowanie nas na granicy. Dla polskich służb granicznych jesteśmy… nie wiadomo kim. Czytałam o tym, co daje nam Karta Polaka i myślę, że jej wprowadzenie nie będzie dla państwa polskiego dużym wydatkiem. Myślę, że Karta Polaka należy się Polakom na Wschodzie – mówi pani Łucja Kowalska, dyrektor szkoły nr 24 im. Marii Konopnickiej we Lwowie.

Pani Anna Mielnik, wicedyrektor wspomnianej placówki, uważa, że Karta Polaka jest potrzebna, aby bez problemów mogli jeździć do Macierzy. – Dla nas i dla naszej młodzieży przekraczanie granicy na zasadach Schengen będzie i kłopotliwe, i problematyczne. Żyjemy w czasach, kiedy nie można być odciętym od świata, więc Karta Polaka – to jedyne sensowne rozwiązanie. Mam nadzieję, że będziemy mieli możliwość współpracy z naszymi rodakami – mówi.

– Nie chodzi nam o to, żeby mieć jakieś przywileje, ale o to, że nasze prawo nie przewiduje posiadania podwójnego obywatelstwa. Mielibyśmy dokument, który by potwierdzał naszą tożsamość narodową. Ja i moja córka miałyśmy problem z wpisaniem sobie do dowodu osobistego narodowości polskiej. Było to w czasach sowieckich i przebiegało z awanturą. Po otrzymaniu przeze mnie Karty Polaka moje poczucie patriotyzmu wobec Polski byłoby usatysfakcjonowane – powiedziała pani Krystyna Fedorowska, anglistka tej szkoły. Uważa ona jednak, że trzeba jakoś weryfikować osoby, które będą się ubiegały o Kartę Polaka.

– Karta Polaka jest potrzebna, byśmy mogli swobodnie, bez wizy, pojechać do swojej rodziny w Polsce, do krewnych, do znajomych. Dotyczy to Polaków we Lwowie i Polaków na Wschodzie. Potrzebna jest też po to, żeby o nas nie mówili w Polsce „Ruscy”, albo i gorzej – uważa pani Stefania ze Lwowa.

– Karta Polaka jest potrzebna. Chcemy swobodnie jeździć do Polski, bo wkrótce zostaną wprowadzone wizy Schengen. Będą płatne, a dla nas i 60, i 35 euro – to spory wydatek. Mielibyśmy też dokument, potwierdzający, że jesteśmy Polakami. W dowodzie osobistym obywateli Ukrainy narodowość nie jest wpisywana. Nigdzie nie możemy udowodnić swej narodowości – uważa pan Jarosław.

– Uważam, że Karta Polaka jest bardzo potrzebna, szczególnie dlatego, że pozwoli przekraczać granice Polski i jechać do naszej Ojczyzny… po ludzku – uważa pani Marta Markunina, dyrektor szkoły nr 10. Daje ona również sporo możliwości i byłoby bardzo dobrze, gdyby została uchwalona przez Sejm i Senat RP. Jeżeli Ustawa o Karcie Polaka zostanie zatwierdzona, będzie to wyrazem pamięci o Polakach. Potrzebują jej wszyscy, niezależnie od wieku, ponieważ nie będziemy przyjeżdżali do Polski jako obcy, ale jako Polacy. Mam nadzieję, że nareszcie to dojdzie do skutku.

Pani profesor Maria Iwanowa, wieloletnia polonistka tej szkoły, mówi: „Czekamy na Kartę Polaka. Myślę, że będzie ona zadośćuczynieniem Macierzy wobec nas, ponieważ przez lata czuliśmy się przez nią zapomniani. Obawiamy się, co będzie po wprowadzeniu wiz Schengen, nawet teraz we Lwowie są trudności z otrzymaniem wiz. Karta Polaka będzie pewnym udogodnieniem – dla młodzieży szkolnej, która powinna wyjeżdżać do Polski na różne imprezy. Wreszcie zostaniemy uznani za Polaków. O tym, że jesteśmy „Ruscy”, będą o nas w Polsce mówili jeszcze bardzo długo, może młodzież będzie uważała inaczej… Co do „pochodzenia” mam mieszane uczucia – jest się albo Polakiem, albo Ukraińcem, albo Rosjaninem.

W środowisku polskim Lwowa panuje również opinia: „zamiast tyle gadać, niechby coś zrobili”… Słuszna uwaga… Pani Marta ze Lwowa uważa, że wiele ludzi może zwyczajnie… umrzeć nie doczekawszy Karty Polaka, tego, że im powiedzą: „Tak, jesteście Polakami”. Ufamy, że ustalenia z dnia 24 sierpnia 2007 r. i obietnice, złożone Polakom na Wschodzie, jak najszybciej zostaną wcielone w życie.

Redakcja składa serdeczne podziękowania dziennikowi „Rzeczpospolita” za udzielenie zgody na dokonanie nieodpłatnych przedruków materiałów pisma

Irena Masalska
Tekst ukazał się w nr 2 (44) 31 sierpnia 2007

X