Był niezwykłym człowiekiem. Zarażał swoją serdeczną osobowością, wewnętrznym spokojem i uśmiechem. Chciało się z nim przebywać, rozmawiać…
Pochodził z Gdyni. Miał również białoruskie korzenie. Po rozpoczęciu wojny, chciał walczyć po stronie Ukrainy. Stąd też, wierny swoim przekonaniom, związał się jako dobrowolny żołnierz z białoruskim Pułkiem im. Konstantego Kalinowskiego oraz ukraińskim Legionem Cudzoziemskim.

Niestety nie ma Go już wśród nas… Przemysław Rasiewicz-Kuczyński zginął 6 sierpnia, podczas pełnienia służby. Miał 36 lat.
Byłem na promie na Bałtyku, kiedy tę wiadomość przekazał mi nasz wspólny kolega. Wtrząsnęła mną ta informacja. Z Przemkiem cały czas planowaliśmy kolejne spotkanie na Ukrainie. Chciałem w tym roku zrobić dobry reportaż, Przemek próbował mi w tym pomóc. Jakiś niezbyt odległy czas temu, może kilkanaście dni, nagle poczułem, że powinienem do Niego zadzwonić. Niestety już tego nie zrobię…
Przemek spoczął 14 sierpnia na Polach Marsowych Cmentarza Łyczakowskiego we Lwowie. Taką wolę wyraził w testamencie… Pogrzeb żołnierza we Lwowie został poprzedzony dzień wcześniej oficjalną uroczystością pożegnalną w Kijowie z towarzyszącą temu honorową asystą Sił Zbrojnych Ukrainy. Walczył w kluczowych bitwach między innymi w Orichiwie, Bachmucie czy też w Czasiw Jarze. Ze swoimi umierającymi na polu walki kolegami pozostawał do końca. Lecz nigdy nie epatował swoimi ciężkimi przeżyciami.
Starał się także materialnie pomagać ukraińskiej armii. Pojazdy, które kupował ze swoich zbiórek, nadal wspierają żołnierzy na froncie. Warto dodać, że w Polsce zajmował się też działalnością wspomagającą zaniedbaną infrastrukturę mieszkaniową lokalnych społeczności. Był także wolontariuszem na Białorusi. Lecz ze względu na grożące Mu represje musiał opuścić jej terytorium. Cześć i chwała Jego Pamięci!!!
Marek Tutak
Tekst ukazał się w nr 15-16 (451-452), 30 sierpnia – 16 września 2024
