27 maja 1853 r. Jan Zeh podał do Namiestnictwa we Lwowie prośbę o wydanie przywileju pierwszeństwa pod tytułem: „Wynalazek takiej rektyfikacji oleju skalnego na drodze chemicznej, aby mógł on być bezpośrednio wykorzystany dla celów technicznych” i dostał indywidualnie (bez współautorstwa z Ignacym Łukasiewiczem lub Piotrem Mikolaschem) w dniu 2 grudnia 1853 roku państwowy „Przywilej pierwszeństwa” z ważnością na dwa lata i potwierdzenie swego wynalazku (Urzędu patentowego w Austro-Węgrzech wtedy jeszcze nie było i patentów państwo austriackie nie wydawało). Otóż, był on jedynym właścicielem przywileju, który według jego dalszych podań był przedłużony następnie o cztery lata. W następnym 1854 r. Zeh wysłał swoją „naftę czyszczoną” na Wystawę do Monachium i był odznaczony odpowiednim dyplomem honorowym. Prawne możliwości przetwarzania ropy naftowej dla innych przedsiębiorców w Galicji i w ogóle w Cesarstwie Austriackim powstały dopiero po wygaśnięciu przywileju Jana Zeha, tj. po 2 grudnia 1859 roku. Otóż pierwszą osobą, niezaprzeczonym wynalazcą tej technologii w Galicji i prawnie używającą destylacji ropy naftowej był lwowski farmaceuta Jan Zeh.

Niezwykle ważnym dla zrozumienia znaczenia wynalezionej przez Jana Zeha technologii „czyszczenia nafty” jest porównanie jego działalności i odkrycia w skali europejskiej i światowej. Otóż pierwsze opisy dotyczące „Oleum Petrae Alba”, czyli „nafty czyszczonej”, pojawiają się w rękopisach arabskich już w IX wieku. Źródła arabskie donoszą o arabskim alchemiku Abu Barka Muhammadzie ibn Zakarjij ar-Razi, czyli Razesie, jak nazywano go w Europie, który jako pierwszy opisał lecznicze zastosowanie „nafty czyszczonej”, stosując ją w leczeniu zapaleń spojówek, sutków, małżowin usznych , a także w przypadku mdłości, halucynacji, nudności, przekrwień. Od XII wieku Arabowie wytwarzali „naftę czyszczoną” na masową skalę. W późniejszych wiekach na Wschodzie i w Europie ten wynalazek był całkowicie zapomniany. W XIX wieku poszukiwania technologii destylacji ropy naftowej w wielu krajach europejskich stały się znamieniem czasu. W wielkim skrócie, wymieniając tylko najważniejsze imiona i wydarzenia, lista wygląda następująco. Około 1805 roku we Włoszech profesor mineralogii J. Mojon (1772–1837) otrzymał destylat „oleju skalnego” . Właśnie wtedy włoska produkcja medykamentu „Oleum Petrae Album” opanowała rynek europejski, zaś na ulicach księstw Parma i Modena zjawiło się oświetlenie lampami naftowymi. W 1824 roku olej skalny dokładnie badał Anglik Abraham Gesner, on też w1846 roku użył oleju węgielnego i kerosen dla oświetlenia. W 1825 roku Anglik Michael Faraday, profesor Instytutu Królewskiego w Londynie i Uniwersytetu w Oksfordzie przeprowadził destylację ropy naftowej i odkrył benzen i naftalen, zaś w 1827 roku szczegółowo opisał sposób destylacji ropy. W latach 1837–1838 w Paryżu profesorowie N. F. Walter i J. Pelletier prowadzili szerokie badania nad ozokerytem i ropą naftową tworząc nomenklaturę związków nieorganicznych. W 1833 roku olej skalny badał chemik Benjamin Siliman w USA. W 1850 roku Szkot dr James Young opatentował w Anglii, a w 1852 roku w USA technologię destylacji ropy naftowej i kerosene-naftę. W 1851 roku uruchomił on w Bathgate koło Edynburga pierwszą w świecie rafinerię. W 1857 roku uruchomiono rafinerię nafty w Ploesti (Rumunia), w tymże roku oświetlono lampami naftowymi ulice w Bukareszcie. Także w 1857 roku rozpoczęto eksploatację złóż ropy naftowej w prowincji Ontario (Kanada). Wszystkie wyżej wspomniane węglowodory posiadały zbliżone właściwości, były otrzymane w procesie destylacji, paliły się w lampach jasnym płomieniem, zaś nazwy ich zależały od kraju stosowania i osoby wynalazcy. Przykłady niezbicie udowodniają, że Jan Zeh był wynalazcą technologii „czyszczenia nafty”, pionierem przemysłu naftowego, tylko na skalę Galicji i Imperium Austriackiego, lecz nie całej Europy i tym bardziej całego świata.
Niestety Jana Zeha prześladowały same niepowodzenia i nieszczęścia. W 1854 r. założył on własną destylarnię (rafinerię) w okolicach Borysławia, zaś we Lwowie sklep przy ul. Krakowskiej. Zeh podkreślał, że „używał tej samej metody do czyszczenia i rozgatunkowania nafty”, która była opisana w jego przywileju. Destylarnia działała pod nazwą „CK Uprzywilejowana wyrobnia Jana Zeh`go i spółki”. W oficjalnym raporcie Izby Handlowo-Przemysłowej we Lwowie z lat 1854–1856 znajdujemy też przedsiębiorstwo Jana Zeha pod nazwą „CK Uprzywilejowana kamfinfabryka Johanna Zeha”, która dysponowała dwoma aparatami destylacyjnymi i zatrudniała czterech robotników. Według reklamy Jana Zeha w „Gazecie Lwowskiej”, fabryka produkowała pięć artykułów produkcji, mianowicie „bitum, olej mineralny, naftę (kamfinę), tłuszcz skalny do smarowania osi żelaznych, używanych do ck. poczty i gudron (smołę ziemną)”.
Wynalazca też skromnie informował szanownych klientów, że jego olej mineralny nadaje się „do oświetlenia przedsionków ,schodów, stajen, dziedzińców itp. miejsc, zalewającego się tak jasnością światła, jako też i taniością”. Dyrekcja poczt we Lwowie kupowała w jego fabryce smary do wozów pocztowych i to w kawałkach pokrajanych jak mydło. Jednak, jak uznawał sam Zeh, „smary te nie mogły konkurować z nadzwyczaj tanią i jak mówiono doskonałą mazią belgijską; dlatego zaniechałem dalszej ich fabrykacji”. Również do roku 1858 wyłącznie fabryka Jana Zeha dostarczała do Lwowa potrzebny zapas oczyszczonej nafty do celów oświetlenia. Lżejsze zaś węglowodory sprzedawano w sklepie jako środek do wywabiania plam i innych celów technicznych.
Jan Zeh nie próbował wydobywać ropę, ale kupował ją od chłopów w Borysławiu. Statystyka wykazuje, że już w 1840 roku w okolicach Borysławia było około 75 czynnych kopanek ropy z rocznym wydobyciem ropy około 24 ton. Jak wspominał Jan Zeh, „sposób wydobywania tej ropy był bardzo prymitywny. Wykopano dół na 2–3 sążnie głęboki i wyłożono go plecionką z gałęzi; do tego dołu ropa ściekała razem z wodą i zbierała się na jej powierzchni. Zbierano ją za pomocą wiązek z długiej trawy u jednego końca związanych; warkocze trawiaste wsiąkały ropę, którą wyciskano rękami”.
Jan Zeh nie robił sekretu ze swojej technologii rektyfikacji ropy naftowej, również nie próbował zabronić konkurentom jej wykorzystania („metody mej wobec kolegów moich wcale nie trzymałem w tajemnicy”). Z tego skorzystał nie tylko Ignacy Łukasiewicz, który w tym czasie wyjechał jak najdalej ze Lwowa aż do Gorlic w Galicji Zachodniej, ale i Żydzi borysławscy. Jak wspominał później Jan Zeh, „już w roku 1853, handlarz zbożem Mendel Sachs (z Drohobycza) dostarczał do Wiednia naftę destylowaną. Schreiner i Stiermann podjęli się dostawy ropy dla Zarządu Kolei Północnej w ilości 10.000 kilogramów. W roku następnym (1854) wyrastały destylarnie nafty jak grzyby po deszczu i płonęły co chwila.

Borysław zaczął przeistaczać się w istną Kalifornię z przywarami tejże. Z całej osady pozostało zaledwie kilku gospodarzy na krańcach, którzy obojętnie przypatrywali się tej nowej gospodarce naftowej. Z przedsiębiorców naftowych wójt F. Kryska dorobił się majątku i kupił wioskę Popiele, na której gospodarzył wzorowo. Oprócz tego zaledwie kilku jeszcze uciułało coś na nafcie – reszta zaś nędznie poszła w rozsypkę. Wobec takich stosunków, nie dziw, iż z nadanego mi przywileju w całym słowa znaczeniu korzystać nie mogłem. Nie mogąc dostać ni kapitału do większego przedsiębiorstwa, ni ludzi do pracy, rad byłem, że wielu innych rodaków z pracy i pomysłu mego odnoszą korzyści. Wprawdzie Sachs nalegał na mnie, ażeby mu przywilej odsprzedać; nie uczyniłem tego jednak, zważając na spokój innych przedsiębiorców i mając zamiar sam krzątać się około krajowego nafciarstwa. Przez postaranie się o przywilej chciałem wprawdzie zapewnić sobie wolność wyboru miejsc rektyfikacji i sprzedaży czyszczonej nafty, ale nigdy nie marzyłem o monopolu w tej dziedzinie krajowego przemysłu”.
Z tego zeznania, powstaje przed nami Jan Zeh jako skromny wynalazca, który wcale nie nadawał się na „rekina przemysłu naftowego”. We Lwowie w sklepie przy Krakowskiej 4 jako ekspedientka pracowała jego dwudziestojednoletnia żona Dorota z Obłoczyńskich. 12 lutego 1858 r. nastąpiła katastrofa, „zwrotna dla jego kariery”. W sklepie wybuchł groźny pożar, spowodowany nieszczelnością beczki z naftą. Zginęła Dorota Zehowa i znajdująca się w sklepie jej siedemnastoletnia siostra Hermina Obłoczyńska, ponadto jeszcze dwie osoby. We Lwowie było wiele pogłosek w tej sprawie. Różnie mówiono o przyczynach pożaru i o skuteczności akcji strażaków. Szczegóły na zawsze pozostały tajemnicą. Zeh próbował kontynuować swoją pracę, otworzył nowy sklep przy ul. Długiej, ale spłonęła jego „Komfinfabryka”. Były pogłoski, że podpalili ją Żydzi-konkurenci z Borysławia. Czy to prawda, nikt nigdy nie udowodnił. Po tej tajemniczej katastrofie spotkała Zeha „ruina majątkowa”. O tym okresie swego życia Jan Zeh z goryczą pisał wiele lat później w 1889 roku w „Czasopiśmie Towarzystwa Aptekarskiego”: „Ale niezbadane są wyroki nieba. Jedni, z cudzej korzystając pracy, dorabiają się fortuny; inni zaś pomimo pracy mozolnej, na każdym kroku walczyć muszą z rozlicznymi przeciwnościami w tym życiu”. Tak osobistą klęską zakończył się pięcioletni okres twórczej działalności Jana Zeha jako przedsiębiorcy na niwie naftowej.
Jak pisze Jerzy Malinowski: „Złamany nieszczęciem tragedii, nie zadbał o rozgłos i sławę, nie odnalazł tyle własnej energii, by trwale dzierżyć palmę pierwszeństwa własnego wynalazku, lecz pogrążony w skromności powrócił do swej profesji, składając na ołtarzu nauki polskiej największą ofiarę”. Zeh wrócił do apteki Piotra Mikolascha i dopiero w marcu 1876 roku otrzymał koncesję na otwarcie apteki „Pod Gwiazdą” w Borysławiu przy ul. Pańskiej 12. Zmarł w Borysławiu 25 stycznia 1897 r., w osiemdziesiątym roku życia. Tak skończył swoją drogę życiową prawdziwy, ale już za życia zapomniany autor technologii czyszczenia i rektyfikacji ropy naftowej. W dniu jego śmierci tylko koledzy z Towarzystwa Aptekarskiego pamiętali jeszcze o jego wynalazku. W nekrologu „Czasopisma Towarzystwa Aptekarskiego” napisano: „Zmarły był w Kraju (Galicji) pierwszym, który zajął się racjonalnym czyszczeniem nafty […]. Był on również jednym z tych, którzy dali impuls do zakładania krajowych rafinerii naftowych. Pokój jego popiołom!”.
Jurij Smirnow
Tekst ukazał się w nr 15-16 (451-452), 30 sierpnia – 16 września 2024
